Cała prawda o czakrach

„Czy zastanawiało Cię kiedykolwiek dlaczego osoby zajmujący się wszelkiej maści terapiami naturalnymi (energetycznymi) zawsze pracują z czakrami? Odpowiedź znajdziesz właśnie w poniższym artykule.

Myślę, że nadszedł czas aby podzielić się z czytelnikami wnioskami uzyskanymi nad kontrowersyjnym tematem, uznanym często w światach terapeutycznych jako bzdurny i niedorzeczny. Ten artykuł będzie raczej treściwy, ponieważ tak naprawdę nie ma o czym pisać. Jak zwykle informacje pochodzą z moich osobistych doświadczeń oraz są również wynikiem eksperymentów na wybranych ochotnikach.

Na podstawie prowadzonych przeze mnie badań nad czakrami człowieka, które trwały niezmiennie od 3 lat autorytatywnie stwierdziłem fakty, które mogą wywołać tzw. efekt motyla w sieci, jednak uważam, że to dobry czas na publikację tej wiedzy. Fakty i wyniki są na tyle jasne i czytelne, że z pełną odpowiedzialnością umieszczam je na tym blogu.

No to zaczynamy.

Czakry człowieka znajdującego sie na poziomie świadomości liniowej (świata materialnego) służą tylko i wyłącznie do:

a) zniewolenia człowieka

b) uzyskania pełnej kontroli nad świadomością człowieka

c) pozbawienia człowieka samoświadomości

d) odciągnięciu człowieka od akceptacji siebie jako istoty nieograniczonej

e) zakotwiczeniu człowieka w rzeczywistości materialistycznej w celu odciągnięcia go od samoekspresji i rozwoju na wszystkich poziomach.

f) wzmocnieniu poczucia zależności i bezradności

g) wywoływania emocji lęku, strachu i stresu na zawołanie, za pomocą broni psychotronicznej, mediów i wprowadzania destrukcyjncych programów do pól morfogennych świadomości zbiorowej na poziomie cywilizacyjnym.

To tylko najważniejsze punkty, lista jest koszmarnie długa i nie znajduje się na niej ani jeden punkt służący pozytywnym celom posiadania czakr[…]

Po rozpuszczeniu czakramów w ciele eterycznym, o którym kiedyś już pisałem, następuje ich przywrócenie po jakimś czasie. Ale można uzyskać tzw. wersję demo niezależności i wolności od pasożytów energetycznych. Najdłuższy okres, gdzie udało mi się przetrwać bez czakr (usuniętych smodzielnie) to około trzy tygodnie, następnie za każdym razem czekało mnie pół godziny pracy na ponownym usuwaniu.

W końcu postanowiłem wykonać prosty plan, aby zakończyć ten niewygodny kołowrotek. Po pierwsze usunąłem informację o czakramach z osobistej matrycy świadomości i zastąpiłem ją informacją o energetyce zespolonej oraz czakramie tzw. białym lub czakramem gwiazdy – nomenklatura nie gra roli. Mentalnie zamknąłem wszystkie czakry (nawet te nieaktywne) . Następnie usunąłem na stałe czakry z mojej konstrukcji energoinformacyjnej. […]

Następnie załatałem powstałe luki, przeprowadziłem nową synchronizację pól energoinformacyjnych mojej istoty, aby w końcu za pomocą prostej operacji na polach kwantowych umieścić się i zakotwiczyć w rzeczywistości bezczakrowej i………uffff od 6 miesięcy żadna czakra już się nie pojawiła.

Warto na koniec nadmienić, dla wszystkich którzy myślą o usunięciu czakr, o konsekwencjach takiej wolności.

Gdy nie masz czakr – nie ma możliwości abyś był sterowany przez otoczenie, ani wampirzony przez ludzi lub byty astralne. Odłączając się od wszystkich pasożytów uzyskujesz wolność, ale od tej pory samodzielnie rządzisz swoim życiem. Wszystkie systemy pasożytnicze do których byłeś podłączony, które tobą sterowały, odrzucą Cię z wielkim hukiem. Dzieje się tak, ponieważ przestajesz być dla nich marionetką i użytecznym, darmowym polem zasilającym.

W praktyce jak to wygąda?

Przykład klasyk: nienawidzisz swojej pracy ale pracujesz, ponieważ masz przekonanie, że musisz. Nagle odłączyłeś się od tego pola, które było dla Ciebie udręką i….tracisz pracę ! Tragedia ? Nieeeeee…..to wielkie szczęście ponieważ czas na zwrot akcji. Gdy pozwolisz już sobie na odrzucenie przez wszystko co tylko Cię trzymało za tyłek, poczujesz się tak wolnym człowiekiem jak nigdy dotąd.

Od tego miejsca przydają się właśnie afirmacje. Jeżeli było Ci dane afirmować przez lata bez skutku i manifestacji – to będziesz teraz dziękować sobie za każde pojedyńcze słowo.

Dlaczego ? Dlatego, że jeżeli znajdujesz się poza systemem to Twoja wibracja drastycznie i szybko wzrasta. Im wyższa wibracja – tym szybsza mnifestacja myśli. Ihaaaaaaaaaaaaa 🙂

Na tych, którzy nie afirmowali a znaleźli się poza systemem z nawykami negatywnych myśli czekają dwie ścieżki. Pierwsza to fakt, że szybko się nauczą na własnych błędach, druga to prawdopodobieństwo, że szybko ich obecna inkarnacja dobiegnie końca, ponieważ sami wykończą się swoim negatywnym myśleniem. Manifestuje sie ono nieubłaganie według praw kosmicznych, czy tego chcemy czy nie, ponieważ drastycznie wzrasta częstotliwość planety. Nieskomplikowane prawda ?

Od tego miejsca zaczyna się Twoja suwerenność i wolność kreacji. Jeżeli myślisz o sobie poważnie i masz zamiar znaleźć się jak najszybciej we własnej rzeczywistości szczęścia i obfitości – czeka Cię nieuchronnie odłączenie od systemu. Pierwszym krokiem do tego jest usunięcie czakr.

Oczywiście wymaga to odwagi, ale na końcu tej ścieżki czeka na Ciebie wielka nagroda. Jest nią Twoja świadomość siebie, zwana popularnie świadomością chrystusową. Nieograniczoność, kreacja na zawołanie poprzez zamiar, szczęście i niezależność. A co najważniejsze NIKT I NIC nie będzie Ci w stanie przeszkodzić. Tu termin „osiąganie celu” jest już historią i archetypem. Tu jest „wybieranie celu”. Tak prosto i tak szybko, że opadnie Ci szczęka.

Teraz już wiesz dlaczego terapeuta pracuje z czakrami. Tak…dokładnie po to, aby usunąć cały śmietnik energoinformacyjny, który jest do nich przyczepiony.

Tajemne zdanie brzmi: Nie masz czakr – nie ma agresji energetycznej.

Dobra wiadomość również jest taka, że zaraz po usunięciu czakr, na dobre wykształca się i aktywuje samodzielnie centralny czakram (średnicy około 50-70 cm w fazie początkowej), którego środkiem jest torus serca – siła kreacji i manifestacji w Nowej Erze. Da Ci to nowe, potężne możliwości i bardzo ułatwi życie, na kolejnych stopniach drabinki po której się wspinasz.

Etapem końcowym jest zespolona energetyka – czyli całkowita jedność wszystkiego, czakra centralna zanika a w jej miejsce pojawia się wszechpotężna siła, zwana Białym Światłem Miłości Bożej , która obejmuje wszystkie elementy Twojej istoty. W moim przypadku od czasu usunięcia czakr do rozpoczęcia etapu wykształcania energetyki zespolonej minęło cztery lata i tysiące godzin mojej pracy.

Energetyka zespolona daje trwałe połączenie z tzw. doskonałym umysłem Boga, umożliwia natychmiastowe i odczuwalne przekształcenie przestrzeni kwantowej za pomocą świadomego rozkazu.”

Źródło

diament-

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii bioenergoterapia, Boże Narodzenie, czakry, gadzi mózg, mistyka, Opętania i przejęcia, Sygnatury, symbole, świadomość, Źródło i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

177 odpowiedzi na „Cała prawda o czakrach

  1. BasiaB pisze:

    ” Teraz już wiesz dlaczego terapeuta pracuje z czakrami. Tak…dokładnie po to, aby usunąć cały śmietnik energoinformacyjny, który jest do nich przyczepiony.”

    Żaden terapeuta nie usuwa czakr, tylko się pod nie podpina, bo czakry służą do dojenia energii, są takim samym zbiornikiem jak :
    przypomnijcie sobie z filmów czy zdjęć jak wygląda tankowanie w locie samolotu.
    Dla ślepych pomiotów koszczajowych, by mogły dobrze trafić celem zatankowania odpowiedniej energii są dźwięki wydawane przez kolor kryształów umieszczonych w danej czakrze, natomiast dla głuchych jest tam umieszczony symbol.
    Taki koszczaj lub jego inny pomiot zawsze dobrze trafi CZY ŚLEPY CZY GŁUCHY.

    Każdy „uzdrowiciel” jest samolotem sterowanym przez koszczajowe urządzenia, dlatego do każdego z nich mam taki sam stosunek: WYPAD lub inaczej, jak kto woli: NA DRZEWO !

    • G.Grin pisze:

      Każdy „uzdrowiciel” jest „””…..,
      no proszę no jakie piękne, no nie wiem – nie wiem- ale ciekawe to jest stwierdzenie, a nawet bardzo ciekawe.
      a w takim razie dopowiedz gdzie Ty sama jesteś i Twe miejsce?
      czy samemu nie należy sobie przez zęby – spadaj-wypad i na drzewo?
      Pozdrawiam:

      • BasiaB pisze:

        Pozdrawiam Jurku 🙂
        Nie jestem ani ” uzdrowicielem” ani uzdrowicielem 🙂
        Co mnie cieszy. Ta decyzje podjęłam kilka lat temu, kiedy zorientowałam się, że to wszystko działa inaczej.
        Ta decyzja sprzed kilku lat mnie cieszy, bowiem niedawno zobaczyłam coś co przeszło moje najśmielsze oczekiwania.
        I nie zamierzam tego na razie opisywać, chociaż namiastkę tego co wiem i zobaczyłam umieściłam tutaj:
        https://mistykabb.wordpress.com/2017/01/26/cala-prawda-o-czakrach/comment-page-1/#comment-28812
        Sadzę, że tego co wiem o tym niecnym procederze nigdy nie opiszę, bo po co ? Czy KTOŚ uwierzy ?!
        Niech każdy wierzy w co chce, ale to też samobój i strzał w kolano, bowiem jako AR tworzymy: Abstract –> tworzy Rzeczywistość, a ta –> tworzy Abstract.
        Leniwi Stwórcy AR stworzą poręcz dla koszczajów, a Ci perfekcyjnie wykorzystają każde potknięcie, ponieważ oni prosperują dzięki naszemu mieniu – sumie mienia – sumieniu.
        Tworzą z jego pomocą reset pamięci i zdarzeń co kilka: -set, -dziesiąt, -naście lat wykorzystując tzw. eksperyment Filadelfijski.
        Zamykają nam dostęp do czasu i wiedzy w nim zawartej, sami bez szwnaku i problemów przemieszczają się w nim tworząc naszą mocą błędne koło dla nas. A to wszystko tylko w jednym celu : chciwości żądzy władzy całym Bezmiarem Świata, bo ten wszechświat już im nie wystarcza. Spustoszyli go, bo nie są Stwórcami, stał się zbyt jałowy, tak jak wydrenowali Polskę ze wszystkiego, nie ma już z czego czerpać, mimo ukrytych złóż do których mogą się tylko dostać po wysiedleniu i całkowitej depopulacji rodowitych POLAN.

        Jeżeli pomagasz każdemu człowiekowi czystością swego Serca, jesteś uzdrowicielem, a nie „uzdrowicielem”, więc nie reaguj wg zasady: „uderz w stół a nożyce się odezwą”.

        Pozdrawiam 🙂

        • G.Green pisze:

          witaj:
          Ja nigdy nikogo nie uzdrowiłem niczym ani nie uleczyłem,
          Co najwyżej wielu pokazałem jaka drogę i jak to wykonać aby mieć pozytywny efekt. i samemu do tego dojść.
          Tylko 3 osobistości nic nie wskórały mimo ze wiedziały jak. Jednak czyniły to po swojemu.Wiec i efekt miały swój. ale nie omieszkały sobie na mnie pojeździć…….
          podpis niechaj nie będzie po polskiemu:
          Pozdrawiam:

        • BasiaB pisze:

          Cieszę się Jurku, że mamy dostęp do Twojej nowej witryny, sadzę że będzie się tam lepiej i wygodniej spędzało czas z pożytkiem dla każdej se stron niż na zmodyfikowanym Salonie 🙂
          Na pewno niebawem trafią tam najważniejsze Twoje wpisy z Salonu, bo już pora na to 🙂

          Cieszę się, że nas odwiedzasz czasami, a jak widzisz „dziwne” rzeczy się tu dzieją 🙂

  2. jaga pisze:

    Właśnie o taką przerobioną na własnej skórze instrukcję mi chodziło. Bo czakry odrosły, czyli trzeba drążyć głębiej, i jakieś wskazówki od pionierów się przydadzą. Dzięki 🙂 bo już dostawałam czakrowego kręćka.

    • BasiaB pisze:

      Odstawianie ich na bok nic nie da, bo są z wami połączone, poza tym napisałam wyraźnie wiele razy: Swoich przejawień, będących w koszczajowym władaniu każde z Was ma co najmniej po kilkanaście na wierzchu, nie licząc tych poukrywanych w różnych czasach czyli wymiarach. Każde Wasze przejawienie również ma czakry !
      Jak nie połączycie się ze swoimi ciałami stwórczymi, które sobie musicie najpierw uwolnić z rozrzuconych po tym wszechświecie więzień, które nazywam Betelgazami, to nie odzyskacie swoich mocy.
      Napisał to też Grzesiek, ale jak latacie bezmyślnie po tekstach to nie dziwię się, ze nic z tego nie rozumiecie.
      Cytata z Grześka – jeszcze raz !

      ” To jedyny realny, a więc mający szansę na sukces, sposób walki i to w tym celu, przed każdym otwarciem Wrót, schodzą tutaj jakąś częścią siebie, stwórcze istoty i ofiarowują tym samym część siebie samych i część swojej wysokiej świadomości.

      Istoty te wchodzą poprzez wyższą gęstość (najczęściej 9, czyli w bezpiecznej odległości od centralnej spirali energetycznej thorusa) i stopniowo schodzą do gęstości tutejszej, trzeciej. Po drodze ulegają zainstalowanej tutaj technologii oscylatorowej i duch ich, oraz ich świadomość ulegają rozszczepianiu na coraz mniejsze części. Osiągając w końcu gęstość 3-cią, każda z nich zdążyła rozpaść się na setki tysięcy części. Nie wszystkie z tych części nadają się do inkarnowania tutaj.

      Nawet te, które się nadają i które inkarnują w ludzkie ciała (lub raczej zostają inkarnowane, bo wszystko tutaj jest sterowane), nie wszystkie zdołają utrzymać swój stan świadomości na tyle aktywny, czyli wysokowibracyjny, aby nie wpaść w letarg, w jakim znajdują się tutaj niemal wszyscy. Jeśli wpadnie się w letarg, szanse na prawdziwe przebudzenie są znikome.”

      https://mistykabb.wordpress.com/2017/01/22/koszczajowe-wiezienie-2/

  3. Andrzej pisze:

    WOW!!!
    ……………………………………………………………………………..
    ps. Najtrudniejsze to otoczenie w którym żyjesz czyli rodzina , każdy kto decyduje się musi być dzielny i bardzo stanowczy w swoi postępowaniu -wręcz „egoistyczny” ( szanuje twoje poglądy i postępowanie więc uszanuj moje postępowanie i poglądy inne to ja nie jestem wszyscy , jeszcze jedno to że inni tak robią to nie znaczy że ja muszę bo to nie jest małpi gaj )
    ŻYCIU KAŻDEJ CUDOWNEJ ISTOTY JEST BARDZO WIELE NARZUCONYCH POSTĘPOWAŃ I UWALNIANIE SIĘ OD NICH MOŻE BARDZO DŁUGO TRWAĆ.
    PS. BARDZO DZIĘKUJĘ BB nie wiem jak to przyjmiesz ale co tam wysyłam z serca prosto moc cudownych serduszek .

    • BasiaB pisze:

      Nie miałam wyjścia, po tym co tu czytałam przez ostatnie 2 dni, musiałam znaleźć informację z innego źródła, by przemówić niektórym do rozsądku.
      Poza tym ten tekst został napisany już w 2013 roku, mój pierwszy tekst o zdradzieckim działaniu czakr ukazał się w kwietniu 2014 roku. Wiele osób potwierdza tą wiedzę, która jako „nowy trend” wypiera ten w niuejdżowskiej wersji funkcjonujący przeszło 100 lat .

      Dzięki SERDECZNE Andrzeju, a Irman dostaje bana, bo kristalowe wypociny może serwować bez liku i umiaru na Mistyce Żmijowej, tam jest jego oświecone miejsce.

  4. Manuela pisze:

    Zawsze czułam, że z tymi kręciołkami jest coś nie tak. Pytanie tylko, jak je usunąć bezpiecznie?

    • BasiaB pisze:

      Wskazówek jest bez liku, zastosuj taką metodę, z którą się dobrze czujesz. Pewne wskazówki masz na „Transponderach”, chociaz trzeba pamiętać, że tekst pisałam 3 lata temu, a w energetyce to kawał czasu i nic nie jest wieczne. Dużo zrobiliscie to nie zaprzepaście tego „dzięki” irmanowym kodom kristalowym.
      Reszta robactwa tez do utylizacji.

      Przestanę już Wam dawać tyle wskazówek, bo sie gubicie, nie korzystacie. Najwięcej skomasowanych wskazówek jest w Grześkowych tekstach o więzieniu w jakie nas wsadzono. Powoli z otwartą głową jeszcze raz to przeczytajcie,a znajdziecie tam te perły, które i ja znalazłam.
      O czakrach napisałam kilka dni wcześniej niż przeczytałam to u Grześka, daty do porównania.

      • Manuela pisze:

        Dzięki 😉

        • BasiaB pisze:

          Nie mogę Wam dawać dosłownych wskazówek, bo strona jest inwigilowana przez wyspecjalizowane grupy kodujące, szyfrujące i konwertujące to co napisałam. Na dodatek zakładają nakładki kodujące na każde moje słowo napisane na Mistyce, pewnie dlatego się gubicie i nie rozumiecie tego o czym piszę, a przekazuję Wam swoją wiedzę w sposób najbardziej prosty w jaki potrafię to napisać.
          Nakładki były zastosowane na kilkunastu wymiarach, czasach i warstwach.
          Największy atak nastał po wklejeniu Grześkowego „Koszczajowego więzienia”, zrozumiałam to po wpisach Leto i Polki.

      • LETO pisze:

        Dziekuje Basiu za teksr Grzeska.Duzo mi wyjasnil.Po krotce pokazal jak potezne z Nas istoty :-).Te wszystkie wypierdy pasozytnicze nie maja szans na dluzsza mete.Bo jezeli co jakis czas spadaja tu z 9 gestosci istoty ktore w 3 gestosci objawiaja sie jako my.To nasza praca podstawowa jest odnalezienie tych przejawien kawalkow nas w 3 gestosci by finalnie poskladac wiedze z 9 gestosci czyli wlasciwej nam .Zrobic im taka jesien sredniowiecza ze nawet pyl z nich nie pozostanie.Ja sam zauwazylem ze im wiecej pracuje to tym latwiej mimo ze trudno.Po prostu coraz wiecej kawalkow mej istoty tutaj sie wlacza jak puzle do dzialania I jedziemy dalej z palnikami. Nie we wszystkim sie zgadzam z Grzeskiem np to ze naszym celem powinno byc zwianie z tad .Po co w takim razie zeszlismy tu?Moje zdanie takie wyzej generujemy coraz wiecej energi I naszym celem jest poszerzac wysokowibracyjne przestrzenie.I nie ma znaczenia ile razy tu spadamy z tych wyzszych gestosci powoli jak walec dojdziemy do celu.Nasze wczesniejsze przejawienia tu moze I jako kotlety dla koszczeji laduja ale slad informacyjny w p o staci przeszlych wydarzen zmazac nie potrafia. Oni juz przegrali 🙂

        • Ktoś pisze:

          „Bo jezeli co jakis czas spadaja tu z 9 gestosci istoty ktore w 3 gestosci objawiaja sie jako my.”

          — ta, SPADAJĄ… i GRZĘZNĄ…. we własnych urojeniach o potędze…..
          i to tyle tytułem tego spadania….. i jego „efektów”….

        • jaga pisze:

          Widzę, że Ktoś mnię uprzedził to tylko dodam, że tę wojnę to My wygramy.

        • LETO pisze:

          Ja to rozumiem tak jezeli poswiecaz czesc siebie tu to my tutaj, to wiadomo ze nie wszystkie przejawienia zatrybia moze jedno na10 moze I mniej ale widac z perspektywy wyzej to wystarczy.Percepcja ta moze niezbyt optymustyczna dla nas tu ale to my sami tu chcielismy zlezc .

        • jaga pisze:

          No kurcze, widzę to bardzo podobnie.

        • Ktoś pisze:

          Jest TAK ZAJEBIŚCIE z tym wcielaniem że aż jak pisali

          SIĘ SAMO ŹRÓDŁO MUSIAŁO ZAANGAŻOWAĆ W TEN PROCES BO BY Z NIEGO GÓWNO BYŁO…

          znaczy by było wieczne pierdolenie z w stylu POCZEKAJMY AZ SIĘ SAMO ZROBI…..albo ZBAWICIEL TO ZA NAS ODWALI…..

          to są MOŻLIWOŚCI tych wcielonych 9…. NIEUSTANNE PIERDOLENIE O WŁASNEJ POTĘDZE

        • Ktoś pisze:

          i nic więcej poza tym NIEUSTANNYM PIERDOLENIEM….

        • BasiaB pisze:

          ” Nie we wszystkim sie zgadzam z Grzeskiem np to ze naszym celem powinno byc zwianie z tad ”

          Napisałam o tym pod tekstem Grześka – nie możemy stąd nawiać z prostego powodu, bo Ziemia to nasza Macierz. Kiedy damy dyla, rozwalą naszą MACIERZ !
          My jako jej przejawienie zginiemy wówczas od razu, obojętnie gdzie wówczas będziemy, choćby to był najbardziej odległy kraniec Bezmiaru Świata, wiem że to oxymoron, ale nie wiem jak to Wam inaczej wyjaśnić.

        • LETO pisze:

          Wiadomo , że warunki panujące na tym owczym pastwisku są trudne.Uważasz Ktosiu że jak tu złazimy to nie wiemy w jakie gówno schodzimy i nic nie wiemy niczym tumany na rzeż.Ja mam o nas trochę lepsze zdanie.

        • jaga pisze:

          Ktosiu, znowu szalejesz. Ale rozumiem wnerwienie. Gdyby Leto nie miał troszkę racji z tymi cząstkami nas w tych wcieleniach, to co Twoim zdaniem spowodowało to, że my widzimy pewne rzeczy i się jakoś przeciwstawiamy, a duża reszta ma ślepotę. Chcąc nie chcąc musimy odwalać robotę, tak jak kto umie. Oczywiście najlepiej gdyby się nam odblokowała wiedza jak być super wojownikiem, bo wtedy i ergonomicznie i ekonomicznie……..chyba całkiem dobrowolnie jednak tu nie jesteśmy i to boli, jak każdy mus.

  5. BasiaB pisze:

    Nastąpił zmasowany atak energetyczny przy testowaniu nowej broni energetycznej.
    Od wczoraj seria karamboli i wypadków, a szuman od 3 dni zwariował.
    Zobaczyłam dziś to co opisał Irman – tuman od kilkunastu lat jest w sidłach koszczajowych i się z tego cieszy, kasując sobie dodatkowo pamięć.

    Są grupy: kilka-, kilkanaście osób na jakiś łóżkach – wyglądało to tak ja w jednym z odcinków SG-!, tylko nie było to takie mroczne pomieszczenie.
    W ogóle to nie było pomieszczenie lecz jakaś jasno-perlista przestrzeń.
    Tak więc kilku uśpionych jasnych ( Świetlistych) osób leży na czymś tam w wiązkach z perlistego światła.
    Do nich są poprzyczepiane grube przewody, dostarczające im coś. Od nich wychodzą kolejne 2, może 3 przewody wydalające coś.
    Błysk wizji zakończony.

    Działo się to ok. 15-tej. Już wcześniej pisałam, że jakimis programami podłączają się do nas około 14-15 i wysysają energię z nas.
    Dziś, dzięki tej wizji zrozumiałam mechanizm.

    Tylko nasze przejawienia mają do nas dostęp.
    Wykorzystano do tego naszych Stwórców o czym napisał Grzesiek.
    Około 14- tej kiedy jesteśmy w środku dnia, kiedy jesteśmy tuz po tzw. Maksimum Serca trwającego codziennie od 11-13 tej, a od 13-tej do 15 tej działa Jelito Cienkie, które jest sparowanym narządem i funkcją Serca, będące również w czasie tych 2 godzin w swoim maksimum energetycznym, podpinają nam do naszych dziur energetycznych swoje przewody, z których doją nam naszą energię.
    Następnie przepływając to przez ciała takiego Stwórcy jest transportowane do generatora transformatora – czyli Lampionu, zwanego potocznie Słońcem. Tam ładują swoje akumulatory naszą energią, poddawana transformacji na ich rdzeń energetyczny, by nasza radiacja ich nie spaliła, a następnie ta energia jest dystrybuowana do potrzebujących koszczajowych nadzorców.
    Z tego powodu ich ataki na nas odbywają się nocą, kiedy mają już naładowane akumulatory.
    I tak codziennie zasilamy naszych wrogów, by mogli nas niszczyć.
    Dzieje się to za pomocą ciał subtelnych naszych Stwórców ubezwłasnowolnionych w procesach Tworzenia.

    • Ktoś pisze:

      Dawne kultury wierzyły iż choroby są „osobowe”… wierzyły też iż chorobę można odegnać odganiając powiązanego z nią boga. Pewnie mieli rację jeśli widzieli ją jako postać a nie plazmobreję…. a każdą plazmobreję (i też powiązaną z nią chorobę) można WYPALIĆ…. jako PRZESTRZEŃ w jakiej się znajduje…. trzeba tylko tego CHCIEĆ…..

      Godziny ataków są płynne, dla mnie to co je (?satelita ?niewidzialny księżyc ?pojazd z tymi bytami) wywołuje okrąża ziemię szybciej niż doba… stąd to płynięcie… [ma niewiele krótszy ale jednak krótszy cykl…..]

      i bez „zrzucenia CAŁEJ RESZTY gwiazd” porządku to tu nie będzie…. a że teraz to wszystko jest bardziej natarczywe… cóż zbliża im się data WSZYSTKO albo NIC….. to walczą…. farbowane naziole…. czym torah i kabalah ma rogatego w zagrodzie…..

      w każdym razie „wszystko łazi”…. wokoło… we mnie… a jakoś nikomu się nie chciało zainteresować czy to co zostało przeklejone faktycznie odpowiada temu co powoli w tle zdycha….

      no trudno….

      A i im mniej osób będzie przerabiać spadnięte tym szybciej aura w 3 gęstości stanie się zabójcza dla życia…. i będzie to co opisał irman jako KATUSZE DUSZY….. a spadać będzie CORAZ WIĘCEJ bo data ZRZUCENIA WSZYSTKIEGO demoniego z nieba NA RAZ się NIEUBŁAGANIE zbliża….. i lepiej przerobić co się da wcześniej nim potem sfiksować od nadmiaru „energii”.. i wrażeń…..

      no chyba że ma być HARD CORE….. bo mi to ryba….

  6. Ktoś pisze:

    https://krystal28.wordpress.com/2017/01/26/wywiad-kobry-przez-miedzynarodowa-grupe-zlotego-wieku-18-stycznia-2017-cz-1/

    czyli Wielka Światowa Akcja Podtrzymywania Satanistycznego Wyzysku i ich bożka (tj judeonazizmu) kamieniami….

    czyli kolejna po merkabach akcja tworzenia krystalicznej sieci kontrolnej do prania mózgów….

    ale bajer koleś ma niezły to….. tylko więcej osób przez to zginie….
    takie akcje od kretynów dla kretynów….

  7. Polka pisze:

    Zrobiłam wczoraj eksperyment z czakrami. Wyciągnęłam je rano. Zobaczyłam kupe złomu. Obserwowałam siebie. NIc nie poczułam. W nocy wywaliłam jeszcze raz i zutylizowałam. Rano nie mogłam się obudzić.. Jestem porozbijana. Pozabezpieczałam miejsca po czakrach. Reszta wg artykyłu powyżej. Jesli ktoś chce się ich pozbyć niech zrobi to przed dniem wolnym od pracy. Zbieram się do kupy. U mnie słońce świeci. Miłego dnia.

    • jaga pisze:

      Zupełnie wyszło mi z głowy, że po którymś razie jak detonowałam czakry, tak żeby się nic nie świeciło, to w nocy spałam jak kamień, rano nie mogłam się dobudzić. I zwlokłam się z nerwobólem szyi, pierwszy raz w życiu. Dziwne to jakoś było nawet pomyślałam, że może za radykalnie potraktowałam czakry i poszło po całej instalacji. Szyję miałam sztywną jak pal Azji, małżonek z pół godziny mi rozmasowywał, rąk do góry podnieść nie mogłam cały dzień. Zapomniałabym jakbyś nie opisała swoich działań. Teraz bardziej konstruktywnie podejdę do tematu.U mnie też piękna pogoda. Pozdrawiam…

      • Polka pisze:

        Dlatego chyba właśnie moje czucie mówiło mi nie, kiedy pytałam czy mam usunąć czakry. Najprawdopodobniej wcześniej bym tego nie udźwignęłą. Teraz nadszedł właściwy dla mnie moment. Nie jest najgorzej. Daję radę, ale gdybym miała iść do pracy to byłoby to niemożliwe. Moje czucie mnie nie myli. Pamietajmy o tym że każdy z nas jest inny i każdy o sobie musi decydować sam.

        • BasiaB pisze:

          To nie było Twoje czucie, to zabezpieczenie koszczajowe broniło się przed utratą przyczółku.
          Sprawdź ile jest Ciebie w Tobie. Niech sobie każdy sam siebie sprawdzi.

        • Polka pisze:

          Zabezpiecznie koszczajowe broni się , to prawda. Sprawdzam siebie na bieżąco. Daję radę.

  8. BasiaB pisze:

    Mimo, że to temat zdrowotny wprowadzam ten link tutaj:
    http://zdrowie.radiozet.pl/Zdrowie/Newsy/Epidemia-grypy-w-Europie.-Wirus-H3N2-atakuje-tez-w-Polsce-00001351
    Jest groźnie i to bardzo!
    Ten wirus, wprowadza nanochipy do układy krążenia – drenuje energię życiową, wyprowadzając jako sprzężenie zwrotne – nasze mienie.
    Jeżeli tego nie napiszę, to nie będziecie wiedzieć co to oznacza.
    Sprzężenie zwrotne w tym przypadku to wyprowadzenie was stąd !
    Mówiąc po mojemu powoduje przejęcia, a fale energetyczne którymi jest ostatnimi dniami poddawany Kwazar Ziemski – szuman jest po prostu chwilami tragiczny, to mega impulsy, celem rozrzedzenia naszej energii dzięki czemu bardzo łatwo można wydostać z naszego ciała nasze najcenniejsze mienie robiąc tym samym miejsce w naszym ciele dla SWOICH !
    Dlatego Tomasinoo nie licz, że Cie tutaj przywrócę.
    A ostrzegałyśmy Cię w zeszłym roku wraz z Polką, byś nie wariował z tym lataniem bez zabezpieczeń.
    Twoje ignoranctwo w tej sprawie doprowadziło Cię do całkowitego przejęcia, ale to już nie moja broszka.

    • jaga pisze:

      Niestety potwierdzam to o wirusie, złapałam go koło 1go listopada a wiem bo zaraz miałam biorezonans i wyszedł. Po zastosowaniu preparatów wirus padł szybko, ale zaczęły się inne problemy. Doszłam do wniosku, że wirus utorował drogę innym zjadliwcom. Bo od tamtej pory do dziś jeszcze z tego całkiem nie wyszłam. Niestety przed świętami musiałam zjeść antybiotyk bo bym chyba wykorkowała, no i rozpieprzyło mi to cały wcześniejszy wkład w uzdrawianie jelit. W styczniu po biorezonansie wyszły mi znowu jakieś inne zjadliwe bakterie. Na prawdę dziwny ten okres czasu od listopada do teraz. Dlatego też używam radiacji i wypieprzam czakry, bo ten dren energii jest nie tylko fizyczny. Po sobie i znajomych stwierdziłam, że atakowane są nerwy. Ja miałam pierwszy raz w życiu ból zębów a mam zdrowe, i ostatnio przy tym wywalaniu czakr nagły nerwoból szyi, taki znikąd. Mąż miał chodzące bóle po zębach, ciotkę z małżonkiem rozwaliła rwa kulszowa i coś w kręgosłupie. I anginy, sam wirus szybko można załatwić ale on jest jak kluczyk…..pozdrawiam

      • BasiaB pisze:

        Tak – potwierdzam – wyjatkowo zjadliwy, wiem bo miałam w październiku wraz z Bonią i obydwie o mało nie wykorkowałyśmy, ale się udało 🙂 bez antybiotyków, przynajmniej u mnie.
        Za to – mega wielkie ilosci wit.c, pierzgi, miodu, syropów, które latem robiłam – z bzu, wzmacniających odporność suplementów i terapii tlenowych. Oj…było tego !
        Trzymało mnie 2 miesiace, po 1,5 m. zaczęło się wycofywać już na dobre.

        3 Dni temu czytałam, że w Davon na zjęździe szkoleniowym Bilderberg obradowali nad skutkami tego wirusa w celu „zmniejszenia” konsekwencji zagrażających życiu !

        Dobrze wiedzą co za nanochipy wyprodukowali i po co, i co aktywują impulsami widocznymi na szumanie .

      • BasiaB pisze:

        Nerwobóle zębów – koszczajowe ataki elektryczne.

      • B. pisze:

        Jago, wszystko co napisałaś wystąpiło i u mnie, osłabiona byłam bardzo. Wykorzystywałam wszystkie nalewki i wyciągi które zrobiłam latem, również vit.C , olejki eteryczne, wszystko co mogłam. Dopiero od kilku dni czuję się dobrze, chociaż wciąż mam wzmożoną produkcję śluzu (niezapalnego), który jeszcze trochę podrażnia mi gardło. Właściwie na zdrowy rozum, to nie wiem skąd i po co ten śluz, bo ani kataru, ani zmian w zatokach, ale ponad 2 miesiące walczyłam i nie mogłam zrozumieć, dlaczego nic nie działa. Natomiast spotkałam się ostatnio dwa razy ze znajomą, która opowiadała, że przez 3 miesiące chorowała, brała antybiotyki. Znam ją od wielu lat i zauważyłam zmiany w jej zachowaniu, percepcji, takie jakby otępienie, nawet nie reagowała na żartobliwe stwierdzenia. Tak się zastanawiałam, czy to paskudztwo nie miało wpływu na komórki mózgowe?

        • Polka pisze:

          Wokół mnie ludzie też chorują po kilka miesięcy i nie mogą się wyleczyć. Bardzo ciężkie to są wirusy, takie napastliwe, agresywne.

  9. BasiaB pisze:

    Od paru godzin mam zablokowany dostęp do swojej poczty :
    ” W związku z trwającymi pracami administracyjnymi, Twoja skrzynka jest obecnie niedostępna.
    Przepraszamy za wszelkie niedogodności i zapraszamy ponownie później.”

    Ktoś – miałam Ci to wysłać na maila:
    http://zmianynaziemi.pl/comment/336548#comment-336548
    Pisałeś najpierw o 180 dniach, potem o 170, teraz to pewnie 160 dni – co masz na myśli ?
    Jakie wydarzenie ? Tylko nie fukaj, bom zmęczona okrutnie i nie mam sił i ochoty na utarczki 🙂

  10. BasiaB pisze:

    A w międzyczasie:
    ” A propos Trumpa ciekawy artykuł:
    „TRUMP – Pułapka dla głupców. Rafał Gawroński”
    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/trump-pulapka-dla-glupcow-2017-01

    Fragment:
    (…)Matka Tiffany Trump, Marla Maples, która była drugą żona Donalda Trumpa, jest podobno baptystką i niby regularnie chodzi do kościoła, ale przestrzega szabat, je koszernie i studiuje kabałę. Tak podobno postępują wszyscy chrześcijanie na całym świecie – przestrzegają szabat, jedzą koszernie i studiują kabałę, a w wolnych chwilach regularnie chodzą do kościoła. Pytanie tylko jakiego?
    (…)
    Pozostaje teraz tylko zapytać czego nam żydowski troll Ezra Levant nie powiedział?
    A żydowski troll, Ezra Levant, nie powiedział nam najważniejszego – że Donald Trump jest żydem.
    Prawdziwe nazwisko Donalda Trumpa to DRUMPF. (…)”

    To wiemy: „Prawdziwe nazwisko Donalda Trumpa to DRUMPF” – dodam z NIEMIEC.

  11. pxy2p pisze:

    Czy z tasiemcem można się dogadać?
    .https://www.youtube.com/watch?v=7tOZO9Mpg24

  12. Ktoś pisze:

    „Wokół mnie ludzie też chorują po kilka miesięcy i nie mogą się wyleczyć. Bardzo ciężkie to są wirusy, takie napastliwe, agresywne.”

    — może to nie ludzie chorują a WAMPIRY ENERGETYCZNE ODCIĘTE OD SWOICH „owieczek” ciepią z braku papu bo….

    zasada jest taka ŹRÓDŁO (STWÓRCA) -> esencja życia -> życie (emanacja) _> esencja elektryczności -> elektryczność (typ przejawienia energii energii) -> esencja ognia -> ogień _-> esencja wody -> woda -> esencja ziemi ->ziemia (forma w jakiej się żyje)

    wampiry nie mają tego obiegu więc KRADNĄ ENERGIĘ a ponieważ….

    „To , o czym opowiada P. Tadeusz zaistniało na samym początku stycznia , fizycznym przejawem jest matryca angielskiej królowej przez którą ciągnięta była niesamowita ilość energii życia.. gdzie… dokąd… ? Ona została odcięta .. straciła całkowicie zasilanie.
    Czyli energetyczny egregor którego była łącznikiem dogorywa w konwulsjach.

    Kolejnym egregorem III wymiaru jest matryca „ADAM EWA” z którym również jesteśmy połączeni energetycznym łączem.
    Ten twór też jest już odłączony od centralnego zasilania,
    informacje P. Tadeusza są bardzo trafne , bowiem teraz pora na indywidualne odłączenie od siebie pozostałych pasożytów.

    One eksploatując nas energetycznie zmniejszały nasza moc oraz możliwość ewolucji, blokowały możliwości duchowe i fizyczne.

    TEN CZAS… jest czasem uwolnienia się ze starych paradygmatów informacyjnych mocno wbudowanych w naszą mentalność i podświadomość.

    WSZYSCY DAMY RADĘ…. tak naprawdę już daliśmy! 🙂

    Jakie będą skutki uwolnienia się z energetycznego więzienia….

    Każdy będzie musiał korzystać WYŁĄCZNIE ze swojej energii życia … ONA jest podstawa całokształtu naszej egzystencji.

    TO JEST DEFINITYWNY KONIEC OKRADANIA LUDZI Z NIEJ!
    A, zatem jeżeli wszystko co osiągnąłeś jest dzielę TWOJEJ pracy..nie masz się czego obawiać.
    Jeżeli całe życie bazowałeś/laś na cudzej pracy , wykorzystywałeś spryt, cwaniactwo, ukryta przed innymi wiedzę…
    to jest koniec twojego świata.

    Zmienia się system wartości , zmieniają się zasady tworzenia i zasady współistnienia.

    Jeżeli swoje życie ( dosłownie ) opierałeś na podstępnym wyciąganiu energii życia od innych ( transplantacja i handel LUDZKIMI organami również tym jest.. wejdzie na ten temat nowa wiedza) , to twój osobisty „BANK ENERGII” jest pusty.. a , to oznacza szybkie odejście na drug ą stronę.

    Ten rok będzie pod tym względem rekordowy… bowiem JEDYNYMI argumentami decydującymi o życiu , jego długości i jakości… będą ( już są) UCZCIWOŚĆ, MORALNOŚĆ, ETYKA, PRAWOŚĆ, DOBRO.

    Dla kogo , te wartości są priorytetem nie musi się niczego obawiać .. popłynie na fali zmian bez żadnych komplikacji.
    a, kto czynił zło, robił to ŚWIADOMIE czerpiąc z tego wszelakie korzyści … zatajał wiedzę , mataczył, manipulował, krzywdził ŚWIADOMIE innych … ten skonfrontuje się ze swoimi czynami… poniesie ich skutki na sobie.

    (http://cheops4.org.pl/phpBB3/viewtopic.php?f=7&t=35&start=275#p63052)

    — to judeonazistowskie twary mają problem bo nie mają ZASILANIA bo kabel zasilania wraz z zagładą matrycy zerwany…

    do tego jeszcze niedawno ich mamusia wszelakiej niegodziwości, ów superglut zwany maryja czy tiamat czy aryman… etc…. został odczepiony od tej rzeczywistości….. i jest niby w tej samej ale JUŻ NIE W TAKIEJ SAMEJ (to dlatego się te kable masowo sypią)….. i nazi-elity i ich bożkowie jak i wszelakie obrzezane twary mają jeszcze większy problem…. bo nawet jakby chciały pasożydować na biologicznym to NIEKOMPATYBILNOŚĆ Z TYM ŚWIATEM to coraz bardziej utrudnia….

    ale ponieważ przedstawiciele „cywilizacji” judeonazistowskiej do ostatniej chwili będą walczyć o zachowanie swojej piramidy „żydowskiego wkładu w kulturę ludzkości” to ataki na wyczerpywanie wszelkich możliwych im do osiągnięcia ŹRÓDEŁ ŻYCIA będą trwały do kompletnego odpadnięcia ich świata…. co też niebawem nastąpi….

    i wtedy pozostanie im tylko to o czym pisałem jako JEDYNA MOŻLIWOŚĆ przeżycia… WZAJEMNE ZJADANIE ŻYDKÓW PRZEZ ŻYDKÓW…. czyli wzajemny kanibalizm pomiotu maryji i jej baraniorogiego bękarta yahwe… aż ostatni z nich po zeżarciu całej reszty swoich kamraten tez zdechnie z głodu….. uwalniając tak Ziemię od wszelkich przejawów hitleryzmu zwanego judaizm.

    I wtedy zapanuje raj, ewolucyjnie, bez wojny…..

  13. BasiaB pisze:

    Popatrzyłam na Fb na zdjęcie imigrantów – 5 gwałcicieli, którzy stanęli przed sądem w UK.
    I usłyszałam – Hiob.
    By dowiedzieć się jaki istniej zapis w wikipedii oprócz naszej ” znajomości” – jako pierwsze przeczytałam to:
    „Hiob lub Job (hebr. אִיּוֹב) – postać biblijna …”
    1.Tak – bibilijna, czyli mityczna, bo tymże jest to stwierdzenie.
    2. – JOB – praca – mutant stworzony do pracy na rzecz żydów, wiem o tym od 2013 roku, fajnie mieć potwierdzenie.

  14. Nowy pisze:

    Ostatnio zwrócił moja uwagę powstający właśnie album Marcina Gutkowskiego o tytule „Chakra”. Jest to bardzo znany raper wśród polskiej młodzieży a co za tym idzie ma ogromną ilość odbiorców. Nie wiem do czego będzie nawolywal w swoich utworach ale wydaje mi się że płynie z tego spore zagrożenie. Premiera albumu jest przewidziana na koniec marca. Co o tym myślicie ?

    • Nowy pisze:

      Zapomniałem dodać, muzyka będzie robiona w 432Hz.

      • BasiaB pisze:

        Widać chcą nam stymulować czakry za pomocą takich dźwięków 432 Hz, bo inaczej nie potrafią się dostać do nich. Należy przejąc jak najwięcej młodych ludzi !
        Takie jest moje pierwsze odczucie po przeczytaniu tego co napisałeś.

        • Nowy pisze:

          Może by tak sprobowac wykonawcę ściągnąć na dobrą stronę ? Wydaje mi się że nie jest świadomy w co się bawi. Śledziłem ostatnimi czasy jego poczynania i myślę że w drodze oczyszczenia gdzieś zbladzil choć mogę się mylić.

        • BasiaB pisze:

          Po co ?! Uzdrawiaj siebie nie jego !

        • Nowy pisze:

          Nie chce go uzdrawiac, z resztą jeszcze nie potrafię, zaczynam od siebie. Myślałem żeby mu najzwyczajniej przegadać. Myślę o setkach tysięcy młodych ludzi którym on nieświadomie lub świadomie karze otwierać swoje czakry co może być fatalne w skutkach. Można ewentualnie przy okazji zainteresowania czakrami skierować ich jakoś na tą stronę ale nie mnie o tym decydować bo nie chce was w jakikolwiek sposób narażać.

        • BasiaB pisze:

          Kim jesteś żeby nas narażać ?
          Chcesz to skieruj, może komuś się przyda. Nie pisałam o uzdrawianiu Jego – tylko o zajmowaniu się nim. Nie zajmuj sie nikim, póki w Tobie są śmieci.

        • Nowy pisze:

          Przepraszam jeśli palne jakaś głupotę ale jeszcze nie wiem jak to wszystko funkcjonuje. Wolałem zapytać.

        • Andrzej pisze:

          Pozdrawiam cieplutko i wiosennie.

        • Ktoś pisze:

          Hm…

          1.Wedle jednej chińskiej książki czakr głównych w człowieku jest nie 7 a 13 czy 14 czyli te jakie widzimy i te jakie są ich ODBICIEM w tzw „lustrze”.

          2.Wyciąganie czakr do góry niejako sprawia iż wtykamy je w przestrzeń skąd idą ataki psioniczne na nas… Innymi słowy można powiedzieć iż „cząstkę nas”, bo czakry (jako technologia wewnątrz właściwych czakr) są spersonalizowane, wystawiamy na jeszcze bardziej dotkliwe ataki… To jak dawanie czarownicy od voodoo kawałka swojej własności potrzebnej tej kabalistce do stworzenia laleczki poprzez którą będzie nas niszczyć….

          3.Ponieważ są tzw czakry i antyczakry to miedzy nimi jest tzw „przestrzeń 0” w jakiej wszelkie „zapisy” ulegają naturalnemu zniszczeniu i jak już kogoś swędzi „wywalanie czakr” to wcześniej niech sobie:
          –oczyści wszelki zwłaszcza technologiczny syf podpięty pod jego szyszynkę bo poprzez to miejsce udostępnia pasożytom swoje moce…
          –oczyści wszelkie spersonalizowane podprzestrzenie wyznaczone poprzez czakry… Mówiąc inaczej, traktując siebie jako dom, a czakry jako drzwi…. oczyści z brudu wszelkie kawałki terenu z jakimi te drzwi mają styczność a należą do jego ciała z dowolnej gęstości…poczynając od najwyższej (korony)…(nie jest to warunek konieczny ale potem jest ciężej bo trza to robić „poprzez własne ciało” a tu już się włączają silne zabezpieczenia (koszczajowe programy))…
          –i poczynając również od najwyższej w hierarchii po kolei je ściąga poprzez inne w dół do tej w/w „przestrzeni 0” i tam unicestwia poprzez rozcięcie jej „integralności”….

          4.Oczywiście to co w pkt 3 to HEREZJA, moja herezja więc STOSUJESZ NA WŁASNE RYZYKO ;p

          5.Poza tym powinniście się nauczyć „rozpuszczać swoje ciało” czyli zmieniać gęstość na te wyznaczoną przez dusze…. To pomaga w otrzepywaniu się z syfu jakie wtykają w ciała „niższych gęstości”…

    • smisnykolo pisze:

      podobna impreza była z tupaciem, hemp gru, guralem i bas tajpanem.

      • Nowy pisze:

        Mógłbyś rozwinąć swoją wypowiedź ?

        • smisnykolo pisze:

          tupac nagrał płytę don killuminati. Hemp gru i gural i tajpan nawijają w swoich tekstach o oświeceniu, wchodzą w tematy ezo. gural nawet udzielał jakichś wywiadów w których wypowiadał się na takie tematy jak nwo kontrola umysłu. Ale nie słucham już od kilku lat rapu więc nie przytoczę cytatów.

        • Nowy pisze:

          Tak, z tym się zgodzę, jednak dalej nie widzę związku z tym albumem gdzie autor ma zamiar bezpośrednio nawoływac do otwierania czakr.

  15. Nowy pisze:

    Marcin „Kali” Gutkowski o singlu ze swojej nowej płyty „Chakra”:
    „Decydując się na wydanie albumu „Chakra” przyświecał mi cel podniesienia świadomości słuchaczy poprzez informację o czakrach.
    Pomimo, iż odłam katolicki mocno neguje a wręcz odstrasza Was o tego tematu nie ma się czego obawiać. Zapewniam. To nie jest ouija, czarna magia ani okultyzm. To pradawna wiedza skrzętnie zamieciona pod dywan. Można by długo deliberować na ten temat.
    Czakry są jak organy wewnętrzne i w zależności od tego jak funkcjonują pojawia się harmonia bądź dysharmonia. Możliwe zaburzenia pierwszej czakry opisałem częściowo w pierwszej zwrotce poniższego utworu.
    Na czakrę podstawy świetnie oddziałuje kontakt z przyrodą.
    By człowiek mocno stąpał po ziemi musi zapuścić w nią swe korzenie. Aby pobrać energię z ziemi zamknij oczy, odpręż się, skoncentruj i wyobraź sobie, że z Twoich stóp wyrastają korzenie które przedzierają się przez beton i wrastają w glebę. Najgłębiej jak się da. Pamiętajcie, że te energie są subtelne i nie działają jak dopalacze 😉
    Obcowanie z kolorem czerwonym również pobudzi muladhare tak samo jak czerwone kamienie szlachetne czy choćby odpowiednie asany jogi.
    Polecam przestudiowanie materiałów na temat centrów energetycznych. W internecie znajdziecie mnóstwo informacji i sposobów by samemu się uzdrawiać.
    Pozdrawiam.
    KGM”

    Dodam od siebie tylko że jego odbiorców można liczyć w milionach.

    • BasiaB pisze:

      No i kolejny debil opowiada czego się naczytał, co wprowadził w życie w związku z tą fałszywą informacją i jak ŚMIERCIONOŚNEGO WIRUSA przesyła dalej infekując miliony słuchaczy.

      @ Nowy – możesz mu to przesłać ode mnie !

  16. BasiaB pisze:

    Z Poczty Mistyki:
    „Tu znajdziesz parę ciekawych rzeczy o zdejmowaniu czakr, nie jesteśmy pierwsi…

    http://blog.ewasiembida.net/?p=1493

    http://www.fw-indigo-adults.com/pages/SecretBehindChakras.html

    http://www.fw-indigo-adults.com/pages/ChakrasPart2.html

    Stwórca zrobił wszystko proste wiec po czakrach widać ze nie nasze i to nakryty stół dla pasożytów.”

    I pięknie – tak ma być – prosto, bez czakr, bez stołu, bez pasożytów 😀
    Dziękuję ❤

  17. Andrzej pisze:

    Pozdrawiam i mam pytanie co to jest „kamień Aulmauracite” ????
    ps. Dziekuje

  18. Krzysztof Bartoszewicz pisze:

    Witam. Ja urodziłem się bez czakr. Posiadam za to centralny układ energetyczny. Nazywam to krysztalem bowiem kształtem jaki potrafię go opisać ten byłby najbardziej trafny. Mieści sid na wysokości grasicy. A czakry… odkryłem o nich bardzo wiele. Między innymi skąd się wzięły w naszym ciele. Polecam pomyśleć trochę nad pryzmatem i jego właściwościach. Pozdrawiam

    • Andrzej pisze:

      Pozdrawiam serdecznie
      Krzysiu czy możesz rozwinąć wątki , chciałby dotrzeć bardzie do setna Twojego zapisu
      Pryzmat to jedno a diament drugie , nie mniej jednak pryzmat może być zrobiony z diamentu , natomiast diament może mieć różne postacie przestrzenne ,nie mówiąc już o jego wewnętrznej czystości.
      „Ja urodziłem się bez czakr.” kiedy to odkryłeś i w jaki sposób ,pytam bom ciekaw , jestem z natury ciekawski więc jeśli możesz przybliżyć ( podać coś więcej to bardzo dziękuję )
      ps. Proszę żeby to były Twoje bezpośrednie odczucia doświadczenia które są tylko Twoje bo takie mnie interesują .
      ….https://www.youtube.com/watch?v=caaUkD83RS4&t=2818s

    • jaga pisze:

      Dołączam do Anrzeja z pytaniami..bom też ciekawa

      • Mar... pisze:

        Jago i Andrzeju UUUWAGA!!! ŚPIĄCA królewna – Czujnośc Wasza poszła spać???

        • jaga pisze:

          W śtukach walk jest tak, że im więcej robisz sparringów tym lepiej kontrolujesz linię 🙂 ale dzięki za czujne serce ❤

        • Mar... pisze:

          Jago, nie chcą wnikać na te czas w ichnie śtuki walk bo tam nie ma HONORU!
          A STOSUJĄC BEZHONOR – niczym sie od nich nie rózniż – to jest pułapka!!!!!

        • jaga pisze:

          🙂 widzę, że nie miałeś styczności z matą i moja odpowiedż na twój alarm, nie została zrozumiana, ale spoko. Chodziło mi o to, żebyś się nie martwił……….. jakbyś miał nóż na gardle, to wierz mi ostatnią rzeczą jakiej użyjesz do obrony będzie honor 🙂 a, z przeciwnikiem, z którym się zmagamy litość to zbrodnia na nas samych….w naszej konstrukcji jest coś takiego jak szlachetność, honor i inne takie fajne przymioty, więc ufna w to co mam na składzie działam jak mi w duszy gra 🙂 oczywiście zawsze można być bardziej szlachetnym czy honorowym, ale trzeba to sprawdzać w ,,praniu”,bo inaczej to tylko zakładanie, że: ja to bym w takiej sytuacji zrobił to czy tamto, albo chciałem tak a wyszło siak……serdeczności posyłam

    • BasiaB pisze:

      Krzysiu – reklamę Twoich ezoterycznych usług wyłączyłam, kryształy źle mi się kojarzą, ale jestem bardzo ciekawa co masz na ten temat do powiedzenia, chyba, że wpis został zrobiony w ramach reklamy usług ?
      Dołączam do Andrzeja i Jagi z pytaniami 🙂

  19. Mar... pisze:

    Zniszczyć wroga, ale z honorem, z TWARZĄ, by się nie splugawić!!!!

    • jaga pisze:

      To zdanie przypomina mi o Białej Królowej z Alicji w krainie czarów(ostatnia ekranizacja) ona była bardzo honorowa 🙂 aż do bólu.. jej wrogów.

  20. Mar... pisze:

    bo wprzeciwnym razie niczym nie będziemy się od nich różnić!

  21. Rafff pisze:

    ale to juz nie rozumiem, otwierać czakry zamknięte przez księży czy nie bo zacząłem czytać jakieś kilkanaście linków temu temat i juz nic nie wiem

  22. jaga pisze:

    Przeglądam sobie filmiki Sanjaya, i w ,,Agenci ciemnej strony atakują cz3.” relacjonuje pokrótce Zlot-łańcuch życia z Podleckim. I najlepszy jest jego opis jak został podłączony do jakiejś maszyny badającej aury i czakry. Prawie zero kolorów, szaro buro, czakr nie widać 🙂 diagnosta był podłamany, że wyniki Sanjaya ma gorsze niż przeciętny ogół 🙂 za to ,,uduchowieni” świecili się jak choinki noworoczne…moje wnioski są takie 🙂 można zweryfikować na maszynie postępy w demontażu felernej instalacji..o.

  23. Dreamer pisze:

    Pewna refleksja… nieco odlegly jest mi ten temat o ktorym rozprawiacie… no moze nie az tak odlegly… interesowalem sie oobe, LD, czakramami, medytacja i wieloma innymi kiedy bylem dzieckiem… pewnie z 15 lat, ale po wielu nieprzyjemnych doswiadczeniach wycofalem sie i przez ostatnie 15 lat bylem zwiazany z pewnym wyznaniem, ktore dalo mi prawdziwy spokoj, radosc i szczerych przyjaciol (nie, nie jest to religia katolicka).

    Poza spotykalem ludzi, ktorzy czytali w moich myslach, a kiedy zaczynalem sie modlic, twierdzili ze nie wiedza dlaczego, ale jest jakas blokada i nic nie widza. Upewnilo mnie to ze znalazlem to czego szukalem. Kilkakrotnie ktos powiedzial mi, ze dosc dziwne, ale nigdy przy mnie nie widzi zadnych negatywnych bytow, kiedy jednak slablem duchowo byty powracaly, ale kiedy znow sie modlilem wrecz rozpuszczaly sie.

    Mam jednak pozostalosci po przeszlosci, doznaje mimowolnych podrozy, potrafie zaszczepiac mysli, silnie wplywac na ludzi i czytac ich zanim cokolwiek sobie uswiadomia. Pomyslalem ze majac nieco wieksze doswiadczenie zyciowe, rozum i pewna swiadomosc duchowosci, moze uda mi sie znalezc cos interesujacego, cos co uzupelniloby brakujace elementy, cos co wzniosloby mnie na inny poziom.

    Nagle okazalo sie, ze tutaj pelno rycerzy, aniolow, obroncow pokoju na X poziomach, itd. itd., a dostrzegam brak zgodnosci, klotnie i rozdzwiek. Jedni otwieraja czakry, pobudzaja je i zamykaja, drudzy twierdza ze nigdy nie nalezy ich zamykac, jeszcze inni ze one same sie zamkna, kolejni zeby je na stale usunac, pozostali roztapiaja czakry w rdzeniu… przy tym ludzie nie okazuja sobie milosc, szacunku i braterstwa tylko przeklinaja, wyzywaja sie, obrazaja i jak tutaj mozna mowic o dobrodziejstwach rozwoju duchowego kiedy owoce sa zgnile.

    Juz sam nie wiem jaki kierunek moze byc odpowiedni skoro nie chcialbym byc takim czlowiekiem, ktorym niektorzy z was sa (nie wszyscy, zrobilem duze uogolnienie) pomimo, ze pracuja nas soba juz kilkanascie lat… to ja chyba wole juz siebie, tego nie pracujacego nad duchowoscia, a pozostawac w milosci do swiata, ludzi, przyrody, kierowac sie zyczliwoscia, empatia, wspierac innych i wierzyc, ze istnieje jeden Bog, ktory jest moim przyjacielem i ktoremu moje dobro lezy na „sercu”. Duzo w was egozimu, dumy i poczucia wyjatkowosci, a to nic innego jak egoizm, ktorym kieruje sie diabel, negatywne byty czy wampiry energetyczne…zwijcie to jak chcecie.

    Piszac to mam obawe, ze raczej nie zostane otoczony miloscia, troska i kierownictwem z waszej strony, a raczej hejtingiem i to wlasnie podsumuje slusznosc tego co napisalem… oby bylo inaczej. Poddamy pod dyskusje albo osobista refleksje?

    Ps.
    Czy ktos moze pomoc mi w sprawdzeniu mojej aury, czakr i okreslenia poziomu na ktorym jestem?

    • interpretacja pisze:

      Masz poziom III z zabarwieniem intensywnie żółtym na zewnątrz czerwoną aurą. Oznacza to, że masz tendencję do schizofrenii orz zmiennych huśtawek nastroju. Dość gwałtownie reakcje na niedobory energetyczne, dlatego angażowanie się w grupy o zabarwieniu ezoteryczym traktujesz jak swoją naturalną pożywkę energetyczną. Czym się żywisz z tym zostajesz.

      • Dreamer pisze:

        …a czy intensywnie zolty to nie jest czasem optymizm, zadowolenie, zdolności, kreatywność, a czerwony to siły żywotne, zdrowie, zmysłowość? pytam calkiem powaznie (przy braku doswiadczenia)… tak sobie tylko zerkam do sciagi…

        • BasiaB pisze:

          Ściągę powinieneś mieć w sercu, a nie na kartce.
          Kilka razy pisałam, że kolory to sygnały świetlne i to nie dla istot dobrych np. dla mnie, bo nie wiem jak dla Ciebie.
          Natomiast moje istoty duchowe nie potrzebują sygnałów wizyjnych, które są dźwiękiem i są obarczone sporym błędem poprzez nakładki z matriksa.

          Powodzenia życzę.

        • interpretacja pisze:

          Jedno nie wyklucza drugiego. Aby snuć swoją bajkę musisz mieć więcej siły żywotnej niż przeciętnie funkcjonujący człowiek, lecz jeśli nie masz jak uzupełnić to konsumujesz innych. Przykładów jest mnóstwo wystarczy popatrzeć wkoło na wszystkie sekty religijne.

        • BasiaB pisze:

          „lecz jeśli nie masz jak uzupełnić to konsumujesz innych. ”

          Na tej zasadzie funkcjonują wampiry energetyczne ?
          Mam w rodzinie takiego jednego i wiem jak to wygląda, osoba 86 lat !

        • Dreamer pisze:

          moja cala rodzina to wampiry energetyczne i zupelnie nie wyolbrzymiam tematu, ale chyba zjadaja sie wzajemnie i nadal pozostaja poblokowani… ja sie oddzielilem, ale przez dlugi czas sam bylem seksualnym wampirem i chyba nadal to siedzi we mnie… czy wylacznie metoda wizualizacji bez kamieni, rak i wahadelek moge okreslic, ktore czakry nalezaloby oczyscic? gdybym profilaktycznie oczyscil wszystkie i bez usuwania rozpuscil je na tym etapie w rdzeniu, to nadal beda spelniac swoja funkcje i mozna nad nimi pracowac?

        • BasiaB pisze:

          Dla mnie – po tym Twoim wpisie – najważniejszym jest to, że odzyskałeś ŚWIADOMOŚĆ. A to zawsze jest najtrudniejsze.

          Oczywiście, ze wizualizacja doskonale się sprawdzi i staraj się wywalić te czakry w taki sposób który najbardziej Ci odpowiada.
          Bardzo ważnym jest ustawianie sobie właściwej elektryki rdzenia, bo obecna jest tą szkodliwą, jest konwersją naszej i prace idą opornie, bardzo ślamazarnie i nie zawsze skutecznie.
          Ma lecieć właściwy Twój rodowy prąd wtedy każdy badziew wyskoczy szybciej jak pod wpływem odkurzacza.
          Zrób sobie jakiś kosz na śmieci, bo syf jaki z Ciebie zacznie wylatywać zaśmieci ci przestrzeń i za chwilę wróci do Ciebie, więc odwalisz nadaremno kawał roboty.

      • Dreamer pisze:

        tak jak sobie czytam tutaj http://www.paranormalne.pl/topic/11303-poziomy-swiadomosci/ to poziom IV zdecydowanie bardziej pasuje do mnie niz III, mozliwe?

    • jaga pisze:

      Najwłaściwszy kierunek to Twój własny 🙂 chyba do tego doszedłeś..hmm..nikt Ci na razie głowy nie urwie…ale, po co Ci rady dumnych egoistów z kupą wampirow na składzie? 😀 .. praca nad sobą jest także pracą duchową przecież, więc zdobywaj ,,poziomy” coklwiek to znaczy. Skoro potrafisz odczytywać innych to zrób to na sobie, experymenty wskazane. I nie rób z siebie takiej niewinnej sieroty 🙂 skoro tu trafiłeś, znaczysie potrzebne Ci ,,lustra”, wszystko co Ci tu nie pasi ,,mówi” do Ciebie…chcesz kierownictwa a nie boisz się , że Cię na manowce zwiedziem? 🙂 ..pozdrawiam słonecznie

      • interpretacja pisze:

        Na Twoje stany psychotyczne najlepsza kuracja to przebywać w ogródku gdzie dużo zieleni i zjonizowanego powietrza, które neutralizuje i wycisza wszystkie pasożyty umysłowe. Unikaj nasłonecznionych miejsc, bo to pogłębia i pobudza, tak jak kontakty z świecącymi w żółtym jaskrawym kolorze.

        • jaga pisze:

          No co Ty, w końcu chcę się trochę opalić a nie po krzakach siedzieć.. 😀 formalista 🙂 ..bez przesady,znowu aż tak jaskrawo nie świeci..

      • Dreamer pisze:

        nie odbieraj tego personalnie… tak jak napisalem wyzej, uzylem sporej generalizacji… wiem, ze niektorzy poswiecaja ogrom czasu, a i cale zycie na doskonalenie i nie wszyscy sa dumnymi egoistami… widze jednak, ze pojawia sie taki problem dosc czesto, a wydaje mi sie ze czlowiek rozwijajcy sie duchowo, nie powinien byc targany tak przyziemnymi emocjami jak agresja, gniew, pycha, itd. wiem, ze one moga sie pojawiac, ale taka osba chyba powinna kontrolowac emocje i nie folgowac sobie jak to czesto ma miejsce w komentarzach… myle sie?

        zakladam ze „niewinna sierota” nie jestem, a jesli chodzi o obawy ze ktos moze mnie sprowadzic na manowce, to tez raczej nie… ale juz sam pewnie moge to zrobic, bo jestem otwarty i lubie eksperymentowac, ale tez lubie kontrolowac ryzyko, wiec jesli trzeba skoczyc, to pewnie zrobie to i czesto jako pierwszy, ale wczesniej sprawdze czy na pewno jestem dobrze przyczepiony… ryzyko jednak nadal istnieje… skacze… mysle sobie tylko tak, ze drogi sa rozne, styl jazdy tez moze byc odmienny, ale musi byc jeden cel i jakies reguly, ktorych trzymamy sie podczas tej jazdy… jesli nie ma zgody chociazby co do tego czy czakry sa potrzebne czy tez nie i czy maja byc zasilane z zew. czy wew., i tez jak nalezy z nimi postepowac, to co staje sie wyznacznikiem? zanim ktos zacznie prowadzic auto, to uczy sie zasad, kodeksu, a nie eksperymentuje na drodze… zyli ludzie oswieceni, wielcy i unizeni, eksperymentowali, podrozowali, mieli kontakt z bytami, mieli pomocnikow, a nadal nie ma scislosci i jednomyslnosci… kto zatem ma racje? kto sie myli? chrzescijanie maja biblie… islamisci koran… inne religie swoje przekazy ustne, itd., a rozwoj duchowy, ktory okazuje sie byc znacznie istotniejszy od zycia doczesnego zostal pozostawiony metodzie prob i bledow?

        • jaga pisze:

          Ojtam, ojtam..wiem, żeś zgeneralizował, ale ja mogę odpowiadać tylko w swoim imieniu a nie generalnie 🙂 siłą rzeczy człowiek odbiera wszystko przez pryzmat charakteru i ,,pojazdu”w którym przyszło mu być i przez kupę innych rzeczy na składzie tak skrótowo..więc taka różnorodność w podejściu do wszystkiego jest i już. Teraz tylko trzeba znaleść ,,właściwy” wspólny środek i tyle 🙂 lecę na dwór..czy pole

  24. Mom pisze:

    Cześć Dreamer
    Nie sądzisz, że to właśnie dobre, gdy jedni nie przyklaskują drugim i nie idą krok w krok za kimś? Basia i inni (no właśnie – każdy inny, z własną ścieżką) wkładają ogrom pracy by wyciągnąć siebie i nas z tego dezinfomacyjnego bagienka. Nie każda metoda jest dobra, niektóre dobre metody już nieaktualne – właśnie przez to, że nie każdy w dobrym celu tu zagląda, zło znane jest z tego, że szybko się dopasowuje i konwertuje.
    Burza mózgów i szeroko pojęte dyskusje, moim zdaniem, służą rozwojowi. Dzięki temu, że możemy je obserwować, brać udział, zadawać pytania (nie zawsze mądre – co z tego?) możemy wyciągać wnioski i wprowadzać w życie to co indywidualnie czujemy, że jest dobre.
    Ja osobiście czuję się wyjątkowa. Taka jestem 🙂 I Basia i Jaga i wiele innych dobrych dusz też. I dzięki temu, moim zdaniem, możemy spojrzeć na wiele różnych spraw z różnych perspektyw, połączyć i wnieść dobro dla dobra naszego wspólnego. Poczucie godności i wyjątkowości, ja uważam za dobre. Trudniej wtedy o manipulację. Właśnie wtłaczane wiekami poczucie marności spowodowało, że ludzie boją się myśleć, boją się mówić co chcą bądź robić swoje. Pięknie jest spotkać osoby z silnym, wewnętrznym poczuciem godności i „oleum” w głowie. Dyskusje wtedy mają inny poziom. To właśnie biblijny drugi policzek mocno ukorzeniony w sercu powoduje w nas małość i można wtedy nas okradać, zniewalać a my wtedy co? za rączkę, z eterycznym uśmiechem bo przecież się rozwijamy duchowo (a ktoś już zadbał byśmy dokładnie wiedzieli jak ma postępować duchowo rozwijająca się istota) idziemy na pierwszą linię frontu w walce o czyjeś.
    Nie raz pobłądziłam, pewnie nie raz zbłądze. Nie raz poczułam, że jakaś szpilka od Basi (<3) wymierzona jest we mnie i co? To ode mnie zależy jak przyjmę ten dar. Dla mnie one są zawsze cenne. Nie powodują we mnie chęci kłótni a moment przystopowania, wyciszenia, refleksji i zawsze okazuje się, że jakaś iskra prawdy w tej szpileczce jest. Ja dzięki temu staję się lepsza.
    Na początku Basia odpowiadając mi używała w moim kierunku formy męskiej. I co? Mnie zastanowiło to czy przypadkiem nie za dużo tego męskiego pierwiastka we mnie, na ten moment. I pracowałam w tym kierunku i wiem, że miała rację. Oczywiście mogłam odnaleźć tam brak szacunku itp. ale nie zrobiłam tego, wyciągnęłam naukę 🙂
    Poklepywanie po plecach bo my wszyscy jesteśmy jednością nie jest dobre. Domu nie wybuduje tylko murarz ale potrzeba wielu fachowców 🙂
    Szukaj siebie w sobie i scalaj siebie w sobie. Poczucie siły i godności to świadomość swojej mocy, wiedzy..
    Jest tyle pasożytów którzy kadzą, pochlebstwami chcą się wpasować a jak nie są w stanie przerobić w sobie szpilki to atakują. Właśnie nie oddzielanie ziarna od plew niszczy wspólnoty. A rozwinięci duchowo też mogą być źli. Jest takich wielu na przestrzeni dziejów.
    Pozdrawiam serdecznie i rozwinięcia skrzydeł życzę ::)

    • interpretacja pisze:

      Za dużo tej niebieskości i wodolejstwa, ciągle w ruchu a spokoju nie ma. To tu, to tam i nie wiedzieć czemu wszystko wypływa, tylko po to aby stać się znowu jedną , wielką momotonią.

      • Mom pisze:

        Wodolejstwo może.. ale czasem tylko tak dociera. Objaśniając dzieciom świat – a to moja codzienność – zrozumiałam, że lepiej czasem polać tej wody, żeby dotarło właściwie 🙂
        Spokój mam, i w sercu i w duszy, choć czasem się krew gotuje..
        Czy mogę poprosić o głębszą interpretację dla momiej osoby? 🙂 Zaciekawiła mnie ta niebieskość..czakra gardła? Fakt, nie boję się wyrażać – zwłaszcza w śpiewie 😉

      • Mom pisze:

        czemu wypływa? – tak dla przykładu, mój odbiór różnych „kłótni” na tym blogu i nauka z nich płynąca. Dla pokazania innym, że ataki nie zawsze są atakami. Ludzie szukają przewodników, nauczycieli, autorytetów. W takiej rzeczywistości o „pochlebców-pasożytów” bardzo prosto.Fałszywa miłość. Czasami najlepszą pomocą jest po prostu kubeł zimnej wody przyjęty z godnością na tzw, łep

        • Dreamer pisze:

          pare lat temu slyszalem takie unaocznienie, ze czlowiek przypomina beczke… inni niekiedy wystrzeliwuja plonace pociski i to od nas zalezy czy jestesmy wypelnieni prochem czy woda… twoja postawa jest jak najbardziej sluszna kiedy starasz sie wyciagac wnioski nawet z niezbyt konstruktywnej i przyjaznej uwagi… ja staram sie robic podobnie i nie zraza mnie to, ze ktos uzyje slow, ktorych nie chcialbym uslyszec, ale to nie o odbierajacych pociski chodzi, ale o tych ktorzy strzelaja… mozna robic burze mozgow jak ktos tutaj napisal, mozna odczowac emocje, bo po to zostaly nam dane, ale kiedy emocje biora gore i dopuszczamy sie napasci slownych, przesadnego krytykanctwa, czy uciekamy sie do wulgaryzmow, to ja szczerze powatpiewam w duchowosc takiej osoby… duchowosc wiaze sie ze spokojem, miloscia, jednoscia i porozumieniem… nawet jezeli z czyms sie nie zgadzamy powinnismy miec szacunek do drugiej osoby i pamietac, ze kazdy jest wolny i ma prawo podazac wlasna droga i myslec wg wlasnego uznania. Jezeli jednak ktos prosi o porade lub blednie rozumuje, to zadaniem osob dojrzalszych duchowo jest naprowadzenie danej osoby, ujecie jej wlasnymi przymiotami i w sposob jak najbardziej delikatny i zrozumialy wskazac sluszna droge. Jezeli istnieje spor dwoch dojrzalych lub dwoch niedojrzalych osob, to tym bardziej nalezy okazac wzajemny szacunek, poniewaz kazdy ma ten sam cel, kazdy pragnie poznania, ale jesli istnieje prawda, to nie moze przejawiac sie w odmiennych postawach… jedna ze stron moze sie mylic, a druga moze miec racje, dlatego do znalezienia tej prawdy sa sobie potrzebni i powinni okazywac temu wdziecznosc.

        • Mom pisze:

          zgadzam się z Tobą Dreamer. I właśnie szacunek do własnej osoby i poczucie godności chroni nas przed tymi autorytetami-pasożytami 🙂 Prosto: nazywając mnie np. głupią – można się nakarmić jeśli mnie to zaboli i oddam temu energię, jeśli jednak mnie ta „głupia” nie zaboli to pasożyt nadal głodny..a ja idę dalej. Mając świadomość pasożyta mogę mieć również wpływ na jego neutralizację 🙂

    • interpretacja pisze:

      Miłość kocha spokój, unika polityki, lubi szczerość i sprawność. Gdy tego brak można tylko mieć namiastkę, tego co nazwano miłością, czyli instynkt przetrwania dla siebie samego.

  25. interpretacja pisze:

    To że wykorzystali najbardziej fundamentalne prawa człowieczeństwa to już wiadomo o tym gdy zapłonęły pierwsze stosy. Ale czy nie przeprowadzisz zniedołężniałej staruszki na drugą stronę skoro widzisz jak bardzo się boi i samotnie czeka na wsparcie? To też jest miłowanie bliźniego i Twój instynkt samozachowawczy dzięki temu wzrasta, bo wtedy nie obojętniejesz w swej niebieskości.
    KK to tylko ogniwo, jedno z wielu, łańcuch jest bacznie dłuższy i grubszy niż ktokolwiek może sobie wyobrazić. Przepalić go możesz tylko czystym promieniem.

    • Mom pisze:

      „na stos rzuciliśmy nasz życia los” przez właśnie uśpienie instynktów i oślepienie. A co jeśli po drugiej stronie ulicy czeka zgraja wygłodniałych gadów? Też mam przeprowadzić staruszkę? A jak ją przeprowadzę i po drugiej stronie spadnie jej cegła na głowę? Czy to będzie dobre czy chwilowo pomoże mi czuć się „lepiej”? Każdy w życiu wybiera sam. Im silniejsza jednostka, tym silniejsza grupa.

      • interpretacja pisze:

        I to jest to wodolejstwo, ktore prowadzi do momnotonii. Nie kalkuluj, nie kombinuj, rób co Ci serce mówi.

        • Mom pisze:

          To Twoja interpretacja, widocznie Tobie moje wodolejstwo nie potrzebne. Jednak widzę, że poczułaś Interpretacjo wewnętrzną potrzebę użycia jadu względem mnie, próbę nawrócenia od myślenia. Widzę, że jest tylko ” jedna właściwa” interpretacja. Interpretacja Interpretacji.. Pomyśl co tak bardzo ukuło Cię w mojej wypowiedzi..może jakiś brak??
          Dreamer zrozumiał moją wypowiedź do niego, bez zbędnych osądów. A może komuś się przyda do ogarnięcia choć trochę tego chaosu.

          Mom lubi wodę, zwłaszcza z solą 🙂 i jeszcze widzi różnicę pomiędzy sercem a litością..

        • BasiaB pisze:

          Mom – nie widzę żadnego chaosu i wodolejstwa z Twej strony, przeczytałam Twoje teksty z zaciekawieniem i zdumieniem jak merytorycznie i pragmatycznie oceniłaś i zapisałaś to co tak jest trudne do nazwania – rozwój duchowy i odszukanie samoświadomości.

          Spolegliwość wobec wszetecznego zła to podstawa egzystencji zła i nikt z nas nie będzie temu ulegał, bo w nas jest siła i mądrość TCHNIENIA którego wypłynęliśmy jako Jego pierwiastek.

          Jestem pełna ostracyzmu dla zła i dlatego nazywam rzeczy po imieniu, bo duszeniem tego w sobie nie dośc że nic nie wskóram to jeszcze sobie zrobie krzywdę.
          Ta strona nauczyła mnie pisania jak do dzieci, bowiem słowa które do mnie przychodziły i pisałam je w odpowiednio skompilowanych zdaniach były absolutnie niezrozumiałe dla czytelników, dlatego Twoje pisanie MOM jest bardzo skuteczne.
          Większość czytelników jest tak zdefragmentowana naukami KK i innych ezonurtów, że schyla pokornie głowę w obliczu poczucia swojej małości i fałszywej wdzięczności za fałszywe mądrości płynące z ich strony.

          Wszystko co tutaj piszę to moja wiedza, do której uzyskuję dostęp małymi kroczkami, czasami zdarza się iz wyczytam podobną wiedze w innych źródłach, wtedy więc ją albo linkuję albo przytaczam w całości.

          Tylko nieugiętość i poczucie własnej wartości, a co za tym idzie siły pomaga nam odzyskiwać siebie, scalać siebie i wzrastać w moc którą nam zabrano.

          Pozdrawiam Wojowniczki – czas jest gorący nie tylko w pogodzie 🙂

        • interpretacja pisze:

          Mom napisała:
          „jeśli po drugiej stronie ulicy czeka zgraja wygłodniałych gadów? Też mam przeprowadzić staruszkę? A jak ją przeprowadzę i po drugiej stronie spadnie jej cegła na głowę? ”

          Mom to są Twoje projekcje, myślisz o tym i to przyciągasz.
          Gdyby na mnie taka zgraja oczekiwała to chęcią pogonię takie towarzystwo, aż siwy dym po nich zostanie. Cegła, też się przydało, zawsze można komuś podać.
          Mom to nie jad, chciałaś odpowiedzi to ją dostałaś, wyciągnęłaś troszkę energii w merytoryczny sposób, i tyle w temacie. Czy uważasz , że normalnie można z Tobą na dłuższe posiedzenie wytrzymać, chyba niekoniecznie. Z iloma osobami jesteś w stanie być realnie, nie licząc tych co na krótko i szybko? Nie odpowiadaj, …sobie odpowiedz

        • Mom pisze:

          @interpretacja – Ty chyba po prostu siebie nie rozumiesz..

          Basieńko dziękuję za Twoje słowa i wSparcie. Bardzo trudno jest coś od siebie dawać, jak widać. Zaraz znajdzie się taki jadopluj który jak się nie naje to próbuje kąsać..Ale jam nie rada z towarzystwa gada, nie naje się. Zaraz zobaczymy czy odpuści czy dalej będzie drążył.. Piękny przykład na to jak działa np. KK, czuwa zawsze i wszędzie i sieje zamęt by zamieszać ludziom w sercach. A tu temat niebezpieczny przecież – rety, ludzie uświadamiają sobie własną wartość! Trzeba mącić.. A kysz do pieca. Koniec tej interpretacji 🙂

        • BasiaB pisze:

          MOM i tak mamy cały czas, jak nie jeden to następny.
          Kto mu dał prawo skanować, sczytywać i oceniać poprzez swoje projekcje inne osoby ?
          Dlaczego bez pytania, wchodzi w wasze przestrzenie i sieje zamęt ?
          Z drugiej strony cieszę się z takich zachowań, choć to przewrotne, bowiem utwierdzają mnie w przekonaniu, że idziemy właściwą drogą 🙂
          Gdyby tak nie było, klaskali by tu na wszeteczne zło razem z nami, a tak….starają się wprowadzać wirusy za pomocą interpretacji i to by było na tyle 😀

        • Mom pisze:

          Basiu, bardzo mnie wzmocnił ten już wczorajszy trening 🙂 I nie tylko mnie 🙂
          Mam dobrą trANerkę 🙂
          Wielki ukłon dla Ciebie za tego bloga, za pomoc w aktywacji własnej Mocy. Oj wiele sobie tutaj poskładałam, poukładałam, zespoiłam. „Słowo” to nie jest po prostu jakiś zlepek liter. To SENS, WYRAZ-wyrażenie sensu. Dobór Słów to Sztuka. Sensowne wyrażanie upraszcza dużo w komunikacji. W zasadzie po pierwszym słowie tak naprawdę WIEMY co rozmówca przekazuje. Nasze ciało to wie, jednak czasem uśpiony odbiór zmysłów powoduje, że brnie się w coś, czy wali z płaczem głową w ścianę..
          Dzieci prosto i bez komplikacji patrzą na świat. Ja ukoiłam Swoje Dziecko 🙂
          Zaraz wyjmę zamrożony soczek z pokrzywy i smoczym ziółkiem zacznę cudowny dzień. Na poranną rosę się raczej nie załapię 😉

          Pozdrawiam serdecznie, ciepełkiem otaczam, dobranoc ❤

      • jaga pisze:

        Stwierdzam, że Mom siostrę bliżniaczkę być może jednojajowmom 😀 … ale popołudnie było boskie, przysmażyłam przodzik..oczywiście na kokosie…pozdrówko ❤

        • Polka pisze:

          Jaga ja już jestem brąz. Pytają mnie gdzie się tak opaliłam, gdzie byłam na wakacjach. Odpowiadam : w ogródku. No i serwetki robię namiętnie. Ale teraz pogoda się spierdzieliła, więc trzeba podziałać. Pozdrawiam Was babeczki 🙂

        • Mom pisze:

          Jednojajowmom 😀 wzruszyłam się.. Masz Kochana taką energię, że gdybyśmy mijały się na ulicy to na pewno bym się do Ciebie uśmiechnęła 🙂
          Oj tak, piękne popołudnie i wieczór.. Momdra rodzinka wpadła, paliliśmy ogień, jedliśmy własne jedzenie..pięknie. Pojechali, zaglądam Tu a tu równie miło 🙂

  26. Polka pisze:

    Mom ja lubię Twoje pisanie.

  27. Polka pisze:

    Jeszcze wklejam dla tych którzy szukają podpowiedzi .http://porady.uzdrawianie.org/?cat=337&paged=3

  28. Marcin pisze:

    Dziewczyny lubię Was 🙂

  29. Dreamer pisze:

    Mam do was takie pytanko.. o ile komus bedzie sie chcialo to czytac 😀 :p wspominalem wam o pewnych zdolnosciach, ktore mam i jestem bardzo ciekawy tego co o tym sadzicie.. moze ktos ma tak samo, moze ktos wie czym to jest i jak mozna rozwijac?
    Nie wszystko funkcjonuje zawsze tak jakbym chcial, ale wydaje mi sie ze mozna nauczyc sie to kontrolowac lub robic cos lepiej.

    Pierwsza rzecz, ktora nie jest raczej zwiazana z niczym nadzwyczajnym i wiem, ze niektorzy ludzie maja tak samo, to psucie elektroniki.
    Mam tak od kiedy pamietam.. moje sprzety wytrzymuja bardzo krotki czas (kilka tygodni/miesiecy) i nigdy nie eskploatuja sie w sposob naturalny.
    Zazwyczaj siada elektronika, ktorej nie da sie naprawic, baterie wybieram najsilniejsze, ale to tylko kwestia kilku dni kiedy przestana dzialac.
    Znajomi smieja sie zeby nie dawac mi do reki telefonu, bo tylko w moich rekach zawieszaja sie i rozladowuja na oczach.
    Znajoma laduje telefon srednio co 2-3 dni, jesli uzywa go intensywnie, to laduje zazwczaj pod koniec dnia… trzymajac jej telefon w kieszeni, rozladowalem go po 3h. Kiedys w dziecinstwie przywieszalem toporki do klatki i chyba nadal moge 😀

    Kolejna sprawa, to wplywanie na to co moze sie stac. Nie jest to forma jasnowidztwa, ale raczej spontaniczna mysl, ktora chyba ma jakas sile przyczynowa.
    Wczoraj poszedlem do baru, gosciu robil drina i kruszyl lud, zastanawialem sie czy to cos ma funckje kruszarki czy nie, bo w przeciwnym wypadku pewnie niedlugo siadzie.
    Kiedy skonczyl robic drina, a ja swoja mysl, wtedy podniosl zbiorniczek i doslownie odpadlo denko. Zdziwiony dorzucil, ze pierwszy raz mu sie to zdarzylo.
    Innym razem gosciu bawil sie telefonem, nie bylem pewien co to za model, a zaczalem sie zastanawiac czy ma wytrzymaly wyswietlacz, bo moje wiecznie pekaja… zanim dokonczylem mysl gosciu upuscil telefon i roztrzaskal wyswietlacz.
    Ktos z racjonalistow moglby stwierdzic, ze to zbiegi okolicznosci, ale jesli takie cos zdarza mi sie co kilka dni, to czy rzeczywiscie sa to zbiegi okolicznosci?

    Trzecia rzecz to sciaganie ludzkiego wzroku co ma miejsce 9 na 10 czyli prawie zawsze.
    Bardzo lubie siadac przy kawie i obserwowac ludzi, czasami siedze tak przez kilka godzin tylko po to zeby poprzygladac sie innym, odgadywac kim sa, czym sie zajmuja.
    Dziwne jest to, ze praktycznie nie ma osoby, ktora nie wyczulaby mojego wzroku i to nawet jesli robie to przelotnym spojrzeniem albo z duzej odleglosci.
    Czasami siadam gdzies bardzo wysoko i przygladam sie ludziom ze znacznej odleglosci, ze oni sami nawet nie sa w stanie mnie dostrzec, ale zabawne jest co wowczas sie dzieje.
    Niekiedy zaczynaja nerwowo ogladac sie za siebie, niekiedy sie potykaja albo przyspieszaja krok.
    Czasami siadam ze znajomym, jestesmy zaabsorbowani rozmowa, inni zupelnie nas nie dostrzegaja, wtedy rzucam do mojego rozmowcy nie zmieniajac tonu ani wysokosci glosu… nie odwracaj sie, ale kiedy skoncze mowic odwroc sie i spojrz na koniec sali, tam siedzi facet z broda, kiedy to zrobisz on popatrzy sie prost na ciebie.
    Wtedy ktos smieje sie i mowi haha no rzeczywiscie, zgadles… ja odpowiadam… zgadlem? to teraz zerknij w lewo i popatrz na kobiete z dzieckiem… siedziala tylem, nie slyszala jak mowilem, a i tak zaczela sie odwracac.
    Moge tak bez konca i jak juz wspomnialem moge to robic nawet za weneckim lustrem… efekt zawsze jest taki sam.

    Czwarta rzecz, to moze zwyczajna spostrzegawczosc, moze mowa ciala, mimika, chod, glos, zachowanie, ubior, etc.
    Bardzo chcialbym to rozwijac, ale nie potrafie znalezc ciekawych materialow poza bardzo wyswiechtanymi wskazowkami, wiec trenuje to sam.
    Z prawie identyczna skutecznoscia 9 na 10 odgaduje kim sa ludzie, czym sie zajmuja, jakie maja hobby, jakiej muzyki sluchaja.
    Mieszkam w miejscu turystycznym, wiec czesto nawiazuje z ludzmi kontakt, czesto mowie im kim sa i czesto wpadaja w oslupienie, bo rzadko sie myle.
    Kiedys bylem skromniejszy, wiec pytalem czy mam racje, a teraz zwyczajnie podchodze i mowie: „jak twoja ksiazka? prawie skonczona?”, a on z wielkimi oczami, a skad wiesz ze pisze ksiazke? wtedy podchodzi jego zona, a ja witam sie i mowie dalej… mysle, ze zona jako psycholog jest dla ciebie spora inspiracja… i wtedy bledna twarze.
    Ostatnio mialem jakiegos tajniaka, zaczalem rozmowe, poirytowal sie i rzucil „nie wiem kim jestes, ale nie bedziemy rozmawiac”. Wtedy zapytalem… „a mam racje”… on na to „niewazne, moze”.
    Ostatnio poszlismy do znajomych, bylo malzenstwo ktorego nie znalem, wystarczylo mi krotkie spojrzenie i juz wiedzialem, ze jest dyrektorem szkoly, przyznal z niepewnym usmiechem… przedstawil mi swoja zone, a ja na to „uczysz historii?” i panstwo znieruchomieli.

    Piata rzecz, to elastycznosc i to tez raczej nie umiejetnosc paranormalna, ale tez chcialbym robic to jeszcze lepiej.
    Lubie wnikac w rozne srodowiska. Z jednakowa lekkoscia wchodze praktycznie w kazde srodowisko… moze powinienem pracowac jako tajniak haha
    Jesli widze na ulicy alfonsow, to juz wiem ze bede z nimi pil w ich dziupli, a oni z twardzieli po kilkunastu minutach przemienia sie w najlepszych kumpli.
    Mam takich na ulicy, miejscowi kaza opuszczac glowe i ich nie prowokowac kiedy wpadaja po haracz… ja nawiazalem z nimi kontakt w kilka minut i jeszcze tej samej nocy stawiali kolejki w jednym z barow.
    Jesli widze zadufanych biznesmanow, to za chwile bedziemy omawiac srtategie nowego biznesu, na koniec zaplaca za mnie rachunek i zaprosza na nastepny dzien na kolacje.
    Mam tak zawsze i prawie ze wszystkimi. Miesiac temu bylem z kumplem, ubrany dosc formalnie, marynarka i te sprawy… wpadlo czterech lysych… wiedzialem, ze bedzie problem.
    Nawet nie widzieli nikogo po drodze tylko od razu przybili do nas, zaczeli cos wymachiwac, popychac mojego kolege… po 10 minutach sluchali mnie z otwarta geba, przybijali piatki, wymienilismy sie numerami tel.
    Bylem w setkach takich sytuacji i przez ponad 30 lat dostalem po gebie wylacznie raz i to przez przypadek. Opowiedzialbym cos ciekawszego zwiazanego z wampiryzmem seksualnym, ale niestety nie moge.. moze gdzies na priv.

    Wiem ze ludzie sa nadzwyczajni, kazdy ma inne umiejetnosci i moje bledną, ale tak chcialem sie podzielic… jest tego duzo wiecej, ale i tak juz sporo napisalem 🙂 moze ktos bedzie chcial pogadac, bo ma tak samo, a moze interesuja go podobne tematy.
    Jezeli ktos ma tez ciekawe ksiazki z tym zwiazane albo spostrzezenia, to wlasnie taki byl cel tego co napisalem.

    Pozdrowionka dla wszystkich

    • Dreamer pisze:

      aaa i sorki za bledy, nie mieszkam w polsce juz z 10 lat i jakos czuje mocne uwstecznienie… jest tam chyba tego sporo skoro napisalem „lud” zamiast „lod” 😀

      mysle sobie tak o jeszcze dwoch rzeczach… ja i moja kobieta… prawie przez wiekszosc dnia myslimy to samo i w tym samym czasie… to nie tylko obracania sie w podobnych sytuacjach i spostrzeganie czegos co nasuwa nam mysli, ale samowolne i pojawiajace sie nagminnie, nawet gdybysmy przez kilka godzin nie rozmawiali, to ja i tak wiem kiedy mysli o tym co ja… jesli nie chce zeby o czyms pomyslala, to zwyczajnie musze uciac mysli… kiedy ona przychodzi zadac mi pytanie, czesto odpowiadam jej zanim zapyta, a ona sie smieje i potakuje, ze wlasnie to chciala zapytac… nieraz robilem takie testy, ze siedzac obok zajmowalem sie czyms innym, ale intensywnie myslalem o rzeczach milych i niemilych dla niej… musielibyscie zobaczyc jak jej nastroj sie zmienial… w taki tez sposob poprawiam jej samopoczucie kiedy widze, ze sie zle czuje… zaczynam myslec o dobrych rzeczach… mija niemalze natychmiast…

      Przestalem zajmowac sie oobe, ale mimo ze minelo 15 lat nadal miewam mimowolne podroze… nigdy jednak nie mialem projekcji astralnej… zawsze zaczyna sie od silnych wibracji, pulsowania czakr, paralizu, zgniatania, szumu, czasami glosow i zjazdu jak po slizgawce… jestem swiadomy, ze jestem poza, wylatuje poza okno albo budynek i wtedy zmienia sie w LD… tak bylo zawsze

      • jaga pisze:

        Podobnie zmieniam, czyli polepszam samopoczucie męża, robię za kota…im bardziej jestem w relacji z przyjaciółmi, tym lepiej wspólne przekazy telepatyczne działają i rozumiemy się ,,słownie” bez słów w konkretnym wcześniej nie ugadanym temacie..myślę, że wielu czuciowców tak ma.. a czy zdarza ci się w ciągu normalnych czynności dziennych , żeby wyrzuciło cię z ciała?

        • Dreamer pisze:

          Nie, nigdy tak nie mialem… najczesciej zdarza mi sie to kiedy obudze sie gdzies kolo 4am, zapale fajke i poloze sie ponownie. Mysle ze to kwestia zrelaksowanego ciala, a jednak umysl wybudzony. Czasami tez wybudzam sie nic nie pamietajac, ale odczuwam silne wibracje albo mam senny paraliz. Dawniej bylo to dosc przerazajace, bo nie wiedzialem co sie dzieje… probowalem sie ruszyc, otworzyc ustac, chcialem zeby ktos mnie wybudzil, ale nie moglem nic zrobic… ktos kto lezal obok mnie, zazwyczaj mowil, ze wydawalem dziwne dzwieki, takie nienaturalne, ale po kilku sekundach zawsze sie budze. Zauwazylem tez ze po kontakcie z osobami, ktore maja jakies widzenia innych bytow, miewam problemy z zasnieciem. Doslownie tuz przed zasnieciem slysze krzyk, warkniecie albo inny dziwny dzwiek, co zawsze mnie wybudza… nieraz do kilkunastu razy i zasypiam dopiero jak robi sie jasno. Nie szczegolnie mnie to przeraza i nie robi wiekszego wrazenia, ale jest to dosc upierdliwe, bo zwyczajnie nie moge sie wyspac. Dziwne bo powtarza sie to w niektorych miejscach czesciej niz w innych.. chyba jakies nawiedzone albo ja cos sciagam do siebie, juz sam nie wiem 🙂

    • Polka pisze:

      Dreamer przeczytałam całość. Jestem pod wrażeniem. Niezły zestaw. Ja mam coś takiego, że jak pomyślę o kimś zaburzonym, ogólnie rzecz biorąc trudnym człowieku to zaraz wypadają mi przedmioty z rąk i się tłuką. Ostatnio upadły mi trzy rzeczy , jedna po drugiej i się potłukły. Kobieta, o której pomyślałam jest strasznie ciężka. Nie umie rozmawiać, cały czas krzyczy i chce wszystkich ustawiać. Z psuciem elektroniki moja córka ma tak samo jak Ty, ale nie znalazłam jeszcze na to odpowiedzi.

      • Dreamer pisze:

        Mysle tak sobie… nie zapadlo ci moze cos takiego gdzies w podswiadomosci? Gdyby zdarzylo ci sie to tak dwa, trzy razy, a ty powiazalabys fakty, to podswiadomosc moglaby zapamietac to i pozniej urzeczywistniac przy kazdej kolejnej, podobnej sytuacji. Kiedy rozmawiam z ludzmi raczej nigdy nie odczuwam dyskomfortu. bo nie wiem czy sa sytuacje, ktore moglyby mnie specjalnie krepowac, ale kiedy bylem dzieckiem to zdarzalo sie to bardzo czesto. Mialem duzy problem z czerwienieniem sie. Dzisiaj moge rozmawiac wszedzie i z kazdy, przemawiac do tlumow, przejsc nago po ulicy i z pewnoscia sie nie zaczerwienie, ale kiedy tylko spotykam kogos z dziecinstwa natychmiast plonie mi twarz. Takie rzeczy siedza gdzies gleboko w podswiadomosci, wiec moze w twoim przypadku to cos podobnego? tylko zgaduje…

        • Polka pisze:

          Nie zgadłeś. Nauczyłam się nie poddawać sugestii. To się dzieje niezależnie od mojej podświadomości. Spada mi coś kolejny raz i dopiero wtedy uświadamiam sobie: aha pomyślałam przecież o tej osobie. Natomiast bardzo silnie Ciebie dziś poczułam. Czy próbowałeś nawiązać ze mną kontakt lub mnie skanować?

      • Dreamer pisze:

        @Polka – Zastanawialem sie wylacznie nad tym co napisalas… moze to wlasnie ta „zdolnosc”, ze ludzie wyczuwaja kiedy o nich mysle (?).

        Ostatnio eksperymentowalem z tym idac ulica… po jednej stronie chodnika wychodzila mlodziez z liceum… ja szedlem po drugiej i postanowilem nawiazac kontakt emocjonalny z max. iloscia osob… nie byl to moj pierwszy raz, wiec spodziewalem sie efektu… ponad 100 osob… mysle, ze na palcach jednej reki moglbym wyliczyc kto sie nie odwracil, kto nie usmiechnal, kto nie pokazywal palcem, zaczely sie dziewczece piski, zaczeli przechodzic na druga strone, zaczeli prosic o zdjecia, przybijac piatki, po krotkiej chwili bylem w centrum ich wszystkich… moze nic nadzwyczajnego, po prostu bialas, inny.

        Innego dnia zrobilem jednak to samo i caly czas powtrarzalem sobie, ze jestem niewidzialny, ze chce przejsc niezauwazony… i dokladnie tak sie stalo… moze tylko kilka osob spojrzalo, reszta byla neutralna lub zupelnie obojetna… przeszedlem obok nie bedac zaczepionym przez nawet jedna osobe… zaczalem sie zastanawiac… czy to istotnie jakas wibracja z mojej strony przyciagnela ich uwage za pierwszym razem, czy moze zwykla mowa ciala i zachowanie spoleczne ktora spowodowala lawinowe zachowania (?)

        • Polka pisze:

          Dreamer jeżeli tylko zastanawiałeś się nad tym co napisałam to Twoja wibracja jest bardzo silna, bo ja odebrałam to jako próbę skanowania mnie i wysłałam jasny komunikat, że nie wolno Tobie wchodzić w moją przestrzeń. Posłuchałeś, ale jednocześnie popłynął do mnie komunikat nt. zawodu który wykonywałam przez 36 lat. Odczyt trafiony w 100 %. Jest to niezwykłe.

    • jaga pisze:

      hihi.. empata-telepata-mentalista 🙂 ja też zawsze miałam obserwacyjnego świrka, wchodzenie w różne sytuacje,i to jakby bycie kameleonem..ale trzeba mieć taką wewnętrzną pewność-odwagę, świadomość i coś w rodzaju odczucia wewnętrznej twórczości..aktualnie staram się unikać manipulacji.. tak mi się wydaje 🙂 psucie elektroniki trzeba świadomie jakoś opanować, tym bardziej jak przyciągasz przedmioty. Ja zawieszałam komputery nieświadomie, mój małż bywał zgryżliwy, że celowo się tak bawię, w końcu było to upierdliwe i postanowiłam ,,nie zawieszać”i jest teraz normalnie…faktycznie można by Cię ,,użyć” jako szpiega 🙂 fizycznie i niefizycznie..

    • BasiaB pisze:

      @ Dreamer – od wczoraj czytam twoje wypowiedzi i zastanawiam się czy Ty faktycznie nie widzisz tego co jest przyczyną Twoich problemów ?
      Mieszkasz na Filipinach, a to siedlisko woodoo.

      Brałeś kiedyś udział w jakiś tamtejszych rytuałach, niekoniecznie vu-du?

      Nie ukrywam, że bardzo ciekawie piszesz, opisujesz swoją sytuację, biorąc jednocześnie pod uwagę rejon w którym mieszkasz 🙂

      Jeżeli jest jak myślę, to mistykowicze mają trochę pracy i czyszczenia się z tych pacyficznych wirusów – to tak dla tych którzy wiedzą czym jest BHP 🙂

      Ale opisuj dalej, zobaczymy co z tego wyniknie ?

      • Dreamer pisze:

        Azja jest dosc mocno nawiedzona (szczegolnie Filipiny, Malezja, Indonezja), sam nigdy nie bralem udzialu w takich rzeczach (ok jak bylem dzieckiem), bo wiem ze mozna sobie tym wiecej zaszkodzic niz pomoc i mimo, ze lubie eksperymentowac, to w tej materii zawsze pasuje.

        Kazdego dnia ocieram sie jednak o ludzi dla ktorych takie praktyki to codziennosc. Widzenie „duchow”, „ludzi bez glow”, polowanie na „duchy”, uzdrawianie, czytanie w myslach, rzucanie urokow, przywolywanie, itd. to jest tutaj standardem, a wiele z tych „darow” dostaje sie w pakiecie przy narodzinach.

        Turysci to neguja, smieja sie, ze miejscowi pewnie jedza za duzo grzybkow, ale kiedy pomieszkaja przez dluzszy czas, to nie chca juz na ten temat rozmawiac tak otwarcie i niczego pochopnie negowac… zazwyczaj twierdza, ze mogliby napisac ksiazke na temat tego czego doswiadczyli, ale blednie im twarz na sama mysl i zmieniaja temat.

        Miejscowi jednak nie traktuja niczego jako mit… nie jest to tylko kwestia zacofania i wiejskich terenow. Czasami grywam w tenisa z ludzmi wyksztalconymi, businessmanami i potrafia mnie zapytac czy podczas nurkowania widzialem syreny albo czy mialem kontakt z zoombie. Poczatkowo sadzilem, ze zartuja wiec dowcipkowalem, ale szybko zdalem sobie sprawe ze traktujac ich naiwnie ja sam wygladalem bardzo naiwnie w ich oczach. Dla wielu to nie opowiesci starych ludzi, ale cos z czym maja osobisty kontakt i to niemalze kazdego dnia.

        • szakiman pisze:

          Aloha
          Dreamer, dluuugie opowieści, piszesz i piszesz swoje historie, co nie zmienia faktu, ze lubisz ssać i jesteś nawiedzony, bo normalny człowiek nie zatruwa innym w necie tylko wymienia krótko i na temat, to co w danym momecie robi z ludźmi, ktorzy są mu bliscy.Ciebie ciągnie jak muchę do obornika w takie klimaty i szukasz gąbki, ktora to wchlonie.

  30. Wyrzeczeniec pisze:

    Dziwne jest to co piszesz i wynika raczej z nieznajomości systemu czakr, po co w ogóle one istnieją. Są to łączniki między ciałem fizycznym a wyższymi ciałami człowieka, jak ciało astralne, mentalne czy przyczynowe. Poprzez czakramy te wyższe ciała oczyszczają się, zrzucając wszystko na plan fizyczny, jeśli ktoś pozbyłby się czakramów, co uważam za niemożliwe, bo byłoby to równoznaczne ze śmiercią, ale załóżmy że to mu się udało, to odciął by się od swoich wyższych ciał, stałby się zombi, odciął by się od swoich myśli, uczuć i możliwości oczyszczana tych sfer, a to jest celem egzystencji w świecie materialnym, czyli odcinając się marnujesz tę inkarnację, urodziłeś się na darmo. Tak naprawdę niczego nie rozpuściłeś, po prostu udało Ci się oczyścić czakramy, zerwać szkodliwe powiązania astralne, usunąć strzały energetyczne, ale te czakramy nadal istnieją. Poza tym jeśli pracowałeś z systemem siedmiu czakr, to jest to tylko okrojona wersja całego systemu, gdzie są dziesiątki pomniejszych czakr, a jeszcze mniej ważnych jest tysiące. To co robisz można porównać do chirurga, który bierze się za operowanie np serca bez znajomości anatomii człowieka. System czakr jest bardzo skomplikowany, jest tam oprócz nich cała sieć kanałów, mało kto ma wgląd w te sprawy, to czym zajmuje się zachodnia ezoteryka, to tylko mały fragment tego systemu.

    • BasiaB pisze:

      BZDURA.
      Pomniejsze czakry nie mają takiego fundamentalnego znaczenia jak główne kanały sygnalizacyjne.
      Największym moim szczęściem byłoby całkowite oderwanie się od systemu inkarnacyjnego to moja Idee Fix !
      To oznacza uwolnienie od scenariusza pisanego pod kontrolą na moje zniewolenie, ale to trzeba wiedzieć, a nie temu ulegać.
      Powodzenia życzę van

      • Wyrzeczeniec pisze:

        Tak naprawdę nikt Cię nie zmuszał do tej czy innej inkarnacji, po prostu sama uznałaś, że chcesz poszerzyć swoją świadomość patrząc na to, co osiągnęły inne dusze, z punktu widzenia ziemskiego życia i posiadanego ego zwyczajnie im pozazdrościłaś, że mają coś więcej niż Ty, choć to tylko takie nie do końca trafne porównanie, bo w świecie duchowym, zanim się wcielimy sposób myślenia jest inny. Jeśli w tej chwili zrezygnujesz z ponownego wcielania się, pozostanie Ci na wieki taki poziom świadomości jaki masz w tej chwili, ewentualnie będzie się poszerzał o wiele wiele wolniej niż tu na ziemi, za tym idzie też poziom szczęścia i wolności, nie będą one wzrastać lub postępy będą marne. Tu na ziemi taka wiedza jest zapominana, jesteśmy dodatkowo skazani na teorie szarlatanów, którzy nam mieszają w głowach, tyle że na duchową wiedzę trzeba sobie zasłużyć dobrą karmą, ale odrzucając system czakramów odrzucamy jednocześnie łaskę istot wyższych, bo w np hinduskim systemie czakramów, każdemu czakramowi przyporządkowane jest bóstwo, którego łaska poszerza naszą świadomość, odrzucając to pogrążamy się w ignorancji, to dlatego hinduscy jogowie w jednym życiu osiągają to, co my w świecie zachodnim przez kilkanaście wcieleń.

        • BasiaB pisze:

          Wyrzeczeniec – a ja myślałam, że potrafisz czytać ze zrozumieniem 🙂
          No cóż nic nie poradzę na to, że Twój komputer nie przyjmuje właściwych danych, bo jest oprogramowany zawirusowanymi aplikacjami.

          A że ma chwilkę czasu ponowie próbę wyjaśnienia Tobie, a własciwie innym czytelnikom, bo nie wiem czy Tobie sie to na coś zda ze względu na stan infekcji trojanami, no ale nic jedziemy z tym koksem 😀

          ” Tak naprawdę nikt Cię nie zmuszał do tej czy innej inkarnacji, po prostu sama uznałaś, że chcesz poszerzyć swoją świadomość patrząc na to, co osiągnęły inne dusze, z punktu widzenia ziemskiego życia i posiadanego ego zwyczajnie im pozazdrościłaś, że mają coś więcej niż Ty, choć to tylko takie nie do końca trafne porównanie, bo w świecie duchowym, zanim się wcielimy sposób myślenia jest inny.”

          Oczywiście, ze zostałam zmuszona. Powiem więcej zostałam nikczemnie wrobiona w odpracowywanie i pracowanie za fałszywych bogów.
          Jako że ten świat stał odwrotnościami, tak właśnie zostało to technicznie przygotowane.

          Gdybyś przeczytał wiecej niz tylko jeden artykuł na tej stronie, wiedziałbyś jak ten obecny nasz świat został przekonwertowany, lecz ja za Ciebie nie odrobię tej lekcji, bo tą wiedze juz mam i na dodatek sama w sobie ją odkryłam dzielnie zmagając sie z trutniami, którym nie po drodze było z moja niezależnością, czego zapewne ich scenariusz na moje życie nie przewidywał i Basia wymsknęła im się z rąk.
          Wprawdzie próby zarządzania mną sa podejmowane co chwilę, lecz na tyle odzyskałam swoje mienie, a co za tym idzie ŚWIADOMOŚĆ, że wiem co w trawie piszczy 🙂

          Nie będę nigdy więcej pracować na chciwych, śmierdzących leni, którzy wymyślili sobie taki nikczemny sposób na swoje życie zwany kołem karmy czy innymi inkarnacjami.
          To nie moja bajka, bowiem wiedzę mam w sobie, nie muszę jej doświadczać, gdyż mój ród jest potężnym TCHNIENIEM ŹRÓDŁA i każde z nas ma to wszystko w sobie, więc niech się walą z tymi swoimi doświadczeniami zapisanymi w scenariuszach.

          Odzyskaj w sobie swój sposób myślenia sprzed inkarnacji, a zrozumiesz co teraz napisałam.

          ” Jeśli w tej chwili zrezygnujesz z ponownego wcielania się, pozostanie Ci na wieki taki poziom świadomości jaki masz w tej chwili, ewentualnie będzie się poszerzał o wiele wiele wolniej niż tu na ziemi, za tym idzie też poziom szczęścia i wolności, nie będą one wzrastać lub postępy będą marne.”

          I tu się sromotnie mylisz.
          Te doświadczenia są potrzebne hybrydom, bo one nie mają swoistej rodowej wiedzy ze względu na to w jaki sposób zostały wytworzone.
          One służą za najemników których zadaniem jest ściąganie i multiplikowanie doświadczeń do głównej bazy danych.
          To z kolei jest potrzebne ich mocodawcom w celu uzyskania jak największej puli danych celem opracowywania kolejnych podbojów Bezmiary Świata.
          Oni sami bowiem nie są w stanie opanować NIEPRZEWIDYWALNOŚCI ŹRÓDŁOWEGO TCHNIENIA jakimż to przejawieniem jest każdy normalny człowiek.

          I to w zasadzie wyczerpuje definicje nikczemnego przekrętu zwanego INKARNACJAMI.

          ” ale odrzucając system czakramów odrzucamy jednocześnie łaskę istot wyższych, bo w np hinduskim systemie czakramów, każdemu czakramowi przyporządkowane jest bóstwo, którego łaska poszerza naszą świadomość, odrzucając to pogrążamy się w ignorancji, to dlatego hinduscy jogowie w jednym życiu osiągają to, co my w świecie zachodnim przez kilkanaście wcieleń.”

          My nie potrzebujemy łaski „istot wyższych”, wręcz przeciwnie, jeżeli chodzi o mnie to maja wypad z mojego życia, bo sa tylko i wyłacznie naszym utrapieniem przywłaszczajac sobie skradzione aspekty istnienia.

          A cóż Ci jogini takiego dobrego uczynili ?
          Bo czegoś nie rozumiem ?
          Świat przy ich „mądrości” chyli się ku upadkowi, wiec komu oni służą, bo nie widzę żadnej pozytywnej strony ich świadomości !

    • jaga pisze:

      Czakry to nakładki na węzły energetyczne i jako takie czemuś/komuś służą. Czy ktoś wie jak wygląda ciało astralne i czy ma czakry, które z ciał ma widoczne czakry? 🙂 mam pewną koncepcję. Przypominam, że na węzłach i przecięciach energetycznych ziemi stawiane są różne ,,odgromniki” w pewnych celach. Dlaczegóż by, człowiek miał być wyjątkiem…w światach materialnych i nie tylko, popyt na energię jest..a w przyrodzie nic nie ginie tylko zmienia właściciela.

      • BasiaB pisze:

        dokładnie Jaguś podążasz dobrym tropem.
        Czasu zaczyna mi przybywać, tak więc nadrobimy zaległości w penetracji przestrzeni i swoich ciał subtelnych, bo ja swojego ASTRALNEGO dubletu już się dawno pozbyłam, to nie było moje.

        • qato pisze:

          wiatam 🙂 pozbyłam czymi jak ? pytam powaznie i prosze o wskazówkę do poszukiwań 🙂

    • Vanad pisze:

      Dla BasiB wszystkie wpisy , pod ktorymi sama się nie ukrywa i których nie dubluje są dla niej złem koniecznym i w swoich urojeniach widzi w każdym z piszących agentów spiskujących przeciwko jej niezwykle ważnym informacjom. Czy z taką sfrustrowaną …można o czymkolwiek pisać. Moze wystarczyłoby sprawdzić czy stan psychiczny jest w normie, co wiele wyjaśniłoby takie zachowanie względem zaglądających tu ludzi.

      • BasiaB pisze:

        Vanad – wszystkie wpisy pod którymi ty sie ukrywasz, bo to nie ja latam po obcych stronach pod zmienionymi IP i nickami tylko wy, a to o czymś świadczy.
        Na pewno nie o waszej psychicznej, mentalnej, fizycznej i energetycznej kondycji, bo tylko szpiony maja sraczkę przed zdemaskowaniem.

        Wasz czas dobiegł właśnie końca stad ten nalot na mnie wszelkiej maści przebierańców, gdyby to co pisze mijało się prawdą, a wiec byłoby waszym fałszem zainkludowanym masom jako „prawda ostateczna” wtedy głaskalibyście mnie po główce, przyklaskując ochoczo i na brednie pisane przeze mnie, by dalej szły w świat te wasze fałszerstwa
        A tak jestem szkalowana w każdej dostępnej przez wasze iluminackie oświecenia na każdej z możliwych opcji, nawet na stronkach pod specjalnymi auspicjami „pomazańców bożych”
        Życzę „powodzenia” – a moje życzenia się spełniają !
        Nie jestem bowiem hybrydą która musi mieć światełka zasilacza do bateryjki by działać, lecz jestem czystej krwi ARAN, sama w sobie jestem perpetum mobile !

        Klucz właśnie wszedł w zamek i to by było na tyle !

        Frustratami jesteście wy – przebierańcy, klony i hybrydy, bo w was nie ma PRADAWNEGO TCHNIENIA ŹRÓDŁOWEGO, stąd wołanie złodzieja : „łapać złodzieja” to wasza stara i stała metoda, jak tego germańskiego grafomana, co to szuka i znaleźć nie może nie swojego skarbu, bo został wyznaczony tylko do pilnowania.
        Jest zwykłym wynajętym gostkiem do pilnowania cudzych enklaw, ale mu się role pomyliły ze zwykłego ciecia ubzdurało mu się bycie właścicielem 🙂
        Prostaki często tak mają.

        Zamazuje im się rzeczywistość pod wpływem niezdrowych podniet.
        A tą może być nawet rola nocnego stróża zamków i kompleksów pałacowych, ot rola dla byłego oficera WP na terenach germańskich.

        • Vanad pisze:

          „jak tego germańskiego grafomana, co to szuka i znaleźć nie może nie swojego skarbu, bo został wyznaczony tylko do pilnowania.
          Jest zwykłym wynajętym gostkiem do pilnowania cudzych enklaw, ale mu się role pomyliły ze zwykłego ciecia ubzdurało mu się bycie właścicielem ”

          Naprawdę nie wiem o kim piszesz, czy możesz mi to bardziej wyjaśnić?
          Ja z nikim takim żadnych kontaktów ani też znajomości netowych, także pojęcia nie mam czemu mnie o to posądzasz. Jestem na Twoim forum przez artykuł o koszczajach tzw. kostuchach i tyle, o czakramach też tam było, więc i tu czytam. Natomiast to co piszesz powyżej z tymi sprawami brak mi jakichkolwiek powiązań to tylko Twoje błędne domysły.

        • BasiaB pisze:

          Wiem Vanad, że nie wiesz do kogo i o kim to napisałam, bo jesteś w miarę nowym czytelnikiem tej strony, poza tym widzę skąd piszesz.
          Natomiast ten do którego to było skierowane i inni stali czytelnicy tej strony doskonale wiedzą o kim mowa 🙂

          Wiesz – tu ciągle zaglądają takie hebrońsko-germańskie szpiony i nawet zapisują sobie co tutaj napisałam, to te bękarcie pomioty mają ciągle coś do powiedzenia na mój temat, a że to zawsze ta sama kłamliwa śpiewka, więc wyobraź sobie że raz na jakiś czas kieruje tutaj do nich informacje o nich 🙂

          Napisałam to w poście odpowiadającym na Twój tekst, lecz zrobiłam odpowiedni odstęp by było widoczne do kogo to kieruję 🙂

          Cieszę się, że zajrzałeś tutaj, może teraz zrozumiesz, że kostuchy faktycxznie istnieją nie tylko w baśniach i legendach.
          Ten germaniec grafoman, do którego to było skierowane uważa siebie za rozdającego karty, to tu zajrzy, to tam zajrzy, zajrzy Ci pod poduchę, będzie Ci includował sny by następnie Cie przeprogramować, a dzięki temu wykorzystywać do swoich niecnych pomysłów na swe koślawe życie, będzie wszystkich o wszystko oskarżał jak to recydywista, bo taki kłamstwa ma we krwi, więzienie i psychiatryk nic go nie nauczyły, bo takich nie da się zresocjalizować, gdyż bandytkę mają we krwi.
          To koślawe geny – eukarionty.

          Lecz każdy z tych „pomazańców bożych” zapomina o jednym – czasy ostateczne już nadeszły, nic tego nie zmieni, a ja już 4 lata temu pisałam że maski opadną.
          Nie wiedziałam tylko że z takim hukiem 😀

          Nasze Tchnienie Źródłowe, nasze Diamenty które są im solą w oku mają zapisany w sobie macierzysty wzorzec TCHNIENIA i obecnie już nic nie jest w stanie nas zmylić 🙂
          Tym bardziej, że technika też nie jest nam obca jak np. program do identyfikacji miejsca nadawania rozpoznawany po IP 🙂

          Jeżeli tylko ta strona jest Ci w stanie w czymś pomóc, to będę bardzo rada, lecz jeżeli nie – to trudno, tak bywa 🙂

          Każdy sam powinien w sobie obudzić swą źródłową ŚWIADOMOŚĆ, jednemu pomoże treść na tej stronie innemu co innego.
          Bardzo trudno jest nie ulec zmyłkom bo ten świat stał do tej pory na głowie, stał na odwrotnościach i wszystko było na opak 🙂

  31. Dreamer pisze:

    Przepraszam, ze znowu zawale to miejsce, bo wy dyskutujecie o czakrach, a ja cos tam swojego. Moze powinienem gdzie tam indziej, ale jest to w zasadzie moje pierwsze miejsce, ktore znalazlem, wiec tak jakos latwiej, a moze ktos odesle mnie gdzies do jakiegos forum (?)

    Poszedlem dzisiaj spac o 4, obudzilem sie o 6 i czuje sie tak naladowany, ze raczej juz nie usne. Dzisiaj w noncy przydarzylo mi sie cos zupelnie nowego, naturalnie nazwalbym to LD (jak zawsze), ale to bylo nieco inne i chyba po raz pierwszy mialem kontakt z pomocnikiem/aniolem (?)… sam nie wiem, wiec napisze jak to wygladalo.

    Kiedy sie polozylem, po krotkiej chwili wyczulem czyjs dotyk na moim ciele, na nodze, na rece… zlekcewazylem to i staralem sie usnac. Wtedy poczulem ze moje czakry rozpalaja sie… tak mocno ze odczuwalem wrecz silne pieczenie. W pewnym momencie zrobilo mi sie nawet nieco slabo. Szczerze powiedziawszy troche spanikowalem, ze ktos sie do mnie dobiera, nie do konca wiedzialem kto i co… mialem wrazenie silnego ssania. Zaczalem tworzyc blokady, bariery… oslepiajace, odbijajace, etc. etc., ale niewiele pomagalo, moze lekko sie wyciszylo, ale nie zniknelo. Wtedy pomyslalem sobie, ze to moze ktos z tego forum, uspokoilem sie i zdecydowalem, ze jesli to ktos z was no to wiecie co robicie i sie temu poddam. Wtedy tez doszedlem do wniosku, ze to nie bylo ssanie, ale ladowanie czakr. Kiedy tylko ponownie sie zrelaksowalem, to znow wszystko wrocilo, ale jakby mniej intensywnie, poczulem tez silny bol w stopach, tak jakby ktos za nie mocno trzymal. Czulem jak ktos masuje wszystkie czakry od podstawy do czubka.

    Po tym wszystkim mialem wrazenie jakby ktos staral sie mnie wyciagnac z ciala, czulem pchniecia, podciaganie, kolysanie, ale jakby nic sie nie udawalo. Wtedy odczulem ladowanie dloni, stop i przeplywy energii od dolu do gory. Po tym ponownie ktos jakby staral sie pomoc mi wyjsc outside. Minela pewnie godzina albo 1,5 i przyznam, ze bylem juz troche mniej entuzjastyczny, ze sie uda, a rano chcialem sie obudzic wczesnie, wiec postanowilem pojsc spac. Kiedy przekrecilem sie na bok, nie wiem po jakim czasie, ale ktos/cos zwyczajnie wyturlalo mnie z ciala. Czulem na sobie dwa, a moze i trzy obroty. Od tego miejsca zaczyna sie najwieksza watpliwosc… LD czy projekcja…

    Znalazlem sie w pokoju i nie kwestionowalem tego czy to moj pokoj czy nie, ale teraz kiedy o tym mysle, wiem ze to nie byl moj, ale jakbym juz kiedys go widzial. Wylecialem przez drzwi i znalazlem sie pod wielkim blokiem, wtedy powiedzialem do kogos „ale ja juz tutaj bylem, znam to miejsce”, wiem ze to bylo do kogos chociaz nikogo nie widzialem, chyba mialem pewnosc. Przelecialem kawalek i zobaczylem kilka osob, miedzy innymi mala dziewczynke… sadzilem ze mnie nie widzi, ale cos do mnie powiedziala, wtedy zapytalem czy mnie widzi, odparla ze tak, ze widzi, ale ze starsi […] tutaj urwala mi sie mysl, nie moge sobie przypomniec co powiedziala na temat starszych, ale wiem ze rozmawialem po tym z jakas staruszka. Wtedy zaczalem leciec dalej i dalej, omijac rozne budynki, rozne osoby, ale powoli zaczynalem zwalniac, zwalniac i mialem wrazenie jakbym poruszal sie w mazi, nie bardzo moglem nawet wzniesc sie ponad ziemie, wtedy cos niewidzialnego mnie pociagnelo, znow lecialem szybko, a po tym zaczelismy wracac… zobaczylem ten sam pokoj z ktorego wyruszylem, zobaczylem moja kobiete lezaca na lozku, ale lezala po drugiej stronie, a moje miejsce bylo puste… nie widzialem swojego ciala (?)… wtedy mialem wrazenie jakby ktos/cos kladlo mnie do lozka, jak kochajacy rodzic, bylem otulony, przepelniony miloscia i kiedy dotknalem lozka ta istota powidziala „kocham cie”. Zrobilo mi sie calkowicie lekko, poczulem sie dobrze. Nie chcialem jednak zeby to sie skonczylo, wiec postanowilem wzniesc sie ponownie. Z trudem przesunalem sie w kierunku drzwi i wtedy ten sam glos ktory powiedzial „kocham cie”, powiedzial cos w rodzaju zebym wrocil, bo wyczerpalem cala energie. Wtedy wciagnelo mnie do ciala, otworzylem oczy… moje czakry nadal pulsowaly, zrobilem kawe, odpalilem kompa i napisalem ten koment… co o tym myslec?

    • BasiaB pisze:

      Nie wiem co myśleć – natomiast jeżeli odpowiada ci to miejsce do opisywania swoich przeżyć, to jak najbardziej pisz sobie tutaj. 🙂

      Teraz tak myślę, że jesteś wykorzystany do doświadczania pewnych zdarzeń, by nam je opisać.

    • jaga pisze:

      Powiem Ci, że ja właśnie jakoś nie toleruję ,,pomocy”w wyciąganiu z ciała. Nigdy się na to świadomie nie zgodziłam, wolę tzw.naturalnie w czasie snu lub w momentach przechodzenia na jawę. Nie wiem, czy to dobre ale mam wielki brak zaufania do ,,pomocników” i nie chcę w ciągu dnia w chwilach relaksu wypadać z ciała. Jakiś czas temu moja przyjaciółka prawie wpadła pod samochód bo ją nagle pociągnęło i znalazła się w drugim miejscu, a równocześnie szła chodnikiem. Takich sytuacji właśnie nie chcę, bo to chyba jest brak kontroli. Bezpieczniejsze wydaje się mi latać mentalnie, i tak przejście przez astral odczuwam jako delikatne wibrowanie, bo wtedy traci się ,,obroty” jak w samochodzie przy przechodzeniu do niższych biegów. Ostatnio rano ,,ocknęłam” się jak ktoś ciągnął mnie za nadgarstek 🙂 delikatnie uchyliłam oko, widzę że ręce leżą na miejscu, ale astralna ręka jest poza i coś mnie drze, tak jak byś chciał kogoś leżącego przeciągnąć i miał problem. Poobserwowałam chwilkę te zmagania, śmiać mi się zachciało i myślę ,,no bez jaj ,przez ścianę i do sąsiada” .. Dawniej jak czytałam zmagania obemaniaków i te wszystkie różne próby na wyjście z ciała i przyziemne motywacje 🙂 jakie nimi kierują, stwierdzałam, że to dobrze jak się tak męczą bezskutecznie, będą zdrowsi 🙂 A jest fajny sposób na wyjście i jeden mój ,,autorytet” też po tym tego doświadczył, więc pewnie inni też by mogli…obserwuj do czego te Twoje przygody prowadzą, bądż czujny ,,oni” w tych obszarach żyją, więc mają naturalną przewagę, i nie zachłyśnij się ,,błyskotkami”..sama jestem ciekawa, gdzie Cię to zaprowadzi….pamiętaj o przepisach bhp 🙂

    • Polka pisze:

      Dreamer myślę podobnie jak jaga. Bądź ostrożny. Nie ufaj każdemu kto powie „kocham cię”. Ja nie ufam nikomu. Sprawdzam wszystko. Buduję swoją siłę i nie pozwalam nikomu żeby fundował mi fajerwerki. „Nie wszystko złoto co się świeci”. Sam masz decydować o sobie. Różne byty stosują różne sztuczki i chwyty. Buduj swoją moc. Przebywaj w ciszy, na łonie przyrody i słuchaj siebie. swojego wewnętrznego mędrca, głosu duszy czy inaczej to nazwiesz i czytaj żeby rozpoznawać właściwie różne zjawiska.

  32. SZYFSZYF pisze:

    CZY JA JESTEM SZATANEM CZY SYNEM SLONCA BO JUZ NWM BO PONOC JESTEM DUALNY JEST TAKA MOZLIWSC I NIBY PRZEZYLEM MILOSC KARMICZNA A KTOS SIE SWIECAMI BAWIL

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s