Kościół katolicki, czyli strzyżenie i milczenie owiec

” Wpis odnośnie szokującej historii kościoła katolickiego. Tego się nie dowiesz z religijnych podręczników! Okazuje się, że kościół katolicki od dawna popierał to, co dzisiaj nazywamy neoliberalizmem, kapitalizmem czy wręcz korwinizmem. Te doktryny to promowanie bogacenia się bogaczy, przy jednoczesnym wmawianiu Ludziom Pracy, że muszą być biedni, bo innego wyjścia nie ma. Przecież to czysty korwinizm – ogromny zysk dla korporacji, karteli i prywaciarzy, przy jednoczesnych pensjach w wysokości 800 zł netto na czarno. Bo takie są realia pracy.

KK

Kościół nazywał wtedy taką doktrynę: „ideałem pracowitości w biedzie” – czyli pochwalaniu bardzo ciężkiej pracy i jednoczesnego życia w biedzie. Bo przecież zgodnie z ideologią kapitalizmu, stanowiska naprawdę potrzebne cywilizacji, bez których nie można się obejść, muszą być nisko opłacane. Zarabiają tak bardzo „potrzebni” (cudzysłów celowy) specjaliści, jak marketingowcy, prawnicy, biurokraci, księża.

Trudno o drugą taką organizację jak kościół katolicki, która już od samego zarania byłaby umoczona w tak wielką ilość zbrodni, spisków i złodziejstw. Cała historia kościoła, począwszy od I bądź II wieku naszej ery, to jedna wielka przemoc – militarna, ekonomiczna i każda inna, w tym psychiczna. Zresztą wystarczy poczytać świętą księgę judeochrześcijan, czyli Biblię. Niektóre wersety obnażają prawdziwe oblicze ich bożka, jahwe – małostkowego, okrutnego sadysty i zwyrodnialca. Naprawdę mało który bóg pogański wsławił się tyloma niegodziwościami, co judeochrześcijański jahwe.

Wstęp: Jarek Kefir

Cytuję: „Kościół nie lubi owiec, które nie pozwalają się strzyc swoim pasterzom” – Tomasz Becket.

W niniejszym tekście chciałbym przedstawić jeden z aspektów tego „świętego strzyżenia”, tak bardzo podatnego na formowanie „ludzkiego żywopłotu” wiernych i już mniej podatnych – niewiernych. Czytając go miejmy na uwadze pytania: „Czy właśnie o to mogło chodzić chrześcijańskiemu Bogu? Czy w taki sposób wyobrażał sobie swój Kościół?”.

Każdego roku, mniej więcej o tej porze, nasuwa mi się pewna refleksja, która co prawda ma związek z naszą przyrodą, ale wyobraźnia przenosi mi to zjawisko na inną dziedzinę naszego życia – religię. Otóż podstawą do tych rozważań jest coroczna obserwacja grabowego żywopłotu otaczającego posesję w której mieszkam, posadzonego przeze mnie 40 lat temu. Od tego czasu jestem zmuszony dbać o niego i regularnie go przycinać, nie chcąc aby wyrosły z niego duże drzewa.

Kiedy jesienią opadają z niego liście (choć nie do końca, bo w przypadku grabu, uschnięte trzymają się jeszcze długo), widać wyraźnie skutki mojej – koniecznej moim zdaniem – „pielęgnacji”: pousychane i powykręcane odrosty, tworzące nieskładną plątaninę gałęzi, którym nie pozwoliłem rosnąć w ich naturalnym kształcie. Na poobcinanych kikutach gałęzi widoczna jest w wielu miejscach zgorzel, którą krzew starał się pokryć młodą tkanką, bez powodzenia zresztą. Trafiają się też liczne zgniłe i spróchniałe końcówki odrostów.

I kiedy tak przyglądam się temu swojemu „dziełu”, widzę wyraźnie jego niesamowitą żywotność i olbrzymi wysiłek, aby pomimo moich ogrodniczych zapędów do uzyskania pożądanej dla mnie formy żywopłotu i odpowiedniej jego wysokości, odrastać ciągle na nowo i to na tyle szybko, by wytworzone liście zdążyły utrzymać przy życiu całą roślinę. Jednakże cena, jaką płaci ów kilkudziesięciometrowy szpaler krzewów za moją ingerencję w jego cykl życiowy jest przerażająca, co właśnie każdego roku odsłaniają opadające liście.

Tym wyraźniej to widać, kiedy porównuję go do tej części dawnego żywopłotu, który rośnie daleko za domem od strony łąki. Tam jakieś ćwierć wieku temu odpuściłem sobie przycinanie go i pozwoliłem mu rosnąć „na dziko”. Efekt jest taki, iż stoi tam teraz szereg wysokich, okazałych drzew, których pnie mają grubość nogi, a rozłożyste gałęzie nie ograniczane cięciami mojego sekatora, tworzą piękne cieniste parasole, których naturalna forma sprawia wyjątkową radość dla oka. I zapewne dla ptaków, których mnóstwo się tam gnieździ.

Mamy więc dwa różne świadectwa przyrody: jedno prowadzone przez ambitnego ogrodnika, który za cel wyznaczył sobie utrzymanie formy niezgodnej z naturą roślin, oraz drugie pozostawione samemu sobie, tak „jak je Pan Bóg stworzył”, jak to się określa w podobnych przypadkach przez osoby religijnie wierzące. Jak już wspomniałem na początku, ten przyrodniczy fenomen skłania mnie co roku do dziwnej refleksji:

Przecież takim gatunkiem prowadzonym i nieustannie „przycinanym” oraz „pielęgnowanym” przez naszych „duchowych ogrodników” – jesteśmy my: ludzie! Od wieków, ba! Od tysiącleci jesteśmy kształtowani według odgórnie ustanowionych wzorców i kanonów zachowań, a mimo to ciągle nam daleko do propagowanych ideałów. Ludzka natura w przeważającym stopniu stanowiąca o naszych zachowaniach jest przez naszych „duchowych ogrodników” tak samo „przycinana” do abstrakcyjnego, wyidealizowanego wzorca człowieczeństwa, z którym przeciętny osobnik ma raczej niewiele wspólnego.

To oni pełnią zaszczytną misję pielęgnowania naszych sumień i „przycinania” ich do obowiązujących norm moralnych. Co prawda bardziej jest rozpowszechniona analogia o pasterzach dbających o swoje owieczki („Co do tłumu, nie ma on innych obowiązków, jak dać się prowadzić i jak trzoda posłuszna iść za swymi pasterzami”, papież Pius X), lecz uważam, że analogia do ambitnego i zdeterminowanego wyższym celem ogrodnika, który przedkłada formę nad treścią, też jest niezła.

Oczywiście jest ona czytelna tylko dla tych, którzy tak jak ja znają historię religii i potrafią dostrzec rzucające się w oczy podobieństwa. Jestem pewien, iż każdy, kto zna tę historię (a w szczególności katolicyzmu i dworów papieskich), zada sobie prędzej czy później te pytania: Czy nasi duchowi przewodnicy (owi pasterze właśnie), aby naprawdę prowadzą nas we właściwym kierunku? Czy Sartre nie miał racji, mówiąc: „Są dwa rodzaje pasterzy; ci, którzy dbają o wełnę i ci, którzy dbają o mięso. Nie ma takich, którzy dbają o barany”?

Albo w odniesieniu do tej drugiej analogii: czy ci nasi „duchowi ogrodnicy”, którzy ponoć przez cały czas mają na względzie czystość i bezgrzeszność naszych dusz, dlatego z benedyktyńską cierpliwością i nie bezinteresowną dbałością „przycinają” nasze sumienia już od wieku przedszkolnego – czy oni naprawdę dbają wyłącznie o nasze zbawienie, jak twierdzą, czy ważniejsze jest dla nich utrzymywanie nas w takiej formie umysłowej, aby korzyści (doczesne i materialne) z tego stanu rzeczy, głównie im przypadały w udziale?

Te pytania i związane z nimi wątpliwości są jak najbardziej zasadne dla osób, które w społecznościach preferujących zastępowanie racjonalnej wiedzy wiarą w autorytety (szczególnie te religijne), zachowały jeszcze jakimś cudem zdolność samodzielnego myślenia i kwestionowania ogólnie uznanych „prawd” religijnego światopoglądu, wpajanego nam na siłę od wieku przedszkolnego.

W niniejszym tekście chciałbym przedstawić jeden z aspektów tego „świętego strzyżenia”, tak bardzo podatnego na formowanie „ludzkiego żywopłotu” wiernych i już mniej podatnych – niewiernych. Czytając go miejmy na uwadze pytania: „Czy właśnie o to mogło chodzić chrześcijańskiemu Bogu? Czy w taki sposób wyobrażał sobie swój Kościół?”. Porównajmy więc wpierw, jak widział ten aspekt zbawczej misji sam Jezus Chrystus. Oto niektóre z jego nauk zapisane w Ewangeliach:

„Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie (…) bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i twoje serce (…) Nikt nie może dwom panom służyć (…) nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to co macie jeść i pić (…) czym się macie przyodziać (…) bo o to wszystko poganie zabiegają” (Mt 6,19,25,32).

„A oto podszedł do Niego pewien człowiek i zapytał: „Nauczycielu, co dobrego mam uczynić, aby otrzymać życie wieczne?” (…) Jezus mu odpowiedział: „Jeśli chcesz być doskonały, idź, sprzedaj co posiadasz i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź ze mną!” (Mt 19,16-22). „Zaprawdę powiadam wam: bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. (…) łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (Mt 19, 23, 24). „…tak więc nikt z was, kto nie wyrzeka się wszystkiego co posiada, nie może być moim uczniem” (Łk 14,33).

„A ci, którzy chcą się bogacić, wpadają w pokusę i zasadzkę, oraz liczne nierozumne i szkodliwe pożądania. One to pogrążają ludzi w zgubę i zatracenie. Albowiem korzeniami wszelkiego zła jest chciwość pieniędzy” (1 Tym 6,9,10). „Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie! Nie zdobywajcie złota, ani srebra, ani miedzi do swych trzosów” (Mt 10,8,9).

Przyjrzyjmy się teraz w jaki sposób te nauki jezusowe realizował Kościół kat. w czasie swej wielowiekowej historii. I będzie od razu oczywiste, dlaczego ten aspekt jego historii skojarzył mi się ze „świętym strzyżeniem” i zamieszczoną na wstępie konstatacją Tomasza Becketa, która w tych paru lakonicznych słowach wydaje się streszczać ten aspekt historii Kościoła.

„Kościół zwalczał i eksploatował wszystkich, w niemałym stopniu również własne owieczki (…) Gdy Kościół stanął po stronie bogatych, to chwycił także za ich miecz – po czym szybko obrastał w dostatek (…) Najjaskrawiej wykazuje to utrzymywanie przez Kościół niewolnictwa (…) Co więcej, jak tego żąda w II w. biskup Ignacy, niewolnicy powinni „na chwałę Boga jeszcze gorliwiej wykonywać pracę niewolniczą”! Doktor Kościoła Ambroży nazywa niewolnictwo „darem Boga”. A inny doktor Kościoła Augustyn już bez zastrzeżeń stoi po stronie bogatych i propaguje ideał „pracowitości w biedzie” — pozostać biednym i dużo pracować, to jedna z najistotniejszych rad, udzielanych biednym (…).

Jeden z Ojców Kościoła — Jan Chryzostom, patron kaznodziejów, całkiem otwarcie opowiadał się za potrzebą kłamstwa dla zbawienia duszy i to powołując się na przykłady ze Starego i Nowego Testamentu. Mawiał on także: „Bez niesprawiedliwości nie sposób się wzbogacić”, oraz: „Człowiek godny czci nie może nie być bogaty” (…) Już w III w. biskupi przyznają sobie prawo do zaspokajania wszystkich swoich potrzeb z dochodów Kościoła. W IV w. stają się sojusznikami państwa, które wręcz wysysa krew ze swoich poddanych. A już w V w. biskup Rzymu jest największym posiadaczem ziemi w cesarstwie rzymskim (…). Cała historia dogmatów to przecież jeden łańcuch intryg, przemocy, denuncjacji, przekupstwa, fałszowania dokumentów, ekskomunik, banicji oraz mordów (…) Św. Cyryl, swoją doktrynę Marii, Matki Bożej przeforsował przy pomocy obfitych łapówek i wielkiej ilości drogich prezentów. Zaś św. Hieronim, doktor Kościoła, mawiał: „Płoniemy prawdziwie z żądzy pieniędzy, a grzmiąc przeciwko pieniądzom, napełniamy nasze dzbany złotem i nigdy nie mamy dosyć”. (…)

Grabi się wszystko co jest do zagrabienia; twierdze, zamki, całe hrabstwa i księstwa (…) kradnie się wszystko co zostało do ukradzenia; już w IV w. mienie świątyń pogańskich, w VI wieku mienie wszystkich pogan, potem majątek wygnanych albo zabitych Żydów, dobytek spalonych kacerzy i osób oskarżonych o czary (…) okradani są nie tylko inaczej myślący, ale i wierni tego Kościoła, poprzez coraz to inne i coraz wyższe podatki, poprzez czynsz dzierżawny, świętopietrze, szantaże, sprzedaż odpustów, rzekome cuda, fałszywe relikwie, (…) dzięki ekskomunikom, interdyktom oraz za pomocą miecza. (…) Już za czasów pierwszych cesarzy chrześcijańskich majątek Kościoła znacznie się powiększył. W VI w. pobiera się kościelną dziesięcinę, zawarowaną prawnie za Karola „Wielkiego” i ściąganą aż do XIX w. W średniowieczu co najmniej jedna trzecia całej ziemi uprawnej w Europie znajduje się w rękach duchowieństwa, a pracują na niej niewolni chłopi. (…) Alvarez Pelajo, szczerze dochowujący papieżom wierności dostojnik Kurii, opowiada, że ilekroć przybywał na pokoje papieskie, zawsze zastawał duchownych przy liczeniu pieniędzy (…) w Kurii prawie wszystko jest do kupienia i wyroki wymierza się według wagi złota”.

W XIII w. skarży się biskup Jakub z Vitry: „Wszystko dotyczy tylko spraw przyziemnych i doczesnych, królów i królestw, procesów i sporów. Rzadko kiedy pozwalano na rozmowę o sprawach duchowych”. Pod koniec XV w. wykrzykuje we Florencji Savonarola: „Oni handlują beneficjami i nawet sprzedają krew Chrystusa”. (…) Papieże przemieniali w pieniądze prawie wszystko, dając w każdym stuleciu przykład wielkiej korupcji i demoralizacji. Mimo zakazu sprzedawali każdą nominację na biskupa, każdą godność opata, każde probostwo katedralne. (…) Sprzedawali każda bullę, każdą łaskę, wszelkie dokumenty, wszelkie decyzje. Sprzedawali najświętsze relikwie i jeszcze w czasach antycznych zaczęli rozprowadzać je masowo, np. już w IV w. produkowano w Rzymie relikwie będące replikami całunu. (…) „Napletek Chrystusa — pisze Alfonso de Valdes — widziałem osobiście w Rzymie, Burgos i Antwerpii” — ponoć występuje jeszcze w 14 innych miejscowościach – „w samej tylko Francji znajduje się pięćset zębów Dzieciątka Jezus. Mleko Matki Boskiej, pióra Ducha Świętego przechowuje się w wielu miejscach”. (…)

Papieże inkasowali czynsz dzierżawny i świętopietrze z ziem im podległych (…) ze wszystkich krajów objętych obowiązkiem daniny. Inkasowali cały majątek wszystkich „kacerzy” skazanych w Państwie Kościelnym i od każdego kościoła na świecie dziesiątą część jego dochodów, a od niejednego znacznie więcej. (…) Inkasowali pieniądze za przyznanie i potwierdzenie prawowitości władzy królewskiej, za obowiązkowe wizyty książąt Kościoła, za uchylenie niepożądanych wizytacji. Inkasowali ogromne łapówki, na wielką skalę handlowali odpustami. (…) Stale zwiększali podatki i wymyślali coraz to inne, jeden tylko papież Urban VIII aż dziesięć. (…) Papież Sabinian gromadził zboże i w 605 r., gdy panował głód, sprzedawał je po lichwiarskiej cenie. Papież Sykstus IV, niegdyś franciszkanin, który współżył fizycznie ze swoją siostrą i z własnymi dziećmi, zakładał w Rzymie domy publiczne, wydzierżawiał je kardynałom (…) obłożył specjalnym podatkiem ladacznice. (…) Duchowni i szlachta, tron i ołtarz – za ich sprawą całe narody były przez tysiąc lat otaczane pogardą, uciskane, wyzyskiwane. I chociaż często występowali przeciw sobie nawzajem (…) trzymali się razem, byli klasą zorientowaną na władzę i zysk, żyjącą z potu i krwi innych ludzi, zdemoralizowaną mniejszością (…) która „przemienia masy obywateli w harujące bydło” (Karlheinz Deschner”, Opus diaboli”).

Dużo jest tych cytatów, to prawda, ale też jest niesłychanie duże zakłamanie w tym aspekcie naszej religii. Tak duże, iż gdyby chcieć wyliczyć wszystkie grzechy Kościoła kat. To zapełniłyby one niejeden opasły tom. Ja ograniczyłem się tylko do paru publikacji podejmujących ten wstydliwy temat i tych fragmentów, które ukazują owe problemy w miarę „skondensowanej” formie, pozbawionej mniej istotnych szczegółów.

Jeszcze tylko na koniec tej części chciałbym przedstawić pewien znamienny przykład, ukazujący mechanizmy owego procederu, dobitnie świadczący o tym, że w istocie rzeczy zawsze chodziło kapłanom o pieniądze. Właściwie o dużo pieniędzy. Dotyczy on tzw. „Roku Świętego” i jego niewątpliwych zalet dla ludzi Kościoła. Oto stosowne fragmenty:

„Bonifacy VIII ogłosił rok 1300 Rokiem Świętym. Miał on przypadać raz na sto lat. Największą atrakcją miały być hojne odpusty dla odwiedzających bazylikę i odbywający się co tydzień pokaz chusty św. Weroniki. Bonifacy jako papież zajmował się głównie gromadzeniem bogactw i rozszerzaniem swej władzy. Rozpętał całą biurokratyczną machinę w Roku Świętym, mającą głównie na celu sprawne przyjmowanie ofiar, które wyrażałyby pobożność pielgrzymów. Niewiele natomiast interesował się stroną religijną uroczystości. (…) Według relacji ówczesnych kronikarzy, duchowni dniem i nocą zgarniali ofiary przy użyciu grabi. (…) Klemens VI (…) zgodził się rok 1350 ogłosić drugim z kolei Rokiem Świętym, łamiąc w ten sposób zasadę stuletniej przerwy, ogłoszonej przez Bonifacego VIII.

Z siedmioletnim wyprzedzeniem zapowiedział uroczystości w proklamowanej przez siebie bulli. Gwarantował także odpusty pielgrzymom, oddającym cześć chuście św. Weroniki. Tłumy pielgrzymów były tak ogromne, że wielu zostało stratowanych i uduszonych. To zagrożenie skłoniło władze kościelne do wznowienia prywatnych pokazów za specjalnym zezwoleniem i — rzecz jasna — specjalną ofiarą. (…) Rok Święty był więc dla Kościoła kolejną okazją do zdobycia bogactw. (…) W 1389 r. Urban VI nie mogąc doczekać się końca wieku, ogłosił rok 1390 Rokiem Świętym. Zapowiedział jednocześnie, że odtąd kolejne jubileusze będą się odbywać co 33 lata. (…) Prawdopodobnie więc, że w tym czasie dostojnicy kościelni mogli wpaść na pomysł (…) aby całun turyński przynosił im zyski podobne jak znana już od dwóch wieków chusta św. Weroniki. Papieże walczyli wówczas uparcie o tron, chroniąc jednocześnie chustę i przenosząc ją z bazyliki w coraz to bezpieczniejsze miejsca.

W roku 1423 Marcin V zorganizował obchody Roku Świętego, przestrzegając ustalonej przez Urbana VI formuły trzydziestoletniej przerwy (…). Mikołaj V, zrezygnował z trzydziestoletniego cyklu pokazywania chusty i rok 1450 ogłosił Rokiem Świętym. Ten rok okazał się szczególnym sukcesem, wziąwszy pod uwagę liczbę uczestników. Ogromne rzesze pielgrzymów zginęły wówczas z powodu zimy i zarazy. (…) Jeden z następnych papieży Paweł II zarządził, by Rok Święty obchodzić co 25 lat. Roku Świętego 1475 jednak nie dożył. Zapiski kronikarzy świadczą o tym, że chustę pokazywano częściej — nie tylko w latach jubileuszowych, ale nawet co roku. Na pokazy wybierano Wielkanoc. Papież udzielał wówczas specjalnych odpustów, a wierni nadal tratowali się w tłumie. Następni papieże także strzegli chusty, mając na uwadze fakt, jakie może im przynieść zyski. (…) Aleksander VI czynił także przygotowania do Roku Świętego 1500. (…)

W 1506 r. papież Juliusz II kładł u podstawy obecnego filaru św. Weroniki kamień węgielny pod budowę nowej bazyliki św. Piotra. Koszty tego przedsięwzięcia miały być ogromne, dlatego też system odpustów został absurdalnie wyolbrzymiony, aby liczyć na tym większe zyski (…) Papież Jan Paweł II poczuł się nawet zmuszony do ogłoszenia roku 1983 za „nadzwyczajny rok święty”, który miał przysporzyć pielgrzymów i pieniędzy. Ponieważ i to nie pomogło w dostatecznym wymiarze, spróbowano sprzedawać płyty, mające upowszechnić wśród ludu przemówienia namiestnika Chrystusa z podkładem muzycznym; w samym tylko 1987 r. prałaci obliczyli czysty zysk na 13 mln. dolarów z 30 mln. płyt, sprzedawanych możliwie wszędzie” (Robert A. Haasler, „Zbrodnie w imieniu Chrystusa”).

Według mnie wymowa zaprezentowanych faktów historycznych jest tak jednoznacznie druzgocząca dla „duchowych” pasterzy Kościoła katolickiego, że uwalnia mnie od wymyślania jakiegokolwiek podsumowania tej części tekstu. Czy te nieliczne przykłady „zbawicielskiej” działalności owych „sług bożych” nie mówią same za siebie? Nie widać z nich wyraźnie, iż metoda, którą posługują się od 17 wieków pasterze Kościoła kat. podczas „zbawiania” wiernych, ma się nijak do nauk jezusowych zapisanych w Ewangeliach?

Autor: Lucjan Ferus
Źródło: Listy z naszego sadu

http://kefir2010.wordpress.com/2014/12/03/historia-kosciola-katolickiego-to-pasmo-przemocy-zlodziejstwa-i-zbrodni/

W  całości wklejam artykuł Jarka Kefirka ,chociaż już tak wiele na ten temat tutaj napisaliśmy , z jak wielką niegodziwością postępuje czarna mafia , a może magia ?

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii kosciół katolicki, sekty i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

18 odpowiedzi na „Kościół katolicki, czyli strzyżenie i milczenie owiec

  1. basiabc pisze:

    „Nie gromadźcie sobie skarbów na ziemi, gdzie mól i rdza niszczą i gdzie złodzieje włamują się i kradną. Gromadźcie sobie skarby w niebie (…) bo gdzie jest twój skarb, tam będzie i twoje serce (…) Nikt nie może dwom panom służyć (…) nie możecie służyć Bogu i Mamonie. Dlatego powiadam wam: nie troszczcie się zbytnio o swoje życie, o to co macie jeść i pić (…) czym się macie przyodziać (…) bo o to wszystko poganie zabiegają” (Mt 6,19,25,32).

    Dla mnie , z moim obecnym stanem wiedzy , są to herezje.
    Jest to dosyć zawiłe ,ale tak jest.
    Otóż Horacy napisał tak :
    ” Nie bądź jak wierny tłumacz, nie staraj się przekładać słowo w słowo. „

    Mało kto stosuje tą maksymę , słowa Mateusza zanalizuję więc wg swojego punktu widzenia .

    Skarbów na Ziemi nie potrzeba ludziom ,potrzeba im szczęścia i miłowania ,lecz tym nie da się nakarmić i ogrzać ,tak skonstruowano życie na Ziemi wbrew nam i naszej woli.
    Skarbów w fałszywym niebie ,a tym bardziej Serca swego tam nie oddam.
    Moje Serce jest moim skarbem.
    Nie mamy zamiary służyć ani fałszywym bogom , ani ma Moon.
    Zbytnio mamy się nie troszczyć w obecnej chwili ,kiedy każdy dzień jest zagrożeniem przed grabieżą wszystkiego co posiadamy ?
    To zbyt daleko idąca indoktrynacja ,w czasach obecnych niebezpieczna .
    Zwykli ludzie na chleb nie mają ,więc co im pozostaje śmierć ,oddać nawet swoje Serce fałszywym bogom ?
    Nie będziesz miał innych Bogów przede mną ?
    Który bóg tak powiedział ?
    Czy ten jedyny ?
    czy jest taki ?
    Absolut miłujący ?Chciałby biedy ,nędzy ubóstwa i braku perspektyw dla swoich podopiecznych ?
    To on wybrał nam mordy rytualne z wykorzystaniem naszej krwi przez ciemnych ?

    Poganie tak robią „…kogo miał na myśli Mateusz ?
    Żydów ?
    Czyż to o nich mowa ? :
    Money – Pieniądz

    Święta forma środka płatniczego, codziennie czczona przez naród żydowski, uważana za wskaźnik integralności, statusu i sprawiedliwości.

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/slownik-zydowski-z-2014-11

  2. basiabc pisze:

    ” Przesylam tu wersje niemieckojezyczna, bo z ostatnimi publikacjami jeszcze nie przetlumaczonych na polski :

    http://itccs-deutsch.blogspot.de/

    Jeszcze „wierzacym” i wrzucajacym chocby grosz na tace odradzam to goraco, bo nieswiadomie wspoluczestnicza i sa wspolwinni w tych makabrycznych przestepstwach na najwyzszych „szczeblach” wladz koscielno – panstwowych zwanych „dziewiatym kregiem” !

    „Nieswiadomosc nie chroni przed odpowiedzialnoscia !”

    W tym makabrycznym temacie na samym poczatku poznawania go wpadlam
    w zrozumialy szok, ktory trwa do dzisiaj i moge to zrozumiec u innych na swiezo dowiadujacych sie o tym.

    Z pewnych innych zrodel dowiedzialam sie tez o tym, ze miejsca zorganizowane przez „organizacje koscielne” do anonimowego oddawania na „wychowanie” niechcianych noworodkow i urodzonych poza porodowkami sluza do dostarczania „swiezej krwi” na makabryczne „ofiary” tych satanistycznych rytualów !!!!”
    http://kefir2010.wordpress.com/2014/11/30/homoseksualni-politycy-gwalcili-i-mordowali-dzieci-istnieje-globalna-siec-pedofilska-elit-politycznych/#comment-123611

  3. basiabc pisze:

    ” (… ) WERDYKT:

    Sąd Zwyczajowy oznajmia, że oskarżeni Jorge Mario Bergoglio, Adolfo Nicolas Pachon i Justin Welby są winni wszystkim zarzutom wymienionym w oskarżeniu o działania na szkodę ludzkości oraz osobistemu współudziałowi w handlu dziećmi, torturom i morderstwom dzieci. Wyrok jest prawomocny, zgodnie z Międzynarodowym Prawem Kryminalnym .9(..)
    http://itccs-polski.blogspot.com.au/

    • basiabc pisze:

      źródło j/w :
      ” PROCES PAPIEŻA FRANCISZKA – BIURO PROKURATORA

      Bruksela, środa, 11 czerwca 2014.

      Irlandzkie dzieci są mordowane rytualnie. Nowi naoczni świadkowie z Irlandii i Holandii opisują zabójstwa dokonywane przez ‘Dziewiąty Krąg’ – ślady wskazują udział Georga Saros, księcia Friso i Premiera Holandii.
      Specjalne Jednostki Akcji kierowane do powstrzymania rytuałów ‘Dziewiątego Kręgu’ w kościołach Montrealu i Dublinie.
      powstają kanadyjskie Sądy Zwyczajowe autoryzowane prawami powstającej Republiki.
      W katolicyzmie gwałt dzieci nie jest przestępstwem: słowa Arcybiskupa w amerykańskim sądzie.”

      • basiabc pisze:

        Kiedy opisywaliśmy takie sytuacje w kwietniu ,maju ,czerwcu i lipcu tego roku ,nie chciano nam wierzyć .Wiedzieliśmy ,że w końcu prawda na ten temat wyjdzie na światło dzienne.

        • Pani E pisze:

          Basia to jest TO o czym ci w listopadzie mowiłam, o tym małżeństwie z Holandii ale oni ostakrżali już Benedykta, o to samo, to była w sprawa w Hadze albo Brukseli

        • basiabc pisze:

          To prawda ,poza tym cały artykuł ,do którego link podałam jest niesamowity.Do tej pory myślałam ,że jest to zamiatane pod dywan i nikt z tym nic nie robi,do momentu kiedy wczoraj wpadłam u Kefirka na ten link .
          Cieszy mnie ,że ta akcja wywlekania tego wszystkiego ma taki zasięg i zakres.
          Te podłe gnidy muszą ponieść zasłużone konsekwencje .

  4. Łucja pisze:

    ” rzymski katolicyzm nie był nigdy chrześcijaństwem i w przeciwieństwie do niego nie ma 2000 lat ale około 1600.
    Powstał na bazie spoganizowanej frakcji chrześcijaństwa w 4 wieku (edykt mediolański – 313 rok, edykt tesaloński – 380 r, dekrety teodozjańskie 391-392 – ta odstępcza od biblijnej frakcja została uznana za jedyną i państwową religią cesarstwa rzymskiego). Greckie słowo katholikós – „powszechny” a ten „powszechny” – katolicki – dokładnie rzymskokatolicki powstał właśnie po edykcie tesalońskim, dekretach teodozjańskich – później z upływem lat, stuleci było to umacniane. Celem było i jest niszczenie prawdziwego Kościoła którym nie jest jakaś organizacja ale uczniowie- naśladowcy PANA i BOGA JEZUSA którzy podlegli są Chrystrusowi nie ludziom i ludzkim organizacjom.
    Słuchają Chrystusa a nie organizacji jak KRK czy Świadkowie Jehowy, Adwentyści czy wielkie denominacje protestanckie itd . Rzymski system popełnił wiele zła i wiele przelał krwi – również chrześcijan jak m.in Waldensi, Husyci, Hugenoci, Anabaptyści (Ci byli zabijani również przez niektórych tzw protestantów).
    Ten system miał i ma za zadanie być atrapą chrześcijaństwa i osmieszac je, oczerniac a wiec zwalczac ale również błędne są organizacje jak organizacja Świadków Jehowy czy wielkie denominacje protestanckie, adwentystyczne itd – one są opozycją kontrolowaną. naśladowcy Jezusa Chrystusa nie muszą być w żadnej organizacji i nie muszą spotykać się w ramach organizacji korporacyjny zwanych kościołami które zniewalają i zwodzą.
    Zważywszy na treść powyższego wpisu, jakim prawem ktokolwiek może się posługiwać treścią Biblii argumentując swoją wizję Boga ?
    Przyjmując za pewnik obłudny i zbrodniczy charakter instytucji kościoła rzymsko katolickiego jak można wierzyć w jakiekolwiek zapisy w najliczniej drukowanej księdze świata? Logicznie rozumując jeśli krk manipuluje społeczeństwami od 1600 lat to na 100% tak przekształcił Biblię aby poprzeć swoje dogmaty i system wierzeń ogromną liczbą przekłamań, zatajeń istotnych faktów itd
    Poza tym Koranu nikt nie zesłał, tylko napisał go sobie Mahomet i kazał uwierzyć ludziom, że to Allah go podyktował (to samo mówią wyznawcy wszystkich religii świata odnośnie ich „świętych ksiąg”) choć nie przedstawił na to żadnego dowodu. Islam to taka sama niewolnicza religia, jak chrześcijaństwo – odmóżdża i odbiera ludziom wolną wolę (np. uniemożliwia apostazję pod groźbą kary śmierci).”
    http://wolnemedia.net/wierzenia/swiete-strzyzenie/

  5. Wojwit pisze:

    Bardzo interesujaca hipoteza „czasu widmowego”: https://pl.wikipedia.org/wiki/Hipoteza_czasu_widmowego

    • BasiaB pisze:

      Wiesz Wojwit ,nie wiedziałyśmy o tej hipotezie ,lecz cały czas wiemy ,że ten czas ,który nam się przedstawia nie jest tym czasem jaki ma miejsce.
      Wszystkie spektakularne wydarzenia dla rozwoju cywilizacji ,odkrycia ,badania ,pomiary zaczynają się mniej więcej od 1840 roku .
      Czy to co jest zapisane w ukrytych tajnych skrytkach i podziemiach Watykanu , Biblioteki Aleksandryjskiej ,podziemiach głównej siedziby Kościoła Koptyjskiego w Egipcie nie jest czasem tym czego szukamy ?
      Tajnych wskazówek odnośnie naszej rzeczywistości ,a przede wszystkim faktycznego CZASU oraz przestrzeni ?
      Obejrzałam sobie przez ostatnie dni 2 świetne filmy szpiegowskie , w obydwu przewinęły się wielokrotnie te słowa : „czarna magia ”
      To kryptonimy tajnych operacji .
      Wiem ,ze nie ma zbiegów okoliczności .
      Wiem poza tym ,że te wszystkie wojenki ,to zabieranie ludziom to co najcenniejsze życia i czasu.
      Tymi wszystkimi tajnymi akcjami i tak rządzi- jedna klika – a ta klika korzysta tylko i wyłącznie z …czarnej magii .
      Mogą sobie wszyscy snuć rozważania na temat przeciwników jakimi są USA i Rosja.
      Wiem jedno , jest to bujda na resorach ,może nawet o tym świadomie nie wiedzą ,ale ,że te całe nagonki to teatrzyk dla ubogich , tego jestem pewna.
      Jestem więcej niż pewna – ten czas nie jest naszym właściwym czasem ,to wszystko to ich GRA ,z której są tacy dumni.
      Pisałam już o tym – jakim sposobem mamy na przestrzeni ostatnich – mniej więcej 150 – 160 lat taki skok technologiczny ,kiedy wiadomym jest iż wcześniej były doskonałe konstrukcje latające , zachowały się zarówno rysunki jak i przekazy w najróżniejszej formie przekazy ,a w nich mowa o wimanach i wojnach nuklearnych .

      Wszechświat ma miliardy lat ,a na Ziemię spłynęła wiedza o samolotach 100 lat temu ??
      To jakieś kpiny !!!

      Czego te żydowskie pomioty są uczone w swoich synagogach ,ze tak sa z tego dumni ,a owiane jest to ścisłą tajemnicą ?
      Czemu muszą się kiwać we wszystkie strony ?
      Z jakiego powodu na myśl o złocie cali drżą ?
      Dlaczego muszą pić naszą krew ?
      Dlaczego zrobili tajną organizację zarządzającą Ziemia ?
      Z jakiego powodu potrzebują Krakowa z NASZYM Wawelem ?
      Z jakiego powodu weszli w głębokie struktury Ziemi ?
      itd…itd..
      Znamy te odpowiedzi ….
      Trochę dużo tego wszystkiego…a to tylko kilka pytań ??? 😀

      • Wojwit pisze:

        Najciekawsza jest data w kalendarzu juliańskim od której faktycznie zaczęto podliczać kalendarz gregoriański… Dziwi mnie, że piszą w krytyce tej hipotezy nawet o badaniach dendrologicznych ale nie są w stanie przekonywująco (np. przy porównawczym badaniu innych kalendarzy używanych w ówczesnym świecie) jej zanegować.

        • BasiaB pisze:

          Takich szczegółowych pytań w każdej dziedzinie ostatnimi laty jest mnóstwo.
          Jednak historia czasu jest dla nas najcenniejsza ,bo uświadomiłoby sklaę tego wszystkiego.
          Skąd ten rok 5775 ?
          przecież nie z bajeczki o wyjściu z Egiptu ?
          Wtedy się tu na Ziemie przyciągnęli ?
          Pytanie retoryczne ,dla mnie tak !

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s