Oleje, a koszmar raka

W 1956, czołowy producent oleju spożywczego opublikował w czasopismach szereg reklam twierdząc, że „smażona żywność staje się lekką żywnością”, kiedy olej warzywny użyje się zamiast masła lub smalcu. Wyraźny przekaz dla dbających o zdrowie gospodyń domowych był taki, że olej warzywny był niskokalorycznym rozwiązaniem dla używanych przez nas bardziej tradycyjnych tłuszczów.

Miliony kucharzy – o dobrych intencjach – złapały się na tę przynętę i zmieniły zwyczaje, uważając, że w rezultacie ich rodziny będą zdrowsze.

a

60 lat tego marketingowego blitzu było najwyraźniej sukcesem dla przemysłu. Oleje warzywne dalej są używane w smażonej i przetworzonej żywności. Sprzedawcy dalej twierdzą, że są lepsze dla zdrowia niż tłuszcze zwierzęce, bo nie zawierają cholesterolu i nie są nasycone. Ale co nauka teraz ma do powiedzenia o tym szaleństwie olejów warzywnych?

W pigułce: cała ta „złota dobroć” wlewana do frytkownic i na patelnie, jak i polewana na surówki, nie jest dokładnie szczytem zdrowia, jak uważali przetwarzacze żywności. Tak zwane „zdrowe dla serca” oleje (np. sojowy, rzepakowy, bawełniany, słonecznikowy i kukurydziany) w jakiś sposób należą do czołowych przyczyn choroby serca i raka we współczesnej Ameryce. Większość konsumentów nie ma pojęcia że ich się oszukuje.

Historia olejów do gotowania: są to toksyczne odpady

Przemysł chemiczny i popularne media od dawna podbijali oleje warzywne jako „zdrowy” wybór spożywczy. Jest to głównie z powodu taniej produkcji i znacznych zysków. Rzekomo korzyści zdrowotne, w najlepszym przypadku są minimalne. I po ponad 100 latach wykorzystywania w żywności teraz widzimy straszne konsekwencje tego oszustwa – szalejące choroby przewlekłe.

Pochodzenie oleju warzywnego i jak doszło do tego, że stał się standardowym tłuszczem używanym w przygotowywaniu żywności w Ameryce, jest – delikatnie mówiąc – niepokojące. Zdaniem krytycznie przyjętej książki Dieta szczęścia [The Happiness Diet], wszystko rozpoczęło się od globalnego giganta produkującego dla konsumentów  Procter & Gamble (P&G). P&G przekonał amerykańskie społeczeństwo by porzuciło tłuszcze zwierzęce na rzecz produkowanego przez niego przemysłowo oleju warzywnego.

Kiedy William Procter i James Gamble utworzyli grupę i rozpoczęli produkcję mydła z nasion bawełny, na początku działalności ich firmy zrozumieli, że w procesie powstawała duża ilość odpadów w formie oleju bawełnianego. Ten olej w końcu sprzedawano jako „produkt odżywczy”, choć nie ma żadnych wartości odżywczych. W postaci stałej jest naprawdę trucizną, którą niektóre kraje wykorzystują w formie kontroli urodzeń dla mężczyzn.

Przebiegły wachlarz taktyk marketingowych połączony z agresywną dystrybucją próbek w końcu umieścił ten olej w milionach domów i restauracji w całej Ameryce. Choć ten wyczyn wymagał znacznego czasu i wysiłku, przekształcenie tego przemysłowego odpadu z brudu w żywność było sukcesem, reszta jest historią.

Artykuł opublikowany w Science Monthly zwięźle podsumowuje drogę jaką olej bawełniany i inne warzywne przeszły z cuchnącego odpadu do powszechnie używanego oleju:

To co było odpadem w 1860, nawozem w 1870, karmą zwierzęcą w 1880, i produktem spożywczym i wielu innymi rzeczami w 1890„.

Olej warzywny jest bardzo niezdrowy, oto dlaczego

Więc w czym jest problem? Jeśli olej warzywny rzekomo pomaga obniżyć cholesterol i za-pobiec twardnieniu tętnic, to czy liczy się to skąd pochodzi i w jaki sposób stał się standardowym tłuszczem w Ameryce? Nie tak szybko. Poniżej brudne fakty o oleju warzywnym, których możesz nie znać:

Dlaczego olej warzywny jest tak niezdrowy?

1.Oleje warzywne często są zjełczałe z powodu przetwarzania i utleniania

Kombinacja wysokiej temperatury, tłoczenia i rozpuszczalników chemicznych stosowanych do ekstrakcji tych olejów z roślin, narażają je na niewiarygodne ilości powietrza i światła. Kiedy to ma miejsce, oleje się utleniają i jełczeją, oraz tracą wiele albo wszystkie leczące przeciwutleniacze. To czyni je toksycznymi i zapalnymi.

2.Wiele olejów warzywnych przechodzi przez uwodornienie, co zmienia je w tłuszcze trans

Żeby otrzymać pożądaną konsystencję i strukturę do wykorzystywania w pieczeniu i innych formach gotowania, oleje warzywne często są uwodorniane by zrobić je „bardziej kremo-wymi” i solidnymi w temperaturze pokojowej. Uwodornione i częściowo uwodornione oleje warzywne są zasadniczo tłuszczami trans, które ingerują w normalny metabolizm substancji odżywczych, co prowadzi do m.in. następujących chorób:

  • Choroba żołądkowo-jelitowa
  • Uszkodzenie systemu odpornościowego
  • Zaburzenia wątroby
  • Miażdżyca
  • Cukrzyca
  • Otyłość
  • Nowotwory

Proces uwodornienia może przedłużyć życie olejów na półce, ale ich konsumpcja, jak wielokrotnie pokazywano w literaturze naukowej, wywoływała wiele form raka. Jedno badanie na Vanderbilt University odkryło, że konsumpcja tłuszczu trans wiąże się ze zwiększonym ryzykiem zgonów. Nie tylko z powodu chorób serca, ale ze wszystkich powodów, co oznacza iż ogólnie te oleje są toksyczne dla ludzkiego zdrowia.

3) Oleje warzywne wiążą się z nowotworami jelita grubego, piersi i nie tylko

Europejscy badacze odkryli kilka lat temu, że konsumpcja tłuszczów trans może niemal dwukrotnie zwiększać ryzyko raka piersi u kobiet. Podobne badania wykazały, że tłuszcze trans stanowią główny czynnik ryzyka raka jelita grubego oraz innych form raka.

Jakie oleje spożywcze są dobre?

Więc jakie jest rozwiązanie? Powrót do tłuszczów zwierzęcych, starej i pewnej metody unikania pułapek konsumpcji oleju warzywnego. Jeśli nie stosujesz w gotowaniu produktów zwierzęcych, to używaj zdrowych nasyconych tłuszczów np. oleju kokosowego i palmowego. Odwrotnie do powszechnego przekonania, tłuszcze nasycone nie odpowiadają za zatykanie tętnic i sprzyjanie chorobom serca – a oleje warzywne tak!

Tłuszcze nienasycone stanowią do 74% tłuszczu znajdującego się w zatkanych tętnicach, a więcej niż połowa to tłuszcze wielonienasycone” – tłumaczy dr Josh Axe, czołowy ekspert w dziedzinie zdrowia i odżywiania.

Do najlepszych olejów do gotowania, jak obszernie potwierdziła szanowana Weston A Price Foundation, należą:

  • Masło (od krów karmionych trawą, ma ciemniejszy żółty kolor)
  • Łój wołowy, barani i jagnięcy (zwierzęta karmione bez hormonów i antybiotyków)
  • Smalec wieprzowy (ze świń karmionych bez hormonów i antybiotyków)
  • Tłuszcz kurzy, gęsi i z kaczek (z drobiu karmionego bez hormonów i antybiotyków)
  • Oleje: kokosowy, palmowy i ziaren palmowych

A Von Butz

Źródło: https://thetruthaboutcancer.com/common-cooking-oil-cancer-nightmare/
Tłum. Ola Gordon http://wolna-polska.pl/wiadomosci/oleje-a-koszmar-raka-2016-09

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności, nowotwory, Rak, zagłada, zdrowie, świadomość i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

50 odpowiedzi na „Oleje, a koszmar raka

  1. BasiaB. pisze:

    Czytajcie, Już Jerzy Zięba o tym wspominał, ale wiedzy nigdy za wiele 🙂

    • BasiaB. pisze:

      Wywaliłabym jednak ten olej kokosowy i palmowy na rzecz winogronowego. Jednak muszę więcej poczytać o jakości tych winogronowych, które używam do maceracji ziół.

    • Manuela pisze:

      Dlaczego wywaliłaś kokosowy? Ja stosuję go do wszystkiego: do ciała, smażenia, jedzenia… Jestem zadowolona. A co jest z nim nie tak…? Czyżbym o czymś nie wiedziała…?

      • BasiaB. pisze:

        Pisaliśmy już o oleju kokosowym Manuelo. Może któraś z dziewczyn w ciagu dnia przypomni Ci i poda link do naszych rozmów o tym oleju. Nie mam sił teraz tego szukać.

  2. BasiaB. pisze:

    Poszukaj Manuelo w ostatnich zdrowotnych, chyba tam 🙂 Nie pamiętam, jak nie znajdziesz i dziewczyny nie podadzą to poszukam z edycji strony administracyjnej.

  3. BasiaB pisze:

    Dziś wpadł mi w kuchni zakupiony w trakcie studiowania zielarstwa w Krośnie – olejek z kolendry tłoczony na zimno. Coś mi się wydaje, że za te 30 ml zapłaciłam 50 zł, ale…do tej pory nie wiedziałam co mam w domu:
    http://www.czytelniamedyczna.pl/4103,kolendra-sklad-i-zastosowanie.html#
    http://luskiewnik.strefa.pl/luskiewnik/cariandrum.html

    W tej chwili mam zrobione 2 opakowania kropli do nosa na soli fizjologicznej z kroplami oleju z kolendry. Dla męża i siebie. Ja stosuję, mąż się broni, jak to sam mówi: przed moimi wynalazkami 🙂
    Podobno ten wirus jest leczony antybiotykami i to trwa około 1,5tygodnia = ok. 10 dni.
    Dzisiaj kończę 3 dobę. No zobaczymy 🙂
    Ciągle coś naturalnego nam aplikuję, mam nadzieję, że ominie mnie ten zawity termin 10-dniowy 😀

  4. QQ pisze:

    Zasada jest jedna: gdzie mieszkasz – używasz produktów rosnących na miejscu !
    Używanie oleju palmowego bym używał w rozsądnych ilościach na rzecz oleju rzepakowego zimnotłoczonego !

    • An pisze:

      Rzepak = GMO innego nie ma !

      • Janek pisze:

        Nasi zaradni rolnicy stosują dodatkowy oprysk z Glifosatu na dwa tygodnie przed koszeniem rzepaku aby go przesuszyć i zmniejszyć koszty pokosu. I tyle w temacie rzepaku.

        • BasiaB pisze:

          Czyli Janku – dalej pasztet z tym rzepakiem ?
          Taka cenna roślina, taka szkoda, chociaż ja od lat nie używam tego oleju.

        • Karolina pisze:

          Basiu pasztet jest nie tylko z rzepakiem … do roślin dojrzewających nierównomiernie które „rolnicy” zasuszają przed zbiorem dołożyć jeszcze można grykę, proso (kasza jaglana) gorczycę. Po za tym „mendy korporacyjne” nie próżnują i reklamują swoje „pożytki co większym producentom” wciskając „nowoczesną technologię” jeszcze jakiś czas temu na stronie monsanto wisiała reklama zasuszania zbóż glifoatem !!!_ psia mać
          Mam w swoim pobliżu nieduży młyn z którego się zaopatrywałam w produkty_naprawdę super jakość_ właściciel pilnował jakości zboża_ no ale nie był wstanie upilnować zasuszania_a ja dowiedziałam się któregoś roku że pewien rolnik ( menda) oddał 100 ton zasuszonego zboża do tego młyna… ręce opadają :/ naprawdę nie jest mi żal „rolników” oni dla zysku bez skrupułów tróją na każdym kroku_ jestem ciekawa czy się z tego spowiadają w kościele, bo powinni !
          Wszystkie produkty zbożowe trzeba kupować u zaufanych ludzi_ znajdywać takich rolników z powołania bo są tacy też) płacić dobrze i się cieszyć albo samemu uprawiać, nie ma innego wyjścia, a ścierwiarze sami wyzdychają!

        • Karolina pisze:

          jeszcze tylko dodam że to gówno_glifoast jest tak mocno wdrukowane w świadomość że nawet moja sąsiadka która ma jedna krowę stosuje na swoje pola oprysk, kobieta która ma swoje lata i pamięta jeszcze uprawy ekologiczne a mimo to co roku używa_ tłumaczenia co to jest i jak działa na istoty żywe nie skutkują _następnym razem jak wypatrzę to nabiorę ją _że papież zaliczyły opryski glifosatem do grzechów ciężkich jako próba nieumyślnego zabójstwa i trzeb się z niego spowiadać !!!

        • BasiaB pisze:

          ” następnym razem jak wypatrzę to nabiorę ją _że papież zaliczyły opryski glifosatem do grzechów ciężkich jako próba nieumyślnego zabójstwa i trzeb się z niego spowiadać !!! ”
          To mi się podoba 🙂 dobre – nie wpadłabym na to 🙂

        • jaga pisze:

          A jęczmień też uzdatniają tym gównem? bo kaszę używam, no i komosę. A popatrzyłam przy ostatnim zakupie w ,,centrum” na kraj pochodzenia siemienia lnianego złotego, no i wyszło, że z usa w morde jeża..teraz jak jest chłodno, to pokaże się olej lniany od rolnika tłoczy tylko w jesień-zima..moje zakupy w dużym sklepie wyglądają tak: wchodzę, na warzywnym kupuję ananasa, limonki, grejfrut albo figę jak jest..następnie dymię przez cały sklep na mięsny dział zahaczając wzrokiem makarony w nadziei, że jest sojowy z fasoli mung 🙂 od lutego nie ma bo wykupiłam wszystkie. Kupuję coś indyczego na rosół, mozzarelę i czasem makrelę abo śledzie. Na nabiale mleko od lokalnego producenta się kisi, więc wg.dr.Jaśkowskiego dobre, masło też od lokalnego, czasem jak są jajka przepiórcze to zaszaleje i wykupię całe dwa opakowania, bo więcej nie przewidzieli. Potem symbolicznie chleb żytni bez drożdży, przez ostatni tydzień napierdzielałam do obsługi, że piekarz coś się spieprzył bo chlebki zaczęły być wypukłe i jak pszenne i co se w kulki leci. Wczoraj chleb był normalny jak zwykle, ale już piekarz jest u mnie na cenzurowanym..Reszta sklepowych rzeczy niejadalna, nawet gorzka z wedla smak zmieniła. Jajka i miody przyjeżdżają do cioteczki-seniorki rodu, która robi dystrybucję wśród familii. Zielska i warzywa mam ze znajomego warzywniaka, jestem jolajna 🙂 i wspieram panią Tereskę, bo kochana kobitka i jestem jedną z nielicznych dostającą gratisy ..hihi..np.w postaci piegowatych bananków, tutaj lekko rywalizuję z przedszkolem bo panie kucharki też lubią piegowate bananki do szejków…mojej Mamci też zrobiłam szkolenie w temacie glifosatu, bo na cmentarzu stosowała, kupiłam parę kilo zwykłej soli i jest, a na syf zakaz.

        • Ar pisze:

          Jaga, jęczmień też jest pryskany roundupem, bo to roślina lubiąca się odmładzać przed zbiorem, szczególnie w tak mokrym roku jak obecny.

        • jaga pisze:

          No to, pozostaje komosa do rosołu i makaron sojowy, no kur waaaaaarrrrrrrrrrrrr maĆ mnie bierze… to pewnie wszystkie zboża odpadają, a nie będę specjalnie po chleb do Krakowa na Krupniczą dymać…..a jakie tam śledzie mają..ślinotoku dostaję na samą myśl.

        • BasiaB pisze:

          Jaga – pisz, pisz …więcej, bo nam wibracje podnosisz, uwielbiam Twoje teksty 😀
          U mnie z zakupami jeszcze gorzej, wszelkie ryby odpadają, chyba że z pobliskich hodowli.
          Mięso rzadko, bo prawie w ogóle nie jadamy, zostają nam owoce, sery pod każdą postacią.

        • Ar pisze:

          Na dobrą sprawę desykacja glifosatem jest zabroniona od 1 sierpnia ubiegłego roku przez UE, ale niestety ta informacja została pominięta (celowo?!) przez media…
          http://www.infor.pl/download/site/pl/oj/2016/l_208/L_-2016-208-01-0001-01-POL.pdf
          Nie tylko my mamy problem z glifosatem, Niemców też pozwala się truć: http://www.dw.com/pl/glifosat-wykryty-w-niemieckim-piwie/a-19072557
          PS. Prosiłbym o wyłowienie ze spamu mojego komentarza zamieszczonego w tym temacie, bo jeden wsiąkł…

      • Ar pisze:

        Problemy z glifosatem (Roundup) zaczęły się wówczas, gdy środki z substancją czynną dikwat (np. Reglone) zdrożały, a Roundup znacznie staniał.
        Kiedyś to Reglone było tanie, a Roundup był drogi więc rolnicy woleli wykonywać desykację za pomocą Reglone.

        Kolejne złośliwe działanie naszych nadzorców, robią wszystko tak, żebyśmy się sami wzajemnie potruli :/
        Poza tym rolnicy wykonują z roku na rok coraz więcej oprysków, swoje robi niekorzystna aura, coraz mniej odporne odmiany i coraz więcej szkodników. Duże gospodarstwa robią tak, żeby wszystko było wykonane szybko, mali też niestety muszą ciąć koszty, bo ceny w skupach są sukcesywnie obniżane, tak by małe gospodarstwa upadały.

        Sytuacja finansowa rodzinnych gospodarstw jest coraz gorsza, przedstawiciele firm handlujących środkami chemicznymi i nawozami nie ukrywają, że coraz więcej rolników ma problemy z opłacaniem faktur.
        Pętla się zacieśnia, mają zostać tylko duzi, a oni nie zawahają się zasiać GMO, szczególnie że w dużych gospodarstwach (przedsiębiorstwach) brakuje rąk do pracy…

        Jeżeli chodzi o produkcję zwierzęcą, to sytuacja jest równie nieciekawa np. pogłowie trzody chlewnej jest niskie, małe hodowle są sukcesywnie wygaszane z racji braku opłacalności, ale co się dziwić, skoro właściciele zwierzęcych obozów koncentracyjnych otrzymują po kilkadziesiąt groszy za kilogram żywca więcej.

        I tak długo się opieramy mimo wszystkich przeciwności losu, na zachodzie małych gospodarstw jest znacznie mniej, jednak jesteśmy bardziej przyzwyczajeni do skromnego życia 😉

  5. Malgorzata pisze:

    Temat oleju to trudny temat, nie ma jak przypuszczam dobrego oleju. Zawsze jest jakieś ale. W wielu przypadkach można zastąpić tłuszczem zwierzęcymi. Ja nie jem mięsa więc to odpada. Trudny wybór bo w dzisiejszych czasach pozostaje tylko olej trucizna 😦

  6. Wojwit pisze:

    Za to… jeśli chałwa, to tylko słonecznikowa, taka jak kiedyś z demoludów.

    • BasiaB pisze:

      chałwa – nie czasem sezamowa, chałwa z natury jest chyba sezamowa ?

      • Wojwit pisze:

        Bułgarska i ruska (z sojuza) były na pewno słonecznikowe. Szukam tego smaku teraz, ale jest zbyt „rustykalny vel prostacki” dla podniebienia dostawców. Jeszcze po 1990 Rosjanie przywozili na handel, ale teraz nie ma…

        • BasiaB pisze:

          uwielbiałam tą chałwę, myślałam że była sezamowa ? 🙂
          Pamiętam na wagę – dla mnie to był rarytas 🙂

        • Wojwit pisze:

          Ta chałwa nie była „sucha” i jakaś taka „drobniutka” w sobie jak te współczesne sezamowe ale zachowywała się w ustach jak połączenie mordoklejki z czymś takim grubym i dosyć elastycznym. Pyszna…

        • Malgorzata pisze:

          Z moich stron jeżdżą na tzw. przesmyk suwalski i przywożą rosyjską chałwę słonecznikową więc wiem o czym mówicie ☺. A tak odbiegając od tematu, jak postępy Wojwicie z olibanum? 🙂

        • Wojwit pisze:

          Dzięki, Małgosiu, za troskę. Wsjo w poriadkie. Zastosowałem leczenie wewnętrzne tym, co żywicę tę rozpuszcza 😉 Pomogło :-)). A u Ciebie dobrze?

  7. Malgorzata pisze:

    Kręgosłup ok 😉mam nadzieję, że nie przesadziłeś z dawkowaniem 😀

  8. Wojwit pisze:

    Nie… Nie lubię „tupotu białych mew” vel „zespołu dnia następnego”. Dobrze, że minęły Ci bóle kręgosłupa, Małgosiu.

  9. BasiaB pisze:

    Bardzo pouczająca opowiastka, wiele n/t temat napisałam na swoje zdrowotnej stronie. Ten artykuł też tam umieszczę, jak znajdę czas, bo zaniedbałam mój Vistafit okrutnie.
    Pasożyty – robale !!!
    Od tego zaczynamy swoje leczenie !
    Szkoda zachodu na suplementy i inne wspomagające produkty, kiedy siedzą w nas kilogramy robali:
    http://kochanezdrowie.blogspot.co.uk/2015/10/bardzo-wazne-o-tym-nie-powie-wam-lekarz.html?m=1

    • Malgorzata pisze:

      Basieńko pewna mądra kobieta powiedziała mi kiedyś że lekarstwo na robale typu glista to pestki dyni. Gdy była dzieckiem tłumaczyła jej babunia. Tym kiedyś leczono robale. Pół szklanki dyni codziennie przez tydzień i robale lecą do krainy wiecznych łowów😂

      • BasiaB. pisze:

        Pół szklanki dyni – spróbuj teraz jest czas na dynie. Kiedy się skończy to co ?
        Pestki dyni maja tylko taki skutek kiedy są świeże.

        • Malgorzata pisze:

          Ale ona Basiu twierdziła że pestki suszone. Robale i jaja wydalamy juz martwe. Z tego co mi mówiono kurację działa bardzo szybko i wystarczy jednorazowo.

        • BasiaB. pisze:

          a zastosowałaś ? Wiesz, że pasożytów to mamy co najmniej kilkanaście o ile nie kilkadziesiąt rodzajów ?
          Każdy rodzaj ma swoja częstotliwość. Dlatego pestki dyni nie mogą działać na wszystkie, bo częstotliwości dyni operują w tylko wybranym zakresie.
          Z tego powodu natura obdarzyła nas całym spektrum roślin p/ pasożytom.
          Pestki dyni tylko świeże – poczytaj. Suszone są nieaktywne lub b. mało aktywne.
          Zapoznaj się z książką H. Clark – ” Kuracja życia „

        • Malgorzata pisze:

          Basiu moją wiedzę czerpię z doświadczeń starszych osób ☺. Chodzi tu o glistowate paskudztwo. Tak kiedyś w czasach powojennych leczono dzieci. Na sobie nie sprawdziłem bo nie miałam potrzeby.

        • BasiaB. pisze:

          Dlaczego sadzisz, że nie masz potrzeby ?
          Na glistę ludzka najlepszy jest wyciąg – nalewka z orzecha czarnego, z tym że w Polsce jest trudno dostępny. Może być z orzecha włoskiego.

        • Malgorzata pisze:

          Uwielbiam pestki dyni i nie zauważyłam niepokojących objawów ☺

      • Daria pisze:

        Basia ma racje – pestki dynii tylko świeże, przetestowalam i wiem, że to prawda. Ogólnie warto też zapodac sobie kuracje z soku z kiszonej kapusty, dobrze przeczyszcza organizm – zamiast lewatywy 😀

  10. Mom pisze:

    Polecam wszystkim, sprawdzony w rodzinie – olej rydzowy. Od siebie dodam, że zauważyliśmy wpływ tego oleju na dobry humor. Naturalny rozweselacz 🙂
    http://dietetycy.org.pl/olej-rydzowy-wlasciwosci/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

w

Connecting to %s