Kto oddzielił duszę od ciała i czy człowiek jest maszyną?

„Czy psychiatria jest nieomylna a zioła są nieskuteczne? Czy Polaków zżera stres i jaka jest nasza kondycja psychiczna? Czy zioła mogą być skuteczne gdy boli dusza i gdy chcemy wyć z rozpaczy? Cz. III

Melisa to znany lek dawnych zielarzy na wiele przypadłości duszy .

To co rozgrywa się w ciele, nie ma istotnego znaczenia, toteż zdolność uzdrawiania wymaga czegoś więcej niż samej znajomości ciała” (T. Rolling indiański uzdrowiciel).

melisa

W nawiązaniu do tytułu komentarza przyjrzyjmy się choć pobieżnie „bólowi duszy”.

Encyklopedia definiuje ból jako: „wrażenie zmysłowe powstające pod wpływem bodźców uszkadzających tkankę. Receptory bólowe występują w skórze, błonach śluzowych, okostnej, torebkach stawowych, mięśniach czy trzewiach”. Gdybyśmy takiej definicji poszukali w księgach medycznych byłaby ona z pewnością dłuższa, pełniejsza, bardziej naukowa itd. Jednak na potrzeby mojego komentarza taka definicja zupełnie wystarczy.

Ból jest zatem mówiąc najprościej, objawem jakiegoś schorzenia lub urazu który go wywołuje.

Istnieje inny rodzaj bólu, który jest trudniejszy do zdefiniowania niż ból fizyczny, mianowicie „ból duszy”, czy jak kto woli – cierpienie psychiczne bądź emocjonalne. „Ból fizyczny ma w sobie tyle dobrego, że jeśli przekroczy pewną granicę, zabija. Kiedy boli nas serce, zabija nas codziennie od nowa, jednak ciągle żyjemy” (Paulo Coelho).

Ból psychiczny powoduje milczące cierpienie wielu ludzi mających rozmaite problemy emocjonalne, psychiczne, duchowe, egzystencjalne itd. Cierpienie psychiczne nie bierze się zawsze z urazu fizycznego czy choroby narządowej, ale ból jaki się pojawia jest tak samo realny jak wszystkie inne odmiany bólu, a przy tym jest trudny do leczenia. Istnieją ciekawe badania pokazujące, że mózg człowieka który np. przeżył zawód miłosny działa podobnie jak mózg człowieka cierpiącego na chroniczny ból fizyczny (te same części mózgu wykazują podobną aktywność). Szerokie spektrum „bólu duszy” to coś co ciężko klasyfikować i wrzucać do konkretnej szufladki pod hasłem: „psychiatria”, psychologia”, „stres”, „trauma”, „neurologia” itd.

Na ogół cierpienie fizyczne spotyka się ze zrozumieniem a chory doświadcza współczucia i przyjaznych uczuć. Inaczej jest z bólem psychicznym. Często jego znaczenie jest umniejszane, traktuje się go mniej poważnie, ponieważ „wszystko tu dzieje się w głowie”. Sytuację osób cierpiących z powodu bólu psychicznego (emocjonalnego) pogarsza dodatkowo piętno, które przylgnęło w świadomości społecznej do „niezrównoważonych”, „nadmiernie lękliwych”, „chorych psychicznie” itp.

Jest to temat „morze”. Mówiąc bardziej medycznie – by nieco zawęzić temat. Ból psychiczny może pojawiać się np. w przypadkach uzależnień, wówczas gdy przeżywamy silne niepokoje i lęki, depresję, rozpacz, hipochondrię, ból psychogenny, agrofobię, zaburzenia łaknienia (anoreksję, bulimię, mieszane zaburzenia typu anoreksja / bulimia), różnorodne zaburzenia emocjonalne, nerwice, agrofobię, histerię, stres o którym już nieco wspomniałem itd. Wspomaganie tych wszystkich niedomagań ziołami jest możliwe i często bardzo skuteczne – ale to znowu temat na kilka komentarzy.

Weźmy jakiś pierwszy z brzegu przykład ot choćby hipochondrię – nieuzasadnione przekonanie o istnieniu przynajmniej jednej poważnej, postępującej choroby somatycznej. Jej ciekawą odmianą jest tzw. Zespół Münchhausena. Zespół ten to kłopotliwe zaburzenie umysłowe, nazwane od nazwiska niemieckiego barona który miał bardzo dziwaczne skłonności. Charakteryzuje się on powtarzającymi się epizodami symulowania objawów chorobowych, a także natrętnym rozważaniem wymyślonej choroby. Osoby z tą przypadłością często tak dobrze symulują, że są hospitalizowane, poddawane przeróżnym badaniom – wprowadzają w błąd lekarzy (chyba, że trafią na doktora Hause). Naukowcy twierdzą, że choroba ta rozwijać się zaczyna w dzieciństwie (niestabilne relacje z otoczeniem, próba pozyskania zainteresowania i troski bliskich etc.).

błyszczak czarnobrzuchy Tanzania, Jacek NalepaMedycyna jest tu często bezradna – nie ma sposobu na farmakologiczne leczenie hipochondrii (można farmakologicznie łagodzić towarzyszące jej objawy jak: podenerwowanie, dolegliwości bólowe, stany lękowe itp.). Psychiatrzy uważają, iż za hipochondrią kryją się takie choroby jak utajona depresja, nerwica, schizofrenia i w tym kierunku podejmują czasem leczenie. Jeśli czytający oczekuje, że przedstawię w tym miejscu jakiś cudowny nie farmakologiczny sposób poradzenia sobie z tą przypadłością, z pewnością się zawiedzie. Nie przedstawię. Nie oznacza to jednak, że mądra, akademicka medycyna nie może szukać jakichś innych, może i mniej naukowych sposobów.

Zielarze mogliby np. zalecić spróbować ogórecznika, rumianu szlachetnego, melisy (skutecznej w nerwicy wegetatywnej – która rzeczywiście często towarzyszy hipochondrii) itd.  Podarowanie hipochondrykowi kotka czy pieska jest czasem bardzo skuteczną metodą – kieruje uwagę chorego na zwierzęcego pupila (w takim wypadku wzrosną dochody weterynarza).

Reasumując.
1. Istnieje ścisłe powiązanie pomiędzy działaniem naszego ciała na poziomie fizycznym, emocjonalnym, umysłowym, duchowym.

Rozbicie człowiek na dwa kawałki duszę i ciało – to nonsens. Cała nowoczesna psychologia jednym głosem potwierdza ten pogląd i przeczy kartezjanizmowi. Stany naszego ducha też wpływają na nasze ciało czemu nie mogą przeczyć najbardziej zatwardziali somatycy.

Oto dwa wymowne przykłady. Jak podaje „New England Journal of Medicine” dowiedziono, iż długo utrzymująca się złość przyczynia się do powstania chorób serca (podnosi ciśnienie krwi itd.). Jeśli kogoś jeszcze nie przekonałem to przywołam tu przykład drugi – badania opublikowane w piśmie The Lancet” (D. Spiel i inni 1989). Badania dotyczyły kobiet z przerzutowym rakiem sutka. Podzielone je na dwie grupy. Obydwie grupy leczono tak samo (chemioterapia, operacje chirurgiczne, naświetlenia i leczenie farmakologiczne). Jednej z grup „dodano” przez rok cotygodniowe około 90 minutowe spotkania (coś na kształt grupy wsparcia). Kobiety te podczas spotkań regularnie wyrażały swoje uczucia, opowiadały o chorobie (również i o obawach dotyczących śmierci, zeszpecenia, porzucenia przez męża itp.). Pięć lat później wszystkie kobiety z grupy porównawczej (którym tylko zaordynowano klasyczne leczenie) zmarły. Kobiety które uczestniczyły w spotkaniach żyły przeciętnie dwa razy dłużej niż pozostałe, okres między pierwszym przerzutem a śmiercią był znacznie dłuższy itd. Konkludując – nawet jeśli nie rozstrzygniemy co jest przyczyną wyczerpania organizmu czy decyduje bardziej sfera psychiczna czy fizyczna, to przecie możemy tak czy siak stwierdzić, że obie wpływają na siebie potęgując negatywne lub pozytywne skutki.

2. Zioła nie powinny być przeciwstawiane lekom syntetycznym. Nie sądzę aby medycyna mogłaby obyć się bez „chemicznych psychiatrycznych wynalazków”. Jednak leki ziołowe mogą, a nawet często powinny, być stosowane łącznie lub uzupełniająco z lekami syntetycznymi. W pewnych przypadkach zioła mogą nawet zastąpić pigułki. Leki roślinne, podobnie jak nowoczesne wyroby koncernów farmakologicznych wpływają na stan aktywności ośrodkowego układu nerwowego (przez hamowanie lub pobudzanie). Mogą też zmieniać aktywność funkcji psychicznych, działać: przeciwlękowo (np. kava – kava) , przeciwdepresyjnie (np. dziurawiec), przeciwpsychotycznie (np. rauwolfia). Działanie ziół też może być związane z ich wpływem na procesy emocjonalne. Lek galenowy, podobnie jak syntetyczny, może wpływać hamująco na objawy: lęku, podniecenia, agresywności, niepokoju itd.

3. Zielarze byli na ogół bardziej odporni na poglądy Kartezjusza i zawsze brali pod uwagę współzależność „psyche” i „soma”. Leczenie ziołami to leczenie całego organizmu, wielokierunkowe, w którym chodzi o dotarcie do źródła zaburzenia równowagi fizycznej i psychicznej zamiast leczenia objawów. Dlatego gdy pisałem o stresie wymieniłem np. zioła na wątrobę.

Zielarze uważają bowiem, że musi ona skutecznie działać i usuwać produkty przemiany materii z krwiobiegu – inaczej odbija się to niekorzystnie na naszym układzie nerwowym. Źle działająca wątroba ma wpływ na stany apatii, depresji, ból głowy itp. Goryczki i inne substancje „ziół wątrobowych” w takim przypadku oddziaływają na całe ciało. Wymienię tu tylko kilka roślin: łopian, rumianek, mniszek, nagietek, rozmaryn itp. Zatem zielarz uważają, iż warto używać roślin „wątrobowych” by wpływało to na układ nerwowy itp.

zioła-300x172Stosowanie farmaceutyków w terapii chorób umysłowych jest powszechną metodą leczenia, której skutki wcale nie są jednoznaczne. Terapia farmakologiczna wpływa na biologiczne mechanizmy działania naszego organizmu, na mechanizmy działania mózgu. Lek współczesnej medycyny to taki działający wybiórczo syntetyczny pocisk. Cóż jednak jeżeli lekarz pomyli się w diagnozie (eksperyment D. Rosenhana)?

4. Postęp naukowy w dziedzinie diagnostyki medycznej i biochemii jest fascynujący ale też wymaga pewnego sceptycyzmu. „Lekarze mniemają, że wiele pomogli choremu gdy potrafili nazwać chorobie odpowiednią nazwę” powiedział niegdyś znany filozof I. Kant. (…)W USA aby psychiatra wypisał prozac czy pokrewny lek, symptomy charakterystyczne dla depresji muszą się utrzymywać przez zaledwie dwa tygodnie. Mimo, że przybywa nam precyzyjniejszych opisów chorób, firmy farmaceutyczne wypuszczają coraz to nowe tabletki, przyjmowanych przez coraz to więcej osób, dane statystyczne pokazują, że wbrew sloganom reklamowym – pigułki szczęścia nie dają.

Dziś już chyba wszyscy zdają sobie sprawę, że w tak zw. cywilizowanym świecie nadużywa się syntetycznych środków które wcale nie zapewniają szczęścia i spokoju.

Może zatem leki roślinne mogą być czasami ważną alternatywą dla syntetyków działających na ośrodkowy układ nerwowy a przynajmniej trochę ograniczyć ich nadużywanie?

5. (…) Ziołolecznictwo jest obecne w medycynie, ale trochę „na uboczu” i „małym drukiem”. Już kiedyś pisałem o naukowej wieży Babel. Istnieją liczne ciekawe prace dotyczące wykorzystania ziół. Blog p. Henryka jest najlepszym przykładem, że wiedza o leku ziołowym jest dostępna. „Nie ma chorób nieuleczalnych – brak tylko dobrej woli.

Nie ma bezwartościowych ziół – brak tylko wiedzy” – takie zdanie możemy przeczytać w „Kanonie Medycyny” Awicenny (któremu chyba poświęcę choć krótki komentarz – bo ciekawa to persona) . Stosowanie roślin leczniczych w praktyce lekarskiej musi być rozsądne, poparte wiedzą i przekonaniem o ich skuteczności. Przed wieloma laty dyrektor generalny Światowej Organizacji Zdrowia powiedział: „Jeśli macie do czynienia z 30 tysiącami leków na rynku każdego kraju, żaden lekarz nie będzie posiadał wystarczającej wiedzy o leczeniu”.

Lek ziołowy nie tak łatwo toruje sobie drogę w świecie medycznym. Praca nad tym by podejście świata medycyny do ziół było rozsądne, poparte wiedzą i przekonaniem o ich skuteczności.
Pozdrawiam.

http://rozanski.li/?p=5&cpage=1#comment-2582

zioła 1

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii zdrowie, świadomość i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Kto oddzielił duszę od ciała i czy człowiek jest maszyną?

  1. I’ve been surfing online more than three hours today, yet I never found any interesting
    article like yours. It’s pretty worth enough for
    me. In my view, if all web owners and bloggers made good content as you did, the
    internet will be much more useful than ever before.

    • Pani E pisze:

      How come you’ve been able to read them? I don’t think google translator can cope with our web content? Just asking… I’m just curious

  2. Krzysztof_Tarasiewicz pisze:
    • BasiaB pisze:

      Nie jestem w stanie tego obejrzeć,udało mi się przebrnąć prze pierwsze 2 minuty ,więc nie dam odpowiedzi.
      Obojętnie jakie by to nie było rewelacyjne,sposób podania tego jest nie kompatybilny ze mną 🙂

  3. Krzysztof_Tarasiewicz pisze:

    W dalszej minucie facet zaintrygował mnie nie tylko możliwym wpływem M.Control, ale też zaczął stanowić zagrożenie dla elit. Skoro było go stać na to, aby kupić Pałac Kultury… Zastanawia mnie jego nienaturalna kondycja spaceru 10 razy codziennie naokoło tempem jaki widać. Wspomina o planowanym mordzie na warszawiakach 1,5 mln ludzi… Więc M.Control czy przekroczenia umysłem wymiaru i pomieszanie przez to zmysłów ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s