Oleje, a koszmar raka

W 1956, czołowy producent oleju spożywczego opublikował w czasopismach szereg reklam twierdząc, że „smażona żywność staje się lekką żywnością”, kiedy olej warzywny użyje się zamiast masła lub smalcu. Wyraźny przekaz dla dbających o zdrowie gospodyń domowych był taki, że olej warzywny był niskokalorycznym rozwiązaniem dla używanych przez nas bardziej tradycyjnych tłuszczów.

Miliony kucharzy – o dobrych intencjach – złapały się na tę przynętę i zmieniły zwyczaje, uważając, że w rezultacie ich rodziny będą zdrowsze.

a

60 lat tego marketingowego blitzu było najwyraźniej sukcesem dla przemysłu. Oleje warzywne dalej są używane w smażonej i przetworzonej żywności. Sprzedawcy dalej twierdzą, że są lepsze dla zdrowia niż tłuszcze zwierzęce, bo nie zawierają cholesterolu i nie są nasycone. Ale co nauka teraz ma do powiedzenia o tym szaleństwie olejów warzywnych?

W pigułce: cała ta „złota dobroć” wlewana do frytkownic i na patelnie, jak i polewana na surówki, nie jest dokładnie szczytem zdrowia, jak uważali przetwarzacze żywności. Tak zwane „zdrowe dla serca” oleje (np. sojowy, rzepakowy, bawełniany, słonecznikowy i kukurydziany) w jakiś sposób należą do czołowych przyczyn choroby serca i raka we współczesnej Ameryce. Większość konsumentów nie ma pojęcia że ich się oszukuje.

Historia olejów do gotowania: są to toksyczne odpady

Przemysł chemiczny i popularne media od dawna podbijali oleje warzywne jako „zdrowy” wybór spożywczy. Jest to głównie z powodu taniej produkcji i znacznych zysków. Rzekomo korzyści zdrowotne, w najlepszym przypadku są minimalne. I po ponad 100 latach wykorzystywania w żywności teraz widzimy straszne konsekwencje tego oszustwa – szalejące choroby przewlekłe.

Pochodzenie oleju warzywnego i jak doszło do tego, że stał się standardowym tłuszczem używanym w przygotowywaniu żywności w Ameryce, jest – delikatnie mówiąc – niepokojące. Zdaniem krytycznie przyjętej książki Dieta szczęścia [The Happiness Diet], wszystko rozpoczęło się od globalnego giganta produkującego dla konsumentów  Procter & Gamble (P&G). P&G przekonał amerykańskie społeczeństwo by porzuciło tłuszcze zwierzęce na rzecz produkowanego przez niego przemysłowo oleju warzywnego.

Kiedy William Procter i James Gamble utworzyli grupę i rozpoczęli produkcję mydła z nasion bawełny, na początku działalności ich firmy zrozumieli, że w procesie powstawała duża ilość odpadów w formie oleju bawełnianego. Ten olej w końcu sprzedawano jako „produkt odżywczy”, choć nie ma żadnych wartości odżywczych. W postaci stałej jest naprawdę trucizną, którą niektóre kraje wykorzystują w formie kontroli urodzeń dla mężczyzn.

Przebiegły wachlarz taktyk marketingowych połączony z agresywną dystrybucją próbek w końcu umieścił ten olej w milionach domów i restauracji w całej Ameryce. Choć ten wyczyn wymagał znacznego czasu i wysiłku, przekształcenie tego przemysłowego odpadu z brudu w żywność było sukcesem, reszta jest historią.

Artykuł opublikowany w Science Monthly zwięźle podsumowuje drogę jaką olej bawełniany i inne warzywne przeszły z cuchnącego odpadu do powszechnie używanego oleju:

To co było odpadem w 1860, nawozem w 1870, karmą zwierzęcą w 1880, i produktem spożywczym i wielu innymi rzeczami w 1890„.

Olej warzywny jest bardzo niezdrowy, oto dlaczego

Więc w czym jest problem? Jeśli olej warzywny rzekomo pomaga obniżyć cholesterol i za-pobiec twardnieniu tętnic, to czy liczy się to skąd pochodzi i w jaki sposób stał się standardowym tłuszczem w Ameryce? Nie tak szybko. Poniżej brudne fakty o oleju warzywnym, których możesz nie znać:

Dlaczego olej warzywny jest tak niezdrowy?

1.Oleje warzywne często są zjełczałe z powodu przetwarzania i utleniania

Kombinacja wysokiej temperatury, tłoczenia i rozpuszczalników chemicznych stosowanych do ekstrakcji tych olejów z roślin, narażają je na niewiarygodne ilości powietrza i światła. Kiedy to ma miejsce, oleje się utleniają i jełczeją, oraz tracą wiele albo wszystkie leczące przeciwutleniacze. To czyni je toksycznymi i zapalnymi.

2.Wiele olejów warzywnych przechodzi przez uwodornienie, co zmienia je w tłuszcze trans

Żeby otrzymać pożądaną konsystencję i strukturę do wykorzystywania w pieczeniu i innych formach gotowania, oleje warzywne często są uwodorniane by zrobić je „bardziej kremo-wymi” i solidnymi w temperaturze pokojowej. Uwodornione i częściowo uwodornione oleje warzywne są zasadniczo tłuszczami trans, które ingerują w normalny metabolizm substancji odżywczych, co prowadzi do m.in. następujących chorób:

  • Choroba żołądkowo-jelitowa
  • Uszkodzenie systemu odpornościowego
  • Zaburzenia wątroby
  • Miażdżyca
  • Cukrzyca
  • Otyłość
  • Nowotwory

Proces uwodornienia może przedłużyć życie olejów na półce, ale ich konsumpcja, jak wielokrotnie pokazywano w literaturze naukowej, wywoływała wiele form raka. Jedno badanie na Vanderbilt University odkryło, że konsumpcja tłuszczu trans wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zgonów. Nie tylko z powodu chorób serca, ale ze wszystkich powodów, co oznacza iż ogólnie te oleje są toksyczne dla ludzkiego zdrowia.

3) Oleje warzywne wiążą się z nowotworami jelita grubego, piersi i nie tylko

Europejscy badacze odkryli kilka lat temu, że konsumpcja tłuszczów trans może niemal dwukrotnie zwiększać ryzyko raka piersi u kobiet. Podobne badania wykazały, że tłuszcze trans stanowią główny czynnik ryzyka raka jelita grubego oraz innych form raka.

Jakie oleje spożywcze są dobre?

Więc jakie jest rozwiązanie? Powrót do tłuszczów zwierzęcych, starej i pewnej metody unikania pułapek konsumpcji oleju warzywnego. Jeśli nie stosujesz w gotowaniu produktów zwierzęcych, to używaj zdrowych nasyconych tłuszczów np. oleju kokosowego i palmowego. Odwrotnie do powszechnego przekonania, tłuszcze nasycone nie odpowiadają za zatykanie tętnic i sprzyjanie chorobom serca – a oleje warzywne tak!

Tłuszcze nienasycone stanowią do 74% tłuszczu znajdującego się w zatkanych tętnicach, a więcej niż połowa to tłuszcze wielonienasycone” – tłumaczy dr Josh Axe, czołowy ekspert w dziedzinie zdrowia i odżywiania.

Do najlepszych olejów do gotowania, jak obszernie potwierdziła szanowana Weston A Price Foundation, należą:

  • Masło (od krów karmionych trawą, ma ciemniejszy żółty kolor)
  • Łój wołowy, barani i jagnięcy (zwierzęta karmione bez hormonów i antybiotyków)
  • Smalec wieprzowy (ze świń karmionych bez hormonów i antybiotyków)
  • Tłuszcz kurzy, gęsi i z kaczek (z drobiu karmionego bez hormonów i antybiotyków)
  • Oleje: kokosowy, palmowy i ziaren palmowych

A Von Butz

Źródło: https://thetruthaboutcancer.com/common-cooking-oil-cancer-nightmare/
Tłum. Ola Gordon http://wolna-polska.pl/wiadomosci/oleje-a-koszmar-raka-2016-09

 

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności, nowotwory, Rak, zagłada, zdrowie, świadomość i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

37 odpowiedzi na „Oleje, a koszmar raka

  1. BasiaB. pisze:

    Czytajcie, Już Jerzy Zięba o tym wspominał, ale wiedzy nigdy za wiele 🙂

    • BasiaB. pisze:

      Wywaliłabym jednak ten olej kokosowy i palmowy na rzecz winogronowego. Jednak muszę więcej poczytać o jakości tych winogronowych, które używam do maceracji ziół.

    • Manuela pisze:

      Dlaczego wywaliłaś kokosowy? Ja stosuję go do wszystkiego: do ciała, smażenia, jedzenia… Jestem zadowolona. A co jest z nim nie tak…? Czyżbym o czymś nie wiedziała…?

      • BasiaB. pisze:

        Pisaliśmy już o oleju kokosowym Manuelo. Może któraś z dziewczyn w ciagu dnia przypomni Ci i poda link do naszych rozmów o tym oleju. Nie mam sił teraz tego szukać.

  2. BasiaB. pisze:

    Poszukaj Manuelo w ostatnich zdrowotnych, chyba tam 🙂 Nie pamiętam, jak nie znajdziesz i dziewczyny nie podadzą to poszukam z edycji strony administracyjnej.

  3. BasiaB pisze:

    Dziś wpadł mi w kuchni zakupiony w trakcie studiowania zielarstwa w Krośnie – olejek z kolendry tłoczony na zimno. Coś mi się wydaje, że za te 30 ml zapłaciłam 50 zł, ale…do tej pory nie wiedziałam co mam w domu:
    http://www.czytelniamedyczna.pl/4103,kolendra-sklad-i-zastosowanie.html#
    http://luskiewnik.strefa.pl/luskiewnik/cariandrum.html

    W tej chwili mam zrobione 2 opakowania kropli do nosa na soli fizjologicznej z kroplami oleju z kolendry. Dla męża i siebie. Ja stosuję, mąż się broni, jak to sam mówi: przed moimi wynalazkami 🙂
    Podobno ten wirus jest leczony antybiotykami i to trwa około 1,5tygodnia = ok. 10 dni.
    Dzisiaj kończę 3 dobę. No zobaczymy 🙂
    Ciągle coś naturalnego nam aplikuję, mam nadzieję, że ominie mnie ten zawity termin 10-dniowy 😀

  4. QQ pisze:

    Zasada jest jedna: gdzie mieszkasz – używasz produktów rosnących na miejscu !
    Używanie oleju palmowego bym używał w rozsądnych ilościach na rzecz oleju rzepakowego zimnotłoczonego !

  5. Malgorzata pisze:

    Temat oleju to trudny temat, nie ma jak przypuszczam dobrego oleju. Zawsze jest jakieś ale. W wielu przypadkach można zastąpić tłuszczem zwierzęcymi. Ja nie jem mięsa więc to odpada. Trudny wybór bo w dzisiejszych czasach pozostaje tylko olej trucizna 😦

  6. Wojwit pisze:

    Za to… jeśli chałwa, to tylko słonecznikowa, taka jak kiedyś z demoludów.

    • BasiaB pisze:

      chałwa – nie czasem sezamowa, chałwa z natury jest chyba sezamowa ?

      • Wojwit pisze:

        Bułgarska i ruska (z sojuza) były na pewno słonecznikowe. Szukam tego smaku teraz, ale jest zbyt „rustykalny vel prostacki” dla podniebienia dostawców. Jeszcze po 1990 Rosjanie przywozili na handel, ale teraz nie ma…

        • BasiaB pisze:

          uwielbiałam tą chałwę, myślałam że była sezamowa ? 🙂
          Pamiętam na wagę – dla mnie to był rarytas 🙂

        • Wojwit pisze:

          Ta chałwa nie była „sucha” i jakaś taka „drobniutka” w sobie jak te współczesne sezamowe ale zachowywała się w ustach jak połączenie mordoklejki z czymś takim grubym i dosyć elastycznym. Pyszna…

        • Malgorzata pisze:

          Z moich stron jeżdżą na tzw. przesmyk suwalski i przywożą rosyjską chałwę słonecznikową więc wiem o czym mówicie ☺. A tak odbiegając od tematu, jak postępy Wojwicie z olibanum? 🙂

        • Wojwit pisze:

          Dzięki, Małgosiu, za troskę. Wsjo w poriadkie. Zastosowałem leczenie wewnętrzne tym, co żywicę tę rozpuszcza 😉 Pomogło :-)). A u Ciebie dobrze?

  7. Malgorzata pisze:

    Kręgosłup ok 😉mam nadzieję, że nie przesadziłeś z dawkowaniem 😀

  8. Wojwit pisze:

    Nie… Nie lubię „tupotu białych mew” vel „zespołu dnia następnego”. Dobrze, że minęły Ci bóle kręgosłupa, Małgosiu.

  9. BasiaB pisze:

    Bardzo pouczająca opowiastka, wiele n/t temat napisałam na swoje zdrowotnej stronie. Ten artykuł też tam umieszczę, jak znajdę czas, bo zaniedbałam mój Vistafit okrutnie.
    Pasożyty – robale !!!
    Od tego zaczynamy swoje leczenie !
    Szkoda zachodu na suplementy i inne wspomagające produkty, kiedy siedzą w nas kilogramy robali:
    http://kochanezdrowie.blogspot.co.uk/2015/10/bardzo-wazne-o-tym-nie-powie-wam-lekarz.html?m=1

    • Malgorzata pisze:

      Basieńko pewna mądra kobieta powiedziała mi kiedyś że lekarstwo na robale typu glista to pestki dyni. Gdy była dzieckiem tłumaczyła jej babunia. Tym kiedyś leczono robale. Pół szklanki dyni codziennie przez tydzień i robale lecą do krainy wiecznych łowów😂

      • BasiaB. pisze:

        Pół szklanki dyni – spróbuj teraz jest czas na dynie. Kiedy się skończy to co ?
        Pestki dyni maja tylko taki skutek kiedy są świeże.

        • Malgorzata pisze:

          Ale ona Basiu twierdziła że pestki suszone. Robale i jaja wydalamy juz martwe. Z tego co mi mówiono kurację działa bardzo szybko i wystarczy jednorazowo.

        • BasiaB. pisze:

          a zastosowałaś ? Wiesz, że pasożytów to mamy co najmniej kilkanaście o ile nie kilkadziesiąt rodzajów ?
          Każdy rodzaj ma swoja częstotliwość. Dlatego pestki dyni nie mogą działać na wszystkie, bo częstotliwości dyni operują w tylko wybranym zakresie.
          Z tego powodu natura obdarzyła nas całym spektrum roślin p/ pasożytom.
          Pestki dyni tylko świeże – poczytaj. Suszone są nieaktywne lub b. mało aktywne.
          Zapoznaj się z książką H. Clark – ” Kuracja życia „

        • Malgorzata pisze:

          Basiu moją wiedzę czerpię z doświadczeń starszych osób ☺. Chodzi tu o glistowate paskudztwo. Tak kiedyś w czasach powojennych leczono dzieci. Na sobie nie sprawdziłem bo nie miałam potrzeby.

        • BasiaB. pisze:

          Dlaczego sadzisz, że nie masz potrzeby ?
          Na glistę ludzka najlepszy jest wyciąg – nalewka z orzecha czarnego, z tym że w Polsce jest trudno dostępny. Może być z orzecha włoskiego.

        • Malgorzata pisze:

          Uwielbiam pestki dyni i nie zauważyłam niepokojących objawów ☺

      • Daria pisze:

        Basia ma racje – pestki dynii tylko świeże, przetestowalam i wiem, że to prawda. Ogólnie warto też zapodac sobie kuracje z soku z kiszonej kapusty, dobrze przeczyszcza organizm – zamiast lewatywy 😀

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s