Słoneczna witamina – witamina D

Witamina D

słońce

Witamina D zaliczana jest do witamin rozpuszczalnych w tłuszczach. Nazwa ta odnosi się do kilku związków, przy czym dla człowieka najważniejszymi są dwa, a mianowicie cholekalcyferol (witamina D3) i ergokalcyferol (witamina D2). Obydwa te związki powstają na wskutek działania promieni ultrafioletowych B (UVB) na odpowiednie sterole. Cykl przemian przedstawia się następująco:

  • z cholesterolu na skutek utleniania powstaje 7-dehydrochcholesterol, a następnie pod wpływem działania promieni UVB w skórze (rozszczepienie) właściwa postać witaminy D3, czyli cholekalcyferol.

 Witamina D2 występuje w roślinach i grzybach, a witamina D3 wytwarzana jest w organizmach zwierzęcych.

                 J. Śniadecki (1768-1838) opisał w 1822 roku, że ekspozycja na słońce jest metodą leczenia krzywicy. W 1919 roku E. Mellanbe wykazał, że krzywica może być spowodowana przez niedobory substancji rozpuszczalnych w tłuszczach.

Sądził, że poszukiwanym związkiem chroniącym przed krzywicą jest witamina A. Dopiero w latach 30-tych ubiegłego stulecia inni badacze wykazali, że takie działanie ma związek nazwany witaminą D.

Główne znaczenie w zaspokajaniu zapotrzebowania na tą witaminę ma jej synteza w skórze pod wpływem promieniowania słonecznego (promieniowanie UVB, długość fali 290-315 nm). Synteza ta może pokrywać nawet do 90% potrzeb organizmu.

Jednak bardzo istotne znaczenie dla ilości wytwarzanej w ten sposób witaminy D w organizmie ma szerokość geograficzna, w której żyje człowiek, czas ekspozycji na promienie słoneczne oraz czynniki środowiskowe, które mogą zmniejszyć ekspozycję na promienie UV (np. smog i mgła).

Ponadto zmniejszyć syntezę witaminy D w skórze może zwiększona zawartość w niej melatoniny, jak również stosowanie kremów z filtrami ochronnymi przed promieniowaniem UVB.

U osób długo przebywających na słońcu dochodzi do zatrucia witaminą D, ponieważ w przypadku nadmiernej syntezy skórnej następuje jej inaktywacja do związków biologicznie nieczynnych.

Wyliczono, że ekspozycja osoby w stroju kąpielowym na słońce w okresie letnim w ilości jednej dawki rumieniowej[1], pozwala na wytworzenie witaminy w ilości ok. 20000 IU.

                Witamina D jest związkiem stabilnym i nie ulega rozpadowi pod wpływem podwyższonej temperatury i podczas długiego przechowywania. Niszczona jest przez promieniowanie ultrafioletowe, a w warunkach tlenowych w środowisku wodnym ulega autooksydacji. Z przewodu pokarmowego (jelito cieknie) wchłaniane jest 50-80% ilości witaminy D dostarczanej z pożywieniem.

Jest to uzależnione od ilości tłuszczu w diecie, stanu błony śluzowej przewodu pokarmowego, perystaltyki jelitowej oraz czynności przytarczyc.

Po wchłonięciu witamina D jest transportowana przez krew do wątroby.

                W Organizmie człowieka witamina D magazynowana jest głównie w wątrobie. Pewne jej ilości są gromadzone w tkance mózgowej, kościach i skórze.

Ilość syntetyzowanej w nerkach aktywnej formy witaminy D jest ściśle kontrolowana.

                Większość funkcji biologicznych witaminy D jest wynikiem działania na poziomie genomowym i pozagenomowym.

Niedobory witaminy D

Przyczynami niedoborów witaminy D w organizmie mogą być:

v  zmniejszona synteza aktywnej postaci witaminy w nerkach (sytuacja ta może dotyczyć szczególnie osób starszych, zwłaszcza gdy występują u nich przewlekłe choroby nerek),

  zmniejszone wytwarzanie w skórze:

  • unikanie przebywania na słońcu,
  • stosowanie kremów z filtrami ochronnymi

otyłość, gdyż w tkance tłuszczowej otyłych osób dochodzi do sekwestrakcji witaminy D i tym samym zmniejszenie jej bioaktywności,

  występowanie  chorób gastroenterologicznych

  • choroba Crohna,
  • mukowiscydoza,

inne choroby upośledzające wchłanianie składników pokarmowych z układu pokarmowego,

  stosowanie leków przyspieszających katabolizm witaminy D, np. leki przeciwpadaczkowe, stosowane w leczeniu AIDS, stosowane po przeszczepach, glikokortykosteroidy,

  niewydolność wątroby, która może doprowadzić do zmniejszenia wytwarzania  25(OH)D,

  nieprawidłowe odżywianie się.

Niedobory witaminy D (stężenie we krwi poniżej 20 ng/ml) dotyczą znacznego odsetka osób w populacjach wielu krajów świata. Badania amerykańskie wskazują, że mogą one dotyczyć ok. 40% populacji Stanów Zjednoczonych Ameryki.

W odniesieniu do populacji Polski w jednym z badań stwierdzono, że niedobory występowały u blisko 60% badanych, a w innym badaniu, wykonanym w miesiącach zimowych, występowały u ok. 80% badanych.

Funkcje witaminy D w organizmie

Witamina D a układ kostny

                Główne funkcje fizjologiczne witaminy D polegają na utrzymywaniu stężenia wapnia i fosforu w osoczu w granicach zapewniających prawidłowe funkcjonowanie układu nerwowego oraz osiągnięcie i utrzymanie układu nerwowego oraz osiągnięcie i utrzymanie właściwej gęstości mineralnej kości. Uzyskiwanie jest to poprzez stymulację syntezy białek wiążących wapń z przewodu pokarmowego i regulowanie absorbcji fosforu oraz zwiększenie resorpcji wapnia w kanalikach nerkowych i mobilizację wapnia z kości, gdy podaż wapnia w diecie jest zbyt mała w stosunku do potrzeb.

                Niedobory witaminy D określane są jako hipowitaminoza D lub awitaminoza D – zależnie od stopnia niedoboru. Prowadzą one do powstania takich schorzeń jak:

W okresie dzieciństwa – krzywica, u osób dorosłych – osteomalacja lub osteoporoza.

Osteoporoza

                Badania wskazują, że suplementacja witaminy D zmniejsza ryzyko upadków oraz częstość złamań. Podawanie jej zdrowym mężczyznom i kobietom w wieku powyżej 64 lat w ilości 700lU (17,5µg) i zapewnienie przynajmniej 500 mg wapnia dziennie, zmniejszało w okresie 3 lat obserwacji ryzyko wystąpienia złamań innych niż złamania kręgów kręgosłupa o 50%. W innym badaniu trwającym 5 lat podawano mężczyznom i kobietom w wieku podeszłym 100 000 lU (2500 µg) witaminy D3 co 4 miesiące (równowartość dawki 830 lU/ dziennie), uzyskując zmniejszenie częstości jakichkolwiek złamań o 30%. Stwierdzono również, że zapewnienie odpowiedniej do potrzeb ilości witaminy D w diecie i z suplementów (ponad 500 lU – 12,5 µg na dzień) prowadziło do zmniejszenia ryzyka złamań kości udowej u kobiet po menopauzie. Bischoff-Ferrari i wsp. Przeprowadzili metaanalizę 12 badań dotyczących zapobiegania złamań kości innych niż złamań kręgosłupa. Analiza objęła ponad 40000 dorosłych osób, w większości kobiet. Badacze stwierdzili, że przyjmowanie suplementów witaminy D w ilości większej niż 800 lU (20 µg) dziennie zmniejszało ryzyko złamań o 20%. Odpowiednio wysoka suplementacja witaminą D wydaje się być konieczna, aby uzyskać mniejsze stężenie parathormonu we krwi i zmniejszyć ryzyko złamań u osób w wieku podeszłym, przy czym ważne jest jednoczesne zapewnienie odpowiedniej podaży wapnia. Lips i wsp. Na podstawie dokonanego przeglądu prac dotyczących suplementacji witaminą D stwierdzili, że jej podawanie wraz z wapniem było najbardziej efektywne u osób starszych, u których przed interwencją stwierdzono niedobory witaminy D i zbyt małą podaż wapnia.

 Witamina D ,a układ mięśniowy

                Oddziaływanie witaminy D na układ mięśniowy wynika z wpływu na jego prawidłowy rozwój, jak również przekazywanie bodźców nerwowych do mięśni, co warunkuje utrzymanie określonego ich napięcia. Niedobór prowadzi zatem do miopatii oraz zwiększonego ryzyka upadków. Metaanaliza badań dotyczących tego zagadnienia wykazała, że odpowiednio duża dawka witaminy D – 700-1000 lU (17,5µg – 25 µg) dziennie zmniejszała ryzyko upadków.

Witamina D ,a podział komórek

                Coraz większą uwagę zwraca się na działanie witaminy D innej niż tylko związane z homeostazą wapnia, co więcej receptory dla tej witaminy (VDR) stwierdzono w ponad 38 różnych tkankach.

                Witamina D może regulować cykl komórkowy, stymulować różnicowanie się komórek, hamować nadmierną ich proliferację, tym samym wpływając na zmniejszenie ryzyka wystąpienia nowotworów między innymi raka trzustki, sutka, gruczołu krtani, tarczycy, pęcherza moczowego, czerniaka, oraz niektórych białaczek. Prawidłowa podaż witaminy D wydaje się zmniejszać ryzyko karcinogenezy we wszystkich tkankach i narządach. Zatem Witamina D może być traktowana jako uniwersalny czynnik przeciwnowotworowy.

Witamina D, a układ odpornościowy

                Witamina D modyfikuje również aktywność układu immunologicznego (stymulowanie funkcji makrofagów oraz oddziaływanie na funkcje komórek dendrytycznych i limfocytów T). Zatem niedobór witaminy D może zwiększać ryzyko zakażeń, jak również mieć znaczenie w etiopatogenezie schorzeń autoimmunologicznych (np. cukrzycy typu I, stwardnienia rozsianego, nieswoistym zapaleniu jelit, łuszczycy), nabytych zespołów upośledzonej odporności oraz alergii.

                Okazuje się, że dzieci, u których stwierdza się niedobory witaminy D, częściej chorują na zakażenia układu oddechowego, podobnie dorośli częściej chorują na przeziębienia i infekcje górnych dróg oddechowych. W badaniu japońskim stwierdzono, że dzieci przyjmujące witaminę D rzadziej chorowały na grypę.

Witamina D, a cukrzyca

Znaczenie witaminy D w zmniejszaniu ryzyka wystąpienia cukrzycy typu I potwierdzają chociażby badania fińskie. Obserwacji poddano 10000 dzieci. Podczas 30 letniej obserwacji okazało się, że osoby, które w okresie niemowlęcym regularnie otrzymywały witaminę D miały około 90% mniejsze ryzyko zachorowania na cukrzycę typu I niż te, które nie otrzymywały takiej suplementacji. Zipitis i Akobeng w mataanalizie innych badań dotyczących tego zagadnienia przeprowadzonych w Europie również stwierdzili, że witamina D może zmniejszać ryzyko wystąpienia cukrzycy typu I.

                Witamina D wpływa również na komórki beta wysp trzustkowych i wydzielanie przez nie insuliny. Zatem jej niedobór może prowadzić do zaburzeń tolerancji glukozy i mieć wpływ na przebieg cukrzycy typu II.

Witamina D ,a układ sercowo–naczyniowy

                Z kolei oddziaływanie witaminy D na układ krążenia wynika z wpływu na regulację układu renina-angiotensyna, krzepliwość krwi i fibrynolizę oraz funkcję mięśnia sercowego. Niedobory mogą prowadzić do nadciśnienia tętniczego, zwiększonego ryzyka powstawania zakrzepów, niewydolności krążenia oraz choroby wieńcowej. W badaniu The Health Professional Follow-Up Study zbadano poziom witaminy D we krwi u blisko 50000 zdrowych mężczyzn, którzy byli następnie obserwowani przez 10 lat. Stwierdzono, że mężczyźni z niedoborem witaminy D mieli dwukrotnie większe ryzyko zawału serca niż mężczyźni z prawidłowym poziomem tej witaminy we krwi. Inne badania wskazują, że niskie stężenie witaminy D może być związane m.in. z większym ryzykiem wystąpienia niewydolności serca, nagłej śmierci sercowej, udaru czy innych schorzeń układu krążenia.

Witamina D w okresie ciąży i życia płodowego

                Zwraca się uwagę na znaczenie niedoborów witaminy D w powstawaniu bezpłodności i przebiegu ciąży.

                Komórki ośrodkowego układu nerwowego również posiadają receptory dla witaminy D oraz hydroksylazę odpowiedzialną za przemianę 25(OH) do 12,5(OH)2D. Sugeruje się, że niedobory witaminy D w okresie życia płodowego mogą prowadzić do wystąpienia zaburzeń rozwoju układu nerwowego oraz mogą przyczyniać się do rozwoju niektórych chorób psychiatrycznych, a mianowicie schizofrenii i depresji.

Witamina D ,a demencja i choroba Alzheimera

                Witamina D może zmniejszać ryzyko wystąpienia u osób starszych zaburzeń pamięci i demencji. Badania naukowe wskazują na związek pomiędzy niskim stężeniem w surowicy 25(OH)D a zaburzeniami funkcji poznawczych u osób starszych. W jednym z badań stwierdzono związek pomiędzy niskim stężeniem 25(OH)D we krwi a większym ryzykiem pogorszenia funkcji poznawczych u osób powyżej 64 roku życia mieszkających w Anglii.

                W innym badaniu podobną zależność obserwowano u kobiet w wieku ponad 74 lat mieszkających we Francji. W badaniu European Male Ageing Study, w którym uczestniczyli mężczyźni w wieku 40-75 lat, stwierdzono gorsze wyniki w teście oceniającym funkcje poznawcze u tych z niższym stężeniem witaminy D w surowicy. Podobne wyniki uzyskano również badając Amerykanów po 64 roku życia, u których deficyt witaminy D miał związek z pogorszeniem funkcji poznawczych. Z kolei w innych badaniach obejmujących osoby starsze z mniejszym i większym stężeniem witaminy D we krwi, że osoby z jej większą ilością we krwi miały lepsze wyniki w testach oceniających pamięć i lepsze zachowanie funkcji poznawczych, szczególnie dla funkcji wykonawczych. Z kolei badania osób chorujących na chorobę Alzheimera wykazały, że wyższe stężenie witaminy D w surowicy było związane z lepszymi wynikami testów oceniających funkcje poznawcze, a mniejsze stężenie dodatkowo związane było z gorszym nastrojem u chorych.

                Sugerowanych jest kilka mechanizmów wyjaśniających, w jaki sposób niskie stężenie witaminy D w surowicy może wpłynąć na zwiększenie ryzyka pogorszenia funkcji poznawczych.

Niedobory witaminy D w surowicy może zwiększyć ryzyko takich schorzeń jak udar mózgu, nadciśnienie tętnicze, cukrzyca, a schorzenia te z kolei mogą wpływać na pogorszenie funkcji poznawczych.

Ponadto receptory dla witaminy D występują powszechnie w komórkach organizmu, włączając w to neurony i komórki glejowe. Również w mózgu obecne są geny kodujące enzymy uczestniczące w przemianach witaminy D.

Witamina D może oddziaływać na komórki nerwowe poprzez jej prawdopodobny wpływ na mechanizmy antyoksydacyjne, neurogenezę, homeostazę wapnia w neuronach, ekspresję czynników neurotroficznych oraz detoksykację. Witamina D jest też immunosupresorem i zmniejsza powstawanie autoimmunologicznych uszkodzeń układu nerwowego. U osób z chorobą Alzheimera witamina D może również wpływać na oczyszczanie się tkanki mózgowej z β-amyloidu, który jest gromadzony u osób chorych, prowadząc do amyloidozy układu nerwowego.

Źródła pokarmowe

                W żywności witamina D występuje w niewielkich ilościach, głównie w produktach zwierzęcych. Szczególnie bogate są w nie oleje z wątroby ryb (tran), jednak jest to wyjątek w śród produktów spożywczych. Spore ilości zawierają ryby morskie, niewielkie ilości znajdują się w produktach zwierzęcych (mięso, podroby i przetwory mleczne). Produkty roślinne raczej nie zawierają witaminy D (śladowe ilości w produktach zbożowych i olejach roślinnych oraz niektórych gatunkach grzybów) (tabela 1)

Tabela 1

Zawartość witaminy D w wybranych produktach

>400 IU (10 µg) witaminy D/100g

 

Oleje rybie, łosoś, sardynka, śledź, pikling, węgorz

 

200-400 IU (5-10 µg)witaminy D/100g

 

Halibut, karp ,makrela, margaryny

40-200 IU (1-5 µg)witaminy D/100g

Jaja całe, żółtko jaj kurzych, wątroba wieprzowa, nerki wieprzowe, gęś, kaczka, kura, dorsz, pieczarki

<40 IU (1 µg)witaminy D/100g

 

Mleko krowie, mleko kozie, mleko w proszku, mleko zagęszczone, śmietana, jogurt, kefir, sery podpuszczkowe, sery twarogowe, lody mleczne, mięso, podroby, mięso drobiowe, królik, wędliny, flądra, mintaj, morszczuk, szczupak, masło

W sytuacji, gdy niemożliwe jest zapewnienie odpowiedniej ekspozycji na promieniowanie słoneczne o odpowiedniej długości, właściwie niemożliwe staje się zapewnienie odpowiedniej ilości witaminy D ze źródeł pokarmowych.

Dlatego niezbędna staje się uzupełniająca suplementacja witaminy D, zwłaszcza wśród osób mieszkających powyżej 33 stopnia szerokości geograficznej i większość czasu spędzających w pomieszczeniach zamkniętych.

Dodatkowo czynnikami ryzyka wystąpienia niedoboru tej witaminy są: wiek (wcześniactwo, wiek podeszły), nadwaga lub otyłość, choroby nerek i wątroby.

Normy żywienia i rekomendacje

                Normy polskie opracowane przez ekspertów Instytutu Żywności i Żywienia w Warszawie ustalone są na podstawie krajowych badań jak również najnowszych norm krajów Europy Zachodniej, Ameryki Północnej oraz WHO i FAO. Ustalono je na poziomie średniego zapotrzebowania w grupie (EAR – Esti,ated Average Requiremont – pokrywają zapotrzebowanie ok. 50% zdrowych, prawidłowo odżywionych osób w chodzących w skład grupy) i zalecanego spożycia (RDA – Recommended Dietary Allowances – pokrywają zapotrzebowanie ok 97,5% zdrowych, prawidłowo odżywionych osób wchodzących w skład grupy). Jeśli nie można było ustalić norm EAR i RDA, to wyznaczono je na poziomie spożycia (AI – Adequate Intake – uznane na podstawie badań eksperymentalnych lub obserwacji przeciętnego spożycia żywności przez osoby zdrowe i prawidłowo odżywione za wystarczające dla prawie wszystkich osób zdrowych i prawidłowo odżywionych wchodzących w skład grupy).

                Jeszcze w 2008 roku w polskich normach żywienia człowieka zalecano (zgodnie z rekomendacjami FAO/WHO) dobową podaż witaminy D na poziomie wystarczającego spożycia (AI) dla niemowląt, dzieci i młodzieży oraz dorosłych do 50 roku życia w ilości 200 IU (15 µg) dziennie, dla osób pomiędzy 51 a 55 rokiem życia w ilości 400 IU (10 µg) dziennie, a dla osób starszych w ilości 600 IU (15 µg) dziennie.

                W polskich zaleceniach dotyczących profilaktyki niedoborów witaminy D z 2009 roku zaleca się rozpoczęcie suplementacji witaminą D u noworodków od pierwszego dnia życia. Niemowlęta karmione piersią, jak i karmione mlekiem modyfikowanym powinny otrzymywać dziennie 400 IU (10 µg) witaminy D.

Jednak w przypadku niemowląt karmionych wyłącznie piersią konieczne jest dostarczenie całej ilości tej witaminy z suplementacji, natomiast w przypadku dzieci karmionych mlekiem modyfikowanym należy uwzględnić ilość witaminy D dostarczanej z mlekiem modyfikowanym, a jeśli ilość ta jest mniejsza niż 400 IU (10 µg) dziennie, uzupełnić dietę suplementacją. Jednocześnie nie uwzględnia się ilości witaminy D dostarczanej z pokarmem kobiecym, ze względu na jej bardzo małe stężenie.

U dzieci i młodzieży od 1 do 18 roku życia zalecana jest podaż 400 IU (10 µg) witaminy D na dobę w okresie od października do marca, a także w okresie letnim, jeśli nie jest zapewniona wystarczająca synteza skórna witaminy D. Eksperci zalecają, by u dzieci z nadwagą lub otyłością rozważyć zwiększenie dawki do 800-1000 IU (20 µg -25 µg) dziennie.

U osób dorosłych podaż witaminy D z żywności i suplementów diety powinna wynosić 800-1000 IU (20 µg -25 µg) dziennie w okresie od października do marca, a także miesiącach letnich, jeśli nie jest zapewniona wystarczająca synteza skórna. U osób po 65 roku życia zaleca się suplementację witaminą D przez cały rok. Zespól Ekspertów zaznacza również, że bardzo istotne jest zapewnienie prawidłowych zasobów witaminy D przed planowaną ciążą. Zalecają suplementację witaminą D od II trymestru ciąży w ilości 800-1000 IU (20 µg -25 µg) dziennie, o ile nie jest zapewniona odpowiednia jej podaż w diecie i syntezie skórnej.

                W 2010 roku Instytute of Medicine (USA) zarekomendował nowe normy na witaminę D na poziomie wystarczającego spożycia (AI) da niemowląt do 1 roku życia 400 IU (10 µg) oraz na poziomie średniego zapotrzebowania (EAR) i na poziomie zalecanego dziennego spożycia (RDA) dla dzieci powyżej 1 roku życia i dla osób dorosłych. Wynoszą one dla osób od 1 do 70 roku życia oraz kobiet ciężarnych i karmiących na poziomie EAR 400 IU (10 µg) i RDA 800 (20 µg). Normy te znalazły się „W normach żywienia dla ludności polskiej – nowelizacja” pod redakcją prof. M. Jarosza opublikowanych w 2012 roku.

                W 2011 roku ukazały się wytyczne The Endocrine Society dotyczące oceny, terapii i prewencji niedoborów witaminy D. Zaleca się w nich, aby diagnozując jej niedobory wykonywać oznaczenia stężenia witaminy D we krwi u osób z grupy dużego ryzyka. Należą tu osoby, u których stwierdzono krzywicę, osteomalację lub osteoporozę, osoby z przewlekłą chorobą nerek i niewydolnością wątroby, mające zaburzenia wchłaniania (celiakia, choroba Crohna, colitis ulcerosa, po operacjach bariatrycznych, po radioterapii w obrębie układu pokarmowego), osoby z nadczynnością tarczycy, stosujące niektóre leki (stosowane w leczeniu AIDS, glikokortykosteroidy, przeciwgrzybicze, przeciwpadaczkowe, cholestyramina), kobiety ciężarne i karmiące, osoby starsze, u których wystąpiły złamania niskoenergetyczne i u których w wywiadzie stwierdza się wystąpienie upadków, osoby otyłe.

Stężenie poniżej 20 ng/ml w surowicy 25(OH)D określa się jako niedobór (hipowitaminoza), natomiast stężenie w przedziale 21-29 ng/ml jako niewystarczającą ilość. Stężenie 25(OH)D we krwi powyżej 20 ng/ml jest wystarczające dla zapobiegania wystąpienia krzywicy i osteomalacji, natomiast dla zapewniania optymalnego działania witaminy D na metabolizm wapnia, kości i mięśni stężenie 25(OH)D powinno być większe od 30 ng/ml.

Eksperci zaznaczają, że wiele badań epidemiologicznych, sugeruje, że takie stężenie we krwi może mieć dodatkowe korzyści zdrowotne, a mianowicie wpływać na zmniejszenie ryzyka wystąpienia: nowotworów, chorób autoimmunologicznych, chorób układu sercowo-naczyniowego, chorób zakaźnych, cukrzycy typu II. Oznaczenie 1,25(OH)2D rezerwuje się do diagnostyki i monitorowania wybranych przypadków (osoby z wrodzonym defektem metabolizmu witaminy D).

                Wytyczne The Endocrine Society z 2011 roku dotyczące zapotrzebowania witaminy D są następujące:

  •   niemowlęta potrzebują nie mniej niż 400 IU (10 µg) dziennie, natomiast dzieci w wieku 1-18 lat nie mniej niż 600 IU (15 µg) dziennie. Aby uzyskać stabilne stężenie 25(OH)D we krwi ponad 30 ng/ml należy dostarczyć co najmniej 1000 IU (25 µg) dziennie. Jednocześnie najwyższy tolerowany poziom spożycia (UL – Upper Level) wynosi dla niemowląt 2000 IU (50 µg), a dla dzieci i młodzieży w wieku 1-18 lat 4000 IU (100 µg) na dzień;
  •   dorośli w wieku 18-50 lat potrzebują nie mniej niż 600 IU (15 µg) dziennie, a w wieku powyżej 50 lat – 600-80 IU (15-20 µg). Ze względu na to, że nie wiadomo, czy takie dawki są wystarczające dla uzyskania wszystkich potencjalnych pozakostnych korzyści zdrowotnych, osobom po 65 roku życia zaleca się 800 IU (20 µg) dziennie, aby zmniejszyć ryzyko upadków i złamań. Aby uzyskać stabilne stężenie ponad 30 ng/ml 25(OH)D we krwi, konieczne może być jej przyjmowanie w ilości 1500-2000 IU (37,5-) dziennie. UL dla tej Grupy wiekowej wynosi 10000 IU (250 µg) na dzień
  •   kobiety ciężarne i karmiące potrzebują nie mniej niż 600 IU (15 µg) dziennie. Aby uzyskać stabilne stężenie 30 ng/ml 25(OH)D we krwi konieczne może być jej przyjmowanie w ilości 1500-2000 IU (37,5-50 50 µg) dziennie. Ul dla kobiet ciężarnych i karmiących wynosi 10000 IU (250 µg) na dzień.

Eksperci zaznaczają, że dawka witaminy D powinna być co najmniej dwu- lub trzykrotnie większa niż zalecana w ich grupach wiekowych dla osób otyłych lub leczonych lekami przeciwpadaczkowymi, glikokortykoidami, lekami stosowanymi w leczeniu AIDS, lekami przeciwgrzybicznymi (kstokonazol).

Stężenie witaminy D w surowicy (Norman i Henry, 2012)

Stężenie 25(OH)D w surowicy

Deskryptor stanu odżywienia

ng/ml

nmol/l

<5

<12

Ciężki niedobór witaminy D

5-10

12-25

Niedobór witaminy D

10-20

25-50

Nieprawidłowy poziom witaminy D

20-30

50-75

Graniczny poziom witaminy D (hipowitaminoza)

30-60

75-150

Stężenie zalecane witaminy D

>150

>375

Ryzyko wystąpienia działań toksycznych

Powyższe informacje mają jedynie charakter informacyjny i zostały opracowane na podstawie dostępnych publikacji naukowych. W przypadku problemów zdrowotnych należy skonsultować się z lekarzem.

Tekst pochodzi z NUTRITION & HEALTH

Autorem jest:

Dr hab. Dariusz Włodarek lekarz medycyny, żywieniowiec, dietetyk.

Reklamy

24 odpowiedzi na „Słoneczna witamina – witamina D

  1. adek pisze:

    jak to? suplementacja noworodków od pierwszego dnia życia? debile to opracowali?
    proszę zatem o informację jakim cudem nasz gatunek przeżył te setki tysięcy lat w takiej niewiedzy???

    • Bea pisze:

      Nasz gatunek przezyl poniewaz przez tyle
      Tysiecy lat matki zawsze karmily piersia i noworodki mialy witamine dostarczona od
      Pierwszych dni narodzin. W dzisiejszym
      Spoleczenstwie panuje moda Na mleko modyfikowane w proszku z tad tez
      Konieczna jest taka suplementacja noworodkow. Ponadto dzis matki boja sie
      Wystawiac noworodki Na slonce, kiedys
      Sie tego Nie bano. Wiadomo Ze noworodki
      To tacy sami ludzie tylko Ze Mali i tez Nie moga zyc bez witaminy d tak jak i dorosli.
      Prosze sie popukac w glowe przed wystawianiem kolejnych glupich komentarzy

      • BasiaB pisze:

        BEA – @ adek czekał 3 lata na Twój komentarz i się doczekał 🙂
        Mnie czasami ręce opadają jak czytam …chyba hybrydy… ? bo normalni człowiek nie napisze takich głupot.
        Święta racja BEA, święta ! ❤

      • adek pisze:

        Droga Pani Beo. Po pani wypowiedź określa stan pani wiedzy. Jasno widać czy reprezentuje pani naturę i rozsądek czy może jak to pani napisała „modę”.
        Dzieci to faktycznie tacy sami ludzie jak my i potrzebują kwasów, białek tłuszczy, cukrów, witamin (13 substancji), soli mineralnych (22 minerały). Zupełnie nie rozumiem dlaczego noworodki muszą być suplementowane właśnie wit. d i dlaczego właśnie bez niej nie mogą żyć a bez innych mogą? Ja nie suplementuję się wit. d i mam się bardzo dobrze. Nie suplementuję moich dzieci wit. d i one też mają się bardzo dobrze. Co więcej, dzieci niedawno były badane i nie stwierdzono u nich braku wit. d.
        Może od razu zaaplikować dzidziusiom te wszystkie substancje o których pisałem powyżej w jakimś zbilansowanym syropku a w późniejszym wieku w jakichś tabletkach. Kłopot z chodzeniem do spożywczaków by zniknął… ostałyby się jedynie apteki.
        I niech mi pani z pukaniem w głowę nie wyjeżdża bo pani tok rozumowania prowadzi do jednego… pacjentyzmu w społeczeństwie.

      • Aina pisze:

        Kiedys nasz gatunek żył w zgodzie i według natury .
        Jedli naturalna , nieprzetworzona zywnosc , bogata w witaminy i mineraly . Piekli chleb z niemodyfikowanej maki , karmili zwierzeta niemodyfikowana żywnością , wypasali je na naturalnych łąkach o bogatej różnorodności roslin z ktorych wiele było ziołami . Wiec pożywienie ludzi tez zawierało wszystkie witaminy i mineraly niezbędne do zycia . Matki karmiły dzieci mlekiem z wystarczająca ilością wit D i innych witamin i minerałów bo same je miały z bogatego w nie pożywienia i ekspozycji na słonce . I nawet wtedy , przy tak naturalnych warunkach zycia , były przypadki ” nog prostowanych na beczce ” czyli krzywicy i chorób kośćca i innych chorób związanych z brakiem wit D.
        Dlatego przez stulecia medycyna ludowa stosowała tran i kąpiele słoneczne .
        Dziś zywnosc sie produkuje . Opryski , round -up’y , modyfikacja i inne „wynalazki ” pozbawiają ja witamin .
        Dziś krowy jedza pasze z modyfikowana soja i kukurydza , czesto nie oglądają slonca . Kury i trzoda chlewna jedza granulaty zawierajace modyfikowana soję , pszenice i kukurydze .
        Zywnosc pochodząca od sztucznie karmionych zwierzat jest pozbawiona większości witamin i minerałów .
        Samo przetwarzanie żywności dziś , to pozbawianie jej wartosci odżywczych i zatruwanie przez stosowanie ulepszaczy , polepszaczy i konserwantów .Tego nie powinno sie nazywać żywnością bo zywnosc to jest cos co żywi . A nie truje.
        Kiedys niebo było czyste i głęboko błękitne . Ludzie otrzymywali dawkę wit D w wyniku działania promieni słonecznych .
        Dziś niebo jest blade , przysłonięte parasolem wytworzonym przez chemiczne opryski którymi spryskiwany jest swiat . Znacznie wzrosła liczba dni pochmurnych ( modyfikacja pogody )
        Skutkiem tego ograniczony jest dostęp do światła słonecznego a tym samym nasze organizmy produkują mniej wit D .
        Kiedys ludzie pracowali w polu czy w lesie a wiec byli ciagle wystawieni na działanie promieni słonecznych . Dziś ludzie pracują w fabrykach , biurach , siedzą w samochodach i na kanapach przed tv i komputerem . A jak juz wyjdą na słońce to nakładają na siebie filtry słoneczne .
        Dla tego wszystkiego noworodki ( i nie tylko ) powinny hyc suplementowane wit D . Bo matki karmiące same maja jej deficyt, ludzie zmienili tryb zycia na siedzący w domu , bo ,bo , bo…
        Adek , pozostaje życzyć Tobie i rodzinie duzo zdrowia bo przy Twojej wiedzy moze sie przydać .

        • Loja Jolajna pisze:

          „Kiedys nasz gatunek żył w zgodzie i według natury…”

          i ludzie dożywali średnio do 30, max 40 lat.
          teraz średnia życia ponad 70 lat i dla tych co zażywają sztuczne witaminy, jak i dla tych co ich unikają.
          Jednym słowem zgadzam się z tym co napisał adek.

          „Adek , pozostaje życzyć Tobie i rodzinie duzo zdrowia bo przy Twojej wiedzy moze sie przydać .”

          a to już jawna próba manipulowania/zastraszania człowieka. Korzystaj z wiedzy tych, którzy mówią ci, że jak nie będziesz zasilał producentów witamin i jakichś tam innych suplementów, to ty i twoja rodzina zdrowia mieć nie będzie.

          Sama tego typu wiedza potrafi nieźle wystraszyć/namieszać w głowie i organizmie człowieka, a już jej praktyczne systematyczne stosowanie może doprowadzić do przewlekłej/nieuleczalnej choroby całego ciała.
          Znałam/znam wielu ludzi, którzy dożywali/dożywają do nawet 100 lat w zdrowiu i sprawności fizycznej i psychicznej i bez sztucznych witamin czy suplementów, unikających wystawiania się na słońce. Znam też i takich, którzy dożywali/dożywają do nawet 80+, którzy zawierzyli wiedzy wszelkich naganiaczy producentów specyfików przedłużających życie. No niby dożyli starości, ale co to za życie, nawet z takim dogadać się po ludzku trudno, bo tak wszystko ich boli.
          Wystarczy więc w miarę racjonalnie się odżywiać, czyli jeść to co podpowiada zmysł smaku, a nie sugerować się wiedzą/podpowiedziami innych. Dodatkowo nie myśleć chorobliwie o zdrowiu, swoją uwagę skupiać na rzeczach przyjemniejszych.

        • BasiaB pisze:

          @Jolu – cieszę się, ze poruszyłaś temat życia bez suplementów i właściwego odżywiania się.
          Znam kilka takich osób i wiem już teraz na pewno, że to klony lub hybrydy, a cały czas zastanawiałam się jak oni mogą tak żyć ?
          Miałam ten temat poruszyć, bo mnie intrygował od kilku lat.
          Mam bowiem teściową obecnie w wieku 87 lat.
          Od kiedy pamiętam łyka garściami tabletki na wszystko i zna się na każdej chorobie, w końcu w tym wieku jest już specjalistką.
          Kiedy zaczęłam chorować kilkanaście lat temu, moja wiedza medyczna była farmaceutyczna i tez zaczęłam zażywać garściami wg przepisu lekarzy, każdy zajmował się oczywiście czymś innym, bo najlepiej jest rozebrać człowieka na części bo to plastikowy robocik i naprawiać oddzielnie każdą uszkodzoną część, bez konsultacji z lekarzem od innego narządu czy schorzenia.

          Po 2 latach takiej gehenny, kiedy regularnie co 2 -3 tygodnie lądowałam w szpitalu, stwierdziłam,że jak tak dalej pójdzie to wyzionę ducha, bo już nie mam sił na to leczenie. Zresztą z tych samych powodów 5 października pochowałam moją mamę nad którą stała jak kat nad dusza moja hybrydowa siostra zabraniająca stosowania u mamy jakichkolwiek terapii naturalnych.
          Była jak cerber, nieugięty i nieustraszony, tym bardziej, że pracuje w NFZ i ma znajomości…

          Tego lata poznałam pewne małżeństwo, które regularnie nas odwiedzało, przebywali całymi dniami u nas, pomagając mi przy okazji w moim ogrodzie, kiedy mnie nie było bowiem kursowałam po całych dniach do mamy.
          Miałam więc możliwość i okazję przyjrzeć się nawykom żywieniowym, bo jak większość wie: od tego zaczynamy każdą kurację i leczenie swojej Duszy i ciała.

          Pan D. jak będę go nazywać jadł tylko mięso, ciastka, pił mega ilości coca-coli, i innych enerdżajzerów. Absolutnie żadnych owoców, sałatek, warzyw czy jarzyn. NIC kompletnie NIC ! ZERO !
          Ogórek kiszony do obiadu lub plasterek pomidora, ale kanapki lepiej smakowały z keczupem czy musztardą.

          Takich osób jest więcej i tu kłania się to co już pisałam przed kilku laty:
          to co nam szkodzi im pomaga, to co nam pomaga i leczy im szkodzi.
          IM tzn. hybrydom, klonom, biorobotom i innym tego typu syntetycznym i organicznym urządzeniom.

          Stąd Jolu Twoje zasadne obserwacje.

          Jolu – nikt nie myśli o chorobach, bo nikomu na nich nie zależy. One dopadają nas z tych wszystkich powodów, którymi jest nadźgana nasza strona. Żaden normalny człowiek nie ma zamiaru tracić czasu i energii na choroby, chociaż są idealni hipochondrycy, do których zaliczam specjalistkę w tej dziedzinie, z gwarantowanym pierwszym miejscem czyli moją teściową, którą też sobie sprawdziłam pod tym kątem 😀

          Zawsze musi być zalecany umiar, ale ja mam spore doświadczenie i wiem na pewno że WSZYSTKIE ANIOŁY MAJĄ NIEDOBRY WŁAŚCIWYCH DLA NAS SUBSTANCJI ODŻYWCZYCH DO KTÓRYCH ZALICZAMY: WITAMINY, MINERAŁY I PIERWIASTKI ŚLADOWE.

          Obecnie bowiem też świat jest nastawiony na naszą zagładę, a nie życie.
          Kiedyś natrafiłam w Tv na pewna reklamę, którą kiedy zobaczyłam i usłyszałam to oczy wyszły mi na wierzch, wczoraj miałam „okazje” powtórnie jej odsłuchać.
          Mała dziewczynka około 5 letnia o blond warkoczykach zachęca do oddawania szpiku kostnego w myśl formuły użytego tam sloganu reklamowego:

          POMOŻESZ
          BO MOŻESZ
          MASZ TO W GENACH !

          nawet producenci reklam wiedzą jak podejść ufnych AR AN – brać na miłosierdzie !
          Mówiąc potocznym językiem – nas czyli Aniołów, Ani’Eli 🙂
          To raz, a dwa to…wiedzą jakie mamy zawarte informacje w genach, w szpiku czyli w kościach, a o tym tez wspominałam, ze napiszę co takiego mamy w kościach: najcenniejsza substancję czyli szpik, który jest zapisem wiedzy i informacji nie tylko genetycznych.
          Dlaczego trzymamy kciuki za powodzenie ?
          Bo w kościach ten sygnał tak sobie zapisaliśmy…
          itd…itd…

        • BasiaB pisze:

          @ Jolu :
          ” i ludzie dożywali średnio do 30, max 40 lat.
          teraz średnia życia ponad 70 lat „

          Kto Ci takich bzdur naopowiadał ?
          Przecież cały czas powtarzam, że od 1860 cofnęli nas do epoki kamienia łupanego.Normalni ludzie zawsze żyli dłużej, wystarczy pochodzić po cmentarzach.
          Wcześnie umierali tylko Ci z wypadków lub chorób na jakie w tym czasie nie było lekarstwa.
          Z resztą o tym wieku to Ci powie każdy lekarz TCM.
          Ta wiedza która propagujesz jest wiedzą, którą masz propagować, bo tak jest wygodniej Bog Pharmie. Ona nie nie ma nic wspólnego z rzeczywistością.

        • BasiaB pisze:

          @ Jola :
          a to już jawna próba manipulowania/zastraszania człowieka”
          Każdy widzi to co chce widzieć, i nie propaguj mi tu teorii rodem z MŻ. bo tam możecie się napierdzielać tymi gówno wartymi dla nas teoryjkami, ale tutaj tego nie będzie.

        • jaga pisze:

          Tak..żyli po 30,40 lat ale bzdet..nie sądzę, żeby moje znajome rodziny były wyjątkami..srednia to 80 w górę 🙂

        • Loja Jolajna pisze:

          co do średniej długości życia na przestrzeni ostatnich ponad 300 lat
          http://stat.gov.pl/cps/rde/xbcr/gus/POZ_folder_konf_prezentacja.pdf
          oczywiście można by nie wierzyć urzędowym statystykom, spisom powszechnym itp.
          ale to samo potwierdził mi proboszcz jednej ze starych parafii. Księgi parafialne to kopalnia wiedzy i nie sądzę, że sfałszowanej, bo niby po co mieliby fałszować księgi, w których skrupulatnie notowano stan swojego inwentarza, narodziny, zgony ale i inne dane, bo prowadzono kroniki, w których zapisywaną lokalna historię.

        • Wojwit pisze:

          Kiedyś pewien, bardzo sędziwy lekarz na pytanie: -Co zrobić, by dożyć w tak wspaniałym stanie psychicznym i fizycznym jak on, jego lat? Odpowiedział: -Nogi starać się zawsze mieć ciepłe, być aktywnym i… unikać lekarzy.

        • Loja Jolajna pisze:

          Wiedza potrzebna do w miarę szczęśliwego i zdrowego życia jest ukryta w ludziach starszych. Nie będę przynudzać dlaczego i jak do tego doszłam, to dość skomplikowana i długa historia. Tak czy siak od pewnego momentu mojego życia zaczęłam odczuwać większą frajdę z możliwości wielogodzinnej pogawędki z ludźmi wiekowymi, u których pamięć wsteczna znacznie lepsza od bieżącej, niż z młodszymi, rówieśnikami, czy co najwyżej pokolenie starszymi ode mnie, u których zainteresowania krążyły głównie wokół spraw bieżących, bez żadnej głębszej refleksji, bez wnikania w przyczyny tego czy tamtego…generalnie strata czasu na takie bleblanie o wszystkim i niczym.
          Tak więc ludzie, którzy dożyli sędziwego wieku w zdrowiu, to prawdziwe skarbnice wiedzy. Trzeba tylko chcieć ich wysłuchać, przejawić zainteresowanie ich historiami, zadawać odpowiednie pytania, dopytywać o szczegóły tego czy tamtego. Ludzie u schyłku życia chętniej opowiadają, dzielą się wiedza niż ludzie młodzi.
          Na przestrzeni lat wysłuchałam kilkanaściorga staruszków z przedziału wiekowego 90-100lat. Z tych wszystkich rozmów wynika, że prawidłowe odżywianie to tylko drobny element składający się na zdrowie i długie życie.
          Człowiek potrafi przeżyć na oparach dość długo, a potem wystarczy dolać paliwa, poprawić/zmienić/wytworzyć lepsze warunki i tylko kwestia czasu aż na nowo rozkwitnie i jedzie dalej.

          piszesz Basiu:
          „Pan D. jak będę go nazywać jadł tylko mięso, ciastka, pił mega ilości coca-coli, i innych enerdżajzerów. Absolutnie żadnych owoców, sałatek, warzyw czy jarzyn. NIC kompletnie NIC ! ZERO !
          Ogórek kiszony do obiadu lub plasterek pomidora, ale kanapki lepiej smakowały z keczupem czy musztardą.

          Takich osób jest więcej i tu kłania się to co już pisałam przed kilku laty:
          to co nam szkodzi im pomaga, to co nam pomaga i leczy im szkodzi.
          IM tzn. hybrydom, klonom, biorobotom i innym tego typu syntetycznym i organicznym urządzeniom.”

          Ja nie dzielę ludzi na hybrydy, klony, bioroboty i podobne gatunki. Ja dzielę ludzi na mądrych i głupich, na dobrych i złych, na pracowitych i leni, na pasożytów i dawców, a w ramach tych podziałów rozróżniam wiele odcieni bieli i czerni.
          Co do diety to podobnie jak pan Jerzy Zięba preferuję dietę zbliżoną do optymalnej, czyli goloneczka, jajeczka itd. Mała w miarę jednorodna porcja na posiłek, ale treściwa. Z warzyw głównie kapusta i ogórki kiszone, buraki czerwone, marchew, ale tylko wtedy kiedy mnie najdzie smak na zielone czy kolorowe. Wtedy potrafię zjeść całą furę jako danie główne, a nie dodatek czy przystawkę.
          Każdego dnia na śniadanie zjadamy przynajmniej po jednym prawdziwym jajku ze sporym dodatkiem prawdziwego bekonu.
          Od jakiegoś czasu przekonaliśmy się do życiodajnych właściwości bulionu gotowanego z wołowych kości szpikowych i stawowych. Taki leczniczy bulion gotuje się w temperaturze 80-90 stopni przez 16-18 godzin. Kości jak i włoszczyznę przed gotowaniem należy dobrze wypiec w piecu…niebo w gębie i silny zastrzyk uzdrawiający.
          Dla osób zwłaszcza po 50-tce polecam także podobny wywar tyle że z kości np wieprzowych z dużym dodatkiem skóry i ścięgien. Po schłodzeniu tworzy się przepyszna galareta, którą można jeść łyżeczką.
          Buliony można pić jako napój, albo potraktować jako bazę do zup, sosów.
          Kości powinny być od zwierząt hodowanych ekologicznie. Cena kości jest śmiesznie niska, a czasem można dostać ładnych parę kg jako gratis przy okazji kupowania mięsa.

          Blisko mi w poglądach, które promuje medycyna germańska. Choroba to proces oczyszczania organizmu, jego naprawy. Proces zdrowienia można osiągnąć bez lekarza i leków, ale i może zakończyć się śmiercią. Dużo zależy od charakteru człowieka, od jego stanu psychicznego, od bliskiego otoczenia, od warunków w jakich egzystuje.

        • BasiaB pisze:

          ” Na przestrzeni lat wysłuchałam kilkanaściorga staruszków z przedziału wiekowego 90-100lat.”
          Czyli jak sama przyznajesz sprzecznośc z tym co napisałas wcześniej na temat wieku.

          ” Z tych wszystkich rozmów wynika, że prawidłowe odżywianie to tylko drobny element składający się na zdrowie i długie życie.
          Człowiek potrafi przeżyć na oparach dość długo…”

          To nieprawda, wyciągnęłaś złe wnioski z ich opowieści. Oni żyli prosto i jedli prosto, a to jest podstawą długiego i zdrowego życia. Im bardziej skomplikowane jedzenie tym bardziej zły, destrukcyjny wpływ na zdrowie.

          Co do reszty jadłospisu to właśnie o tym traktuje dietetyka TCM, która ja uważam za naszą,rodową bo tak kiedyś gotowano i jadło się, dlatego ludzie żyli dłużej i zdrowiej.
          Na wielu wsiach do tej pory kultywuje się ten sposób przyrządzania potraw. I o tym już na tej stronie wiele napisaliśmy.

          ” Ja nie dzielę ludzi na hybrydy, klony, bioroboty i podobne gatunki. Ja dzielę ludzi na mądrych i głupich, na dobrych i złych, na pracowitych i leni, na pasożytów i dawców, a w ramach tych podziałów rozróżniam wiele odcieni bieli i czerni.”

          A ja dzielę, do tego doszłam przez ostatnie lata mimo swej ufności i naiwności. Szukałam przyczyn i znalazłam.
          To dla nas nie jest obojetne, nawet Anioły moga byc złe z powodu ilosci wirusów, infekcji programowych, skradzionego serca czy Duszy, podmianek i dzikich lokatorów.
          To dla nas NIE JEST OBOJĘTNE, bo to jest przyczyna, a jak wiesz: nie jestem spolegliwa i nie będę.
          To nasze być albo nie być.

        • jaga pisze:

          Wiesz Jolu 🙂 w związku z tą długowiecznością.. miałam opisać to co właśnie Ty opisałaś, rozmowy z długowiecznymi. Mam tak samo, lubiłam siedzieć u babci męża i słuchać jak nawija a gaduła była, że hoho..ale, dzięki temu wiele się dowiedziałam. Moi dziadkowie nie byli tak wylewni i nie rozmawiali z dziećmi, a szkoda….efektem nawijania babci męża było to, że jak byli na wakacjach gdzieś na Helu, to teściowa miała utrapienie z synkiem(męzem moim) tam gdzie usłyszał niemiecki to biegał po plaży i ,,strzelał ”do niemców 🙂 nic nie pomogły gadania, że wojna się już dawno skończyła i to nie są ci sami niemcy.. dziecię odpowiadało,,babcia pamięta wojnę! to oni też” i tratata z karabinu..no taki był efekt babcinej edukacji, samo życie potwierdziło, że się nie myliła co do wroga………też lubię rosoły i galaretki długo gotowane tak po chińsku i jestem uzależniona od koglamogla, można z kakao jak kto lubi….a wczoraj klasyfikowałam familię pod kątem hybrydztwa..hehe..nie jest żle.

        • Mom pisze:

          A ja mam przed oczami jeszcze mojego dziadka jak wysysał szpik z tych gotowanych kości 🙂

  2. Witam
    Ponizej kilka ciekawostek zwiazanych z witamina D

    Grupa z UCLA potwierdziła wyniki dwóch innych, przeprowadzonych badań, ukazując, że naturalnie występujący hormon steroidowy – hormon, który większość z nas po prostu zakłada że ma – jest mocnym antybiotykiem. Zamiast bezpośrednio zabijać bakterie i wirusy, hormon ten wzmaga w ciele produkcję istotnych białek, zwanych peptydami antydrobnoustrojowymi.
    Dwieście znanych nam peptydów antydrobnoustrojowych szybko i bezpośrednio niszczy ściany komórek bakterii, grzybów i wirusów, włącznie z wirusem grypy, i mają kluczową rolę w utrzymywaniu płuc wolnymi od infekcji. Hormon, o którym mowa, to stara dobra witamina D.
    Witamina D zwiększa produkcję peptydów antydrobnoustrojowych, jednocześnie powstrzymując układ immunologiczny przed wydzielaniem zbyt wielu komórek zapalnych – chemokin i cytokin.
    http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/07/27/witamina-d-epidemia-grypy/

    Poza rakiem, witamina D ma związek chorobami sercowonaczyniowymi, nadciśnieniem, wylewami, cukrzycą, stwardnieniem rozsianym, stanami zapalnymi jelit, osteoporozą, chorobami przyzębia, zębów, zwyrodnieniem plamki żółtej, chorobami psychicznymi, reumatoidalnym zapaleniem stawów, skłonnością do upadków, chronicznymi bólami. (6-10) Ostatnie badania ujawniły znaczące dowody, że epidemie grypy, a może nawet zwykłe przeziębienie, jest spowodowane sezonowym deficytem witaminy D, która pośrednio przyczynia się do produkcji katelicydyny. (11) Odkryto, że dawka 2 000 IU witaminy D dziennie niemalże kompletnie eliminuje występowanie przeziębienia i grypy. (12) Nawet potrójna epidemia wśród dzieci – autyzmu, astmy i cukrzycy typu I – która wybuchła po powszechnym doradzaniu unikania promieni słonecznych, może być tragicznym następstwem deficytu witaminy D dziecka w okresie niemowlęctwa lub matki w okresie ciąży.
    http://szczepienia.wybudzeni.com/2016/07/23/stosowanie-witaminy-d/

  3. adek pisze:

    z tą średnią życia to w ogóle ściema. zwykłe straszenie ludzi jeśli nie będą się szpikować lekarstwami i suplementami. wystarczy sprawdzić ile żyły postaci historyczne to się przekonacie, że ludzie od zawsze żyli 70, 80 i więcej lat. a średnią życia to se można wyliczać… ona jest nieadekwatna i tyle. mogę podać przykład. bardzo proszę o podanie średniej życia w europie oraz w polsce w latach 1939-1945. dziękuję skończyłem.

    • BasiaB pisze:

      Masz rację Adek.
      Widzę, ze nas czytasz codziennie, a nie było Cie widać ? 🙂
      Bardzo proszę podaj przykład 🙂

      • adek pisze:

        przykładem właśnie może być średnia życia w okresie wojennym. to samo tyczy się długości życia w dawniejszych czasach. co chwilę wojny, ogólna bieda, wyzyskiwanie plebsu przez szlachtę. dużą rolę odgrywał i nadal odgrywa głód. wystarczy spojrzeć na tabelę długości życia na świecie:
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Lista_pa%C5%84stw_%C5%9Bwiata_wed%C5%82ug_oczekiwanej_d%C5%82ugo%C5%9Bci_%C5%BCycia
        na samym dole są państwa w których albo panuje głód albo wojny. i niestety nic tu nie pomagają lekarstwa i szczepionki (tak forsowane np. przez billa gatesa).

        • BasiaB pisze:

          Dokładnie tak @adek, o to właśnie mi chodziło i o przykłady, które tutaj dały dziewczyny.
          Mnie na oczy pozwoliły przejrzeć wykłady z TCM, kiedy stanowczo to zostało zwerbalizowane w taki sposób w jaki Wy tutaj dajecie przykłady 🙂
          Z czego się cieszę, niech ta wiedza odgruzowuje umysły i idzie w świat !

    • jaga pisze:

      O to samo mi chodziło 🙂 nie pamiętam skąd wyszła ta propaganda, że z przed nastania komunizmu i innych dobrodziejstw, typu szczepionki i ogólna chemizacja życia, ludzie ledwie dożywali czterdziestki..a w ogóle jak mogli istnieć bez centralnego i ciepłej wody w kranie..na przykładzie moich rodów i męża, a także dużego grona znajomych, wręcz autorytatywnie 😀 mogę stwierdzić, że średnia życia to 80 i w górę..być może ma też znaczenie region kraju, w którym się żyje. No ja żyję w jednym z dwóch województw ludzi długowiecznych, tak przynajmniej gdzieś wyczytałam..a i najlepsze z tego jest to, że ściśle ta długowieczność koreluje z aktywnymi praktykami religijnymi..pomimo, większego niż w innych województwach spożycia alkoholu na głowę 🙂 oczywiście nie wszyscy dożywali średniej, moja babcia straciła dwójkę dzieci, dożyło czworo..pomijając wypadki i samobójstwa, no i wojny..w zeszłym roku wujek zmarł w wieku 91lat..przyszywana babcia ze strony męża miała 93, a jej ukochany z młodości ma 96 i nie narzeka…o.. a mama owej babci miała 92 jak opuściła ten padół, bo się obraziła na córkę i niezbyt dobrze ubrana pomaszerowała do synusia 🙂 a był luty, potem było zapalenie płuc i bajbaj…

      • Mom pisze:

        Znam takiego pana, kowala czynnego zawodowo i ma 87/88 lat ! Błyskotliwy, z krzepą i uśmiechem. Też religijny (jak to rzemieślnik zrzeszony w CECH-u) a jego sposób na zdrowie to od młodości poranny rytuał: wstaje z łóżka, ogarnia się, wypija 50 ml spirytusu i robi 15 min. gimnastyki. Odżywia się nie skomplikowanie.
        Moja babcia na wszystko używała spirytus i krem Nivea (inny był kiedyś). To było straszne, nie dość, że np. zdarte kolano to jeszcze na to spirytus i krem.
        Mama moja gotowała raz wodę grzałka w garczku, w kuchni na blacie i ja jako kilkuletnia dziewczynka niechcący pociągnęłam za sznur i wylałam sobie ten wrzątek na głowę, szyję i plecy.. Była przy tym babcia więc co? Wylała mi na to butelkę spirytusu..nie mam śladu po tym oparzeniu i grube, gęste włosy 🙂
        Jak byłam mała to u dziadków pamiętam, że wiosną wszyscy musieli brać serię kąpieli w pokrzywie…tzn.rozebrać do majtek i rzucić się w pokrzywy 😀
        A jak się ktoś słońcem poparzył to na to okład ze zsiadłego mleka się robiło.
        W ogóle szklanka zsiadłego mleka codziennym obowiązkiem była..
        Dziadek zmarł mając 86 lat w świetnej kondycji umysłowej i prawie zdrowotnej..po prostu nerki mu siadły po kilku konsultacjach i lekach. 😦
        I dookoła mnie też tak jest, albo długo żyjący, albo wypadek albo rak..

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s