Eksterminacja ludności

Na jednym z rosyjskich forów dla dzieci rodziców autystycznych pojawił się anonimowy wpis przedstawiający nową teorię powstawania autyzmu poszczepiennego u dzieci (może nie jest ona całkiem nowa, ponieważ bazuje na kilku znanych już elementach, tzn. obecności licznych poprodukcyjnych zanieczyszczeń biologicznych w szczepionkach). Artykuł porusza też problem bezpłodności u młodych kobiet.

Temat jest o tyle ciekawy, że diagnostyka wegetatywno-rezonansowa (tzw. vega-test) wykazuje u dzieci autystycznych obecność silnej infekcji wirusowej w mózgu. Co więcej, nie są to wirusy, z którymi ma szansę zetknąć się przeciętny człowiek (więc występuje słuszne pytanie, skąd się wzięły). Słownie istnienie takiej zależności potwierdziło nam już dwóch rosyjskich lekarzy (oni mówią, że wiedzą, że tak jest, ale póki co nie ma dowodów mikrobiologicznych, ponieważ, o ile wiadomo, nikt dokładnie nie sprawdzał mózgów dzieci autystycznych pod tym kątem post mortum, czyli po śmierci).

Ale nie wyprzedzajmy faktów, pod spodem pełen tekst bardzo długiego wpisu, który przetłumaczył nasz tłumacz.

Jeśli jest naprawdę tak, jak twierdzi autor postu, oznacza to, że SZCZEPIONKI SĄ BARDZO RYZYKOWNE, jeszcze bardziej, niż zwykło się przypuszczać, i nie chodzi tu tylko o obecność w nich rtęci i innych dodatków chemicznych.
______________________________________________

Czy autyzm ma podłoże wirusowe?
Nowa teoria powstawania autyzmu i związek autyzmu ze szczepionkami

PRZECZYTAJ CAŁOŚĆ, NAWET JEŚLI NIE JESTEŚ RODZICEM DZIECKA AUTYSTYCZNEGO

Diagnostyka wegetatywno-rezonansowa na tropie przyczyn autyzmu

W pewnym kraju europejskim prezes jednego ze stowarzyszeń rodziców dzieci chorych na autyzm zaprosił operatora testu wegetatywno-rezonansowego (w skrócie: vega-test) z wieloletnim doświadczeniem do przetestowania tą metodą grupy dzieci autystycznych. Operator postanowił zatem, że sprawdzi, jakie wspólne czynniki będą znajdowały się w organizmie dzieci autystycznych. Rodzice tych dzieci byli niezwykle zdeterminowani, ponieważ nikt ze środowiska lekarskiego im nie pomagał. Zostali zostawieni samym sobie, a lekarze odrzucili wątek jakiegokolwiek związku autyzmu ze szczepieniem, chociaż u połowy dzieci nastąpił ewidentny zbieg czasowy z podaniem szczepionki (autyzm został zdiagnozowany przez lekarzy ok. 1,5 do 2 miesięcy po podaniu szczepionki). Stało się to tak późno, ponieważ zmiany w zachowaniu dzieci nie były łatwe do zaobserwowania, ponieważ były małe. Kiedy więc na początku przestały reagować na swoje imiona, rodzice wpierw chodzili z nimi do laryngologów i specjalistów od słuchu, a dopiero na koniec trafiali do neurologa, który diagnozował autyzm i zwracał uwagę rodziców na dziwnie „nieobecny” wzrok maluchów.

Po wykonaniu testu wegetatywno-rezonansowego dzieci na obszernej liście markerów elektromagnetycznych różnych czynników infekcyjnych z selektora medycznego urządzenia, na którym pracował, operator zaczął myśleć nad wynikami. Okazało się, że w teście wegetatywno-rezonansowym dzieci autystyczne nie różnią się od innych zdrowych dzieci praktycznie niczym oprócz stanu zapalnego w układzie nerwowym i występowania w nim kilku egzotycznych wirusów, co było bardzo zaskakujące. Wirusy, które wykrył sprzęt, to: Ebola, Marburg, małpia ospa i Denga. U niektórych występowały również powszechne w populacji wirusy typu Cooksakie, ale nie było to niczym niezwykłym. Jednocześnie nie wszystkie dzieci miały obciążenie rtęcią, co nie sugerowało jej bezpośredniego związku z powstaniem autyzmu. Jednak te 3 wymienione na początku wirusy były aż tak nieprawdopodobne, że nie dało się ich nie zauważyć. Dlaczego? Ponieważ pierwsze dwa były obecne u wszystkich badanych autystyków, a u większości również wirus małpiej ospy.

Zaatakowane wirusami części ciała u badanych dzieci to:
– móżdżek (odpowiada m.in. za mowę, koordynację ruchową, pamięć krótkotrwałą),
– pień mózgu,
– twór siatkowaty – reguluje poziom pobudzenia centralnego układu nerwowego, uwagi, odpowiada m. in. za emocjonalność, czyli to, czego brak dzieciom z autyzmem,
– hipokamp (jego uszkodzenie upośledza pamięć i zdolność do nauki),
– zakręt obręczy (odpowiada m.in. za motywację),
– ciało migdałowate (jego uszkodzenie, potwierdzone przez fachową literaturę, daje następujące objawy: agnozję wzrokową i słuchową – trudności w rozpoznawaniu znanych obiektów, nierozpoznawanie dźwięków otoczenia, nierozpoznawanie bliskich osób. Jakie to charakterystyczne dla dzieci autystycznych!).
– pień trzewny (unerwienie jelita – problemy z jelitami, zapaleniami jelita i perystaltyką są również charakterystyczne dla większości dzieci autystycznych),
– pień współczulny większy,
– kora mózgu, struktury podkorowe,
– płyn mózgowo-rdzeniowy.

Ponieważ wyniki te były spójne i powtarzalne u wszystkich testowanych dzieci, operator skontaktował się z dwoma placówkami dyplomowanych lekarzy w Rosji, którzy stosują tę technikę diagnostyczną. W Rosji, w związku z dużą ilością niemieckich i rosyjskich prac naukowych na jej temat, test wegetatywno-rezonansowy ma status zarejestrowanej prawnie przez Ministerstwo Zdrowia Federacji Rosyjskiej metody diagnostycznej i jest tam w zdecydowanie częstszym użyciu niż w reszcie krajów europejskich. Okazało się, że lekarze z dwóch centrów medycznych w Rosji również dostrzegli tę zależność – również wykrywali infekcje wirusami małpiej ospy, Marburg i Ebola (filowirusy) w układzie nerwowym u kilku dzieci autystycznych, z którymi mieli styczność.

Co ciekawe, również medycyna konwencjonalna zwracała uwagę na stan przewlekłej infekcji mózgu i układu nerwowego u chorych na autyzm, choć czynniki infekcyjne nie były określone. Przykładem może być artykuł naukowy pt. „Immunity, neuroglia and neuroinflammation in autism” (Odporność, komórki gleju i zapalenie układu nerwowego w przypadku autyzmu) – Pardo CA1, Vargas DL, Zimmerman AW. (Int Rev Psychiatry. 2005 Dec; 17(6):485-95).
Z kolei kalifornijscy naukowcy przeprowadzili badania polegające na wykonaniu sekcji zwłok dzieci i dorosłych autystycznych, którzy zginęli w wypadkach, m.in. samochodowych. Okazało się, że mózgi dzieci autystycznych (szczególnie hipokamp i ciało migdałowate) zawierały nawet o połowę mniej komórek nerwowych niż analogiczne części mózgu ludzi zdrowych. Co mogło doprowadzić do takiego spustoszenia?

W przypadku wspomnianych dzieci badanych vega-testem rzeczą charakterystyczną było to, że im więcej występowało u nich objawów, tym sprzęt wykazywał większe rozprzestrzenienie wspomnianych wirusów w ich układzie nerwowym. Dlatego we wszystkich opisywanych przypadkach po konsultacjach osoby badające dzieci doszły do wniosku, że w tych konkretnych przypadkach właśnie wykryte wirusy spowodowały tak ogromne spustoszenie w ich układzie nerwowym, zdiagnozowane finalnie jako autyzm.

Skąd groźne wirusy wzięły się u dzieci?

A co można powiedzieć o wspomnianych wirusach, których obecność u dzieci autystycznych wydaje się aż nieprawdopodobna? Pierwsze dwa należą do rodziny filowirusy (teraz podzielonej na „Ebola like viruses” i „Marburg like viruses”).
Wirus Ebola (EVD) znany jest z tego, że wywołuje gorączkę krwotoczną Ebola (EHF) (ostatnio znaną w związku z przypadkami zarażenia we Francji). Za jego rezerwuar uważa się niektóre małpy i prawdopodobnie niektóre gatunki nietoperzy. W wielu dokumentach uważany jest za potencjalną broń biologiczną. Cechą szczególną jest to, że jest niesłychanie wirulentny, tzn. zdolny do wywołania infekcji już przy bardzo małej ilości czynnika zakażającego. Jego miara zjadliwości jest najwyższa spośród wszystkich znanych wirusów.

Od 1976 roku wystąpiło kilka epidemii tego wirusa, między innymi w Sudanie (1976 rok, 151 ofiar śmiertelnych na 284 zarażonych ze śmiertelnością 53%), Zairze (1976 rok, 280 ofiar śmiertelnych na 318 zarażonych, śmiertelność na poziomie 88%), Gabonie (1994–1995 rok, 32 ofiary śmiertelne na 52 zarażonych, śmiertelność 62%), w Ugandzie (2000–2001 rok, 224 ofiary śmiertelne na 425 zarażonych, śmiertelność 53%) i wiele innych. Co ciekawe, występowały również wypadki laboratoryjne. W 1996 roku po ukłuciu igłą zmarła laborantka laboratorium Ministerstwa Obrony Federacji Rosyjskiej (w ramach testu miała zarazić wirusem króliki), a w 2004 roku zmarła w Rosji Antonina Presnyakova, również laborantka, która popełniła podobny, kosztujący ją życie błąd, tylko przy nakłuwaniu świnek morskich. Natura potrafi się jak widać czasami zemścić.

Z wirusem Marburg sytuacja jest podobna, z tym że zaczyna się dużo ciekawiej. Wirus zostal bowiem odkryty po raz pierwszy w 1967 roku w Marburgu i niemal jednocześnie we Frankfurcie nad Menem. Do zarażenia doszło wśród pracowników laboratorium badawczego firmy farmaceutycznej. Jak ustaliła późniejsza kontrola, ludzie zarazili się od małp (sic!) pozyskiwanych do celów hodowli komórkowej w ramach prac związanych z przygotowywaniem szczepionki przeciw polio. Były to koczkodany zielone (Cercopithecus aethiops) przywiezione z Ugandy, których nerki wykorzystywane były do produkcji szczepionek. Na 25 zakażonych osób 7 zmarło. Potem była jeszcze epidemia w Ugandzie w 2005 roku (90% śmiertelności, zmarły co najmniej 244 osoby).

Jak zatem takie groźne wirusy mogły trafić do organizmów dzieci?

Rola małpich nerek w przemyśle szczepionkowym

Okazuje się, że wiele lat wstecz (od lat 60. XX wieku, a nawet wcześniej) wiele szczepionek przygotowywanych było na siekanych nerkach małpich. To właśnie na komórkach małpy (czasami również innych zwierząt) namnażano czynnik, na który miała uodparniać szczepionka. Tak było m. in. ze szczepionką przeciwko polio. Oczywiście w końcowej fazie produkcji, zgodnie z indywidualnymi procedurami produkcji, materiał biologiczny był odwirowywany, traktowany na przykład trypsyną w stężeniu 0,25% (enzym rozkładający białka, pozwala on na przejście komórek do roztworu, metodę tę stosuje się wciąż przy tzw. pasażowaniu, czyli rozmnażaniu w warunkach laboratoryjnych zwierzęcych linii komórkowych, o czym później) rozcieńczoną zwykle w stosunku 1:300 w PBS (Phosphate buffered saline), dodawane były substancje chemiczne typu fosforan glinu (wzmacniacz reakcji immunologicznej), organiczny związek rtęci thimerosal/tiomersal, formaldehyd lub inne, zależnie od producenta i cyklu produkcji. Dokładna lista substancji jest zwykle podawana w składzie szczepionek (a przynajmniej teretycznie powinno tak być).
Wszystko po to, żeby oryginalne czynniki, na które zamierzano człowieka / dziecko uodpornić, nie były szkodliwe, lecz były – jak to się ładnie nazywa – atenuowane, niezjadliwe, niezdolne do wywołania zarażenia. A więc jednocześnie musiały być możliwe do rozpoznania dla układu odpornościowego, nie mogły być „rozpuszczone” zbyt bardzo, bo organizm nie uodparniał by się na charakterystyczne dla nich składniki. Trzeba było zatem jakoś je „zdezaktywować”, ale nie zniszczyć całkowicie. Teoria jest bowiem taka, że określony (oficjalnie: zbadany) czas działania enzymów i chemii powinien dać ten efekt. Kto jednak robił w życiu coś technicznego, ten wie, że często teoria różni się od praktyki, a duża partia produkcyjna to zupełnie co innego niż jeden egzemplarz.
Czy może więc tak się zdarzyć, że szczepionka zamiast uodopornić, spowoduje chorobę? Okazuje się, że tak. A przyznają to sami mikrobiolodzy i naukowcy związani ze szczepionkami. Niezależnie od tego, czy chodzi o szczepionki zawierające zdolne do namnażania się komórki bakteryjne, ale pozbawione zjadliwości (stare szczepionki, pierwsza generacja) czy tylko strzępy charakterystycznych dla czynnika infekcyjnego białek (tzw. nowoczesne szczepionki drugiej generacji), ryzyko takie zawsze istnieje. A stawką może być nawet zdrowie lub życie człowieka (zwykle: małego człowieka). Co więcej, w wielu wypadkach dokładny sposób atenuacji jest nieznany.

Lekarze, badacze i mikrobiolodzy o niebezpieczeństwach związanych ze szczepionkami

Tak jest na przykład ze szczepem odry (measles) używanym do produkcji szczepionki MMR (odra, świnka, różyczka). Podkreślono to wyraźnie w pracy naukowej „Charakterystyka genetyczna szczepionkowych szczepów odry (Genetic Characterization of Measles Vaccine Strains, Bettina Bankamp1, Makoto Takeda2, Yan Zhang3, Wenbo Xu3 and Paul A. Rota1”.

Oto fragment z innej pracy naukowej poświęconej szczepieniom:
„Stosowanie szczepionek zawierających zdolne do namnażania się komórki bakterii niesie ze sobą niebezpieczeństwo wynikające z zachowania poprzez atenuowane szczepy resztkowej zjadliwości, która może się ujawnić w pewnych okolicznościach, jak np. u osób z pierwotnymi i wtórnymi niedoborami odporności. Niewykluczone jest także zjawisko rewersji mutantów. Problemy wynikające ze szczepienia żywymi, osłabionymi mikroorganizmami dotyczą także skutków ubocznych powodowanych przez substancje toksyczne, będące składnikami osłon komórkowych jak np. lipopolisacharyd (LPS)”.
„Dodatkowo, obecność w ustroju nie w pełni zinaktywowanego czynnika patogennego rodzi niebezpieczenstwo groźnych powikłań poszczepiennych”.
A od czego zależy obecność „nie w pełni zinaktywowanego czynnika poszczepiennego”? Okazuje się się, że może to być sprawa losowa, której nie da się uniknąć. Bo każdy proces techniczny ma swoje ograniczenia. Bo teoria, że enzymy rozłożą do odpowiedniego stopnia wszystkie wirusy czy bakterie, które wchodzą w skład szczepionki w określonym czasie, nie musi się zawsze sprawdzać. Bo to tylko biotechnologia, a każda technologia może zawodzić, a ta z przedrostkiem „bio” – tym bardziej bywa nieprzewidywalna. Bo odwirowywanie czegoś przez określony procedurami czas czy reakcje różnych odczynników nie za każdym razem, nawet w tych samych warunkach, przy tym samym ciśnieniu i temperaturze, muszą dać identyczny efekt. Bo nie każda komórka, na której namnaża się materiał do szczepionek, jest wolna od innych zanieczyszczeń, a wszystkich nie da się fizycznie sprawdzić. I o ile w przypadku patogenów, na które są przygotowywane szczepionki, jeśli nie wszystkie bakterie są niekatywne lub martwe, a wirusy atenuowane, problemem może być krótkotrwała opuchlizna i ostatecznie organizm sobie poradzi. Co najwyżej organizm „przechoruje” chorobę, na którą się go szczepi. Ale co,jeśli szczepionka zawiera również inne wirusy, takie jak te, o których wspomniano na początku, o których producent nie pomyślał?

Co ma piernik do wiatraka, czyli związek testu wegetatywno-rezonansowego dzieci autystycznych z wnioskami końcowymi

I tu wracamy do opisywanego testu wegetatywno-rezonansowego, który wykazał obecność w centralnym układzie nerwowym u dzieci autystycznych groźnych wirusów Ebola i Marburg oraz małpiej ospy. Co świadczy o tym, że jest duże prawdopodobieństwo, że pochodzą one właśnie ze szczepionki? Paradoksalnie – to, że te dzieci w ogóle jeszcze żyją. Jak przeczytaliśmy, infekcje nimi wykazują wysoki stopień śmiertelności, dwójka laborantów, którzy zarazili się przez ukłucie, zmarła, a dzieci autystyczne żyją, tylko – co to za życie…

Wysnuta została więc teoria, że wirusy te musiały zostać w jakiś sposób osłabione, „atenuowane” – ich zjadliwość została zmniejszona do tego stopnia, że nie zabijają (a przynajmniej bardzo rzadko, bo zdarzają się przecież niewyjaśnione śmierci niemowląt po szczepionkach), ale potrafią zniszczyć delikatną tkankę układu nerwowego u dzieci. Że zostały wszczepione niejako „przez przypadek”, tylko dlatego, że małpa, z której pobrano tkanki do namnażania materiału biologicznego do produkcji szczepionek była zainfekowana tymi wirusami i nikt nie zwrócił na to uwagi.

Ktoś może powiedzieć: ale przecież teraz nie robi się już szczepionek na tkankach zwierzęcych. Być może w części wypadków jest to prawdą, ale nie do końca. Rzecz jasna producenci szczepionek chcą, byśmy wszyscy myśleli, że szczepionki są bezpieczne, ponieważ taka jest ich oficjalna wersja. Z tej pozycji bardzo łatwo odparować atak zbytnich przeciwników szczepień, mówiąc, że owszem, tak było kiedyś, ale teraz mamy „nowoczesne” szczepionki, które nie powodują już powikłań jak te „stare”, które nie są produkowane na tkankach pobranych z dzikich zwierząt. Sprzedaż przecież nie może spadać…

I tak występują jeszcze szczepionki produkowane na jajach kurzych, abortowanych płodach ludzkich, komórkach świni i wiele innych. Jednakże ostatnimi czasy coraz więcej producentów produkuje szczepionki na bazie tzw. komórek linii VERO. Robi to firma Baxter, GlaxoSmithKline, jak również Sanofi Pasteur Biologics i kilku innych. VERO to bardzo wzdzięczna nazwa, lecz co się za nią kryje?

Otóż linia komórkowa VERO pochodzi z nerek koczkodanów zielonych (Cercopithecus aethiops) – dokładnie tego gatunku, o którym wiadomo, że spowodował epidemię wirusem Marburg w laboratorium firmy farmaceutycznej w 1967 roku w Marburgu w Niemczech! Powszechnie wiadomo, że małpy te są nośnikiem również innych wirusów, w tym między innymi osławionego SV-40, którego pewna praca naukowa podejrzewa o możliwość powodowania raka (znajdowano go w tkankach pobranych z guzów nowotworowych). Pierwsze prace nad tą linią komórkową przeprowadzano już w latach 60. Co ciekawe, istnieją prace naukowe wykazujące, że bezpośrednio w DNA tych małp znajdują się fragmenty kodu wirusa SV-40 (źródło: http://www.pnas.org/content/78/1/95.full.pdf). Jest również możliwe, że wśród endogennego DNA/RNA znajdują się kody innych wirusów.

Czy nazwałbyś / nazwałabyś takie komórki pobrane kiedyś z nerek małp, materiałem, co do którego można zastosować sformułowanie, że szczepionki produkowane na ich bazie nie są produkowane „na tkankach zwierzęcych”? Nie trzeba być mikrobiologiem, by mieć odmienne zdanie niż producenci. Niestety, wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak wielkimi „tubami” propagandowymi dysponuje przemysł farmaceutyczny i bezkrytycznie podchodzi do wszelkich opinii sygnowanych nazwiskami „fachowców” reprezentujących przemysł szczepionkowy i wakcynologię jako naukę.

Czy możliwe jest, by rozmnażane w warunkach laboratoryjnych komórki z nerki koczkodanów zielonych, nazwane VERO (z Esperanto Verda Reno – Zielona Nerka, czytaj: nerka koczkodanów zielonych) zainfekowane były od wielu lat odmałpimi wirusami?
Oficjalnie nie, ponieważ o procesie produkcji czytamy w amerykańskiej bazie PubMed.gov (http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/2759353):
„Special emphasis was laid on the absence of any virus in the cells or any trace of viral sequence included in the Vero cell genome. Sensitive tests were applied to check that residual cellular DNA was as low as possible per dose of vaccine”.

Polskie tłumaczenie:
„Szczególną uwagę położono na brak obecności jakiegokolwiek wirusa w komórkach lub ślad jakiejkolwiek sekwencji wirusowej zawartej w genomie komórek Vero. Zastosowano czułe testy, by sprawdzić , czy szczątkowe DNA komórkowe było jak najmniejsze na dawkę szczepionki”.

Czyżby więc jednak nie wszystkie ślady zostawały usunięte??? Kto określił, co może zostać, a co nie? Co, jeśli jednak, mimo tylu testów, coś zostało? Co, jeśli owe „szczątkowe DNA komórkowe”, które ma być rzekomo „jak najmniejsze na dawkę szczepionki” i jest pozbawione jakiegokolwiek wirusa lub sekwencji wirusowej, to nie tylko oryginalne DNA komórek małpy, ale również fragmenty kodów wirusów takich jak Marburg, Ebola i małpiej ospy (o których wiadomo, że powszechnie infekują ten gatunek małp), SV-40 czy innych? To bardzo problematyczne do oceny, poza tym nie ma gwarancji, że mimo że badana próbka nie jest zainfekowana wirusami, inna partia komórek jest. Po prostu się to zakłada.

Jednak istnieją już źródła naukowe, które wykazują, że szczepionki są ogromnie zanieczyszczone materiałem DNA i RNA niewiadomego pochodzenia

Wróćmy jeszcze do wirusów Ebola i Marburg. To wirusy (szczególnie Ebola) o największej znanej wirulentności. Co to oznacza w praktyce? Są to bardzo małe wirusy, które zawierają zaledwie 7 genów (rola części z nich wciąż nie jest znana). Wystarczy ich niewielka ilość (w porównaniu do innych wirusów), by wywołać nawet śmiertelną infekcję.

Ich wykrycie wbrew pozorom nie jest proste, ponieważ są bardzo małe (ok. 80 nm). Czy jest możliwe, by wirusy te lub ich pozostałości znalazły się w gotowych szczepionkach. To pytanie pozostaje wciąż otwarte. Pewno jest za to jedno: badania naukowe już stwierdziły skażenie niektórych szczepionek (np. szczepionka przeciw polio) wirusem SV40 oraz Pestivirusem (był wykryty w szczepionce MMR). Logika nakazuje przypuszczać, że losowe zanieczyszczenia szczepionek również innymi wirusami są jak najbardziej możliwe i kolejne mogą być wykryte w przyszłości.

Co ciekawe, sami producenci lub organy rządowe zajmujące się ich dystrybucją przyznają, że w szczepionkach mogą się znajdować śladowe zanieczyszczenia z procesów produkcyjnych itp.:
„Śladowe składniki to pozostałości znikomej ilości substancji, które były użyte we wczesnych stadiach procesu produkcyjnego konkretnej szczepionki. W zależności od użytego procesu produkcyjnego, mogą się w to wliczać śladowe ilości płynów z hodowli komórkowej (!), protein charakterystycznych dla jaj kurzych, drożdży, antybiotyków lub substancji inaktywujących. Zwykle jedynie znikome ślady tych substancji wykrywane są w finalnym produkcie szczepionkowym.
(Fragment oryginalny: „Trace components are the remaining minute quantities of substances that have been used in the early stages of the production process of individual vaccines. Depending on the manufacturing process used this may include trace amounts of cell culture fluids, egg proteins, yeast, antibiotics or inactivating agents. Usually, only minute traces of these substances are detected in the final vaccine product”. (http://www.ncirs.edu.au/immunisation/fact-sheets/vaccine-components-fact-sheet.pdf).

Poza tym czytamy w bazie PubMed czytamy:
Tłumaczenie: E-IPV (szczepionka przeciw polio) zostało wylicencjonowane w lipcu 1982 roku i od 1983 roku ponad 20 milionów dawek zostało zaszczepionych dzieciom bez jakichkolwiek efektów ubocznych”.
(Tekst oryginalny: „E-IPV was licensed in July 1982 and since 1983 more than 20 million doses have been inoculated into children, without any side-effects”).

Biorąc pod uwagę, jak w wielu krajach wygląda zgłaszanie niepożądanych odczynów poszczepiennych, na jakiej podstawie stwierdzono, że bez jakichkolwiek efektów ubocznych? Badań statystycznych czegoś, czego nie zgłaszano lub nie dano takiej możliwości rodzicom? Czy oznacza to, że szczepionkę tę testowano na 20 milionach niewinnych dzieci? O ile w tym czasie zwiększyła się liczba dzieci autystycznych? Czy ktoś w wiarygodny sposób próbował odpowiedzieć na te pytania?

Inne wzmianki w oficjalnej literaturze naukowej również nie nastrajają optymistycznie:

„The quality of the Vero cell line, as produced and tested by the „Institut Mérieux”, combined with the safety afforded by the virus purification, has helped to prevent potential problems”.
Tłumaczenie: Jakość linii komórkowej VERO, wyprodukowanej i testowanej przez „Institut Mérieux”, połączona z bezpieczeeństwem osiągniętym przez oczyszczanie z wirusów, pomogła uniknąć potencjalnych problemów.

Lecz czy możliwe jest całkowite usunięcie wirusów z komórek odzwierzęcych. Okazuje się, że oficjalne hasła producentów mówią co innego, a doświadczenia naukowców i laborantów zupełnie co innego. O powszechności zakażeń wirusowych w liniach komórkowych świadczy wiele cytatów. Oto przykłady:

1. „No reliable way to compeletely eliminate viral contamination”
Tłumaczenie: Brak wiarygodnej metody, by zupełnie wyeliminować zanieczyszczenie wirusowe.
(Źródło: fragment prezentacji naukowej o różnych, nie tylko wirusowych, zanieczyszczeniach linii komórkowych http://wikisites.mcgill.ca/djgroup/images/9/9d/Contamination_%26_cell_line_mixed_up.pdf).

2. Why does virology testing need to be performed on biologicals?
When production of a biotechnology product or biological is derived from mammalian cell lines, contamination by endogenous and adventitious viruses can occur during the manufacturing process.

Tłumaczenie:
Dlaczego testowanie wirologiczne powinno być stosowane na materiałach biologicznych?
Podczas produkcji produktu biotechnologicznego lub biologicznego pochodzącego z linii komórkowych ssaków, zanieczyszczenie przez endogenne (pochodzące z wewnątrz) i przypadkowe wirusy może pojawić się podczas procesu produkcyjnego.

Źródło:
Strona producenta komercyjnych testów na wiele wirusów, sprzedawanych laboratoriom:
http://www.bioreliance.com/virologytesting.aspx

Jak zatem widzimy, fakty świadczą o tym, że brak zanieczyszczeń wirusowych w liniach komórkowych używanych m. in. do produkcji szczepionek, to czysta fikcja i pobożne (a może i nie…) życzenie producenta. Nikt nie jest w stanie zagwarantować, że dana partia szczepionki jest pozbawiona jakichkolwiek zanieczyszczeń mikrobiologicznych.
A oto szczepionki, w których oficjalnie użyto komórek linii VERO, (pochodzących z nerek małp, za stroną http://vaccines.procon.org):

– (6) DTap-IPV Vaccine (Kinrix: diphtheria, tetanus, pertussis, & polio) – producent GlaxoSmithKline Biologicals, Nov. 2011 (dyfteryt, tężec, krztusiec, polio),
– (7) DTap-HepB-IPV Vaccine (Pediarix: diphtheria, tetanus, pertussis, hepatitis B, & polio) – producent GlaxoSmithKline Biologicals, Nov. 2011 (dyfteryt, tężec, krztusiec, zapalenie wątroby typu B i polio),
– (16) Japanese Encephalitis Vaccine (Ixiaro), Intercell Biomedical, Sep. 2010 (japońskie zapalenie mózgu),
– (21) Polio Vaccine, Sanofi Pasteur, SA Dec. 2005 (polio),
– (23) Rotavirus Vaccine, GlaxoSmithKline Biologicals, Feb. 2011 (rotawirusy),
– (25) Smallpox Vaccine, Sanofi Pasteur Biologics Co. Aug. 2007 (ospa prawdziwa).
Inne szczepionki (lub inne nazewnictwo tych samych):
– Rotavirus vaccine (RotaTeq)
– Vaccinia (ACAM2000)

Na linii komórek VERO powszechnie namnażane są również wirusy odry, ponieważ komórki małpie dają się nim w łatwy sposób zainfekować. Laboratoryjnie namnażany wirus odry używany jest również do produkcji szczepionek (takich jak MMR), mimo że komórki VERO nie są podane w oficjalnym składzie szczepionek, ponieważ w procesie produkcji szczepionki sam wirus nie jest namnażany na komórkach VERO. Powszechna jest jednak praktyka hodowli tego wirusa właśnie na komórkach linii VERO, w związku z czym jest teoretycznie możliwe przeniesienie śladowych zanieczyszczeń (podczas rozpoczynania hodowli), które mogą zagrozić któremuś z zaszczepionych.

Autystyczni chłopcy, bezpłodne dziewczęta – „przede wszystkim nie szkodzić” w wykonaniu lobby szczepionkowego

Czy sam pomysł, że szczepionki (czytaj: to, co zawierają) mogą spowodować autyzm, jest nowy? Nie, sugeruje to mnóstwo źródeł naukowych. Sugeruje to również pewna cicha „statystyka szeptana” – głosy zrozpaczonych matek na całym świecie, które uważają (i informują o tym inne matki na forum prywatnym lub internetowym), że ich dzieci stały się jakieś dziwne (bo autyzm jest tylko jednym z najpoważniejszych zgłaszanych w tym kontekście objawów) po podaniu szczepionki. Niestety, głosy te są w ogromnej większości zupełnie ignorowane przez lekarzy, również pediatrów, którzy przysięgali przecież „przede wszystkim nie szkodzić”, a przez niewiedzę lub bezkrytyczne zaufanie do przemysłu farmaceutycznego obietnicy tej nie wypełniają.
A jakie są inne raportowane po szczepieniach niepożądane objawy?

Wymieńmy chociaż niektóre:
– zespół nagłej śmierci niemowląt i dzieci,
– poważne zapalenia mózgu (encefalopatie), często śmiertelne lub kończące się poważnymi skutkami,
– przeraźliwy krzyk mózgowy,
– obrzęki,
– drgawki,
– epizody hipotoniczno-hiporeaktywne
– śpiączki poszczepienne,
– padaczki poszczepienne,
– paraliże kończyn (zwykle tych, w które wkłuwana była szczepionka),
– porażenie nerwów twarzy bez oficjalnie ustalonej etiologii,
– drgawki u niemowląt i dzieci (ostatnio coraz częściej się o nich słyszy),
– tzw. paraliże wiotkie (szczególnie w przypadku szczepionki przeciwko polio),
– niektóre przypadki zeza (doświadczenie własne autora – wspomniane wirusy w nerwie wzrokowym i nerwie poruszającym okiem),
– objawy nadpobudliwości ruchowej / bechawioralnej (dawniej klasyfikowane jako ADHD),
– objaw „zawieszania się” dziecka na chwilę bez ruchu (zwykle kilka do kilkunastu sekund, czasem dłużej) – w tym czasie brak z dzieckiem kontaktu,
– uwstecznienie mowy, opóźnienie rozwoju (wirusy w niewielkich ilościach w możdżku, strukturach podkorowych itp.),
– długotrwały płacz u dzieci występujący bardzo często z niewiadomych powodów, powtarzający się bardzo często przez wiele miesięcy, a nawet lat,
– krzyk mózgowy,
– tzw. wgłobienie jelita (wsunięcie się zwykle odcinka jelita cienkiego w grube związane z jego zwiotczeniem) – objaw najczęściej występujący po doustnie podawanych szczepionkach przeciw rotawirusom, które są również produkowane na linii komórkowej VERO; doświadczenie rosyjskich operatorów vega-testu wskazuje, że za ten objaw odpowiedzialne jest często zanieczyszczenie szczepionek wirusem małpiej ospy (i nie tylko),
– objawy charakterystyczne dla zespołu Aspergera,
– autyzm i autyzm regresywny, pojawiający się nierzadko nawet kilka miesięcy po szczepieniu (pogorszenie jest wtedy związane ze stopniowym rozprzestrzenianiem się wirusów w organizmie),
– SIDS (tajemnicza śmierć łóżeczkowa).

Co prawda większość źródeł łączyła dotychczas autyzm poszczepienny z konserwantami opartymi na rtęci, takimi jak thimerosal, lub z reakcjami autoimmunologicznymi, ale koncepcje te nie wyjaśniały tak różnorodnych objawów u różnych dzieci. Koncepcja odwirusowego pochodzenia autyzmu wyjaśnia to wszystko: po prostu objawy zależą od stopnia rozprzestrzenienia się wirusów w układzie nerwowym szczepionych oraz od ilości szczepów, które dostały się do organizmu oraz od zachowanej zjadliwości resztkowej. Wszystkie te elementy mogą zależeć od czystego przypadku.

Co więcej, to już nie tylko koncepcja. Reakcja na markery elektromagnetyczne tych wirusów została w powtarzalny sposób potwierdzona przez osoby z uprawnieniami, które zajmują się ww. techniką diagnostyczną od wielu lat. Osoby te pracują w różnych krajach Europy i nie miały wcześniej ze sobą kontaktu. Jak na razie nie było testowanego dziecka autystycznego, w którego centralnym układzie nerwowym nie zostałyby znalezione te wirusy, choć stopień ich rozprzestrzenienia w ich organizmie jest w prawie każdym przypadku inny i zdaje się pokrywać z objawami.

Co więcej, zaobserwowane zostało przez doświadczonych operatorów vega-testu, że wirusy te zupełnie inaczej zachowują się w organizmach dziewczynek, a inaczej w organizmach chłopców. Rzeczą charakterystyczną jest, że w organizmach chłopców atakują głównie różne części mózgu (wymienione wcześniej) i pień trzewny (co wywołuje problemy z perystaltyką i zaparcia). Natomiast w organizmach dziewczynek silne infekcje mózgu są rzadsze, natomiast rzeczą znamienną jest zainfekowanie ciałka żółtego w narządach rodnych. Infekcja u dziewczynek jest również często widoczna w pniu trzewnym (systemie unerwienia jelita), co sprzyja pojawieniu się zaparć. Ciałko żółte produkuje progesteron, hormon, który przygotowuje błonę śluzową macicy do przyjęcia zarodka powstałego z zapłodnionej komórki jajowej. Umożliwia w ten sposób jego rozwój. W wypadku jego nieprawidłowego działania niemożliwe staje się zajście w ciążę. Skutkiem takiej infekcji może więc być bezpłodność.

Co ciekawe, obserwacja to koresponduje z faktem, że statystycznie cztery razy więcej chłopców niż dziewczynek choruje na autyzm, a coraz więcej młodych kobiet jest bezpłodnych (czego nikt nie jest w stanie stwierdzić przecież u małych dziewczynek przed rozpoczęciem współżycia). Rzeczą znamienną jest fakt, że dziewczynki, u których diagnostyka wegetatywno-rezonansowa wykazuje infekcję pnia trzewnego, mają częste zaparcia i problemy z perystaltyką. Jest to coraz częściej spotykany symptom u dzieci.
Niestety, potwierdzenie obecności tych wirusów standardowymi metodami mikrobiologicznymi wbrew pozorom wcale nie jest proste. Najlepszą metodą wydawałby się test PCR na DNA tych wirusów. Problem w tym, że nie gwarantuje to poprawności wyników, ponieważ wszystko wskazuje na to, że zanieczyszczenia te będą śladowe, ogromnie ciężkie do wykrycia. W tym celu zapewne najlepszy byłby materiał pozyskany z biopsji części układu nerwowego (mózgu) takich chorych, i to tych części, które wykazują obecność wirusa w diagnostyce wegetatywno-rezonansowej. Co więcej, dodatkowe nakłuwanie i tak już pokrzywdzonych dzieci autystycznych jest wątpliwe pod względem moralnym.
Czy linie komórkowe używane do produkcji szczepionek są bezpieczne?

Ponieważ, jak już wspomniano, zanieczyszczenia wirusowe spotyka się w liniach komórkowych bardzo często, linie te są badane na niektóre wirusy w trakcie procesów produkcyjnych.
Według oficjalnych danych Instytut Merieux badał różnymi technikami linie komórkowe VERO na obecność bakterii, grzybów, Mycoplasmy, HIV-1, Mason-Pfizer monkey virus (MPMV), SIV (simian immunodeficiency virus – zespół niedoboru odporności małp). Brak w tych dokumentach jakichkolwiek danych, czy komórki VERO były testowane na obecność wirusów takich jak Marburg, Ebola czy małpiej ospy (monkeypox virus). Brak również informacji, czy badane były na takie wirusy jak Nipach, Guanarito (powodujący tzw. gorączkę wenezuelską), Lassa, Sabia (spotykany u osób z twardziną układową) i inne. Operatorzy vega-testu donoszą, że wirusy te ostatnimi czasy również zaskakująco często wykrywane są w diagnostyce wegetatywno-rezonansowej u wielu ludzi.
Co ciekawe, w tym samym dokumencie wspomina się, że prowadzone pod egidą FDA testy (Petricciani et al.) wykazały w niektórych pasażach komórek, że rozrastają się one, formując guzy w kulturach organowych. Mimo to w końcowym wniosku uznano, że komórki zostały „szczegółowo przetestowane i wykazano, że są wolne od przypadkowych czynników na które są aktualnie dostępne testy i do granic czułości tych testów”.

Czy zauważają Państwo, jaką furtkę tu zostawiono:

1. Można sprawdzać owe linie komórkowe na jeszcze inne zanieczyszczenia mikrobiologiczne (na niektóre nie ma jeszcze testu, a na niektóre są, ale nie były „dostępne”).
2. Mowa o granicach czułości testu. W praktyce wiadomo, że nie zawsze jeśli test czegoś nie wykazuje, to tego nie ma. O czynnikach, na które testy nie były wykonywane nie trzeba chyba wspominać – ryzyko ich wystąpienia jest oczywiste.

Dane te pochodzą z dokumentów FDA dostępnych pod adresem:
http://www.fda.gov/ohrms/dockets/ac/00/backgrd/3616b1a.pdf

Poważne wątpliwości odnośnie szczepionek – podsumowanie
Jeśli chodzi o szczepionki i ich kontynuowanie w obecnej postaci, w niektórych krajach pod przymusem administracyjnym, wielu osobom nasuwają się liczne wątpliwości, w tej sytuacji zupełnie uzasadnione.
Czy przyłożyłbyś / przyłożyłabyś własnemu dziecku rewolwer do głowy, by grać w rosyjską ruletkę? Wygląda na to, że właśnie do tego można przyrównać obecne szczepienia – do biologicznej ruletki. Wygląda na to, że po prostu jedna na ileś szczepionek zawiera po pierwsze nie do końca atenuowane czynniki, na które ma działać – i taką możliwość potwierdzają przytoczone źródła naukowe. Oprócz tego szczepionki zawierają związki rtęci, fosforan aluminium, formaldehyd i inne związki chemiczne, i to w ilościach przekraczających normy dla dorosłych, co w zrozumiały sposób budzi niepokój rodziców małych dzieci, którzy się o tym dowiadują, a w zadziwiający sposób nie niepokoją lekarzy pediatrów. Najwidoczniej jest to skutek propagandy koncernów farmaceutycznych i powszechnego braku samodzielnego myślenia, co nie nastraja tych rodziców optymizmem.

Lecz, co gorsza, wygląda na to, że co któraś szczepionka zawiera również ślady RNA i DNA pochodzenia odzwierzęcego lub niewiadomego pochodzenia. Są to zanieczyszczenia, o których mówi się, że są śladowe i związane z produkcją, i to prawda. Istnieją oficjalne informacje, że dostarczają ich komórki używane do namnażania szczepów wirusów i bakterii, na które przygotowuje się szczepionki, ponieważ takie ślady RNA i DNA są znajdowane.
Lecz, co najgorsze, istnieje możliwość, że niektóre z tych „śladów DNA i RNA” to również kawałki sekwencji kodu śmiertelnie groźnych wirusów odmałpich, takich jak Ebola, Marburg, małpia ospa, SV40 (Symbian virus), Pestivirusów (których dowody obecności w partii szczepionki MMR znalazła bezpośrednio w szczepionkach poważna praca naukowa. O niektórych możemy nawet nie wiedzieć.

Problem jest tylko jeden – nie wiadomo ile szczepionek jest zanieczyszczonych: czy jedna na tysiąc, czy jedna na 100, czy jedna na milion. Wymaga to solidnego zbadania przez naukowców niezależnych od koncernów farmaceutycznych. Czy moralne jest badanie tego „in vivo” na własnych szczepionych dzieciach? Każdy rodzic powinien mieć możliwość osądzić to sam.

Coraz więcej niezależnych od koncernów naukowców i uczciwych, myślących i nie zaślepionych propagandą koncernów farmaceutycznych lekarzy ocenia, że ryzyko zachorowania na choroby, na które powszechnie szczepi się najmłodszych, jest niewspółmiernie małe w stosunku do ryzyka wystąpienia poważnych powikłań poszczepienych, w tym autyzmu. Poza tym nawet przechorowanie takich chorób jak odra, świnka czy różyczka w zdecydowanej większości wypadków nie skończy się dla rodziny taką tragedią, jak opieka nad dzieckiem autystycznym.

Coraz więcej głosów zarzuca wręcz oszustwo autorom badań o braku związku szczepień z autyzmem. Istnieją informacje, że badania związane ze szczepieniami przeprowadzone przez CDC (Centers for Diseases Control), m.in. tzw. studium duńskie, zostały sfałszowane. Doktor Poul Thorsen, który występuje w składzie badaczy przeprowadzajacych 21 z 24 badań nad autyzmem okazał się oszustem poszukiwanym przez wymiar sprawiedliwości.
Coraz więcej lekarzy i rodziców dostrzega, że ze szczepieniami „coś jest nie tak”. To nie są już głosy bezosobowego „ruchu antyszczepionkowego” czy „lobby antyszczepionkowego”, jak nazywają zwolenników zweryfikowania stosunku do szczepień ich zdecydowani zwolennicy. To głosy tych, których rodziny bądź rodziny ich znajomych ucierpiały i które w poczuciu obywatelskiego obowiązku chcą ostrzec innych. Tych, którzy mówią zaślepionym butą nauki: „Czy nie moglibyście tego w końcu sprawdzić?”.

Nawet jeśli nazwać ich „lobby antyszczepionkowym”, to jedyną rzeczą, jaką zyskują jego członkowie, jest świadomość, że zrobili wszystko dla zdrowia swych pociech i że mają czyste sumienia, ponieważ ostrzegli zgodnie ze swoją wiedzą i przekonaniem tych, którzy nie są uświadomieni o ogromnym ryzyku związanym ze szczepieniami.
Tymczasem „lobby szczepionkowe” walczy o miliardy dolarów zysków ze swoich produktów – wszystko to pod płaszczykiem oklepanych frazesów, które zdają się wskazywać, że wszystko to robią dla dobra dzieci i wyimaginowanej „odporności zbiorowej”. Wszystko wskazuje jednak na to, że te osoby i korporacje za wszelką cenę nie będą chcieli zrezygnować z tych zysków i nie dopuszczą do strat, nawet jeśli ofiarami tego będą najmłodsi, którzy sami nie potrafią się niestety obronić.

Alexey Cherviakov
Alexey Cherviakov to pseudonim rosyjskojęzycznego diagnosty metodą testu wegetatywno-rezonansowego o wieloletnim doświadczeniu, współpracującego i wymieniającego doświadczenia z wieloma diagnostami tą techniką i uznanymi lekarzami i biologami w Rosji i Ukrainie, który stosują metodę vega-test.
Pragnie pozostać anonimowy, ponieważ lobby zwolenników szczepionek i koncerny farmaceutyczne są bardzo silne również w Rosji. Co więcej, są firmy i instytucje rosyjskie, które hodują różne gatunki małp i sprzedają je koncernom farmaceutycznym do Niemiec w celu pozyskiwania z nich surowicy i różnych tkanek do badań.
Alexey Cherviakov, nauczony przykładem doktora Wakefielda, nie chce ryzykować ani swojej kariery, ani życia, publikując te niewygodne dla przemysłu szczepionkowego fakty, ponieważ wie, że nic by to nie dało. Jest przekonany, że jedynie wzrost świadomości rodziców i uświadomienie wszystkicm ryzyka, jakim obarczone są szczepienia, może wymóc wprowadzenie w różnych krajach braku przymusu szczepień (dobrowolność decyzji w zakresie korzystania z nich lub nie). Nauczony doświadczeniem własnym (obserwował w swojej pracy wiele niepożądanych odczynów poszczepiennych i przypadków autyzmu poszczepiennego), jest zwolennikiem całkowitej rezygnacji z używania małpich linii komórkowych VERO z uwagi na liczne zanieczyszczenia wirusowe, którymi są obciążone. Jest pewien, że te, które już znaleziono (np. wirus SV-40) to jedynie wierzchołek góry lodowej. Co wiecej, jego doświadczenie wskazuje, ż najwięcej niepożądanych odczynów poszczepiennych daje się zaobserwować właśnie po szczepionkach opartych na linii komórkowej VERO.
Alexey Cherviakov jest też zwolennikiem powołania niezależnych od koncernów badań (również na płaszczyźnie rządowej, ponieważ rząd każdego kraju powinien chronić swoich obywateli), które sprawdziłyby dokładnie zanieczyszczenia mikrobiologiczne wszystkich typów linii komórkowych (zwierzęcych i ludzkich, w tym z abortowanych płodów) stosowanych w przemyśle szczepionkowym, w sposób nie bazujący jedynie na opinii producentów. Powinny zostać również wykonane testy duzych partii finalnego produktu – szczepionek. Alexey
Cherviakov jest również zwolennikiem całkowitego zaprzestania, ze względów etycznych, produkcji szczepionek produkowanych w oparciu o abortowane płody, jak również niedopuszczenie w przyszłości do produkcji szczepionek opartych na komórkach nowotworowych pobranych kiedyś od osób chorych na raka (np. komórki HeLa), z uwagi na potencjalne ryzyko wywoływania nowotworów u zaszczepionych nimi osób poprzez przenoszenie niezbadanych jeszcze białek i wirusów onkogennych.

Wykorzystane źródła:
Fragment o niebezpieczeństwie zachowania resztkowej zjadliwości szczepów:
RODZAJE SZCZEPIONEK PRZECIWBAKTERYJNYCH. TYPES OF ANTIBACTERIAL VACCINES, Bożena Futoma-Kołoch, Gabriela Bugla-Płoskońska, Zakład Mikrobiologii, Instytut Genetyki i Mikrobiologii. ul. S. Przybyszewskiego 63-77, 51-148 Wrocław, Uniwersytet Wrocławski

Wykorzystanie komórek VERO (z małpich nerek) do produkcji szczepionek:
1. http://www.fda.gov/ohrms/dockets/ac/00/backgrd/3616b1a.pdf
History and Characterization of the Vero Cell Line
2. http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/19397417
Vero cell platform in vaccine production: moving towards cell culture-based viral vaccines.
Barrett PN1, Mundt W, Kistner O, Howard MK.
3. http://vran.org/in-the-news/infant-monkeys-given-standard-doses-of-vaccines-develop-autism-symptoms/
Neuroinfekcje u chorych na autyzm:
„Immunity, neuroglia and neuroinflammation in autism” (Odporność, komórki gleju i zapalenie układu nerwowego w przypadku autyzmu) – Pardo CA1, Vargas DL, Zimmerman AW. (Int Rev Psychiatry. 2005 Dec; 17(6):485-95).

Infekcje wirusem Ebola:
http://math.lanl.gov/~mac/papers/bio/CHCFH05.pdf
The basic reproductive number of Ebola and the effects of public health measures: the cases of Congo and Uganda, G.Chowell, N.W. Hengartner, C.Castillo-Chavez, P.W. Fenimore, J.M. Hyman, Journal of Theoretical Biology
Badania łączące autyzm z czynnikami środowiskowymi (zaliczają się do nich również szczepionki, autorzy wymieniają wśród prawdopodobnych czynników powiązanych z autyzmem pestycydy, wirusy!!! i chemię domową):
http://www.scientificamerican.com/article/autism-rise-driven-by-environment/
New Study: Autism Linked to Environment
Research links soaring incidence of the mysterious neurological disorder to fetal and infant exposure to pesticides, viruses, household chemicals by Marla Cone
Informacje o używaniu komórek VERO (linia komórkowa z małpich nerek) do produkcji i namnażania w warunkach laboratoryjnych wirusa odry (measles) w celu badania doświadczenia.
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/21590404

Informacja o tym, że firma Baxter używa przy produkcji szczepionek komórek linii VERO (strona producenta):
http://www.careers.baxter.com/pl/baxter_careers/manufacturing.html
Źródła przedstawiająca oficjalne składy szczepionek (można tam znaleźć oficjalne informacje o składzie, jest również informacja o tym, które szczepionki zawierają linię komórkową VERO):
http://vaccines.procon.org/view.resource.php?resourceID=005206
http://www.ncirs.edu.au/immunisation/fact-sheets/vaccine-components-fact-sheet.pdf
http://www.careers.baxter.com/pl/baxter_careers/manufacturing.html

Sposób postępowania z komórkami linii komórkowej VERO w warunkach laboratoryjnych (wspomniano o zanieczyszczeniach):
http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2657228/

Zanieczyszczenie linii komórkowych (w tym linii VERO):
http://wikisites.mcgill.ca/djgroup/images/9/9d/Contamination_%26_cell_line_mixed_up.pdf

http://www.ncbi.nlm.nih.gov/pmc/articles/PMC2657228/

Oficjalne zalecenia FDA w USA odnośnie utrzymywania czystości linii komórkowych (co pośrednio wskazuje, że jest z tym problem):
http://www.fda.gov/ohrms/dockets/ac/00/backgrd/3616b1a.pdf

Informacje o testach, jakim poddano komórki z linii komórkowych VERO przez Instytut Meirieux:
http://www.fda.gov/ohrms/dockets/ac/00/backgrd/3616b1a.pdf

Ślady sekwencji DNA podobnych do sekwencji bazy replikacyjnej wirusa simian 40 (SV40) są obecne w genomie afrykańskich koczkodanów zielonych (małp, z których nerek pochodzą komórki linii VERO):
http://www.pnas.org/content/78/1/95.full.pdf

Przeciwciała przeciwko wirusowi Ebola w żywiących się owocami nietoperzach:
Ebola Virus Antibodies in Fruit Bats, Bangladesh, Kevin J. OlivalComments to Author , Ariful Islam, Meng Yu, Simon J. Anthony, Jonathan H. Epstein, Shahneaz Ali Khan, Salah Uddin Khan, Gary Crameri, Lin-Fa Wang, W. Ian Lipkin, Stephen P. Luby, and Peter Daszak
http://wwwnc.cdc.gov/eid/article/19/2/12-0524_article

Źródło:
http://autism.by/phpBB3/viewtopic.php?f=20&t=506

https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=332410666927296&id=150053878496310

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności, zdrowie i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

48 odpowiedzi na „Eksterminacja ludności

  1. Władimir pisze:

    Jeśli każą ci zaszczepić dziecko to koniecznie przeczytaj to!!!
    http://pracownia4.wordpress.com/2013/08/17/chce-pan-zaszczepic-moje-dziecko-nie-ma-sprawy-prosze-tylko-podpisac-ten-formularz/
    Na zwyrodnialców też czasami są sposoby!

  2. ozyrys19 pisze:

    szczepienia

    Obowiązek szczepień w Europie, systemy odszkodowań i liczba dawek szczepionek podawanych do 6 roku życia dziecka.
    PODPISZ PETYCJE:
    http://www.petycje.pl/7000
    http://petycje.pl/9970
    http://petycje.iozn.pl/szczepienia/

    https://www.facebook.com/stowarzyszeniestopnop

    • ozyrys19 pisze:

      no jakoś dziwnie,chciałam podać link ,a tu się wyświetliła cała informacja z Fb.
      Obrazka nie sposób skopiować ,no ale widać przynajmniej o co chodzi z tymi szczepieniami.

    • ozyrys19 pisze:

      ” W kwietniu 2009 r znana dziennikarka austriacka Jane Burgermeister, założyła skargi kryminalne przeciw Światowej Organizacji Zdrowia (WHO), firmie farmaceutycznej Baxter oraz Rządowi USA z Prezydentem Obamą na czele za rzekome świadome przygotowania do szczepień zainfekowanymi szczepionkami przez sztucznie stworzonego wirusa.
      Dokumenty dotyczące sprawy liczą ponad 100 stron.. Polacy jak zwykle trzymani są w niewiedzy lub manipulowanej wiedzy przez media, głównie prywatne.
      W całej aferze może chodzić o sztuczne rozpętanie pandemii grypy tzw. świńskiej lub ptasiej przez przymusowe szczepienia na wszystkich kontynentach. Według analiz przytoczonych przez Jane Burgermeister, szczepionki są wymieszane ze śmiertelnym wirusem, który może pochodzći z laboratoriów. Szczepienia mają zapewnić katastroficzne rozprzestrzenianie sie wirusa od człowieka do człowieka, a kombinację wirusową według Burgermeister sformułowano na maksymalną szkodę.
      Burgermeister uważa, że szczepienia rozpoczną prawdziwą pandemię, choć pierwsza bedzie li tylko medialna, jak przekonaliśmy się już kilka miesięcy temu. Śmiertelny wirus co niby sam wypłynął w Meksyku, odkryto w partiach szczepionek na zwykłą grypę, przysłanych przez firmę Baxter. Firma posiada nowoczesne zakłady pod Mexico City oraz w Austrii. Baxter wysłał partię zatrutej szczepionki do Niemiec, Austrii, Czech i Słowenii na próbne szczepienia. Eksperci, na których powołuje się Burgermeister, stwierdzili, że objętość materiału Baxtera dostarczonego do próbnych szczepień wystarczyłaby na zabicie ludności globu kilka razy!
      Tylko przez przypadek pracownik czeskiego laboratorium wstrzyknął materiał zwierzętom, stwierdząjac natychmiastowe ich zgony. Wszczęto alarm, wszyscy pracownicy czeskiego laboratorium trafili na kwarantannę. Pracownicy austriaccy do szpitala we Wiedniu, po czym japoński Panasonic zapobiegawczo ewakuował swoich pracownikow z Europy.
      Następnie byla eksplozja paczki z zatrutą szczepionką w pociągu Intercity w Szwajcarii. Paczkę wieziono z Baxtera w Meksyku do laboratorium szwajcarskiego. Okoliczności wybuchu wskazują na spisek. Szczepionka wskutek wybuchu rozeszła się przez system klimatyzacji po całym pociągu w formie aerozolu — najbardziej skuteczny sposob skażenia wszystkich pasażerów. Sprawę wyciszono, ofiar nawet nie poddano obserwacji.
      Jak uważa Jane Burgermeister, rozwiązaniem na tę groźną sutuację powinno być masowe zaskarżanie firm farmaceutycznych i organizacji oraz czynników rządowych promujących przyjmowanie szczepionki. W Polsce także należy pilnie przetłumaczyć te dokumenty na język polski i działać! Na nic troska o pracę i rodzinę, skoro możemy już za kilka miesięcy nie żyć. Jane Burgermeister sugeruje, żeby Polacy zaskarżyli firmę Novartis odpowiedzialną za szczepionkę, która być może spowodowała śmierć bezdomnych wskutek szczepień ostatniego lata. Wszczęla też w Austrii postępowanie prawne przeciw innym sprawcom pandemicznych szczepień.”

      • Ktoś pisze:

        „Tylko przez przypadek pracownik czeskiego laboratorium wstrzyknął materiał zwierzętom, stwierdząjac natychmiastowe ich zgony. ”

        • e tam. To „PALEC BOŻY” tylko ludzie są zbyt opętani „i-podyzmem” by dostrzegać „niedostrzegalne”.
  3. ozyrys19 pisze:

    Mieszanka antywirusowa na wszystkie syfy w powietrzu ,które znamy i których nie znamy.
    Wytyczne od SFL :

    Liść babki lancetowatej 90 g (silne własności regenerujące)
    Liść bobrka trójlistkowego 140 g (przeciwzapalne, poprawia przemianę materii)
    Ziele fiołka trójbarwnego 140 g (silny antybiotyk roślinny, działa wiruso- i bakteriobójczo, ma zdolność tłumienia w mieszankach nawet prątków gruźlicy)
    Kwiat kasztanowca zwyczajnego 125 g (poprawia wchłanianie mieszanki do drobnych naczyń krwionośnych i przez barierę krew-mózg),
    Kwiat lawendy lekarskiej 140 g (regeneruje skórę i śluzówki, działa uspokajająco i aspetycznie)
    Korzeń mniszka pospolitego (lekarskiego) 230 g (odtruwa i oczyszcza organizm, działa moczopędnie, przeciwwirusowo i przeciwbakteryjnie)
    Kwiat stokrotki 180 g (silnie przeciwwirusowy, działa również przeciwnowotworowo, działając tłumiąco na wirusy onkogenne)
    Ziele czystka 115 g (tego samego, który jest stosowany jako profilaktyka przeciwboreliozowa, czyli Ciscus incanus; czystek działa przeciwbakteryjnie i przeciwwirusowo)

    Zioła dokładnie odważyć wymieszać w dużym naczyniu

    Dziecko i osoba drobna może zaparzać w termosie 2 – 3 stołowe płaskie łyżki dziennie, wypijać na czczo (czyli 0,5 godziny przed jedzeniem lub 2 godziny po).
    „Pełnowymiarowy” dorosły może zaparzać 3 czubate łyżki (jak w większości kuracji ziołowych).
    Wszystko w czasie trwania choroby wirusowej, bo ostatecznie to organizm musi zwalczyć przyczynę choroby.

  4. mrnice pisze:

    macie coś na stracenie brzucha ??

    • ozyrys19 pisze:

      Tak ,odrobaczanie ,odkwaszanie ,to idzie w parze 🙂

    • Alina pisze:

      Do Mrnice. Pewnie że mamy. Po przeczytaniu artykułu o boleriozie i czystku , pomyślałam spróbuję. I tak moja rodzina pije czystek już czwarty miesiąc.Parzę w szklanym dzbanku: 2 łyżki czubate czystka zalewam litrem wrzątku. Po wypiciu pierwszego naparu ,te same zioła zalewam jeszcze dwukrotnie. .Dla mnie czystek to raczej czyściciel. Ponadto po każdym jedzeniu , zjadam łyżeczkę mielonego ostropestu, który stosuję już rok. Efekty są widoczne gołym okiem. Chudnie się powoli ,ale korzyści są wielopłaszczyznowe. Skóra staje się gęstsza i bardziej gładka bez wysuszeń, pomimo odczucia suchości w buzi , po wypiciu naparu oraz skóra,,wtapia” się w ciało powoli. Przestałam kichać przy wąchaniu mielonego pieprzu. Po chemio i radioterapii dostałam reumatyzmu, a z tym związane obrzęki dłoni i stóp, zwłaszcza przy wysokiej wilgotności powietrza. Od dwóch miesięcy obrzęki ustąpiły całkowicie .Jestem lżejsza o jakieś 5 kg. Natomiast mój mąż, zmniejszył się 10 cm w pasie. Jemy to na co mamy ochotę, ale też zawsze byliśmy i jesteśmy w ruchu.U mnie występuje czasami ,mocne łaknienie na coś słodkiego. Chudnie się jakby od środka. Ponadto uryna , tak przez okres pierwszych dwóch tygodni jest czasami bardzo mętna i mocno brunatna. Wygląda jakbyś czyściła rury z rdzy. To tak w skrócie. Życzę wytrwałości i pozdrawiam Wszystkich.

      • ozyrys19 pisze:

        spalają się tłuszcze wewnętrzne,które powstają jako ochrona naszych narządów przed spaleniem kwasami.
        Z tego powodu ,kiedy zaczynamy odkwaszać organizm zaczynamy chudnąć ,ponieważ masa tych tłuszczy powoli sie zmniejsza.
        Całkowicie błędne jest chudnięcie na zasadzie spalania zewnętrznej tkanki tłuszczowej ,gdyż zaraz po zaprzestaniu diety mamy efekt jojo…bo organizm tak się broni przed spaleniem swoich narządów :
        http://vistafit.manifo.com/rownowaga-kwasowo–zasadowa
        http://vistafit.manifo.com/odchudzanie
        http://vistafit.manifo.com/zegar-biologiczny

        Na tym zegarze biologicznym podane są godziny największej aktywności naszych narządów w celu regeneracji .
        Proszę sobie sprawdzić w których godzinach czujecie dyskomfort?
        W których godzinach w nocy budzicie się najczęściej?
        Który narząd najbardziej Wam doskwiera? Wówczas ,wiecie o której godzinie przyłożyć się do wypoczynku.
        Nerki..powinny odpoczywać w godzinach między 17 – 19 tą ,wówczas mają największa szansę na regenerację .
        Szumy uszne to słabe nerki,czyli potężne przemęczenie i…zakwaszenie ,a co za tym idzie zagrzybienie .

    • Adrian G pisze:

      Masz klasyczną dietę w której króluje gluten? I poza tym czy często pijesz piwko?

      • Alina pisze:

        Efekt rdzy wystąpił u mojego męża. Faktycznie, zawsze lubił pieczywo i piwko. Ja piwa nie piję, a chleb kupuję na zakwasie i jem bardzo mało oraz rzadko. Dodam jeszcze, że przed czystkiem piłam 2 miesiące szałwię i w dniu , w którym rozpoczęłam picie czystka, to rano wypiłam szałwię,a w południe, zaczęłam pić czystek. Wieczorem rozbolała mnie bardzo mocno głowa. Nie wiedziałam skąd ten ból. W nocy dostałam odpowiedź. Przyśniła mi się pani Ewa Kulejewska, która powiedziała do mnie tak: pamiętaj, szałwia potrafi być zazdrosna. Podpowiedź była jasna. Został tylko czystek.

  5. Ala pisze:

    Amerykański doktor Harris Coulter o szczepieniach:
    „Jeśli wróg zewnętrzny wyrządza szkodę naszym dzieciom, wypowiadamy mu wojnę. Lecz prowadzimy tę wojnę sami ze sobą. Każdego dnia, w którym trwa program szczepień, setki zdrowych dzieci zmieniamy w niedorozwinięte umysłowo, ślepe, głuche, autystyczne, w epileptyków, jednostki niezdolne do nauki, niestabilne emocjonalnie, w przyszłych młodocianych przestępców”.

    • Tessi pisze:

      Komuś właśnie o to chodzi. Do tego dochodzą inne elementy eksterminacji. Przecież je znamy.

    • BasiaB pisze:

      Na potwierdzenie słów Ali :
      ” Dziesiątki dzieci zmarły po podaniu szczepionki dostarczonej przez ONZ dla terenów okupowanych przez rebeliantów w Syrii.

      Prison Planet

      Strona główna
      Polityka
      Ekonomia
      Nauka i technologia
      Multimedia
      Globalne trendy
      Radio i TV
      Kultura
      Kontakt
      

      Dziesiątki dzieci zmarły po podaniu szczepionki dostarczonej przez ONZ dla terenów okupowanych przez rebeliantów w Syrii.
      Kurt Nimmo, 
Prison Planet.com
      USA
      2014-09-19
      Nauka i technologia
      Według lekarzy z terytoriów okupowanych przez najemników USA i Arabii Saudyjskiej, szczepionka Programu Narodów Zjednoczonych przeciw odrze spowodowała „potworną śmierć” 36 dzieci w północnej Syrii,.

      U niemowląt, którym podano trującą szczepionkę zdiagnozowano szybko spadającą akcję serca a ich ciało zmieniło kolor na niebieski.

      Anty Assadowscy aktywiści oskarżyli syryjski rząd o zatrucie szczepionek cyjankiem. Wcześniej najemnicy oskarżyli rząd syryjski o przeprowadzenie ataku bronią chemiczną w Ghouta, dzielnicy Damaszku. Później odkryto jednak, że to tzw rebelianci byli odpowiedzialni za przeprowadzenie ataku.

      Według doniesień prasowych pojawiły się sprzeczne dane co do liczby zmarłych w miastach Jirjanaz i Maaret al-Nouman w północno-wschodniej prowincji Idlib.

      „W Jirjanaz, w prowincji Idlib co najmniej pięcioro dzieci zginęło, a 50 innych cierpi na zatrucia lub reakcje alergiczne po szczepionkach przeciwko odrze,” przekazało syryjskie Obserwatorium Praw Człowieka.

      Oprócz 36 zgłoszonych zgonów, poważnie zachorowały dziesiątki innych dzieci. ”
      http://www.prisonplanet.pl/nauka_i_technologia/dziesiatki_dzieci_zmarly,p589387038

      Assad nigdy by tego nie zrobił swoim ludziom. To taktyka USA by poddani stracili do niego zaufanie.

  6. Ala pisze:

    „Na wiele bowiem rzeczy mamy codziennie wpływ i to jak najbardziej. I tylko my, a nie nikt inny. Na różne rzeczy możemy wpływu nie mieć, ale akurat na to co wkładamy do swojej buzi lub nakładamy na swoją skórę jak najbardziej wpływ mamy, bo parszywej jakości pseudojedzenia nikt nam siłą do ust przecież nie włoży, naszpikowanego chemikaliami kremiku też siłą na skórę nie nasmaruje – tutaj sami się dobijamy własnymi rękami. Nie ma na co lub na kogo zwalać teraz odpowiedzialności, po prostu weź się w garść i zacznij w końcu dokonywać świadomych wyborów jeśli chcesz być przewlekle zdrowy, bo o Twój układ immunologiczny nikt inny oprócz Ciebie lepiej nie zadba, to jest pewne. Ty i Matka Natura możecie to zrobić. Ona bowiem doskonale zabezpieczyła swoje dzieci, które choć robią dużo głupich rzeczy, to jednak tak czy inaczej zasługują na Jej bezwarunkową miłość i mają drogę do zdrowia zawsze otwartą, ilekroć będą chciały Ją za swoją głupotę przeprosić, naprawić swoje błędy i nie wracać już nigdy na destrukcyjne tory z których zawróciły.

    Choroby stylu życia można odwrócić jedynie ZMIANĄ stylu życia, czyli usunięciem przyczyny, dla której system zaczął wysyłać niepokojące sygnały, jeden po drugim.
    Nie liczmy na to, że zostaną wymyślone na to kiedykolwiek jakiś cudowne tabletki.
    Nie ma tabletek na lenistwo, wygodnictwo, próżność, łakomstwo i brak ruchu.
    I nigdy nie będzie.
    Nawet wiedza na nic się Tobie nie przyda gdy zabraknie działania.
    Bo to właśnie w DZIAŁANIU leży siła. Chcieć to móc.

    http://hipokrates2012.wordpress.com/2014/10/04/najwazniejsza-rzecz-oslabiajaca-odpornosc-twoja-i-twoich-dzieci/

    • Alina pisze:

      Dokładnie o to chodzi. Zawsze mówię w swojej rodzinie,żeby Wam ręce do tyłka nie przyrosły, ale mowa trawa. Dlatego, swoim postępowaniem i przykładem wymusiłam zmianę stylu życia w swoim domu i otoczeniu.

  7. Ala pisze:

    „Śmiertelne szczepionki obowiązkowe. Polka ujawnia światowy przekręt farmaceutyczny
    Świat

    Publikujemy list otwarty prof. dr Marii Doroty Majewskiej w sprawie śmiertelnych szczepionek obowiązkowych w Polsce, zawierających śmiertelne dawki rtęci.”

    http://www.twojewiadomosci.com.pl/content/%C5%9Bmiertelne-szczepionki-obowi%C4%85zkowe-polka-ujawnia-%C5%9Bwiatowy-przekr%C4%99t-farmaceutyczny

    • Pani E pisze:

      Alu a czytałaś komentarze pod jej listem otwartym?czy ty widzisz ilu tam oszołomów proszczepionkowych?? Mnie akurat temat jest bliski bo moje dziecko dostało autyzmu po szczepieniu:( i jak tylko o tym głośno mówię to ze wszystkich stron mnie tępią 😦 i obrzucają błotem. Niestety myślę ze ta mądra Pani źle skończy- tak farmacja „pozbywa się” niewygodnych ludzi….PS Jeden z komentarzy „mądrego” internauty….”autyzm powstaje w życiu płodowym”…..tak to czytam to zastanawiam się co stało się w życiu płodowym takiego oszołoma że ma tak wąskie pole widzenia…beton, beton pokryty żelbetonem

      • Ala pisze:

        Mówi się ze idiotów nie sieją, zastanawiam się czasem czy faktycznie… ?

        • Pani E pisze:

          Taaak, może w życiu płodowym już miał „zainstalowany program” i będzie go realizował, czy tego chcemy czy nie…takiemu to się nawet „na siłe” nie pomoże….Albo to po prostu przedstawiciel GlaxoSmithKlein i dlatego takie bzdety wypisuje….. Dostanie prowizję za „dbałość o dobre imię” pracodawcy- ludobójcy 😦

  8. Władimir pisze:

    „Przeprowadzone w różnych ośrodkach naukowych badania eksperymentalne, kliniczne i statystyczne udowodniły ponad wszelką wątpliwość nie tylko bezpodstawność stosowania masowych szczepień, ale także pokazały toksyczność tego co nazywa się enigmatycznie dobrodziejstwem ludzkości. Obecnie już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może mówić o pozytywnej stronie szczepień.

    Spadek liczby zachorowań wystąpił dużo wcześniej aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków. Spadek zachorowań na 11 podstawowych chorób zakaźnych nastąpił o trzy pokolenia wcześniej, aniżeli wprowadzenie szczepień i antybiotyków w populacji. Spadek ten, jak dowodzą analizy jest związany z wprowadzeniem wody wodociągowej w dużych aglomeracjach, poprawą sytuacji sanitarnej i podniesieniem poziomu higieny. Kraje europejskie, w których nie wprowadzono szczepień zanotowały także spadek zachorowań na odrę i polio, równolegle z krajami, które wprowadziły szczepienia. Raport Światowej Organizacji Zdrowia podaje, że nie ma korelacji pomiędzy wprowadzeniem procedury szczepień a śmiertelnością w krajach trzeciego świata. Notowany spadek śmiertelności związany jest z podnoszeniem się poziomu higieny i wprowadzeniem wodociągów oraz poprawą jakości odżywiania.

    Przykładowo, dodawanie rtęci do szczepionek rozpoczęto w 1930 roku. Do tego czasu nie znano choroby zwanej autyzmem. Po raz pierwszy opisano takie chore dziecko w 1938 roku. Ale gwałtowny wzrost zachorowań na autyzm, zdrowych dzieci w 2 – 4 roku życia, nastąpił dopiero w latach 90 ubiegłego roku, po wprowadzeniu tzw. szczepionek potrójnych. O ile w latach 70-tych notowano jedno zachorowanie na autyzm na 10 000 nowo narodzonych dzieci, to po wprowadzeniu tych nowych szczepionek w 1991r. jedno zachorowanie notowano raz na 150 zaszczepionych dzieci.

    Gdyby stosować zasady farmakopei [czyli biblii dla lekarzy i służby zdrowia] to ilość tylko rtęci, zawartej w szczepionce mogłaby być użyta dla dziecka o wadze 135 kg. Wiadomo, że ośrodki szczepionkowe zalecają jednorocznemu dziecku nawet 10 szczepionek. W tej sytuacji takie dziecko powinno ważyć ponad 1350 kg w pierwszym roku życia. Wiadomo także, powszechnie, że waga jednorocznego dziecka rzadko przekracza 10 – 15kg. W tej sytuacji toksyczność tylko rtęci zawartej w jednej ampułce, przekracza dopuszczalne normy ponad 100 razy czyli 10 000 %. I chyba tak należy liczyć zysk producentów i ich pomagierów w rozprowadzaniu tego środka. Do tego należy doliczyć toksyczność glinu i innych pierwiastków zawartych w szczepionce.

    Były bardzo ciekawe osobiste refleksje naukowców z USA, którzy opisywali swoje problemy powstałe w chwili publikacji pierwszych dowodów na toksyczność szczepionek. Wielu z nich pozbawiono pracy i zastosowano swoisty ostracyzm, nie zapraszania na sympozja i konferencje naukowe. Bardzo ciekawe były prace doświadczalne pokazujące wypływ jonów wapnia już w 3 minucie po podaniu szczepionki szczurom. Jeżeli takie zmiany obserwujemy już w 3 minucie po podaniu injekcji to co dzieje się z mózgiem małego człowieczka, szczególnie narażonego w okresie wzrostu na wszelkiego rodzaju uszkodzenia?

    Obalono także wszelkie mity o rzekomej skuteczności szczepionek w zwalczaniu hipotetycznych epidemii. Jak powszechnie wiadomo bez mała symbolem skuteczności szczepień przymusowych jest rzekome zwalczenie, dzięki szczepieniom ospy. Niestety osobnicy wyrażający taki pogląd posiadają minimalną wiedzę w zakresie historii medycyny i powtarzają jedynie teksty reklamowe producentów szczepionek. Szczepienia przeciwko ospie wprowadzono w 1801r. i dopiero po 178 latach WHO uznało, że można zaprzestać szczepień w związku ze zwalczeniem ospy. Tak więc zwalczenie jednej choroby zajęło “rządowej” medycynie aż 7 pokoleń. Każdy kto zna chociaż trochę historię medycyny wie, że inną chorobę wirusową tzw. poty angielskie “natura” zwalczyła w ciągu jednego pokolenia. Pierwsze zachorowania w Gdańsku stwierdzono w 1709 roku, a zakończenie nawrotów epidemii nastąpilo już w 1736 roku, tak skuteczne, że do dnia dzisiejszego nie potrafimy znaleźć jej śladów. W wymienionym okresie ta bardzo ciężka choroba uśmierciła prawie 60 % mieszkańców Gdańska.

    Zupełnym kuriozum był natomiast fakt poddawania szczepieniom przeciwko ospie dzieci w Polsce jeszcze do 1981 roku, a więc 3 lata po zakończeniu szczepień przez WHO. No tak, ale zapasy szczepionek były i trzeba je było rozchodować. Policzmy: 3 lata razy ok 500 000 dzieci i razy 50 zł. “Czysty” dochód do prywatnej kieszeni, z państwowej kasy. Podobnie “upłynniono” zapasy szczepionek w 1997roku w czasie słynnej powodzi na południu Polski. Wiadomo, że na wytworzenie przeciwciał potrzeba ok 3 do 6 tygodni. Tak więc szczepienie w czasie powodzi tylko pogarszało stan zdrowotny pacjenta, narażając go, gdyby taka sytuacja wystąpiła, na sepsę. Ale odpowiednia reklama w prasie i tv zrobiła swoje i ludzie godzinami stali w kolejce do szczepień, co pokazywała tv.

    Podobnie, pomimo szczepień notujemy, od początku lat 90-tych ubiegłego wieku, nawrót zachorowań na gruźlicę, rzekomo z powodu zakażeń przybyłych do nas z dawnej Rosji. Niestety choroba występuje u ludzi szczepionych. Tak więc albo szczepionka jest nieskuteczna, dlaczego więc wydajemy pieniądze na jej zakup?

    Albo powinniśmy szukać innej przyczyny np. niedoboru białka z powodu jedzenia kartkowych przydziału kości w stanie wojennym lat 80-tych, a obecnie tych wszystkich fastfoodów i kiełbas faszerowanych genetycznie modyfikowaną soją. Podobnie przymusowe szczepienia przeciwko WZW wprowadzono w 8 lat po stwierdzeniu radykalnego spadu zachorowań na tą chorobę. W dodatku szczepi się głównie dzieci, które raczej nie zachorują. Tak samo było z “epidemią” błonnicy w 1993-4 roku, kiedy to chorowały dzieci szczepione równie często jak i nie szczepione.

    Należy także zwalczać kolejny absurd przemysłu szczepionkowego o rzekomej konieczności szczepienia całej populacji bo inaczej może rozwinąć się epidemia. Jeżeli szczepienia są skutecznym sposobem zapobiegania chorobom, to osoby zaszczepione nie powinny zachorować w żadnym przypadku, a te niezaszczepione będą sobie same winne. Niestety jak obserwujemy efekty szczepień przeciwko grypie to sytuacja jest odwrotna. Ciężki przebieg grypy obserwuje się dużo częściej u osób szczepionych aniżeli u nieszczepionych. Podobie było z zachorowaniami na błonnicę w latach 1993-94. Jak to podał prof.Boyd E.Haley, koszt produkcji jednej szczepionki – ampułki to 2 centy, a koszt sprzedaży to ok. 50 dolarów. Takiego zysku nie mają nawet dilerzy narkotyków czy też handlarze bronią.

                                                                                                                                       dr Jerzy Jaśkowski
    

    Polecam dodatkowo doskonały i porażający wykład dr Jaskowskiego na you tube -„Toksyczne szczepienia”-http://www.youtube.com/watch?v=b3Wd2_vCOKU

                SKŁAD SZCZEPIONEK-czyli co pozwalasz wstrzyknąć swojemu dziecku
    

    -Antygeny-atenuowane wirusy, zabite bakterie
    -Zawiesina- może zawierać białko jaja kurzego, antygeny jaja, żelatynę, hodowle tkankową (alergeny, KOMÓRKI Z ABORCJI w szczepionkach MMR, Priovix,OPV!!)
    -Konserwanty-TIOMERSAL (związek rtęci) !!, fenol
    -Antybiotyki-neomycyna, streptomycyna, polimyksynaB,
    kanamycyna, chlorotetracklina, genamycyna
    -Stabilizatory-laktoza, sorbitol, żelatyna, mleko, albuminy,malfoza, miód, histydyna,heparyna, dekstroza, sacharoza, glicerol, sole magnezu.
    -Adjuwanty-ZWIĄZEK ALUMINIUM, SKWALEN!!!
    -Inne- FORMALDEHYD! ( stosowany do konserwacji zwłok!), związki sodu, potasu , fosfor, eter, polisorbat 80 (powoduje bezpłodność)!
    -Zanieczyszczenia-np wirusy.

    Wmawiają nam lekarze, że jak zostanie przekroczona bariera 20% ludzi, którzy się nie szczepią wybuchnie epidemia, można to było usłyszeć wielokrotnie w TV, czy prasie, więc zobaczmy jak sprawa wygląda w UE.

    Szczepienia obowiązkowe w UE:
    BELGIA: polio (IPV)
    FRANCJA: tężec, dyfteryt (błonica), polio (IPV)
    WŁOCHY: polio, dyfteryt, krztusiec (koklusz), zapalenie wątroby typu B
    NIEMCY: nie ma obowiązku
    HOLANDIA: nie ma obowiązku
    HISZPANIA: nie ma obowiązku
    U.K.: nie ma obowiązku
    AUSTRIA: nie ma obowiązku
    SZWAJCARIA: nie ma obowiązku
    IRLANDIA: nie ma obowiązku
    ROSJA: nie ma obowiązku

    Proszę zauważyć, że w tych krajach nie ma epidemii nawet pomimo bardzo dużej liczby przyjeżdżających na stałe, czy to z Afryki, Azji, Turcji itd.

    Oczywiście żaden zabieg w Polsce nie jest przymusowy i ta sama zasada dotyczy szczepień, określenie obowiązkowy nie oznacza przymusu i do tej pory ci rodzice na których Sanepid nałozył grzywny za nieszczepienie wygrali w Sądach Administracyjnych, a ostatnie orzeczenie z 1 sierpnia tego roku NSA mówi wyraźnie, że Sanepid nie ma prawa nakładać grzywny, może to zrobić ewentualnie wojewoda, szczegóły tego orzeczenia znajdą sie na stronie STOPNOP we wrześniu.”
    _ http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rzad-australijski-zabiera-ulgi-podatkowe-rodzicom-niezaszczepionych-dzieci >>> Lech

    • Pani E pisze:

      Czytałam to, są tylko pewne problemy natury powiedzmy finansowej; BIG PHARMA została „powołana do życia” jak wiemy przez klan Rockefellerów, nie po to by pomagać ludziom, lecz po to, aby ONI mieli z nas -niewolników- kasę. I JUŻ NA WSTĘPIE- moja wypowiedz jest moją opinią i nie jest kierowana do nikogo personalnie, opiera się na publikacjach, jakie posiadam w swojej „domowej bibliotece”; ze STOPNOP też jestem zaprzyjaźniona, deklaracje podpisałam, odmawiam szczepienia dalszego dzieci, choć w moim przypadku i tak jest „po kwiotach”- bo dziecko ma NOP. Niestety nie zgadzam się z LECHem w 100% jesli chodzi o ost. akapit- niby SANEPID nie ma prawa, ale to robi, a szczególnie małopolska w tym przoduje, sama mam 3 koleżanki ciągające się po sądach; co więcej, rodzice nieszczepiący dzieci mają problemy z lekarzami- tak LEKARZAMi w przychodniach i gdzie nie pójdą mają problemy [np szpitale nie chcą wykonać prostych zabiegów jesli dziecko nie ma wpisu o szczepieniu na WZW, słyszałam też o odmowie zabiegów dentystycznych z tychże samych powodów].
      Jeśli chodzi o WHO, to JA OSOBIŚCIE byłabym bardzo ostrożna z opiniami tejże instytucji [taaaak to ci sami którzy wprowadzili np. Codex Alimentaris i całą masę innych przykrych rzeczy] i są po prostu dla mnie mało wiarygodni. TO MOJE ZDANIE zaznaczam, choć temat WHO tez się na forum przewijał.
      Szczepienia- najbardziej idiotycznym tłumaczeniem „proszczepionkowów” jest to,że WSZYSCY muszą się szczepić… Tak, dobrze czytacie, „szczepionki działają wtedy gdy tzw WYSZCZEPIALNOŚĆ jest bliska 90% populacji” czyli jak zaszczepią 89% i wybuchnie epidemia to nie ich wina…. Co więcej- poczytajcie ulotkę- ŻADEN producent szczepionki NIE GWARANTUJE skuteczności!!!! Tym samym, PO CO SZCZEPIĆ? równie dobrze „wyszczepialność” może być 2% a kto ma być chory to zachoruje i tak, a będzie taniej. Zauważcie, rozejrzyjcie się na dzieci dzisiaj- przecież to wiecznie chore chuchra- takie szczepione na wszystko nawet na KURZ a przychodnie pełne!!!! Jaki jest zatem sens?? Moze zamias szczepić to zacząć ludzi uczyć gotować wartościowe potrawy, jeść ekologicznie itd. zachęcać do sportu w rodzinie?? No tak,,,,,,,ale Rockefellery nie zarobią- i tu się koło zamyka. A rtęć i inne sprawy- to już drugorzędne-nikt tak napraswdę nie wie co oni tam pakują do środka… PS Wiecie kiedy ustała epidemia i zwiększona zachorowalność na gruźlicę w LONDYNIE ? [fakt historyczny] – gdy w całym mieście, szczególnie w biednych dzielnicach zrobiono kanalizację oraz doprowadzono bieżącą wodę…2 lata pozniej gruźlica „wymarła”……. i tyle w temacie

    • Pani E pisze:

      To zdanie mi się podoba z powyższego wpisu cytowanego przez Władimira:
      „Obecnie już tylko wyjątkowo niedokształcony osobnik może mówić o pozytywnej stronie szczepień.”
      należy to wydrukować i wytłuścić i powiesić w każdej polskiej przychodni-niestety oceniam tak 80% personelu medycznego to wyjątkowo niedokształcone osobniki….

  9. Władimir pisze:

    „Wyjątkowo niedokształcone osobniki…” – całkowicie się z tym zgadzam. Tylko zauważ Elu, że „cwaniaki” tak ustawiły system kształcenia by owe osobniki celowo były ogłupiane i nie dokształcone by czynić jak najwięcej szkody w ich „chodowli”. – A więc znów PROGRAM!!!

    Leczenie raka – czy wielki biznes?
    „Na całym świecie wydaje się przeogromne pieniądze na „walkę” z rakiem, fakt znalezienia lekarstwa okazałby się druzgocący w skutkach dla całego przemysłu farmaceutycznego i medycznego… co gorsza ludzie którzy zbijają fortuny na ludzkim cierpieniu za wszelką cenę próbują zatuszować informacje o skutecznych, naturalnych metodach leczenia. Sam fakt że np Jason Vale który twierdził że witamina B17 jest lekarstwem na raka trafił do więzienia mówi samo za siebie… albo fakt że w Ameryce terapia Gersona jest nielegalna.

    Leczenie raka jest najbardziej tuszowanym tematem w historii medycyny. Chemioterapia zabija więcej ludzi niż sam rak. Na nasze szczęście z każdym dniem przybywa nowych dowodów które mówią wyraźnie – chemioterapia zabija!
    Konwencjonalni onkolodzy nie tylko nie pozwalają na naturalne leczenie ale nawet zastraszają wielu pacjentów zmuszając ich do swoich metod leczenia, które niestety nie są skuteczne.
    Naukowcy przebadali takie leki jak: imatinib (Glivec) – lek na białaczkę oraz sunitynibem – lek na nowotwory przewodu pokarmowego lub zaawansowanego raka nerki i uznali, że oba te leki w pierwszej fazie leczenia mogą zmniejszyć guzy ale potem prowadzą do agresywnych przerzutów, nowotwór wraca z jeszcze większą siłą i rośnie znacznie szybciej niż pierwotny.

    Leczenie chemioterapią ciężko uszkadza zdrowe komórki a następnie powoduje, że uwalniają one białko WNT16B, które jest paliwem dla rosnącego guza. Po leczeniu chemioterapią nowotwór jest wysoce odporny na przyszłe leczenie a DNA takiego człowieka jest poważnie uszkodzone, nie wspominając już o jego układzie odpornościowym z którego mało co pozostaje, dlatego mało kto przeżywa kolejne 5 lat po zastosowaniu chemioterapii.
    Coraz częściej zdarza się, pacjent leczony jest na jeden rodzaj raka, wstrzykuje mu się chemioterapię i w ten sposób rozwija się drugi typ raka. Onkolog często twierdzi, że oba te guzy nie mają z sobą nic wspólnego. Niestety, naukowcy udowodnili, że są konsekwencją po chemioterapii.

    Jest jeszcze jedno wielkie niebezpieczeństwo, o którym ludzie z reguły nie wiedzą. Farmaceuci przygotowujący toksyczne substancje chemiczne dla klientów narażają się na zachorowania i często z tego powodu umierają. Podobnie jest z personelem medycznym pracującym przy podawaniu chemioterapii.
    Chemioterapia jest bardzo toksyczna dla organizmu człowieka i łatwo wchłania się przez skórę, i jest to coraz bardziej niepokojące i smutne, że setki tysięcy ludzi ginie każdego roku na całym świecie przez stosowanie tej metody leczenia.
    Co parę dni dostaję podobne ostrzegające listy od obrońców ludzkiego życia, którzy nagłaśniają ten temat.

    Toteż zanim rozpoczniesz leczenie, wprzódy zapoznaj się jaką masz gwarancję, że wyleczysz raka klinicznymi metodami. Zrób to przed leczeniem, po zastosowaniu chemioterapii może być już za późno!
    Lekarze, którym ufamy dają nam nieskuteczne leki, w ostatnim roku 1200 Kanadyjczyków zostało poszkodowanych przez chemioterapię. Tylko w Toronto zmarło z tego powodu 137 pacjentów z nowotworami i 13 w New Brunswick
    Ludzie zaczynają się coraz mocniej budzić w kwestii szkodliwości chemioterapii. Jeżeli chcecie pomóc to podajcie tą informację dalej! Nie pozwólmy aby ów metoda „leczenia” wciąż mordowała ludzi! ” http://www.vismaya-maitreya.pl/naturalne_leczenie_alert_-_chemioterapia_zabija.html

    • Pani E pisze:

      Tak -Gerson który opracował skuteczną metodę leczenia raka- uciszono na wieki…… kto to słyszał, żeby nowotwory leczyć lewatywą z kawy?? A gdzie zarobek dla BIG PHARMY? Doktor Hamer twórca pięciu praw natury, zajmujący się nowotworami od wielu lat- zniszczyli go, odebrali prawo do zawodu lekarza oraz zamknęli w domu dla obłąkanych, tak samo zresztą zniszczyli H. Clark. A doktor Maslansky [Kanada, ale z pochodzenia Polak] opublikował książkę o tym, że tak właściwie pacjentow zabijają lekarze przepisywanymi lekami [np. ktoś ma chore zatoki, a dostaje lek powodujący zwiotczenie mięsnia sercowego lub niewydolność wątroby i umiera- ale zatoki ma zdrowe przy zgonie wiec trudno powiązać te dwa zdarzenia]- to po publikacji uprowadzono mu dzieci i generalnie musiał uciekać z Kanady… Także to najlepsze dowody, że BIG PHARMA nie chce obkurczenia zysków….. A jaki biznes to cukrzyca!!! kochani, ta insulina, te peny, te paski wskaźnikowe- to dopiero dochód!! I ktoś by pomyślał ze w 21 wieku cukrzycy nie możemy wyleczyć? Możemy, tylko to mało dochodowe… Jak pisze dr RATH [który jeszcze żyje….zobaczymy jak długo] „Farmacja nie zarabia jedynie na trupach i ludziach zdrowych dlat

      • Pani E pisze:

        dlatego ich nadrzędnym celem jest utrzymywanie jak najdłużej każdego pacjenta w stanie choroby, najlepiej chronicznej, i lekami- najwyżej- niwelować niektóre objawy choroby aby np. pracował i zarabiał na lekarstwa….” kolo się zamyka, a niewolnik się kręci w kółko.

  10. Władimir pisze:

    Szczepionki, czyli zastrzyki kalectwa!
    „Większość środowiska naukowego, zamiast badać przypadki negatywnego wpływu szczepionek na zdrowie, uczestniczy w procederze, którego skutkiem jest produkcja zastępów niepełnosprawnych. Ludzie zwykle wierzą, że lekarze chcą ich dobra i pozwalają na to, aby aplikować małym dzieciom substancje zawierające formaldehyd, tiomersal i inne substancje działające neurodegeneracyjnie.

    Jeśli dziecko jest zdrowe i silne, może przetrwać szczepienie, najwyżej odchorowując nieco wstrzyknięcie tych dziwnych substancji. Uszkodzenia neurologiczne zapewne powoduje każda iniekcja, ale u niektórych dzieci dochodzi do poważnych zmian neurologicznych, które powodują, że rodzice nie poznają już swoich dzieci. … …

    Polska jest traktowana przez przemysł szczepionkowy, jak kraj trzeciego świata. Koncerny farmaceutyczne wpychają do nas wszelkie preparaty, które zaaplikowane potem dzieciom wywołują szereg problemów prowadzących do kalectwa.

    W naszym kraju właściwie nie prowadzi się rejestru występujących u dzieci negatywnych odczynów poszczepiennych. NOP-y to coś niepożądanego, bo jest to kłopot dla lekarza, z tego powodu koncerny farmaceutyczne wywierają wpływ na nich, aby po prostu ich nie zgłaszali. Dzięki temu udaje się ukryć skalę niepełnosprawności jaką wywołują przymusowe szczepionki.”
    Czyt. całość + film> http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/szczepionki-czyli-zastrzyki-kalectwa

    • Pani E pisze:

      Podpisuję się nogami i rękami pod ostatnim paragrafem- TO DOKLADNIE robił pediatra mojego dziecka- wmawiał mi głupoty, i migał się przed zgłoszeniem NOPu, a rok później na korytarzu przede mną uciekał. Dodam, iż wiem od zaufanej pielęgniarki z tej przychodni że Pan doktor swoich synów, mniej więcej w wieku moich- nie zaszczepił…… no cóż, cudze łatwo się zabija….a czy zgon jest natychmiastowy czy powolny to dla mnie nie ma znaczenia……..

  11. Władimir pisze:

    „Dlatego ich nadrzędnym celem jest utrzymywanie jak najdłużej każdego pacjenta w stanie choroby”…- tak Elu, zgadza się. A powody: 1-zysk/ 2-depopulacja/ i najważniejszy 3- produkcja
    energii cierpienia dla „cwaniaczków” pociągających za sznureczki, a w rezultacie obniżanie
    wibracji i co ważniejsze sukcesywne ogłupianie stada prowadzonego na rzeź!!!

     Nowotwór to grzyb . uleczalny!
    

    ” Ok. 8 mln ludzi umiera rocznie na raka, największą przyczynę zgonów w wieku poniżej 85 lat; w samym USA – ponad pół mln rocznie, 1 na 4 zgony. Globalna liczba wzrośnie do 12 mln do 2030 r. Z dnia na dzieńodbierają nam swobody, by chronićobywateli przed terroryzmem, kiedy ci wszyscy cierpią i umierają z powodu choroby, leczenia której systematycznie odmawia klika medyczno-farmaceutyczna. Organizacje charytatywne zbierają ogromne sumy na finansowanie badań ‚nad środkiem’, którego establiszment nie chce znaleźć. Wspólnie możemy to zmienić.
    W biuletynie z 9. sierpnia podkreśliłem, jak dr Richard Day, szef rockefellerowskiej organizacji eugenicznej Planowane Rodzicielstwo, zanim powiedział na spotkaniu lekarzy w Pittsburgu w (1969) o ludobójczym planie, poprosił o wyłączenie sprzętu nagrywającego i nierobienie notatek. Ale ktoś i przekazał treść wystąpienia: Obecnie możemy wyleczyć prawie każdy nowotwór. Informacja o tym jest w Instytucie Rockefellera, jeśli zdecyduje się ją ujawnić.
    Wielka Farmacja nie ma zamiaru wyleczyć raka, bo ciągnie ogromne zyski z leczenia środkami wyniszczającymi, zabijajania truciznami typu chemioterapia. Nie chodzi nawet o pieniądze. Chcą, by ludzie cierpieli i umierali przedwcześnie – metoda redukcji populacji. Wraz z agencjami rządowymi natychmiast stawiają na celowniku każdego spoza Wielkiej Farmacji, kto odkrywa skuteczny sposób na raka. Taki jest włoski lekarz, Tullio Simoncini; wspaniały i odważny, nie poddał się naciskom, kiedy odkrył, jak leczyć raka, grzyba wywołanego przez candida (organizm drożdżopodobny, żyjący w małych ilościach nawet w zdrowym organizmie). Kiedy candida przybiera formę dużego grzyba, mogą wystąpić poważne problemy, łącznie z rakiem. Mój przyjaciel, Mike Lambert:

    Grzyb, a zwłaszcza candida, żyje pożerając organizm żywiciela (ciebie), rozpuszczając go. Potrzebuje też twego organizmu do rozmnażania [.] Chory odczuwa chroniczne zmęczenie, często przypisywane kolonizacji candidy. Czuje się źle fizycznie i psychologicznie. Wg Simoncini, rak to infekcja grzybowa candida, a nie dysfunkcja komórek, błędnie podawana jako przyczyna raka przez konwencjonalną medycynę.

    Candida

     Specjalista w onkologii (leczenie guzów), cukrzycy i zaburzeniach metabolizmu, Simoncini to prawdziwy lekarz, starający się odkryć prawdę. Nie papuguje oficjalnej wersji tego, co lekarze powinni robić i myśleć. Kwestionuje dogmat  'intelektualnej zgody' na wszystkie niesprawdzone założenia, kłamstwa i manipulacje. Okazał się wyjątkowo krytyczny wobec establiszmentu medycznego, gdyż bada 'zabiegi' bezużyteczne w leczeniu epidemii raka. Gdy został lekarzem, zrozumiał, że w leczeniu raka było coś b. złego: Widzę straszne cierpienia. Byłem na oddziale dziecięcej onkologii, zmarły wszystkie dzieci. Cierpiałem kiedy patrzyłem na te biedne dzieci, umierające w wyniku chemii i radiacji.
     Frustracja i smutek doprowadziły go do poszukiwania nowych metod zrozumienia i leczenia tej wyniszczającej choroby. Rozpoczął z otwartym umysłem, nieskażonym sztywnymi założeniami napędzanymi i wmawianymi przez 'medycynę' i 'naukę' głównego nurtu.
     Ile jeszcze ludzi ucierpi, zanim przestaną postrzegać lekarzy jako wszystko wiedzących 'bogów', i zrozumieją swój udział w tej ignorancji na zdumiewającą skalę? Simoncini zrozumiał, że wszystkie nowotwory funkcjonują jednakowo, bez względu na umiejscowienie w organizmie ani przybraną formę. Zauważył również, że 'guzy' rakowe zawsze są białe.
    

    Candida też biała

     Simoncinni zrozumiał, że uważana przez medycynę głównego nurtu za szalejący rozrost komórek, narośl nowotworowa faktycznie jest produktem systemu immunologicznego, komórkami dla ochrony organizmu przed atakiem candidy. Normalnie system immunologiczny utrzymuje candidę w ryzach, ale gdy osłabnie, candida rozrasta się i buduje 'kolonię'. Penetruje organ, a system immunologiczny musi zareagować, budując barierę ochronną, nazywaną nowotworem. Mówi się, że przechodzenie raka do in. części organizmu wywołują komórki 'złośliwe', uciekające ze swojej 'siedziby'. Zaś wg Simoncini, przerzuty raka wywołane są grzybem candida, uciekającym ze swojego miejsca.
    

    Osłabiona odporność pozwala rakowi pokazać się, o czym mówię od lat w swoich książkach. Kiedy funkcjonuje właściwie, radzi sobie z problemem, utrzymuje candidę pod kontrolą.
    Ciągły wzrost zachorowań na raka na świecie to wykalkulowana wojna z systemem odpornościowym, osłabianym i atakowanym dodatkami w żywności i napojach, chemicznym rolnictwem, szczepionkami, falami elektromagnetycznymi i mikrofalowymi, lekami, stresem nowoczesnego ‚życia’ i wielu in. Jaką obronę mają mieć dzieci do 2 lat, dostawszy 25 szczepionek, a ich system odpornościowy jest jeszcze na etapie tworzenia? To tak iluminackie rody chcą wywołać masowy mord, poprzez demontaż naturalnej odporności organizmu. I tu jest prawdziwa ohyda.

    Co niszczy odporność szybciej niż wszystko inne? – Chemioterapia

     Można tu dodać radiację. Chemioterapia to trucizna zaprojektowana na zabijanie komórek. Celem 'leczenia' raka jest otrucie ofiary i nadzieja, że zdążysz zabić komórki rakowe zanim zabijesz wystarczającą ilość zdrowych komórek, by zabić pacjenta. Trująca chemioterapia zabija również komórki odpornościowe, a candida żyje nadal. Zniszczony system odpornościowy nie może skutecznie zareagować na candidę, przejmuje części organizmu, by rozpocząć proces od nowa, przenosząc raka. Nawet u pozornie wyleczonego operacją i chemioterapią, po zapewnieniach, że wszystko w porządku. To tylko kwestia czasu: chemioterapia zabija ludzi, których ma rzekomo leczyć, niszczy system, który musi działać, żeby być zdrowym i silnym, jeśli mamy wyzdrowieć.
    
    Wykrywszy, że rak jest infekcją grzybiczną, Simoncini rozpoczął poszukiwać, co zabiłoby grzyba i usunęło raka. Odkrył, że leki anty-grzybiczne nie działają, gdyż grzyb szybko ulega mutacji, by się bronić, a nawet karmi się lekami przepisanymi przeciw niemu. Simoncini odkrył wodorowęglan sodu / sodę oczyszczoną, główny składnik proszku do pieczenia (ostrzeżenie: proszek do pieczenia ma dodatkowe składniki). Soda to niszczyciel grzyba, candida nie może się do niej 'przystosować'. Pacjent przyjmuje sodę doustnie i przez endoskop (długa, cienka rurka, używana do oglądania wnętrza organizmu bez chirurgii). To umożliwia ulokowanie sody dokładnie w miejscu raka - grzyba. Egipcjanie wiedzieli o leczniczych właściwościach anty-grzybiczych tej substancji, indyjskie książki sprzed tys. lat zalecały w leczeniu raka zasadę o silnym działaniu.
    
     W 1983 r. Simoncini leczył Gennaro Sangermano, któremu dano kilka mies. życia z rakiem płuc. Kilka mies. później wrócił do zdrowia i rak zniszczono. Było więcej sukcesów i Simoncini przedstawił swoje odkrycia włoskiemu ministerstwu zdrowia, licząc na pozwolenie badań, żeby wykazać, że to działa. Władze zignorowały jego udokumentowaną pracę i zakazały mu stosować niezatwierdzone metody. Poddano go wściekłej kampanii medialnej ośmieszania i potępiania, uwięziono na 3 lata za spowodowanie śmierci leczonych przez niego pacjentów. Ze wszystkich zakątków świata wyszedł rozkaz: złapać Simonciniego. Establiszment medyczny powiedział, że jego twierdzenia o sodzie były szalone i niebezpieczne. Jeden z wiodących lekarzy szyderczo nazwał sodę lekiem.
    
    Cały czas miliony ludzi umierały na raka, bez możliwości skutecznego leczenia. Simoncini nie poddaje się, pokazuje swoje prace w internecie i na wystąpieniach publicznych. Usłyszałem o nim od Mike'a Lamberta z Sheen Clinic i miał tam prelekcję, kiedy byłem w USA. Wiem, że ma niezwykłe sukcesy w dramatycznej redukcji i usuwaniu raka nawet w późnych stadiach, używając sody. W niektórych przypadkach wymaga to miesięcy leczenia, ale w innych, takich jak rak piersi, gdzie guz jest łatwo dostępny, nawet tylko dni.
    

    Ludzie leczą się sami pod nadzorem Simonciniego. Na końcu artykułu zlinkowałem filmy z doświadczeń i leczenia różnych osób. Że rak jest grzybem, napisałem w kwietniu ubr. w artykule o odkryciach 2 brytyjskich naukowców: prof. Gerry Pottera z Cancer Drug Discovery Group i prof. Dana Burke. Wg ich badań, komórki rakowe mają unikalną ‚biocechę’, której nie mają normalne komórki: enzym CYP1B1 (wym. sip-łan-bi-łan). Enzymy to białka przyspieszające reakcje chemiczne. CYP1B1 zmienia strukturę chemiczną tzw. salvestroli, naturalnych molekuł anty-rakowych, występujących w wielu owocach i warzywach. Zmiana chemiczna zamienia salvestrole na czynnik zabijający komórki rakowe, nie szkodząc zdrowym komórkom.

    CYP1B1 występuje tylko w komórkach rakowych i wchodzi w reakcje z salvestrolami z owoców i warzyw, tworzy substancję chemiczną, która zabija wyłącznie komórki rakowe. Ale tu jest sedno sprawy: rak jest grzybem. Salvestrole to naturalny system obronny przeciw atakom grzybicznym, znajdujący się w owocach i warzywach, podatnych na szkody wywoływane grzybami (truskawki, jagody, maliny, winogrona, jabłka, gruszki, warzywa zielone zwłaszcza brokuły i z rodziny kapustnych, karczochy, czerwona i zielona papryka, awokado, rzeżucha, szparagi i bakłażan. Wielka Farmacja / kartele bio-technologii wiedzą to i zrobiły dwie rzeczy, by osłabić tę naturalną obronę przed atakiem grzybicznym, tj. rakiem. Chemiczne aerozole grzybobójcze używane w nowoczesnym rolnictwie zabijają grzyby w sztuczny sposób, co oznacza, że rośliny i plony nie muszą wyzwalać własnej obrony - salvestroli. Można je znaleźć w każdej ilości w organicznie uprawianej żywności.
    

    Najbardziej powszechne środki grzybobójcze b. silne blokują CYP1B1. Jeśli spożywasz dużo chemizowanej żywności, nieważne ile zjesz salvestroli, nie uaktywnią się jako czynnik niszczący raka. To jest wyrachowany projekt ludobójczy, tak jak były, i są, próby zniszczenia Simonciniego (i dr Davidsona z jego ocalającą życie terapią Jajko płodne przez 9 dni w 1929 r.).

    Niewyobrażalnie chora umysłowo i emocjonalnie, klika uważa ludzi za bydło i chce, by umierali na raka. Nie dba o to, ile powoduje rozpaczy, cierpienia i śmierci. Dla tych szalenców, im więcej tym lepiej.
    

    Ale Simoncini nadal prowadzi kampanię i mówi, co jest skuteczną terapię nowotworową, podczas gdy w ‚prawdziwym’ świecie, ilość zgonów na raka wzrasta, bo nieskuteczne leczenie opiera się na fałszywych założeniach. Jest to rzeczywiście szalone społeczeństwo, ale z perspektywy kliki, takie ma być. Dzięki Bogu za odważnych i oddanych ludzi jak Tullio Simoncini. Potrzebujemy ich więcej, i to szybko. Co za wyraźny kontrast z tymi, którzy służą establiszmentowi medycznemu. Kiedy Simoncini mówił w Klinice Shen kilka tygodni temu, niektórzy lokalni lekarze odrzucili go i wyśmiewali jego poglądy, jeszcze zanim przyjechał. Zostali zaproszeni na ten wykład, co mogłoby przynieść ogromne potencjalne korzyści ich pacjentom. Krzesła były dla nich zarezerwowane, żeby usłyszeli z pierwszej ręki, co mówił Simoncini, i żeby dać im okazję zadawać pytania. Nie przyszli.
    ………………………………………………………………..
    Nowotwory
    Patrick H. Bellringer 8.2.2012, tłumaczenie-skrót Ola Gordon, korekta Piotr Bein

    "Nowotwory mają wpływ na życie coraz większej liczby ludzi, bardziej niż kiedykolwiek. Ich przyczyna i leczenie znane są od wieków, ale "kontrolerzy" celowo ukrywają tę informację przed opinią publiczną, byrealizować swój Program Ludobójstwa. [...] Brak równowagi chemicznej, lub osłabiony system odpornościowy, czynią organizm otwarty na ataki bakterii, wirusów i grzybów. Nieodpowiednie odżywianie, niedobór płynów, brak ruchu i wysoki poziom toksyn i stresu, służą osłabieniu naturalnej zdolności organizmu do obrony przed chorobami. [...]
    
    Należy zrozumieć pewne zasady odnośnie chemii ludzkiego organizmu. Współczesne odżywianie ze zwiększoną ilością cukru, mięsa, zboża, alkoholu i napojów gazowanych, wytwarza w organizmie odczyn kwasowy, sprzyjający rozwojowi mikrobów i grzybów. Te choroby nie tolerują odczynu alkalicznego. Ponieważ candida nie toleruje środowiska zasadowego, poprzez odpowiednią terapię może zostać łatwo, całkowicie i szybko usunięta z organizmu.
    
    Na skali pH, 1 to wysoka kwasowość (bateria samochodowa), 7 neutralność,  a 14 wysoka zasadowość (ług). Układ krwionośny i system limfatyczny są lekko kwasowe (6 do 6,5), ale żeby zniszczyć candidę musi być 7,5 do 8,0. Zmianę pH można zrobić łatwo sodą oczyszczoną. Ponieważ candida kocha cukier i może strawić aż 16 razy większą ilość pożywienia niż potrzebuje jedna komórka, cukier jest nośnikiem sody. Zalecane źródła cukru (glukozy) to miód, molasy lub syrop z trzciny cukrowej (syrop naleśnikowy). [Najlepiej jest stosować proszek do pieczenia wolny od aluminium, dostępny w niektórych sklepach.]
    

    Leczenie

    1.Profilaktyka – uniemożliwienie zgromadzenia się candidy w takiej ilości, żeby spowodowała problem raka.

    Rozpuścić 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie przez 3 dni, żeby odkwasić organizm. Dziesięć dni przerwy i powtórzyć 3-dniowy cykl. Ze względu na niezbyt przyjemny smak, można stosować suchą sodę, wstrzymać oddech i popić ciepłą wodą.

    1. Zatrzymanie i usunięcie infekcji candidą (cysta lub guz nowotworowy).

      Kiedy candida opanowała system odpornościowy do takiego stopnia, że utworzyła się cysta lub guz, grzyb candidy potrzebuje dużą ilość pożywienia. Wtedy do sody dodaje się miód, melasę lub syrop trzcinowy, które candida szybko wchłania razem z sodą.

      Rozpuścić 1 łyżeczkę miodu i 1 łyżeczkę sody w filiżance ciepłej wody. Pić 2 razy dziennie co najmniej przez 10 dni, lub zależnie od tolerancji organizmu. Krew i limfa muszą zmienić się na lekko alkaliczne przez taki okres, żeby zniszczyć grzyb candida. Kiedy to się stanie, cysta / guz znika.

    W przypadku poważnego problemu nowotworowego, stosować miksturę łyżeczki miodu z łyżeczką sody tak często każdego dnia, żeby organizm mógł zabić ogromną kolonię candidy. nie ma żadnych skutków ubocznych oprócz biegunki. W tym przypadku zmniejszyć częstość stosowania mikstury miód / soda.
    Od jakiegoś czasu krąży informacja o syropie klonowym gotowanym z sodą. Dr Simoncini w niedawnym wywiadzie z George Noory powiedział, że terapia syrop klonowy / soda jest oszustwem rozpoczętym w USA i nie działa na candidę. Gotowanie tych składników daje inną substancję i soda nie odnosi skutków w leczeniu candidy.

     W celu sprawdzenia alkaliczności śliny stosuje się papierki lakmusowe, do nabycia w aptekach. Papierek przybiera kolor różowy do czerwonego w przypadku odczynu kwasowego, i jasny do ciemnego niebieskiego w środowisku zasadowym.
    
     Na zakończenie: wszystkie nowotwory są infekcjami candidy. Można ją zabić łatwo i tanio. W przypadku zaawansowanego raka, może wystąpić duże zniszczenie organu, czyniąc go nieprawdopodobnym do odzyskania, nawet jeśli usunie się candidę. Niektórzy mówią, że ta terapia nie jest skuteczna w ich przypadku. Możliwym tego powodem jest to, że nie zmienili odczynu organizmu do odpowiedniego poziomu zasadowości, żeby skutecznie zniszczyć candidę, i nie zmienili diety żeby zmniejszyć kwasowość i utrzymać odczyn zasadowy w organizmie."
    

    http://piotrbein.wordpress.com/2012/02/13/nowotwor-to-grzyb-uleczalny/

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s