Harry Potter

Tak sobie czytam i czytam, ponieważ nie mam czasu na częste czytanie blogów więc robię to na Raty.
I wywnioskowałem z komentarzy, że gdzieś za 7 górami i za 7 lasami miała miejsce ingerencja jednej osoby w stosunku do innej w sposób, naruszający wszelakie prawa, którzy często nazywają je prawami boskimi,
A wiem, że większość ludzi nie ma pojęcia, czym są prawa tzw Boskie. Mniejsza teraz o to.

harry

Chcę opisać przypadek mojego klienta z 2011r.

To był młody człowiek, kończył 22 lata. Zainteresował się jak to niektórzy nazywają „Magią”. Problem w tym, że zanim posiadł wiedzę niezbędną do tego, aby zacząć bawić się energiami i manipulować nią, nie interesował się granicami jakie można przekraczać, używając pewnych sposobów i działań w stosunku do innej osoby. A pewne rzeczy muszą być wykonane. Może nie muszą. Powinny. Jest ich kilka. Nie wymienię ich tutaj, tego należy się dowiedzieć poprzez pasję i dążenie do pogłębiania wiedzy, a nie mieć podane na talerzu. I to jest właśnie niebezpieczne.

Mojemu klientowi tak właśnie kolega podał na talerzu już sprawdzone sposoby i techniki, nie tylko wpływania na zmiany w swoim życiu celem jego poprawy, a co w konsekwencji manifestowało się poprzez kolejne doświadczenia i w efekcie końcowym, cel był osiągnięty, ale wręcz manifestowania zdarzeń „na skróty”, co ja nazywam sposobami Harry Pottera.
Jeśli bawimy się w Harry Pottera, to nie wiemy o tym, że już mamy prze…ne. A im dłużej i więcej za przyczyną naszych działań, inna osoba doznaje niechcianych i szkodliwych tego konsekwencji, co w efekcie dłuższego trwania takich zachowań nie mamy zielonego pojęcia w jaki sposób „zapłacimy” wystawiony rachunek.

Otóż załóżmy, że jesteś uczulony śmiertelnie na…sól (przykład). A ty jesteś szklanką wody. Każde twoje szkodliwe działanie wobec innej osoby w sposób pomijający przestrzeganie praw (j/w), jest dorzuceniem szczypty soli do szklanki. Wodę tak czy inaczej będziesz spożywał i nie wolno ci od tego odstąpić. Nie istnieje taka możliwość. I nie mówię tu o Karmie !
Do pewnego momentu tą coraz bardziej słoną wodę musisz popijać. Na początku jeszcze ujdzie. Lekko słona…poradzisz sobie. Im bardziej słona, tym zmiany zachodzące wewn. ciebie, a tobie nie uświadomione i nie odczuwalne zachodzą nieodwracalnie. Pojawiają się kłopoty. Psują się relacje, coraz rzadziej przeżywasz radość, sukcesy materialne i finansowe się oddalają… a tu woda coraz bardziej słona… i pojawiają się choroby…może wypadki…. Jeśli chcesz uniknąć konsekwencji, wiedz, że nie istnieje taka możliwość. Możesz jednak na to wyrazić zgodę, ratując jeszcze to, co z ciebie wewn.zostało. Załóżmy, że przyjmujesz opcję wycofania się z takiego rodzaju działania. I wtedy proces rusza. Tempo tego jest jakby przyspieszone, takie masz wrażenie. Dzieje się jedno po drugim. Ale znosisz, mając na uwadze co się dzieje i dlaczego. I nadchodzi czas, gdy możesz zacząć od początku

Pytanie. Co, jeśli woda jest już na tyle przesolona, że już jej nie wypijesz ? Proces wycofania jest tragiczny i często kończy się śmiercią, inwalidztwem lub śmiertelną ciężką chorobą. A co, jeśli ją wypijesz ? Stajesz się „Słony”, nie ludzki, a wtedy nie przynależysz już w perspektywie dalszych czasów do tego świata. Do jakiego ? Odp. Az jakiego świata pochodzą najgorsze intencje wobec ludzkości ?

I tak oto Ci, którzy nie wiedzą co czynią, stają się pierwszymi ofiarami tego, co rządzi światem Słonym. Zwodniczym jest posiadanie mocy i władzy nad innym człowiekiem, bowiem jeśli ta inna osoba nie odstąpi od reprezentowania świata światła i miłości, zawsze w efekcie końcowym będzie ochroniona i będzie jej zwrócone to, co jej odebrano: zdrowie, majątek, relacje, radość, spokój, etc.

A Harry Potter albo skończy na wózku inwalidzkim, albo w szpitalu jako umierający albo popełni samobójstwo lub się utopi. W światach niższych jest cały wachlarz rodzajów odejścia do wyboru i koloru. Można nawet umierać przy fajerwerkach sylwestrowych lub urodzinowych.

Wracając do mojego klienta.
Mężczyzna 22 lata. Po kilku nastu tygodniach domyślił się, że jego nowi koledzy z którymi brał udział w rytuałach, interesują się bardziej tą ciemną stroną działalności i szkodzenia innym. Sądził, że raz czy kilka takich działań, aby komuś zaszkodzić nie wniesie w jego życie niczego traumatycznego. A to czasem fajnie się tak pobawić, że obserwujesz skutki swoich działań. Manifestują się ! Jesteś Harry Potter ! Świat należy do Ciebie ! Żyć nie umierać !
.
Po pewnym czasie zaczął się zastanawiać. Zbyt dużo się złego działo. Przestraszył się ? Nie. Wyrzuty sumienia. I to wtedy postanowił zerwać znajomości z tą grupą. Poszedł do jednego z nich porozmawiać o tym. Do kolegi który był liderem grupy. Taki Harry Potter One.
Wszedł do pokoju zaproszony i nagle zobaczył wbity nóż w dywan. Odruchowo się schylił aby wyciągnąć nóż, ze słowami „o! jaka zajebista kosa…”. A kolega „kurwa ! zostaw !…”. Było już za późno. Okazało się, że nóż przebijał dywan i przebijał fotografię nieznanej osoby leżącej pod dywanem. Kumpel wyjaśnił oczywiście jaki zamiar ma taki „trik”, ale…nie to było najgorsze. Okazało się, że pewne szkodliwe działania na czyjąś rzecz z wykorzystywaniem sposobów magii i manipulowania energią, tak się „programują” i w taki sposób, poprzez kody tego, czemu to służy (a kod zawiera wiedzę na temat szkodliwej intencji wobec innej osoby), że jeśli nie mamy wiedzy w jaki sposób działa proces, jesteśmy w czarnej dupie.
W tym przypadku akurat chodziło o zetknięcie się ciała osoby z nożem. Proces miał przebiegać bez zaburzeń. W innym przypadku „program” przechodził na intruza.

I co się stało ? Pan w kilka miesięcy po tym incydencie wracał do domu z podejrzeniem rozpoznania początku stwardnienia rozsianego. Można snuć różne domysły i przypisywać różne teorie, gdyby nie ponowne spotkanie z kolegą, który potwierdził, że to była przyczyna. Dotknięcie tego noża, złapanie za rękojeść. Kolega jeszcze wiele przerażających rzeczy usłyszał i zastanawiał się, czemu nie uprzedzono go tym wcześniej. No cóż. Skoro już można rzucać „ognistymi kulami” w innych to co sobie wiedzą dupę zawracać… I to są tego konsekwencje.
Klient wybierał się ze skierowaniem do szpitala. Miał do mnie przyjść jak twierdził, tylko „jeśli jeszcze opuści szpital”. Minęły 3 lata i nie wrócił. Ufał mi i wiedział czym się zajmuję, więc wierzę, że jeśli nic nie stanęłoby na przeszkodzie, zobaczylibyśmy się.

Gdy był u mnie, miewał już mrowienie i drętwienie dłoni a mnie widział, jak twierdzi, jakby już za śniegiem – „Mam Panie Krzysztofie jakby taką śnieżycę na oczach…”.

Więc wszystkich Harry Potterów ostrzegam, przed staniem się ofiarą swoich własnych działań. A gdy przydarzy Ci się coś, czego sobie nie życzysz, winnego znajdziesz w lustrze.

I jeszcze jedno. Jeśli osoba atakowana posiada w swoich przekonaniach potencjał wiary i zaufania co do własnej mocy i wiedzy, to nie będzie w stanie przyjąć ataku. Przeniknie ją. A wówczas Harry Potter bardzo szybko zakrztusi się konsekwencjami własnych działań, pomijając fakt, że już jest jedną z pierwszych ofiar świata niższego i siebie samego.

A co w przypadku, gdy Harry Potter bawi się energiami i trafia na osobę o większym potencjale swojej własnej mocy i przez własną głupotę lub z braku wiedzy nie wziął tego pod uwagę ? Jeśli tego się na uwadze nie ma, a Harry Potter trafi na jakiegoś Gandalfa, to brał bym pod uwagę nie tylko siebie, ale i pozostałych członków rodziny i całego rodu na wiele wcieleń.

Wiele by jeszcze można było przekazać, ale w końcu to tylko komentarz 

 

 Copyright by Krzysztof Tarasiewicz

 

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności, misteria, mistyka, miłość, pseudo ezoteryczny rozwój duchowy, rozszczepienie świadomosci, rozwój duchowy, zmiany wewnątrz nas, świadomość i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Harry Potter

  1. Marcin pisze:

    Myślę, że tu na tej stronce mieliśmy już kilku takich Harrych Potterów, lecz nie wiem, czy trafi do nich ten tekst, nawet jeśli go przeczytają. Czasami zadufanie w „swoją moc”, która nie zawsze jest swoja, jest tak duże, że przesłania to horyzont widzenia i rozumienia takiej osoby.
    Mam nadzieję Panie Krzysztofie, że jednak Pański tekst trafi „pod strzechy” paru delikwentów i opamiętają się. Na pewno pomoże tym, którzy mają zamiar „bawić się” w przyszłości.

    • Pani E pisze:

      Popieram to co napisałeś rękami i nogami. Szczególnie, że co jakiś czas mamy nalot większych lub mniejszych Potterów na stronkę. To tak naprawdę nigdy nie jest „zabawa”.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s