RAK

Co to jest niby rak? Pytanie proste jak świat, ale odpowiedź jest tak szokująco trudna że nie wiadomo tak naprawdę jak to zacząć i od czego sensownego.

Nie wiem ile lat interesuję się tematyką raka, czyli złowrogiej a destrukcyjnej organizm infekcji. W sporym skrócie przedstawię wam moją wiedzę a w zasadzie jej zakres pozwalający w domowych pieleszach samemu zadbać o lepszy stan i niczym forteca zablokować w organizmie stany rozwoju raka.

Będzie to zbiór po sporej cześć doświadczenia i prace naukowców rzetelnych w swej dziedzinie i moich własnych analiz po dokonaniach w walce z postaciami raka u mnie samego. Proponowałem innym kolejności postępowań w walce z rakiem lub jego namnażaniem ale mnie ośmieszano wyszydzano lub przemilczano. I wszyscy jak jeden ci którym, proponowałem dokonanie próby odeszli na zawsze a ja jestem jeszcze i dziś egzystuje ciesząc się dniami mego życia. Wiec coś w tym jest na rzeczy, bez względu jak to ocieniać czy wizualizować.

Każdy z Was i Nas ma raka w sobie. Każdy bez wyjątku. Jego pra początki znajdują swe korzenie w lizaniu szczenięcym starszych osób, na zasadzie daj babci i dziadkowi buzi.

Gdzie te postacie bakterii, lub grzybów już się zamanifestowały i rozwinęły niszcząc organizm żywiciela i ze śliną przenikają do naszego młodego organizmu.

W młodym organizmie o wysokim potencjale immunologicznym ta postać raka ulega uśpieniu.

Pojawia się gdy nasz organizm ulega znacznemu osłabieniu i immunologia jego nie nadąża w zwalczaniu infekcji lokalnych. I wiek nie ma tu nic na rzeczy. Liczy się stan odpornościowy.

Tyle wstępu.

1- Rak pojawia się zawsze, w pierwszej fazie w organizmie który uległ znacznemu zakażeniu i osłabieniu immunologicznemu. Bardzo silnemu wycieńczeniu lub podlegał dłuższemu czasowo wysiłkowi. Ten proces jasno i wyraźnie objawia się postacią odwodnienia organizmu.

A więc pierwsze zaczątki raka ewoluują z postaci niedoboru wody w organizmie. Nie nawodniony organizm zaczyna pożerać sam siebie czyli zdrowe komórki korzystając z zasobów wody zawartych w nich. Ale o dziwo nie dotyka tych zarażonych jakby je pomijając w procesie destrukcji – czyli samo konsumpcji.

2- drugim czynnikiem rakotwórczym w organizmie jest stres.

Stres o dziwo w swym procesie uruchamia całą masę produkcji biologicznych procesów z wykorzystaniem znacznych pokładów pokarmu typu wapń żelazo, cynk i miedź. pochłaniające i absorbujących wodę z organizmu powodując jego odwodnienie. I wracamy do opozycji 1.

3- elementem rakotwórczym jest nasz dom nasze mieszkanie a w zasadzie to co mamy w nim. Czyli energia kształtu. Jony dodatnie straszliwie niszczą nasz organizm wprowadzając nas w stany rozdrażnienia, kłótliwości i nerwowych lęków a brak nam ujemnych jonów życia. Te struktura powoduje przejście do pozycji 2 a stamtąd do pozycji 1.

Można więc powiedzieć a zostało to potwierdzone przez wielu znanych badaczy ze postać raka wywodzi się z cytoplazmy a nie z błony komórkowej czy samej komórki.

Z wiki można przeczytać: Cytoplazma podstawowa to substancja o pozornie jednolitej strukturze, mogąca przyjmować różną postać od cieczy do galaretki (żelu). Ważnym składnikiem cytoplazmy podstawowej jest jednak skomplikowana przestrzenna sieć białkowych włókienek (mikrofilamenty) i mikrorureczek (mikrotubule), tworzących tzw. cytoszkielet. W cytoplazmie podstawowej znajdują się pozostałe plazmatyczne składniki komórki i zachodzi większość procesów metabolicznych. Cytoplazmę podstawową przenikają układy błonowe, a od zewnątrz ogranicza ją błona komórkowa.

I wiele więcej ale tu nie istotne tematycznie.…

Jasne ze powinniście tu już wiedzieć co to jest łańcuch oddechowyo-komórkowy a skrót tego wyjaśnienia przewyższał by zakres tego blogu więc pomijamy to. I zasady prostej macierzy produkcji energii. Czego się nie da uczynić. Nie wspominając o zasadach i kwasach tłuszczowych.

No i co? Ano kicha totalna kicha.

Już samo wytłumaczenie wam zasady skrótu cyteiny EFA osłabia mnie bardzo.

Jony – stres – odwodnienie organizmu – nadmierna ilość mikrobów bardzo szkodliwych w jelitach i ludzie dobrze słuchajciemartwe zęby są ””niemal głównymi”” przyczynami raka.

Martwe zęby to znaczy zęby leczone kanałowo. Gdzie wyciągnięte są z nich nerwy i usunięte zakończenia nerwowe w swych dolnych częściach z połączeniu z Koścem szczęki dają zaczątki mikrobów raka.

Mikrob raka rozwija się gdy immunologi i stan witalności organizmu pada. Na styku kość szczęki i korzenia zęba tworzą się ogniska beztlenowego mikroba, który wysyła do organizmu i zatruwa organizm całymi rzeszami toksyn. A te jak nic oddziałują transportowane we krwi więcej lub mniej na cytoplazmę.

O i tu pierwszy wniosek. Ładna gęba z uwalonymi kanałami zębowymi to krótkie życie poprzez zatrucie własnego organizmu toksynami własnych hodowanych mikrobów. To samo tyczy wkrętów zębowych ceramicznych osadzonych w kości szczęki.

Może lepiej mieć pustą gębę wyrwane zęby i jak w pysk strzelił długie i spokojne życie z tej strony.

Lub piękny uśmiech i dębową deską nad głową w piachu.

Wybór oczywiście zależy od każdego z was samych. Jednym się udaje innym nie, Tu nie ma żadnej ścisłej reguły. Ale gnilec zębowy czyli szkorbut obojętnie z jakiej przyczyny to wylęgarnia mikrobów i ich wytworów czyli toksyn. Resztę już do początku znacie.

Można mieć i własne zęby kanałowe ale świadomie trzeba poświecić temu zagadnieniu co dzień sporo czasu.

No i niezliczone ilości wylęgarni mikrobów beztlenowych w przewodzie jelitowo żołądkowym, który wydaje się być główną przyczyną dewastacji układu odpornościowego organizmu na Wasze żądanie. Pan powiedział ze człowiek nie będzie żył dłużej jak 120 lat.

Dlaczego maxa tyle, lub tylko tyle?

Bo markery życia zablokują immunologie i mikroby toksynami ingerujące w protoplazmę rozwalą układ immunologiczno – biologiczny człowieka. Ot bomba ekologiczna jaka nosimy sami w sobie.

W mojej rodzinie wielu dożyło 98 – 102 – 106 lat, linii męskiej bo pozbyliśmy się i pozbywamy tego gówna jakie w nas siedzi mając tego świadomość z rodzica na syna. Wszyscy ukrywali swój wiek zaniżając jego wartość aby nie być królikami doświadczalnymi. Wszyscy mieli krew grupy 0Rh-,z czynnikiem ujemny, nie dotlenioną, czyli, królewską.

Ja jestem pierwszym z nich jakiego dosięgły zawały i postacie raka. ( poza mym ojcem)..

Dlaczego nie dłużej? Nie wiem ale do niemal ostatnich dni swego życia Wszyscy o jakich wiem byli sprawni aktywni i umysł nie mieli zdewastowany. Kobiety naszej rodziny nasze siostry, mamy babcie żyły średnio 87 – 88 – 89 lat. Żyły średnio 10 lat krócej. Nie były z naszej linii ale miały kontakt z naszymi produktami ciał.

Dziś ze względu na leki czas życia się wyłożył, ale kiedy nie było antybiotyków czas życia był imponujący.

Wiec dalej musicie wiedzieć i rozumieć co to jest i czym jest PRIOBIOTYK:

Walka:

Walkę z rakiem już narastającym ( namnażającym się) lub istniejącym zaczynamy od usunięcia wszystkich martwych a leczonych kanałowo zębów. Płukanie jamy ustnej wywarem z szałwii która ściąga dziąsła i usuwa stany ropno zapalne. Zero sztucznej chemii i najlepszych antybakteryjnych świństw w ustach. Czas płukania to średnio – 3 – 5 miesiące dwa razy dnia. Jasne ze po dwu tygodniach będzie po sprawie, ale płukanie podtrzymujemy aby utrzymać stały poziom ściągająco antybakteryjny poziom ust i języka.

Nie wielu zechce dotrzymać czaso-termionu. Tyle ze to nie mój problem. Nie ja potrzebuję wsparcia czy pomocy.

Drugie to kupujemy mydło antybakteryjne i w miarę możliwości myjemy ręce a sporadycznie całe ciało w kąpieli ile się da. Ten zabieg wysusza skórę więc kremujemy ją z deczka i lekko. 5 litrów antybakteryjnego mydła kosztuje jakieś 14-17 zeta więc nikomu za wiele nie ubędzie.

Czas korzystania jakieś 4-5 miesięcy co dzień 2 – 3 razy dnia.

Nie należy zbyt długo z tego korzystać gdyż organizm się przyzwyczaja i potem nie che sam produkować osłon antybakteryjnych a często czyni to leniwo narażając ciało na wtórne infekcje których by notabene normalnie nie było. Więc umiar jest wskazany rozumnie. Ręce powinniśmy nacierać gliceryną w miarę możności.

No i odkażanie układu jelitowo żołądkowego z grzybów, bakterii i drożdżaków.

Tu sprawa jest trudna bo ten zabieg trwa w czasie i wymaga silnych chociaż w większości naturalnych środków odkażających. Można też używać sztuczne postacie tych środków. Liczy się systematyczność i czystość. Kto to lekceważy próżny jego trud.

Czystość i systematyczność jest niezbędna bo probiotyk wykonujemy sami dla siebie w domu więc żadnej lipy nie należy odwalać ani innym ani dla siebie.

Pamiętajcie ze walcząc z Rakiem nie walczymy dla poklasku głupka, ale o własne zdrowie i życie.

I nie ma żadnej kolejnej podwójnej nowej szansy.

Musicie pojąć ze startując, startujecie po drodze, która podażą i prowadzi Was do piachu. Tu i ówdzie w początkowych fazach , na początku są małe ścieżki – odskocznie w bok – i pozwalają się przesiąść na Autostradę zdrowia.

Istnieje wiele metod, jedne lepsze od drugich a każda z nich ma sukcesy i nie powodzenia. Nie ma 100% pewności i nigdy i nigdzie nie bedzie.

Bo jedna metoda nie działa ani tak samo, ani z takim samym skutkiem, gdyż każde ciało i każdy osobnik choć podobny do innych – jest inny, inny i odmienny immunologicznie oraz indywidualny biologicznie.

Tę walkę powinniście zacząć od całkowitego wyleczenia i usunięcia wszelakich możliwych stanów zapalnych w Waszym organizmie.

Chroniczne stany zapalne osłabiają strasznie nasz system i układ immunologiczny.

Należy też pamiętać ze wtórną przyczyną naszych degradacji organizmów jest nasze pożywienie i w szczególności zawarte w nich substancje chemiczne które niszczą naszą pracę i walkę z rakiem.

Na to należy szczególnie zwrócić uwagę.

Tu są dwa szczególne zagrożenia.: -aspartam, ……

Pamiętajcie ze sami musicie zadbać o niewielką nadwyżkę wody w waszym organizmie. 1 litr średnio na dzień, czystej wody poza tym wszystkim co jecie i pijecie i spożywacie.

A szczególnie każdy z Was powinien wypić od pół do szklanki czystej wody bez dodatków żadnych i uszlachetniaczy smakowych przed obiadem na jakieś 5 – 10 minut wcześniej.

Czysta woda przed posiłkiem to jak kasa w waszym portfelu. Możecie ją zainwestować w każdy proces. Czyli kupić co chcecie w organizmie. Kidy jej brak organizm korzysta z tego co ma. Czyli konsumuje sam siebie.

Naukowe odkrycie Seegera, które mówi ze rak pochodzi z cytoplazmy a nie jądra komórkowego, potwierdza fakt ze Raka nabywamy w młodości a nie otrzymujemy genetycznie przekazem od rodziców.

Lub też poprzez zaniedbania, własne, poprzez stany ropne i gnilne oraz lokalne infekcje bakteriologiczno-grzybicze.

Komórki Rakowe związane są z immunologią i krwią a więc bezpośrednio i z markerem długowieczności, którym wedle mnie jest hormonem wzrostu.

Oznacza to mówiąc wprost, że komórki rakowe można rozpuścić młodą krwią, bo w niej znajduje się marker wzrostu.

Tu jest też wydaje się nasuwająca i porająca odpowiedz dlaczego tak dużo ginie dzieci małych i młodziutkich osobników.

Nikt tym głupkom nie wyjaśnił ze cofając się z młodej krwi dochodzimy do hormonu wzrostu w pokarmie czyli mleku i laktozie czyli cukru mlekowego C12H22O11.

W czasie obróbki mleka owa laktoza czyli cukier mlekowy przechodzi do serwatki.

Tu też mamy odpowiedź czemu same mleko jest potrzebne młodemu organizmowi dostarczając mu budulca i hormonu wzrostu, a szkodzi staremu organizmowi w późniejszym czasie gdy jego organizm już nie podlega przekształceniom.

Ale mleko surowe. Nie grzane i nie przetwarzane. Mleko przetworzone – po przeróbce jest namiastką mleka i jego właściwości – ale jest. No nic lepszego w marketach nie mamy dostępnego.

Zwalczając raka, musimy zwalczyć jego środowisko, centra ognisk zapalnych, wylęgarnie bakterii, wylęgarnie beztlenowych mikrobów, miejsca przekształceń i występowania środowisk drożdżaków, bakterii przekształconych, strzępków i grzybów.

Uf moim zdaniem całkiem nieźle…….

Pytanie czemu powstaje rak w tym miejscu a nie innym jest trudnym tematem do wyjaśnienia i nie całkiem poznanym.

Ja uważam ze to lokalne stany stresowego zadławienia oddychania komórkowego. A te stany w sporej mierze i kto wie czy nie przeważającej pochodzą z oddziaływania psychicznego naszego organizmu i mózgu.

Spójrzmy na równoważny wydaje się proces – coś nas przestraszy znacznie. Nasz organizm reaguje stresem w odpowiedzi i zostajemy na chwilę sparaliżowani a odwrotność tego stresu zwana strachem pospolicie łapie nas za gardło. Nie możemy na chwilę oddychać.

Podobny proces jest inicjowany w komórce. W stresie nakierowanym na nią, jest ona sparaliżowana i nie może oddychać. Jest więc potencjalnym miejscem, wstępnym, stanu infekcyjno-zapalnego. Przestaje funkcjonować prawidłowo.

Guz:

ogólnie możemy zasugerować że jakiś dowolny czynnik lokalnie powodujący infekcje miejscową, powoduje zakłócenie oddychania komórkowego i jego drożność, to w tym lokalnym miejscu wysteruje reakcja układu immunologicznego i w efekcie mamy lokalnie stan zapalny i immunologiczną walkę organizmu z nim..

Jasne ze dochodzi do tego gdy grupa komórek w stanie zapalnym zostanie poddania działaniu toksycznych chemikaliów dostarczonych pośrednio lub bezpośrednio z pokarmem, drogą zewnętrzną do organizmu. Wówczas gdy jesteśmy organizmem słabym lub znacznie wycieńczonym, może dojść do przenikania do mikro plazmy.

Jeśli więc układ immunologiczny w porę nie zadziała i nie zlikwiduje ogniska zapalnego, dochodzi do destrukcji komórkowej i namnażanie się guza, co z kolei prowadzi do utworzenia twardej zwłókniałej powierzchni zainfekowanego obszaru.

Jeśli więc zablokujemy dostarczanie do tego zainfekowanego miejsca toksyn z miejsc bakteryjno twórczych, powstanie guz uśpiony lub łagodny.

W drugiej fazie dostępu toksyn do miejsca infekcji, komórki guza zaczynają się dzielić i namnażać, przekształcając się w grzyby lub grzybo podobne formy.

Kiedy te miejsca infekcji i zakażenia maja dobre lokalne ukrwienie – to taki guz rośnie.

Wówczas mikrob raka wewnątrz zakażonego miejsca wespół z, i wspierany przez zakażone miejsce i procesy wewnątrz zakażenia o wysokiej kwasowości, staje się agresywny i zaczyna atakować zdrowe okalające go komórki.

W zasadzie rozumiejąc tu zapisaną z grubsza sekwencje możemy rozumieć zasadę namnażania się rakowych komórek.

Reasumując:

1 – ”Raka” mamy dostarczonego do naszego organizmu z zewnątrz. Buszuje on sobie po naszym organizmie w cytoplazmie i mikro plaźmie, wyczekując miejsc lokalowych infekcji komórkowych.

2 – Nie jest więc on tworem naszego organizmu i nie pochodzi on z naszego organicznego DNA.

3- Do puki nasz system immunologiczny jest sprawny i wydajny – niszczy ogniska lokalnych infekcji bakteryjnych lub zaburzonego oddychania łańcucha komórkowego, nie dopuszczając do połączenia się miejsc infekcji z toksycznymi produktami gnilnych bakterii, które oczywistym transportowane są w naszej krwi po całym organizmie. Nie mamy raka.

Jeśli olejemy symptomy wstępne i dopuścimy do infekcji bakteryjnej oraz namnażania mamy guzy, mięśniaki, czyraki i całą gamę innego syfiastego cholerstwa.

Walka więc z rakiem i jego różnymi postaciami polega na blokowaniu dostarczanego surowca budulca w postaci toksyn, zmiany kwasowości środowiska organizmu. I blokadzie bakteriologicznej.

Naukowa metoda NAPROMIENIOWAĆ i chemią stłamsić nie przynosi żadnych specjalnych radykalnych efektów, bo po napromieniowaniu gdy nie zniszczymy ogniska, nawrót jest koszmarnie szybki, gdyż drastycznie niszczymy promieniowaniem i tak zniszczony układ immunologiczny nie da rady pociągnąć dalej sam. A dodatkowo uwalamy go chemioterapią.

Nie twierdze ze to złe ratując chwilowo życie – mówię że to mało skuteczne.

Kto chce walczyć z Rakiem musi bezwzględnie zachować czystość własnego organizmu.

Oznacza to ze powinniśmy usunąć z organizmu i komórek proteinowych uszkodzone ich egzemplarze, co przyczyni się do wzrostu witalności i utrzymaniu w zdrowiu naszego organizmu.

Mamy więc jako tako naukowo zbadany ten cykl namnażania i przekształcania.

Te stany zapalne i zwyrodnienia lokalne posiadają mikroby a proteiny ich rosną, przekształcając się w ziarniaki i inne formy bakteryjne, które na końcu swego łańcucha przekształceń przechodzą w grzyby i lokalne struktury grzybni i pleśni.

Cięcie więc skalpelem raka to lokalny zabieg i mało skuteczny sam w sobie, gdyż namnażanie grzybów będzie biegło swym torem i zainfekuje lokalną ranę po skalpelu. Gdyż nie ma jawnego lokalnego odcięcia od pożywki raka, czyli dopuszczamy do ponownego zagrzybienia i zakażenia miejsca osłabionego i nie bronionego organizmu immunologicznie.

Ortodoksi w swym znawstwie i wiedzy niezłomnej – twierdzą niezłomnie i uparcie ze mikroby mają zawsze te samą formę i nie mogą przekształcać się z wirusów w bakterie i ostatecznie w grzyby.

Są w swym upartym ortodoksyjnym postanowieniu i błędzie niezłomni i dlatego umieramy na raka. Bo ten mikrob raka jest w stanie w znaczny sposób uszkodzić układ immunologiczny i uczynić go całkowicie nie zdolnym do zwalczania lokalnej infekcji i komórek rakowych.

Podejmując walkę z rakiem i jego namnażającymi się komórkami, musimy na jakiś czas, bardzo szczególnie i w systematyczny sposób zastąpić układ naszego systemu immunologicznego.

Stąd 1 – wszy mój osobisty wniosek:

lepiej mym zdaniem jest mieć pustą buzie i ani jednego zęba, i żyć długo a szczęśliwie, chociaż z obrzydliwym czasem i chamskim przytykaniem i bliższych i dalszych.

Niż piękny garnitur zębowy i szybki transport do piachu.

Ten wybór jest Wasz. I należy do Was samych. Bez niego nici z Waszą walką z rakiem. Wszystkie bez wyjątku miejsca i ośrodki bakteryjno gnilne i zakarzeniowe czy stany ropne muszą być absolutnie usunięte.

Jak dokonać inwazji na raka?

To może krótko w drugim podejściu. Jeśli to wam się spodobało a cokolwiek w tak szalonym skrócie tu wyłożone.

źródło : https://mukisalonblog.wordpress.com/2017/07/22/rak/

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii nowotwory, zdrowie i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

38 odpowiedzi na „RAK

  1. BasiaB pisze:

    Temat zaczerpnęłam ze strony Mukiego.
    Dodaję jeszcze Jego wpisy, bo są tak samo cenne jak tytułowa treść:

    ” >>>>Wspomniałeś wyżej o przyczynach powstawania raka, dopiszesz jeszcze cz.II-gą i sposoby, jak sobie pomóc, aby do niego nie dopuścić, <<<

    Napisałem o przyczynach tak częstych ze niemal najczęstszych.
    A przecie rak piersi kobiecej powstaje z dwu najchytrzejszych przyczyn.
    Szpanerstwa i Głupoty.

    Zapytasz czy to prawda?
    Zapewniam ze to najszczersza ze szczerych prawd. Same sobie są winne szpanując i kokosząc się przed facetami.
    Dlaczego ich lekarze i prowadzący nie nauczą ich tego co robić nie trzeba i nie wolno?
    Otóż skończyła by się kasiora………no i wymiękły by kury niosące złote jajak….

    W czym stoi problem z laskami?
    PS:
    Tak napiszę podstawy a potem będzie można sobie samemu dorobić resztę to niezbyt trudne dla uważnych a cierpliwych.
    To jonizacja, kształt, krew, stres, pożywienie i codzienne podejścia do życia oraz namiastka modlitwy. Bez tej ostatniej drogi codziennej, drogi bez namiastki „mojej”modlitwy, a w zasadzie wstępu do niej, ( odblokowanie oddychania komórkowego), mało do niewiele laski zyskają chociażby nie wiem jak się starały.
    Przy braku modlitwy zabije je stres.”

  2. BasiaB pisze:

    „Hm. jak wyjaśnić naiwniakom ze ten niby GaNS to lipa. Lipa dla „”frajero-naiwniaków””, którzy dadzą się kiwnąć?
    Dlaczego dadzą się kiwać? Bo nauki nie zaznali i o nią nie zadbali, wiedzy im brak i snują naiwne wizje o przyszłości.
    Czy będzie to działać? – Tak . Na małych zakresach tak samo jak bateryjka 1,5 Voltowa, bo energie startu pobierają z otoczenia pola naszej ziemi. Na zasadzie zasilania radia detektorowego ostrzowo diodowego. Ta lipa gensu to nic innego jak prosta forma tlenku naniesiona na przewodnik i tworząca coś w rodzaju diody ostrzowej prostowniczej spolaryzowanej w jedną stronę.

    Resztę każdy radiowiec starej datyz lat 1950-60 wyjaśni 1000 razy lepiej jak współczesny znawca elektroniki. Ci nowi nie maja bladego
    pojęcia o co biega. A biega o zasilanie elektromagnetyczne bo ilość pół generowanych z nadajników na naszej planecie jest zastraszająca i detekcją tego można pozyskiwać niskie napięcia elektryczne.
    To tak łopatologicznie. Czyli omamić naiwniaka.

    Istoty żywe składają się właśnie z tego typu „materii”, dlatego też interakcja pomiędzy człowiekiem i Gansami ma charakter rzeczywistej wymiany energetycznej.>>>>

    Nie wiem co za idiota wymyślił takie knoty, gorzej ze więksi od niego tego słuchają i biorą za dobra monetę.
    Nie wiemy czum jest Energia, nie wiemy czym jest ciepło czy zimno,pojęcia bladego o tym nie mamy. Znamy tylko tego manifestacji odczuwamy taką formę i postać, i na potrzeby chwili wymyśliliśmy sobie wzorzec matematyczny, który lepiej lub gorzej opisuje końcowa postać wizualizacji takiego fizycznego zdarzenia.
    Na podsiewie takich matematycznych założeń budowane są wnioski i teorie oraz założenia i stwierdzenia. Doszło do tego ze żyjemy w fazie lipy i gryzmołów matematycznych twierdzeń.
    Kiedy zapytałem fizyka jak energia przekształca się w prace zasypał mnie stosem bredni.
    Na pytanie gdzie tu sens lub logika. Zamilkł.
    Dam przykład:
    Stal w procesie naturalnym nie występuje. Nikt jej nie wymyślił ze jest taka czy inna, ale na podstawie zdarzeń logicznie wnioskował. Kuł, klepał, tarł, smarkał, stawał na głowie i td. Miliony ludzkich istot klepało stykało pluło i sikało i mnóstwo innych czynności wykonywało do których została przyczepiona logika zdarzeń. I na końcu powstałą stal.
    Pośrednio stosowali ogrzewanie i studzenie czyli schładzanie i po milionach prób mamy żelazo potem staliwo – potem stal potem stal lejną, potem zwaną szlachetną, kolejno zaczęto ją nasycać węglem, azotem i mnóstwem innych elementów, ale tylko niektóre z nich się przyjęły po próbach. ale na tym koniec, stali……
    Dlaczego koniec?
    Ano dlatego ze skończyły się możliwości logiki. Zabrakło dalszych argumentów do przyłączania,,,,,

    wiem co to jest cząstka nano atomowa, nano jonowa itd………ale gans jako nano-gaz?
    Nie mam komentarza bo szkoda słów. Nano gaz złota, srebra itd.? Uf przerasta to moją nawet wyobraźnie……”
    https://mukisalonblog.wordpress.com/2017/07/22/rak/#comment-13866

  3. Mom pisze:

    Basiu wspaniały artykuł. Zgadzam się ze wszystkim. Jestem w trakcie opisywania mojej drogi do zdrowia i ona się mocno pokrywa z tym tekstem. Postaram się go tu wkleić szybciutko ale już dwa razy podczas pisania mi się skasowało. Za to, dzięki Karolinie i anginie 🙂 uporządkowałam sobie siebie jeszcze bardziej. Myślę, że to co napiszę, też może komuś pomóc.
    Pozdrawiam, lecę 🙂

    • BasiaB pisze:

      Cieszę się Mom, że tak poważnie podeszłaś do tematu drogi do zdrowia 🙂
      spróbuj te swoje teksty jakoś zapisywać, bo wiem z doświadczenia jak trudno się pogodzić z nagłą utrata tekstu 😀
      To na ten artykuł u Mukiego wpadłam kilka dni temu, lecz dopiero teraz miałam venę by sie tym zająć i wkleić.

      Ja za kilkanaście dni też coś napisze o raku, jak ludzie z wykształceniem medycznym sa niereformowali i jakie skutki to za sobą niesie.

      • Mom pisze:

        Basiu, wyszło długo.. 🙂 miałam napisać na Ukrytych Terapiach ale chyba tu będzie lepiej pasowało.

        @Karolina bardzo Ci dziękuję za tę „podróż” 🙂 Dzięki Tobie powróciłam sobie pamięcią do różnych przełomowych momentów mojej drogi do zdrowia i odzyskiwania tak naprawdę siebie. I bardzo fajnie, że ten układ limfatyczny wypłynął bo teraz wiem jak bardzo łączy się z wodą i to wodą postrzeganą wielopoziomowo.
        Postaram się jak najkrócej ale to trudne.

        W wieku ok. 28 lat postanowiłam nauczyć się techniki wokalnej. Tak dla siebie. Zawsze kochałam śpiewać i śpiewałam pod wpływem chwili, emocji. Moim marzeniem było jednak nauczyć się robić to profesjonalnie 😉 i postanowiłam spełnić to marzenie. Znalazłam cudowną kobietę, która podjęła się wyzwania i zaczęłam. Okazało się, że jestem tak rozbita, zdekoncentrowana wręcz jak oszołomiona, że nie jestem w stanie świadomie zaśpiewać jednej pełnej piosenki. Co fraza to inna barwa, ataki myśli powodowały, że w połowie nie wiedziałam o czym śpiewam, totalny bój w głowie. To był szok. Wtedy w moje ręce wpadły książki Anety Łastik „Jak odnaleźć swój głos” i „Jak odnaleźć wewnętrzne dziecko”.To była rewolucja emocjonalna. Polecam każdemu. Dla mnie była to niesamowita terapia odtruwająca na poziomie emocji i uczuć. Techniki oddechowe, wizualne i wyrzucanie z siebie własnych, zablokowanych dźwięków. Tyle ile ja łez śmiechu czy rozpaczy wylałam.. Nie zdawałam sobie sprawy ile nieuświadomionego żalu we mnie siedzi. A emocje to przecież woda.
        Teraz wiem, że przy tym oczyszczaniu duchowym wyłaziło ze mnie wszystko co mogło – również fizycznie, no ale wtedy nie wiedziałam.
        Przez całe życie borykałam się z różnego typu wysypkami, trądzikami, torbielami, czyrakami, puchły mi nogi, puchłam cała, wieczne problemy z zatokami, uszami. Lato bywało koszmarem. Przy mojej nieświadomej, wokalnej terapii uświadamiającej, to wszystko zaatakowało mnie na raz. Ufając wtedy lekarzom pozwalałam testować na sobie ich pomysły na leki u mnie. Antybiotyki, sterydy, itp. itd. To wszystko doprowadziło w konsekwencji m.in. do tego, że nie mogłam karmić własnego dziecka.
        Tak naprawdę olśnienia, że jestem na prostej do raka albo już go mam, doznałam gdy jedna pani doktór wyszydziła mój pomysł na przeleczenie 1,5 rocznego dziecka na pasożyty a jak w końcu wypisała receptę to szok. Skutki uboczne: totalna dewastacja wątroby. I wtedy się u mnie zaczęło. Zrozumienie nadeszło poprzez instynkt macierzyński, nie dać zrobić krzywdy mojemu dziecku. Zaczęłam sama szukać wiedzy na ten temat i zaczęły mi z oczu spadać te różowe okulary. Te wszystkie robale, aspartamy, glutaminiany.. Dziecko miało swoją terapię a ja wzięłam się za siebie.
        Potraktowałam się całościowo. Pracowałam dalej z głosem, pracowałam nad relacjami w rodzinie, ćwiczyłam fizycznie (m.in. dużo ćwiczeń na brzuch z tzw. tańca brzucha i rozciąganie), zmiana w kuchni, kąpiele, masaże, aromaterapia , kamienie i suplementacja. Wzięłam się z gadziną za bary 🙂
        Książek i artykułów po drodze było wiele i ze wszystkiego intuicyjnie wyciągałam to co dla mnie. I tak:
        Kuchnia: zero cukru, cukier zmienia świadomość. Powoduje „uśpienie”, karmi robale, powoduje wahania hormonów, nastroju a w konsekwencji ma olbrzymi wpływ na agresję (zewnętrzną i wewnętrzną).
        Nabiał – tylko jogurt naturalny, masło i mleko kwaśne.
        Gotowanie na parze, w zasadzie kasze, orzechy, podstawowe warzywa, owoce. Sezonowe kupne oraz własne.
        Wyrzucenie czekolad, „jogurcików”, alkoholu, smażonego..to też bolało. Zaczęłam jeść tylko wtedy, kiedy byłam naprawdę głodna.
        Suplementacja wyglądała tak:
        Przez trzy/cztery tygodnie
        Olejek oregano po śniadaniu i przed snem, na łyżce dobrego oleju
        wymiennie chlorella, spirulina, zielony jęczmień
        sproszkowany liść oliwny, kapsaicyna, ostropest
        wit. C i kompleks B
        Probiotyki
        Do picia dużo wody z cytryną, wody z ogórków zielonych,zielonej herbaty, szałwia, piołun, wrotycz, skrzyp, babka lancetowata i pokrzywa.
        Potem trzy/pięć dni bez jedzenia, rano i wieczorem, wymiennie: ciepła woda z sodą i miodem/ węgiel/enterosgel; do picia jak wyżej.
        Taką suplementację trzymałam ok. pół roku, powtórka po kolejnych trzech przez miesiąc, i znowu jeszcze raz po 3 przez 1 mies.

        Do tego bardzo ważne kąpiele, też wymiennie: ziołowe-zawsze z solą kamienną- ostrożeń warzywny, szałwia (mocno brudzi wannę 😉 ), skrzyp,babka lancetowata,rozmaryn; kąpiele z sodą oraz wodą utlenioną.
        Na skórę oliwa, olej migdałowy. Robiłam też okłady w postaci:oliwa, fusy z kawy, olejek miętowy i goździkowy razem wmasowane w nogi i zawinięte folią spożywczą. Okropne ale bardzo skuteczne 🙂
        Pasta bez fluoru. Zęby myję też wodą utlenioną, sodą.
        Masaże bańką chińską. Raz z miesiącu robiłam serię trzech co drugi dzień.
        Bardzo mi dobrze robiło otaczanie się ametystem, okadzanie domku ziołami, opryskiwanie olejkami
        Dzwonek tybetański. Jak tylko robi się chaos w głowie, w domu, jakieś spięcie to dzwonię. I działa.

        Ja po tym roku takiej suplementacji i takiego jedzenia, zapomniałam o wszystkim co dokuczało mi zdrowotnie w zasadzie całe życie. Straciłam ok. 20 kg. Świetnie się czuję, nie choruję już od prawie 7 lat. W międzyczasie doszły medytacje, zmieniłam suplementy m.in.na wit.C, lugola, ADEK, B kompleks. Piję dużo ziół, wodę z solą, biorę probiotyki, olejki – szczególnie oregano- to moja apteczka 🙂
        Jem proste jedzenie jak jestem głodna, jak nie jestem to nie jem. Jak mam ochotę na słodkie to jem, świadomie daję sobie na to zgodę. Mam magiczny napój: gotuję korzeń mniszka, łopianu, pokrzywy, nasiona kolendry, kilka gwiazdek anyżu, trochę cynamonu cejlońskiego i goździków. Piję też brahmi i wąkrotkę azjatycką. Jak tylko zaczynam „ślepnąć” bo pojem cukru 🙂 to piję wrotycz lub piołun. Robię kompoty, wyciskam soki np. z pokrzywy, babki oraz syropy np. z sosny, aronii.

        Zauważyłam, że ludzie nie lubią siebie tak naprawdę, nie znają siebie a jak się nie ruszy tej emocjonalnej, brudnej wody w nas i świadomie nie odblokuje emocji to ta blokada siedzi właśnie w tym układzie limfatycznym. Chłonie nas.
        Długi post wyszedł ale chodziło mi o wykazanie tych powiązań wodnych energetyczno-materialnych. Gdyby mi to ktoś kiedyś uświadomił to pewnie szybciej bym się z pewnymi sprawami uporała.
        Pozdrawiam serdecznie

        P.S.
        Bardzo dobrze jest powdychać dym kory brzozy. Rozpala się lekko wilgotną brzozę tak, żeby się tliła, dymiła i wdycha buzią, nosem i oczami aż do mocnego łzawienia. To bardzo lecznicze.

        • BasiaB pisze:

          MOM – Kocham Cię za ten tekst ! 🙂
          Niesamowite !
          Dlatego dajesz radę !
          Prawie każdy czytelnik Mistyki dostał w „prezencie” wirus depresji, apatii lub/ i agresji.

          Kolejna osoba z którą wczoraj mailowałam odsunęła się od tej strony z powodu depresji.
          Nie raz czyszczę tą stronę ze wszystkiego co tu jest konwertowane i sprezentowane, ale widać okazało się to za mało.
          Kto jest słaby psychicznie po prostu w tej chwili nie może czytać Mistyki, ta strona jak widać jest solą w ich sztucznym iluminackim oku i zrobią wszystko by nam zaszkodzić.

          Dodam jeszcze,że stosując takie metody jak to pięknie opisałaś MOM, jesteśmy w stanie przeciwdziałać temu co nam szkodzi niewidzialnie, czego zarówno Ty jesteś dowodem MOM , ja i kilka innych osób skutecznie opierających się ichnim atakom.

        • Tomek pisze:

          Proszę, napisz na tomjerry1994@o2.pl
          Mam kilka spraw o które chciałbym Cię zapytać, zwłaszcza jeśli chodzi o aromaterapię i dym z ziół leczniczych. Pozdrawiam, Tomek

        • Vanad pisze:

          Spróbuj zastosować Smoczą krew czyli Sangre de Drago. Ma wspaniałe właściwości lecznicze, wręcz niespotykane.
          Ma wlasciwosci o działaniu przeciwzapalnym, ułatwia gojenie się ran,owrzodzeń. Stosowana w leczeniu dermatoz, w tym grzybic i opryszczki, o antyoksydacyjnym i antybakteryjnym.
          „Używa się na: Problemy Dziąseł, Rany, Odkażający, przeciw-wirusowy, przeciw-zapalny, wewnętrzne i zewnętrzne krwawienia i krwotoki, Problemy śkórne, Wrzody, Biegunka,  Zapalenie w Ustach i w Gardle, Problemy Trawienne, Bóle i problemy Żołądkowe, Egzema, Łuszczyca, Grzybice, Raki, Trujący Bluszcz, Poparzenia, Guzy, Hemoroidy, etc.”
          Stosować należy do wewnątrz odpowiednio duże dawki na początek.
          Jest również kadzidło smocza krew czyli Blood dragon dostępna w necie pod postacią zmielonego czerwonego proszku. Też warto stosować okadzając co jakiś czas dom.
          Jeśli chcesz adres stronki to mogę wkleić, za zgodą administratora bloga.

        • Karolina pisze:

          Mom bardzo się cieszę że napisałaś, podoba mi się takie zrównoważone a zarazem całościowe podejście 🙂 znalazłam też kilka wskazówek bo „chciałabym” w końcu skompletować dla siebie „metodę” na działanie dla kobiety „karmiącej” a to naprawdę nie łatwe wszystko jest „zakazane” dla kobiet w ciąży i karmiących a tak mi się poukładało drugie dziecko z kolei i to już są lata kiedy ja czekam na moją kolej…
          od jakiegoś czasu czuję regularne bule_ to już znak że dłużej zwlekać nie mogę.
          Bacznie obserwuję siebie i dziecko i co jak na nas wpływa_ Bardzo chwalę sobie Różańskiego_bule miały (tutaj na Mistyce to wynalazłam i dziękuje Ci bardzo Basiu ) ale moje dzieciątko od regularnego zażywania 1/2 dawki ma niestety rozwolnienie, ratuję się tym co urośnie w ogródku na dziko_ to zerwę taki listek a tam taki _to bardzo fajna „metoda” na przetrwanie a i obserwuję „co nowego” bo każdego roku coś innego natura podsuwa na talerz na ten czas mam zatrzęsienie bylicy pospolitej_skubię korzystam. Pójdę koniecznie nazbierać tej kory brzozowej bo uwielbiam dymy i oleje eteryczne w powietrzu 🙂 a to jest takie mniej kapryśne dla „cyca” niż środki doustne.

        • Mom pisze:

          Z tego co się orientuję to czarnuszka i pokrzywa są jest bardzo dobre przy karmieniu 🙂

        • Karolina pisze:

          Tak!! pokrzywę mam w użyciu_ a za podpowiedz z czarnuszką bardzo dziękuję, to będzie korzystne gdyż podejżewam niedomagania trzustki_ a tu jak znalazł ” symuluje regenerację komórek beta w trzustce” zaraz zamówię sobie butlę do „ssania oleju” co by dodatkowo układ limfatyczny ruszyć. Dzięki za podpowiedz 🙂

        • Mom pisze:

          Cieszę się, że się przydało Karolinko. A jak cudnie czarnuszka na włosy działa 😉 Teściowi (sercowiec po wielu przejściach) nie wolno kawy to mu mielę nasiona czarnuszki, zaparzam i ma „prawie” kawkę 🙂 A dziecku olej, bo trochę ostry, wkraplam do żelowej kapsułki i połyka. Tak jak oregano.
          Jak mi coś wpadnie z kategorii „karmiąca” to Ci podrzucę 🙂

          @Tomek, ja bardzo dużo dostałam od Mistyki, zwłaszcza od Basi. Szukałam i tu się właśnie jakoś odnalazłam. Właśnie z tego powodu, że jak ktoś szuka to znajdzie 🙂
          Myślę, że możesz tu zadać pytanie a dostaniesz właściwą odpowiedź i więcej osób skorzysta 🙂

          Pozdrawiam serdecznie

        • Karolina pisze:

          Dzięki stokrotne Mom :*

  4. Polka pisze:

    Mom ja parę lat temu wysłuchałam audycję radiową z Anetą Łastik. Bardzo ciekawie opowiadała o tej swojej terapii. Ciekawy jest Twój opis. Bardzo dużo zależy od nas samych, od zmian jakie wprowadzimy w życiu. Ważne jest też to żeby się nie bać raka, żeby mieć świadomość , że można sobie poradzić różnymi sposobami. Niektórych zabija sama myśl, że mają raka. Ważne jest, aby myśleć o sobie, że jest się zdrowym, a jednocześnie pracować na różnych poziomach, żeby się uzdrawiać. Stres może zabić, jeśli nie mamy sposobów, żeby go rozładować. Sami musimy dbać o swoje zdrowie jeśli chcemy być zdrowi. Ja zestresowana przyszłam na ten świat, otrzymałam bardzo dużą dawkę stresów i lęków, będac w brzuszku u mamusi i do tego trzeba było dotrzeć i uzdrawiać. Później też nie było łatwo. Matka-tyran, więc jako dziecko nie mogłam się obronić. Wszystko jednak można uzdrawiać. Wiedzy jest dużo i jak ktoś naprawdę chce to można.

    • LETO pisze:

      Bialczki np. Wywoluje wirus grypy.Jezeli jest mofnp aktywny .Znam przypadek faceta ktory mial juz miec chemie i trafil na super czlowieka ,ktory mu go usunol za pomaca bicomu.Takich ludzi jest garstka ale wiedza o co chodzi.Po ubiciu grypy parametry mu wrocily do normy.Chemia nie byla potrzebna.A co z malpim wirusem sv 40 ktory jest w szczepionkach on juz miliony ludzi wyslal na tamten swiat.Odkwaszanie ro podstawa.Jedzmy kiszonki 🙂

    • Mom pisze:

      Bardzo ważne co piszesz Polko o brzuszku. Tam też „siedzimy” pierwsze miesiące właśnie w wodzie. Cali przenikamy tą zaprogramowaną wodą. Moi Rodzice to bardzo mądrzy i kochani ludzie którzy od swoich rodziców dostali bardzo w kość. Przed wyzdrowieniem ja miałam wkodowane, że te schorzenia to u nas po prostu rodzinne, czyli po mamusi. A to nie po mamusi, ona była poblokowana jeszcze bardziej niż ja. Gdy zaczęłyśmy nad sobą pracować to u niej odbiło się jeszcze na nerkach. Ale też i to pokonałyśmy.
      Trzeba dać sobie zgodę na własne życie. Odszukać to co się kocha, znaleźć na to czas i robić to. Mamy wkodowane poczucie obowiązku względem innych. Ja już nic nie robię z poczucia obowiązku. Zmieniłam myślenie na CHCĘ. Chcę zadbać o siebie, bliskich, dom. Np. nie muszę sprzątać – sprzątam bo chcę, chcę mieć ładnie, czysto.
      Nauczyłam się myśleć w czasie teraźniejszym i co dzień wiem, że jestem zdrowa.
      Wiedzy i metod jest naprawdę dużo ale to trzeba zacząć słuchać siebie a nie szukać gotowych recept u innych. Samemu znajdować odpowiedzi na pytania, nie iść za nikim. Inni mogą być światełkiem ale nas nie wyręczą

      • BasiaB pisze:

        ” miałam wkodowane, że te schorzenia to u nas po prostu rodzinne, czyli po mamusi.”

        Lekarze mówią : choroby genetyczne 🙂
        A ja mówię : nieprawda, to zupełnie inaczej działa 🙂

      • BasiaB pisze:

        ” nie szukać gotowych recept u innych. Samemu znajdować odpowiedzi na pytania, nie iść za nikim. ”
        Tak – bowiem każdy jest inny i każdy ma inny bagaż „chorób genetycznych” 🙂

  5. jaga pisze:

    Wczoraj tak sobie siedziałam na słoneczku wśród gąszczu kwiatów i pomidorków, wąchając cudne aromaty, słuchając bzyczenia pszczółek i świerszcza 🙂 niebo przeniebieskie, chmurki białe i wiatr….no i jak tu nie być nałogowcem ziemskiego życia tak się zastanawiam…..pozdrawiam Was i dzięki za to, że jesteście ❤

  6. BasiaB pisze:

    Rak to poważny biznes.
    Dr Burzyński.
    .https://youtu.be/FRc4YvtJixM

  7. BasiaB pisze:

    Bylica roczna (łac. Artemisia ánnua) piołun jednoroczny
    Badania wykazały że substancje zawarte w tym zielu są w stanie kontrolować reprodukcyjny wzrost komórek raka i niszczyć do 98% komórek nowotworowych.
    reszta tutaj
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/naukowcy-znalezli-rosline-ktora-16-godzinach-zabija-98-komorek-nowotworowych-2017-08

  8. BasiaB pisze:

    http://losyziemi.pl/brak-dowodow-na-skutecznosc-polowy-nowych-terapii-antynowotworowych-ktore-zostaly-zatwierdzone-w-unii-europejskiej

    Zgadza się – przez ostatnie 7 miesięcy, a szczególnie ostatnie 3 miesiące widziałam jak jest niszczony organizm człowieka przez preparaty zatwierdzone przez medycynę klasyczną czyli nowy twór powstały zaledwie 150 lat temu.

    Nawet 2 dni temu powiedziałam, że gdyby nasze organizmy były odpowiednio odżywione, zaopatrzone w konieczne do egzystencji składniki to są …nie do zajebania, bo taka jest prawda i tylko to słowo odpowiednio w tej chwili ukazuje moc przetrwania naszych ciał fizycznych.
    Umieranie jest długie i uciążliwe mimo stosowania najprzeróżniejszych specyfików i nafaszerowywania ciała fizycznego całą dostępną w” lecznictwie” chemią w kroplówkach.

    Prawdziwa historia medycyny:
    .https://www.youtube.com/watch?v=A7v0RuF_IZc
    Miałam jeszcze u siebie na stronie filmik z wykładem Desiree Rover n/t historii „medycyny” akademickiej, ale chyba go wcięło na yt.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s