Na wzór i podobieństwo …

„…na każde wydarzenie, które jest niezależne od mej woli, patrzeć jako na rzecz nie mającą dla mnie żadnego znaczenia.”

Epiktet

miłość1

Patrząc oczyma miłości

Jeśli zastanowisz się nad ciałem, przypomnisz sobie, że składa się ono z miliardów komórek. Każda komórka jest żywą, zależną od ciebie istotą. Jesteś odpowiedzialny za wszystkie te istnienia. Dla tych wszystkich bytów, jakimi są komórki twojego ciała, ty jesteś Bogiem. Ty im dostarczasz wszystkiego, czego potrzebują, możesz je kochać, być wobec nich szczodry albo bardzo skąpy.
Komórki twojego ciała są całkowicie lojalne względem ciebie i pracują dla ciebie w idealnej harmonii.

Jeśli uznasz tę prawdę, powiesz: „Przepraszam, że o tobie zapomniałem, będę się o ciebie troszczyć”. Układ między tobą a twoim ciałem, między tobą a tymi miliardami żywych, zależnych od ciebie komórek, może stać się najpiękniejszym związkiem. Twoje ciało wraz ze wszystkimi żywymi komórkami jest doskonałe dla tej połowy związku, która go dotyczy. Dokładnie tak jak pies jest doskonałym partnerem w swojej połówce
związku.
Drugą połową jest twój umysł.
Twoje ciało troszczy się o swoją połowę związku, natomiast umysł jest tą częścią, która skąpi ciału swoich względów, obraża je, wykorzystuje i nadużywa.
Spójrz, jak traktujesz swego psa lub kota. Gdybyś potrafił traktować swoje ciało tak samo jak swego pupila, zobaczyłbyś, że to jest rodzaj miłości. Twoje ciało bardzo pragnie miłości ze strony twego umysłu, ale umysł mówi: „Nie. Nie lubię tego fragmentu mojego ciała. Popatrz na mój nos, nie cierpię swego nosa. A moje uszy! – są za duże. Jestem za gruby. Mam za krótkie nogi”. Umysł potrafi wymyślać najprzeróżniejsze rzeczy na temat swego ciała.

Tymczasem twoje ciało jest doskonałe takie, jakie jest. Niestety, mamy wpojone poglądy na temat tego, co jest słuszne, a co niesłuszne, dobre i złe, ładne i brzydkie. To są tylko poglądy, ale my w nie wierzymy i w tym tkwi problem. Z powodu wyobrażenia o doskonałości, jakie nam przekazano, spodziewamy się, że ciało będzie wyglądać w pewien szczególny sposób i tak samo działać. Odrzucamy swoje ciało, choć jest ono całkowicie lojalne wobec nas.
Nawet jeśli nasze ciało czegoś nie może z powodu swych ograniczeń, poszturchujemy je, przymuszamy i ono stara się nam dogodzić.

Popatrz tylko, co wyprawiasz ze swoim własnym ciałem! Jeśli odrzucasz nawet swoje ciało, to czego mogą się po tobie spodziewać inni ludzie? Jeśli akceptujesz swoje własne ciało, będziesz mógł zaakceptować niemal każdego i niemal wszystko.
To bardzo ważna zasada w sztuce budowania związków. Związek, jaki masz z samym sobą, odzwierciedla się w twoich związkach z innymi. Jeśli odrzucasz swoje ciało, dzieląc miłość ze swym partnerem, stajesz się nieśmiały. Myślisz: „Wystarczy spojrzeć na moje ciało… Jak mógłby mnie kochać, skoro jest takie, jakie jest…” Odrzucasz siebie i spodziewasz się, że inni też cię odrzucą z tego samego powodu, dla którego ty się nie akceptujesz. Także kiedy odrzucasz kogoś innego, robisz to głównie dlatego, że dostrzegasz w nim „wady”, których nie lubisz w sobie.

Aby zbudować związek, który zabierze was oboje do nieba, musisz całkowicie akceptować swoje ciało. Musisz kochać je i dać mu swobodę, aby mogło po prostu być, miało możność dawania i brania bez onieśmielenia, ponieważ nieśmiałość jest rodzajem lęku.
Pomyśl o tym, jak patrzysz na swego psa. Widzisz go oczyma miłości i cieszysz się jego urodą. Nie ma żadnego znaczenia, czy ten pies rzeczywiście jest piękny. Nawet patrzenie na niego sprawia ci przyjemność, ponieważ nie chodzi o piękno. Już stwierdziliśmy, że piękno to tylko jedna z koncepcji; zawsze jest względne.

Czy uważasz, że żółw albo żaba są brzydkie? Spójrz na żabę, a stwierdzisz, że żaba jest piękna, a nawet zachwycająca. Popatrzysz na żółwia – on także jest piękny. Wszystko, co istnieje, jest piękne. Absolutnie wszystko.
Ty jednak myślisz: „Och, to jest takie brzydkie!”, tylko dlatego że ktoś ci wmówił i ty teraz wiesz, co jest piękne, a co brzydkie, dokładnie tak samo jak narzucił ci swoje pojęcia o tym, co jest dobre, a co złe.
Problem nie leży w tym, że się jest pięknym czy brzydkim, wysokim czy niskim, chudym czy grubym. Nie ma problemu w tym, że się jest wspaniałym. Jeśli idziesz ulicą i tłum ludzi mówi ci: „Och, jesteś piękny!”, odpowiadasz: „Dziękuję, wiem”.
I idziesz dalej. Nie robi to na tobie wrażenia.
Jest ci to obojętne. Ale nie jest obojętne, kiedy nie wierzysz, że jesteś piękny, a ktoś ci to powie. Wtedy rumienisz się: „Naprawdę?” Miłe słowa, dobra ocena tego kogoś, wywierają na tobie wrażenie i oczywiście stajesz się łatwą zdobyczą.

Pozytywna ocena jest tym, czego, jak ci się wydaje, potrzebujesz, ponieważ wierzysz, że nie jesteś piękny. Czy pamiętasz opowieść o magicznej kuchni? Jeśli masz dość pożywienia, a ktoś zaproponuje ci jedzenie w zamian za władzę nad tobą, powiesz: „Nie. Dziękuję”. Jeżeli chcesz być piękny, a nie wierzysz, że jesteś, i ktoś zaproponuje: „Będę ci stale powtarzać, jaki jesteś piękny, w zamian za władzę nad tobą”, odpowiadasz: „Tak, proszę, mów mi, jaki jestem piękny”.

Zgodzisz się na to, ponieważ wydaje ci się, że potrzebujesz pozytywnej oceny.
Tymczasem nie są ważne opinie innych ludzi, lecz twoja samoocena. Jesteś piękny, bez względu na to, co twierdzi twój umysł. To fakt. Nie musisz niczego robić, ponieważ już masz całe piękno, jakiego potrzebujesz. Aby być pięknym, nie musisz nikomu podlegać. Inni mają prawo widzieć, co zechcą. Czy uważają, że jesteś piękny czy nie, nie ma to żadnego wpływu na ciebie, jeśli masz świadomość swojej własnej urody i jeśli ją akceptujesz.

Mogło się zdarzyć, że wyrosłeś w przekonaniu o swej nieatrakcyjności i zazdrościsz innym urody. Wtedy, aby usprawiedliwić swoją zawiść, mówisz sobie: „Wcale nie chcę być piękny”. Możesz nawet bać się piękna. Ten lęk może przychodzić z różnych stron, nie będzie taki sam dla każdego, ale często jest to lęk przed swoją własną potęgą. Piękne kobiety mają władzę nad mężczyznami i nie tylko nad nimi. Mają władzę także nad innymi kobietami. Inne kobiety, które nie są tak piękne jak ty, mogą ci zazdrościć powodzenia u mężczyzn. Jeśli ubierasz się w pewien sposób i mężczyźni szaleją za tobą, co powiedzą o tobie inne kobiety? „Ona prowadzi zbyt lekki tryb życia”.

Tak oto zaczynasz bać się tych wszystkich ocen. A przecież to znowu tylko puste słowa, fałszywe wyobrażenia, które ranią twoje uczucia i emocje. Potem nie pozostaje nam nic innego, jak tylko przykrywać owe rany kłamstwami i systemem negacji.

Zawiść również jest poglądem, który łatwo rozbić za pomocą świadomości. Naucz się radzić sobie z zawiścią w stosunku do innych kobiet czy mężczyzn, ponieważ prawda jest taka, że każdy jest piękny. Jedyną różnicą pomiędzy pięknem tej a tamtej osoby jest ogólna, przyjmowana przez ludzi koncepcja urody.

Piękno jest tylko abstrakcją, przekonaniem, koncepcją, możesz w nią jednak wierzyć i budować na jej fundamencie swoją potęgę. Mija czas i widzisz, że się starzejesz. Prawdopodobnie z twojego punktu widzenia nie jesteś już tak piękna, jak byłaś kiedyś.
Pojawia się młodsza kobieta i teraz ona jest tą piękną. Czas na operację plastyczną! Za wszelką cenę próbujesz utrzymać władzę, ponieważ wierzysz, że piękno to potęga. Starzenie się staje się bolesne. „Boże, moja uroda przemija! Czyż mój mężczyzna będzie mnie nadal kochał, skoro już nie jestem atrakcyjna? Nie, przecież widzi inne kobiety, które są bardziej pociągające ode mnie”.

Staramy się przeciwdziałać starzeniu. Myślimy, że jeśli ktoś jest stary, to już nie może być piękny. To nieprawda. Patrząc na nowo narodzone, pomarszczone, sinoczerwone dziecko, wiemy, że jest piękne. Stary człowiek też jest piękny. Błędy tkwią w emocjach, które rządzą naszymi oczyma i które klasyfikują, co jest piękne, a co nie.
Za dużo jest tych wszystkich opinii i sądów, tych wszystkich koncepcji, które ograniczają nasze szczęście, prowadzą do samoodrzucenia i do odtrącania również innych ludzi. Czy widzisz, w jaki sposób rozgrywamy swój dramat, jak kierując się takimi przekonaniami, zmierzamy do porażki?

Starzenie się jest tak samo piękne jak dorastanie. Wyrastamy, rozwijamy się od dziecka poprzez nastolatka do młodego mężczyzny czy kobiety. To jest piękne. Stanie się starą kobietą lub starym mężczyzną też jest piękne. W życiu ludzkim jest parę lat, kiedy pragniemy potomstwa. W ciągu tych lat chcemy być atrakcyjni seksualnie, ponieważ natura tak nas ukształtowała. Po tym okresie nie musimy już być seksualnie atrakcyjni z tego punktu widzenia, ale to nie znaczy, że przestaliśmy być piękni.

Jesteś tym, czym wierzysz, że jesteś. I nie musisz robić nic więcej. Wystarczy, że jesteś, czym jesteś. Masz prawo czuć się pięknym i cieszyć się z tego. Powinieneś szanować swoje ciało i zaakceptować je takie, jakie jest. Nie potrzebujesz nikogo, żeby cię kochał. Miłość przychodzi od wewnątrz. Żyje wewnątrz nas i jest tam zawsze, ale nie czujemy tego poprzez zasłonę z dymu i mgły fałszywych przekonań. Możesz odbierać piękno, które jest poza tobą, i czuć piękno, które żyje w tobie.

Wiesz, co jest piękne, a co brzydkie, i jeśli się sobie nie podobasz, możesz zmienić poglądy, a twoje życie również się zmieni. Łatwo napisać takie zdanie, ale wiem, że realizacja wcale nie jest prosta. Każdy, kto rządzi przekonaniami, włada też snem. Kiedy śniący przejmie w końcu kontrolę nad swoim własnym snem, sen stanie się dziełem sztuki.

miłość

 

MIŁOŚĆ

Starajcie się gorliwie o większe dary Boże; ja wskażę wam drogę jeszcze doskonalszą.
Gdybym mówił językami ludzi i aniołów,
a miłości bym nie miał,
stałbym się miedzią dźwięczącą
lub cymbałem brzmiącym.
Gdybym posiadał dar przemawiania z natchnienia Bożego
i znał wszystkie tajemnice,
i posiadł wszelką wiedzę,
i wiarę miał taką, żebym mógł góry przenosić,
a miłości bym nie miał,
niczym jestem.
Gdybym cały swój majątek rozdał na żywienie ubogich
i własne ciało wydał na spalenie,
a miłości bym nie miał,
nic mi nie pomoże.
Miłość jest cierpliwa,
uprzejma jest.
Miłość nie zazdrości, nie przechwala się,
nie unosi się pychą,
nie zachowuje się nietaktownie,
nie szuka swego,
nie unosi się gniewem,
nie pamięta złego,
nie cieszy się z nieprawości, lecz raduje się z triumfu prawdy.
Miłość wszystko znosi,
każdemu wierzy,
każdemu ufa,
wszystko przetrzyma.
Miłość nigdy nie ustaje,
chociaż dar przemawiania z natchnienia Bożego zaniknie,
chociaż dar modlenia się w obcych językach przeminie,
chociaż wiedzy zabraknie.
Niedoskonała jest nasza wiedza,
niedoskonałe nasze przemawianie z natchnienia Bożego.
Gdy przyjdzie życie doskonałe,
niedoskonałe zniknie.
Gdy byłem dzieckiem,
mówiłem jak dziecko,
myślałem jak dziecko,
rozumowałem jak dziecko.
Gdy stałem się dojrzałym człowiekiem,
pozbyłem się cech dziecinnych.
Teraz widzimy niejasno jak w zwierciadle,
potem zobaczymy bezpośrednio – twarzą w twarz.
Teraz poznaję częściowo,
potem poznam [całkowicie],
tak jak sam jestem poznany.
Teraz ważne są trzy rzeczy:
wiara,
nadzieja,
miłość.
A z nich największa jest miłość.

Hymn o miłości (1 List Św. Pawła do Koryntian, 13,1-13)

Ozyrys.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii mistyka, miłość, umysł, zmiany wewnątrz nas i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

47 odpowiedzi na „Na wzór i podobieństwo …

  1. Mam prośbę, czy możecie już sobie odpuścić? Przecież ja wszystko widzę po co się pisze różne blogi, fora itp… Myślę, że mentalnie też jestem w stanie oddzielić się od waszego podejścia do rzeczywistości i waszego planu… Komputer to tylko telewizor, a klawiatura to przyciski…. Zgadnijcie kto wam wszystko wyświetla…

    • Ozyrys pisze:

      Nasza historio…co mam sobie odpuścić ? bo nie rozumiem?

    • naszhistoryk pisze:

      To zdecyduj się czy histeryku czy histeryczko… A ciało mogliście uformować dostarczając mi odpowiedni pokarm i odpowiednio mnie wychowując, odpowiednio mi w tv zapodajac pewne przekazy… Szatański plan 🙂 ha ha ha.

      • naszhistoryk pisze:

        Ta… ha ha ha 🙂 przeczytaj… obejrzyj… tylko nie myśl sam za siebie… i bierz wszystko co dają…

        • naszhistoryk pisze:

          Już kończę, niech to co wam napisałem, da wam do zrozumienia, że cały „dług świata” jest oparty na tym planie… iskierka z Polski… ha ha ha.

        • Ozyrys pisze:

          Nasza Historio…wczoraj myślałam o ludziach ,którzy są w nie swoich płciach.
          Wiem od jakiegoś czasu ,że jest to spowodowane kilkoma względami.
          Jeden z nich to…karmiczne zniewolenie ,które spowodowało ,że kobieta wybiera sobie ciało męźczyzny ,ponieważ – powinna zobaczyć jak to jest być w ciele faceta,gdyż …coś zrobiła kiedyś jakiemuś facetowi i to było bardzo nie halo …i …masz babo placek- teraz !
          druga sprawa to taka ,że ktoś mógł rzucić na Ciebie potężna klątwę przed eonami lat i …dopadło Cię ,czyli czujesz się kobieta ,a jesteś fizycznie facetem.
          Kolejny aspekt…sam chciałeś poznać jak to jest ,ponieważ ..po prostu byłeś ciekawy?
          Ale to wszystko da się naprawić …
          przynajmniej na tyle ,by samopoczucie w ciele w którym jesteś było w miarę poprawne ,byś nie cierpiał i byś mógł normalnie funkcjonować .
          każdy pragnie i potrzebuje miłości…nie można się samobiczować z tego powodu ,że dusz ma więcej aspektu żeńskiego ,a ciało fizyczne jest męskie .
          Kocham Cię …

        • Ktoś pisze:

          Że niby czekają aż iskierka rozpęta wojnę?

          Po co miała by to robić?

        • LECH pisze:

          Na stronie A.M.O.R.C.POLSKA znalazłem ciekawy plik PDF do pobrania tytuł MANIFESTO mnie bardzo zainteresował a co wy o tym sądzicie….

        • Ktoś pisze:

          Albo złożą hołd albo wyginą. Ich wola.

          W nowym świecie spiskowców i szaleńców, zwłasza tych o okastrowanym światopoglądzie, nikomu nie potrzeba.

          Masoneria, jak i wszelcy yahwistyczni sataniści, jest na indekscie do wyginięcia.

    • Ozyrys pisze:

      Przecież wiesz ,że historia jest o dupę roztrzaś ,zakłamana na każdym milimetrze w nanotechnologii ,więc być może to co tutaj piszemy i co objawia się w naszych wizjach lub „słyszeniu ,jest prawdą ? 🙂 kto wie?

    • Free pisze:

      Mimo iż deszczowi i melancholijnie to jednak radośnie w ten piękny dzień 🙂

      • Ktoś pisze:

        Bo to jest „aura szcześcia” jaka spływa od Królowej jaka spotkała wreszcie swojego wytęsknionego Marsjanina….

        • Free pisze:

          Hej Brother 🙂

        • Free pisze:

          Hej Bracie, nieskończona jest droga do odkrycia.
          Hej Siostro, wiedz, że woda jest słodka, lecz krew jest gęstsza.
          Och, jeśli niebo zacznie opadać, nie ma na świecie nic, czego bym dla ciebie nie zrobił.

          Hej Bracie, wciąż wierzysz w tego drugiego?
          Hej Siostro, zastanawiam się, czy wciąż wierzysz w miłość?
          Och, jeśli niebo zacznie opadać, nie ma na świecie nic, czego bym dla ciebie nie zrobił.

          Co jeśli będę daleko od domu?
          O Bracie, usłyszę Twe wołanie.
          Co jeśli wszystko stracę?
          O Siostro, pomogę Ci .
          Och, jeśli niebo zacznie opadać, nie ma na świecie nic, czego bym dla ciebie nie zrobił.

          Hej Bracie, nieskończona jest droga do odkrycia.
          Hej Siostro, zastanawiam się, czy wciąż wierzysz w miłość?
          Och, jeśli niebo zacznie opadać, nie ma na świecie nic, czego bym dla ciebie nie zrobił.

          Co jeśli będę daleko od domu?
          O Bracie, usłyszę Twe wołanie.
          Co jeśli wszystko stracę?
          O Siostro, pomogę Ci .
          Och, jeśli niebo zacznie opadać, nie ma na świecie nic, czego bym dla ciebie nie zrobił.

  2. naszhistoryk pisze:

    25 lat wolnej polski w wolnym świecie… nowym porządku… ha ha ha.

  3. naszhistoryk pisze:

    I na końcu doprowadzić do choroby psychicznej i mi wmówić, że jestem kobietą… No widzicie, ale człowiek który czyta, może to zrozumieć… Bo istnieje tylko plan, ludzi który go realizują…

  4. naszhistoryk pisze:

    W tym roku nie rozlicze się z pitu… I mnie nie znajdą 🙂 ha ha ha… bo nie figuruje na liście wyborczej…

    • Ktoś pisze:

      Przecież płemeił tusk już zaordynował iz września w tym roku niet wiec cieszmy si.ę „życiem” a „iskrzenie” pozostawmy ognisku.

  5. Free pisze:

    EEEach morning we are born again. What we do today is what matters most.
    Budda

    • mały budda pisze:

      Budda lata na mitycznym ptaku Garuda.
      Cudowne odczucie latania Garudą.

      • mały budda pisze:

        Budda po przelocie Garudą. Upił się nektarem niebiańskiego światła życia. Budda siadł z ptaka Garudy , gdyż zapragnął otworzyć oczy. Ujrzał komin z którego wychodzą piękne chmury. Budda patrzył na chmury. W końcu ujrzał trzy znaki w postaci chmury.
        Na obrazie z chmur komina. Budda ujrzał dwa psy na przeciwko siebie.
        Od wnętrza z lewej strony pies buldog na przeciw prawej strony pies ,też groźnej rasy psów bojowych.
        Drugi znak z lewej strony. To przepiękny kot Perski. Ogromnie wielki mistyczny z charakterem piękny kotek.
        Trzeci znak to z lewej i prawej strony skrzydła a pośrodku fizyczne ludzkie serce.
        Skrzydlate serce.
        To były z historii życie Buddy.
        :-D. :-D. 😀

        • Free pisze:

          czy kotek był biały?

        • mały budda pisze:

          Kotek był bardzo Biały.

        • Free pisze:

          mmhhhmmmm 🙂

        • mały budda pisze:

          Przywołuje obraz ponowie kotka. Zielone oczy kotka. Więc myślę oczy są zwierciadłem duszy. Przychodzi świetlista myśl mówiąca matka przyroda ma dusze.
          Teraz wiem jednorożec jest częścią ziemi.

        • Free pisze:

          🙂

        • mały budda pisze:

          Niesamowite loty.
          Początek i koniec.
          Zwierciadło duszy matki ziemi.

        • Free pisze:

          Ostatnio miałam niesamowite przeżycia, leżałam na ziemi z rozpostartymi rękami i obejmowałam całą naszą półkule a drugą przykrywałam włosami (choć nie mam aż tak długgich 🙂 ) które pływały w morzu a część unosiło się na wietrze w oczach miałam niebo i obłoki i błogi spokój i radość w duszy …..

        • Free pisze:

          jesteśmy wszystkim…..

        • Free pisze:

          jak iskry światła zawierające gorącą energię słońca, ponadczasowego ognia unoszące się w przestrzeni bez czasu dotykające naturę całego wszechświata w oceanie energii Stwórcy, bezkresnej szczęśliwości….

        • Free pisze:

          Dziś Maryś taki dzień… 🙂

        • mały budda pisze:

          Początek i Koniec.
          Zwierciadło duszy matki ziemi.
          Jednorożec widziany wewnątrz jest częścią duszy matki ziemi.

  6. Ktoś pisze:

    „Setki turystów odwiedza wołyńską wioskę Swarycewicze w rejonie dubrowickim woj. rówieńskiego, aby obejrzeć pogański obyczaj Prowadzenie Krzaka. Zachował się jeszcze z czasów, gdy te ziemie zamieszkiwało plemię Drewlan.

    Obrządek odbywa się w święto Zesłania Ducha Świętego (Piędziesiętnicy), zwane też Trójcą lub Zielonymi Świętami. W Swarycewiczach w tym czasie wodzą „Krzak”. Takiego obrządku już nigdzie nie można zobaczyć.”
    (http://kuriergalicyjski.com/index.php/reportage/2356-pogaskie-tradycje-polesia)

    – czyli święto poślubin „Wody” przez „Ogień” czyli …..

    To „energia Wody” od kilku dni tak szaleje. „Woda” w rytuale z cytatu to „Krzak”. ;p

    Przypominam iz oryginalnie kult 3 świętej pochodzi z Łysej Góry gdzie sama 3 święta zbudowała sobie sanktuarium. Czym naprawde jest trójca było w „Krym a ‚sprawa polska’ ” w ostatniej części.

    • Ktoś pisze:

      „Woda” z tego rytuału ma na imię (także) Sawa. I była, jak głoszą mity, wprost oszałamiającej słowiańskiej urody.

      Dziś zgodnie z wymogami nazipropagandy i wiecznie królującego światu satanizmu yahwe zrobiono z niej pokraczną garbatą żydówke.

      • Ktoś pisze:

        Wars zwany także w wierzeniach arabów jako Warsz to demon (w islamie) jaki w kościele robi za Ducha Świętego. ;p

        O tak kradli, że nawet nie wiedzieli co pokradli ze słowiańskich wierzeń tworząc te swoje biblie, niach, niach, naich.

    • mały budda pisze:

      Ptak Garuda aby wznieść się w przestworza aby latać. Potrzebuje żywiołu Ognia.
      Ptak Garuda aby ugasić pragnienie potrzebuje dużo żywiołu Wody.
      W miłości tańczą żywioły Ognia i Wody aby dać miłość matce przyrodzie.

      • mały budda pisze:

        Każdy ma inną moc przenikania.
        Ogień tworzy moc przenikania- oczyszczania.
        Woda tworzy wszelkie życie- ma moc oczyszczania. Wychodzi Pa- Ra.
        Maria_st jesteś bardzo genialna. Masz moc przenikania.

  7. Free pisze:

    Z pozdrowienia mi dla wszystkich w ten cudny dzień
    „Taki piękny jest Świat”

  8. siola pisze:

    Witam wszystkich i dziekuje za mysli o mnie ,jak mowil Ktos mialem zawal i wprowadzili mi rurke w celu poszerzenia kanalu w sercu ,po sw. Wielkanocnych jeszcze raz musze isc zeby udrorznic przeplyw krwi do nog ,dlatego mialem bole muskulatury w czasie chodzenia ,a Sport i gimnastyka zamiast pomagac powodowala ze byly jeszcze gorzej .Ach dzis czekajac na ziecia zeby zabral mnie do domu ,wpadl mi do reki krutki artykul o Eschenbruchu i wzgorzu na kturym znajdowalo sie grodzisko Heruskow,i legenda ktura mowi o skarbach ukrytych w jej wnetrzu i o tym ze Hermann powruci do swojego luda ,jak ten sie znowu zjednoczy.

  9. Ozyrys pisze:

    dzięki Maryś za te wpisy,dzięki Tobie weszłam na dawno nieodwiedzanego przeze mnie Mukiego.
    Umieściłam wypis z jego komentarzy dotyczących manuskryptu Vojnicha ,bowiem szkoda ,by w natłoku wypowiedzi u niego ,gdzieś te wpisy umknęły.
    Na dodatek umieszczając tą notkę ,zawiesiła mi się nasza stronka administracyjna ,w ogóle nie mogłam wejść przez kilka godzin i tego dokończyć .
    W końcu mi się udało 🙂

  10. Free pisze:

    „Powinieneś uświadom sobie ze wszelkie formy przekazów i danych są zawarte właśnie w treściach religijnych, bo te najłatwiej było wpleść w wierzenia jako niezrozumiały ciąg ale z pokolenia na pokolenie powtarzalny i odtwarzalny.”

    No i właśnie co było a nie jest nie pisze się w rejestr!!! Krucjaty dobiegły końca . I przyszła i mi do głowy bajka o Dwóch Dorotkach, w której nasuwa się pytanie czy prezent zależy od tego który go daje czy od obdarowanego, no właśnie…. Baśniczka miła czy niemiła —już się skończyła”
    Więc RAdujmy się bo jak pisze Ozyrys “Ufni w Bogu będą błogosławieni”.

    Janina Porazińska
    „DWIE DOROTKI”
    BAŚŃ WIELKOPOLSKA

    Daleko stąd, daleko… za górą wysoką, za rzeką szeroką była wioska, a w tej wiosce biała chata, a w tej chacie mieszkał kmieć Pazurek z żoną Pazurkową.
    I były w chacie dwie Dorotki.
    Jedna była córką starego, druga córką starej; z pierwszej żony, z pierwszego męża.
    Mówi raz stara do starego:— I moja Dorota, i twoja Dorota. Żeby nam się nie myliło, będziemy wołali na twoją „sierota”, a na moją „córeczka”.
    Markotno się staremu zrobiło, ale że żona była kłótliwa, hałaśnica, to dla świętego spokoju powiada:
    — Niechże będzie i tak.No i tak zostało.
    Pazurek dobry był dla córeczki, ale Pazurkową nie była dobra dla sieroty.
    Co najcięższą robotę na pasierbicę spycha i jeszcze dogaduje:
    — A pośpieszaj, niecnoto, uwiń mi się z robotą.
    Do swej córeczki zasię mówi:
    — Spocznij sobie, poleź sobie, ja za ciebie wszystko zrobię.
    I tak z jednej Doroty rośnie pracowitka, z drugiej Doroty rośnie leń. Jedna wszystko zrobić potrafi i robi ochotnie, drugiej wszystko i za ciężko, i za niemiło.
    A tej sierotce o każdej chwili nie schodzi z myśli jej matusia, jej rodzona.
    Plewi w polu len… a ten len teraz kwitnie niebieściutko, jakby kawałek zaobłocznego nieba spłynął z góry i od miedzy do miedzy smugą się położył… tak sierota, co spojrzy na ten len kwitnący, to sobie myśli:„Musi matusia takie bławe oczy mieli”.
    Żnie w polu sierpem dojrzałą pszenicę, to myśli sobie:
    „Złociste-ci to pole, złociste, jakby je szczerymi dukatami nabił. Musi matusia takie włosy, taką złotą główeńkę mieli”.
    I te myśli o zmarłej matce ku dobremu sierotkę kierują.
    Ujrzy starą babkę, jak chrust w płachcie z lasu dźwiga, a pod ciężarem przygina się, to myśli sobie:
    „Jakby to matusia widzieli, toby pewnikiem tej babce pomogli. To i ja jej pomogę!”
    Widzi, że dziecko siedzi na środku gościńca i w piasku się babrze, a tu stado krów idzie z pastwiska — to sobie myśli:
    „Jakby matusia to widzieli, toby przecie dziecko złapali i sąsiadce odnieśli, bo je tu krowy mogą pobóść! To i ja tego babraka sąsiadce odniosę”.
    I tak, komu może, przysługę wyświadcza, do każdego się uśmiechnie, dla każdego ma dobre słowo.Toteż wszystkim sierotka jest miła, cała wieś ją chwali.
    A córeczka Pazurkowej na każdego wilkiem patrzy, każdemu niechętliwie odpowiada. To i nikt jej nie lubi.
    Nastała zima. Spadły wielkie śniegi, przyszły lute mrozy, przyszły srogie dujawice. Stanęły rzeki, zamarzły jeziora. Świat stał się biały, uciszony, w słońcu iskrzący, o księżycu martwy i bezlitosny.
    W taki to wieczór księżycowy mówi macocha do sierotki:
    — Weźże wiadra i nanoś ze studni wody do stągwi. A zwijaj się, bo już trza chałupę zawrzeć i iść spać.
    Wybiega sierotka na dwór, a tu mróz, a tu ślizgawica, że ledwie do studni doszła. Ciągnie wiadro z wodą, a ręce tak jej grabieją, że wcale drąga w garści utrzymać nie może.
    Nachyla się, aby uchwycić za wiadro, a tu drewniaki jej się po lodzie obsunęły, a że cembrowina była niska, zważyła się dziewczyna ku głębi i w studnię wpadła!
    Świecie najmilszy!Aby tylko chodaki po niej przy studni zostały!
    Leci, leci w głąb, a w głowie ma taki szum, że ani pojmuje, co się z nią dzieje.I dopiero gdy o dno prasła — ocknęła się.Spojrzała i widzi — jako że księżyc prosto nad studnią wisiał — przed nią drzwi wielkie jak wierzeje przy stodole.Uchwyciła za skobel, pociągnęła… drzwi się otwarły.
    I sierotka przez próg przeszła.Hej!… Dziwy nad dziwami! Ani tu zimy, ani tu śniegu. Słońce świeci i grzeje, łąki kwitną, ptaki śpiewają.Weszła na ścieżkę i idzie nią, idzie, a nacudować dość się nie może, jaki tu piękny świat dokoła! Takie zapachy, takie kolory, takie w powietrzu muzyki — że słowo tego nie opowie, pióro tego nie opisze.Doszła do rozstajów, a tu widzi — grusza stoi, a na niej tyle gruszek, ile gwiazdek na niebie! Ani ich drzewina udźwignąć nie może. Gałęzie zwisły do samej ziemi, pie-niuszek się pochylił. I tak się grusza skarży:
    Dołóż moja, ciężka dolo,
    gałązeczki-ręce bolą.
    Bujne wichry nie latają,
    gruszek ze mnie nie strząsają.
    Gałązeczki-ręce bolą.
    Doloż moja, ciężka dolo!

    Skoczyła chyżo Dorotka, zaczęła gruszki obrywać. Rwie, rwie i na trawę składa, wielką ich górę uskładała, drzewinie ulżyła.
    Podniosły się gałązki w górę. Leciutko im, wesoło im.I grusza ludzkim głosem znów mówi:
    — Ulżyłaś mi, dobra dziewczynko… ulżyłaś mi. Znów mogę gałązkami kołysać, znów mogę radować się i wesołym szumem szumieć. Nabierz sobie mych gruszek na drogę.
    Wzięła Dorotka trzy gruszki do fartuszka i poszła dalej.
    Doszła do drugich rozstajów. Patrzy, a tu stoi chlebowy piec i tak ludzkim głosem labidzi:
    Ile kropel płynie rzeką,
    tyle dni się chleby pieką.
    Kto zlituje się, zlituje,
    chleby ze mnie powyjmuje…
    Skoczyła sierotka, piec otworzyła, wszystkie bochenki wygarnęła.
    A piec znów ludzkim głosem mówi:
    — Dobra dziewczynko, niechaj ci się wszystko w życiu szczęści za to, żeś moje chleby uratowała. A to spaliłyby się na węgiel. Zabierz ich sobie, ile chcesz, na drogę.
    Wzięła Dorotka bochenek chleba do fartuszka i poszła dalej.
    I nadziwić się nie może, że choć gruszki je, choć chleb łamie — zawsze w fartuszku leżą trzy gruszki i zawsze cały bochenek.
    A leciutkie to… ani czuje, że coś niesie.
    Idzie, idzie dalej, aż zaszła do jakiejś chaty. Na progu chaty stoi baba o wielkich zębach i tak pyta:
    — Dziewczynko, a dokąd wędrujesz?
    — A donikąd. Tak se idę i idę i po pięknym świecie popatruję.
    — To może byś do mnie na służbę przyszła?
    — Przy szłabym, ale nie wiem, dam to radę waszej robocie?
    — E, dasz radę, dasz, bo u mnie wielkiej pracy nie ma. Sprzątniesz mi izbę, zaścielesz łóżko i ugotujesz strawę dla moich domowników. A tych domowników to aby dwóch: kotek i piesek.
    Roześmiała się sierotka i mówi:
    — A toż to przecie żadna robota!
    — No, to u mnie ostań. Jak przesłużysz rok, to cię nagrodzę wedle miary i sprawiedliwości. I wrócisz sobie do domu.
    Weszła sierotka do izby. Czterem kątom się pokłoniła, kotka, pieska pogłaskała i na służbie została.
    Co dzień baba o wielkich zębach od rana idzie w świat i nie wraca aż o zachodzie słońca.
    Co dzień sierotka izbę wysprząta, że się od czystości aż świeci w każdym kątku. Poduchy i pierzyny wietrzy na płocie, a potem tak je strząsa, tak klepie, tak stroszy, że te poduchy i pierzyny pęcznieją, aż się zrobią jak banie.
    To jak je zacznie na łóżku układać jedne na drugich, to ułoży aż pod samą powałę. Aż musi drabinę do łóżka przystawiać, bo inaczej baba o wielkich zębach na łóżko by nie wlazła.
    I jedzenie gotuje. Jagły na mleku — przódzi kotkowi całą miseczkę, potem sama poje. Kluski z omastą — przódzi pieskowi całą miskę, potem sama poje.
    Wraca wieczorem baba o wielkich zębach, a tu w izbie czyściutko jak na gody. Pierzyny poukładane aż pod powałę, kotek na piecu mruczy, piesek pod piecem aż sapie, taki najedzony.
    — Widzę, dziewuszko, jak gospodarujesz.
    Ano, minął rok. Ani jednego dnia sierotka nie zaniedbała się, co dzień w izbie jak przed świętem. Kotek i piesek upasione, sierstka na nich gładka, błyszcząca, oczy wesołe.
    Baba o wielkich zębach woła swych domowników i pyta:
    — Kotku, piesku, jaką skrzyneczkę dać dziewczynce za pracę? Czarną czy zieloną?
    „Haw! haw! zieloną!” — szczeknął piesek.
    „Miau! miau! zieloną!” — miauknął kotek.
    Baba o wielkich zębach wyniosła zieloną skrzynkę, pożegnały się. Znów sierotka czterem kątom pokłoniła się, kotka, pieska pogłaskała i na drogę wyszła.
    Baba o wielkich zębach za nią i po plecach ją głasnęła.
    I tu nagle, co za odmiana!
    Już na sierotce nie licha spódniczyna, nie wyłatany kaftanik, ale strój paradny, szumny, że cud!
    Spódniczka suta w kwiaty, gorsecik aksamitny, koszula cieniutka, haftowana, na głowie jedwabna chusteczka, a buciki węgierskie czerwone i sznurowane!
    Aniście na obrazku takiej pięknej lali nie widzieli.
    Oj uradowała się sierotka, uradowała!
    Podziękowała gospodyni, zieloną skrzyneczkę chwyciła i w drogę! Ale nie uszła ani dziesięciu kroków, jak coś dokoła zahuczało, zaszumiało, wielką wichrzycą powiało, dziewczyną trzy razy obróciło i oto widzi sierotka… Stoi na swym podwórku koło studni, a przed chatą ojciec i macocha, i córeczka przyglądają się, cudują się i rozeznać nie mogą, czy to ona, czy nie ona — ta ustrojona panna.
    Dopiero ku nim podskoczyła, obcaskami zastukała, wszystkich grzecznie przywitała.
    A potem do samego wieczora opowiadała, gdzie to była, co widziała, jaką służbę miała, co za służbę dostała.
    Otworzyli zieloną skrzynkę, a tam bogactwa niezliczone, śliczności nie widziane: korale, bursztyny, pierścienie diamentowe, wstążki szczerozłotą nicią haftowane!
    Rety, reteczki!
    Poszli spać, ale nikt zasnąć nie może.
    Stary nie śpi, bo myśli, jakiego by tu męża dla takiej pięknej, takiej bogatej córki znaleźć.
    Stara nie śpi, bo myśli, jak by tu takież śliczności i dla swojej córeczki zdobyć.
    Córeczka nie śpi, bo ją zazdrość aż po łóżku rzuca; czemu to nie moje! nie moje!
    A sierotka nie śpi, bo myśli, co z tym bogactwem zrobi. Ojczaszkowi kupi ciepły kożuch na zimę i buty z cholewami.
    I co jeszcze za te skarby? Coś by trzeba takiego, żeby stare babusie nie pracowały nad siły… żeby dzieci nie babrały się po drogach w kurzu… Ale jak by to… jak by to?…
    Nad ranem dopiero wszyscy zasnęli.
    Minęło kilka dni, aż stara mówi do swojej córeczki:
    — Musisz i ty w studnię wskoczyć, do baby o wielkich zębach iść na służbę.
    — Kiej się boję, mamo.
    — Czego się, głupia, boisz? Jeszcze większą skrzynię z bogactwami przyniesiesz!
    Poszły do studni. Stara córeczkę popchnęła. Dorotka w wodę wpadła, o dno prasnęła i wielkie drzwi przed sobą ujrzała. Pociągnęła za skobel, próg przestąpiła.
    I wszystko akuratnie tak było, jak i wprzód. Idzie córeczka dróżką, a tu wiosna dokoła, słońce świeci, łąki kwitną, ptaki śpiewają.
    Doszła do rozstajów, gruszę ujrzała. Na drzewinie gruszek, ile gwiazdek na niebie. Gałęzie zwisły do samej ziemi, pieniuszek się pochylił. I tak się grusza skarży:
    Dołóż moja, ciężka dolo,
    galązeczki-ręce bolą.
    Bujne wichry nie latają,
    gruszek ze mnie nie strząsają.
    Gałązeczki-ręce bolą.
    Doloż moja, ciężka dolo!
    Ale córeczkę wcale to nie obeszło.
    — A niech se tam! — wzruszyła ramionami. Zerwała kilka gruszek do fartuszka i poszła dalej.
    Idzie, idzie… doszła do drugich rozstajów. Patrzy, a tu stoi chlebowy piec i tak ludzkim głosem labidzi:
    Ile kropel płynie rzeką,
    tyle dni się chleby pieką.
    Kto zlituje się, zlituje,
    chleby ze mnie powyjmuje…
    Ale córeczkę wcale to nie obeszło.
    — A niech se tam! — wzruszyła ramionami. Otworzyła piec, wybrała sobie najpiękniejszy bochen, resztę w piecu zostawiła i poszła dalej.
    Idzie, idzie… ale jej strasznie ten bochen cięży.
    — Siądę se, odpocznę i pojem trochę.
    Usiadła w cieniu, do chleba… a tu widzi, chleb w szczery kamień się zamienił! Do
    gruszek, a tu widzi… gruszki w pecynki gliny się zamieniły! Jakże to jeść!
    Wszystko musiała wyrzucić. Podniosła się i poszła dalej… a zła, a głodna!
    Ale wreszcie doszła do chaty.
    Przed chatą stoi baba o wielkich zębach i pyta:
    — Dziewczynko, dokąd wędrujesz?
    — Tak se idę, służby szukam.
    — To może do mnie się zgodzisz?
    — Przecie, że się zgodzę — mówi córeczka, bo tę skrzynkę z bogactwami ma myśli.
    — Robota u mnie niewielka. Izbę sprzątniesz, łóżko zaścielesz, pieska i kotka m karmisz. A jak przesłużysz rok, nagrodzę cię wedle miary i sprawiedliwości. I wrócisz sobie do domu.
    Weszły do izby. Córeczka kotka ręką odsunęła, pieska nogą odepchnęła.
    „Niedoczekanie wasze! Nie będę cudzej gadziny oprzątała” — pomyślała sobie.
    I tylko rozgląda się, gdzie tu stoi ta skrzynia, którą za zasługi dostanie.
    Baba o wielkich zębach poszła do roboty, a córeczka garnek kaszy sobie ugotowała najadła się sama, kotkowi i pieskowi nic nie dała, na głodno ich z izby wypędziła i po szła spać.
    Wraca wieczorem baba o wielkich zębach, a tu w izbie nic nie zrobione. Łóżko nie zasłane, podłoga nie umieciona, brudny garnek po kaszy na środku izby się wala, kotki ani pieska nie ma, a dziewczyna w ogródku pod jabłonką sobie śpi.
    — Widzę, dziewuszko, jak się sprawujesz…
    I tak szedł dzień za dniem, tydzień za tygodniem, miesiąc za miesiącem. Córeczka tylko o sobie myśli. W izbie śmieci!… aż szura pod nogami. Poduszki i pierzyny zbrukane, a piesek z kotkiem wychudły, zjeżyły się, ogonki im wyłysiały, oczka im sparszywiały. Żywią się same, jak mogą, to w polu, to w lesie.
    Ano miną rok.
    Baba o wielkich zębach woła swych domowników i pyta:
    — Kotku, piesku, jaką skrzyneczkę dać dziewczynie za służbę? Czy zieloną, czy czarną?
    „Haw! haw! czarną!” — szczeknął piesek.
    ,,Miau! miau! czarną!” — miauknął kotek.
    Baba o wielkich zębach wyniosła czarną skrzynkę, pożegnały się. Córeczka dobrego słowa ani kotkowi, ani pieskowi nie powiedziała, wzięła skrzynkę i wyszła na drogę.
    Baba o wielkich zębach za nią i po plecach ją głasnęła.
    Aż tu nagle co się nie stało!
    Po córeczce od góry do dołu jakasi maź się rozlała… Smoła, nie smoła?
    Dziewczyna skrzynkę chwyciła i w drogę! Ale nie uszła ani dziesięciu kroków, jak coś dokoła zahuczało, zaszumiało, wielką wichrzycą powiało, dziewczyną trzy razy obróciło i oto widzi córeczka… Stoi na swym podwórku koło studni, a przed chatą ojczym, matka i sierotka.
    Matka w ręce klasnęła, wielkim głosem krzyknęła:
    — A gdzieżeś, córeczko, tak się zwalała, gdzieżeś paradny strój podziała?!
    Chwyciły skrzynkę! Jakie tam bogactwa?! Otwierają!… A ze skrzynki smyrgu-smyrgu… żaby, ropuchy, węże, jaszczurki… Rozlazło się to po podwórzu, po krzakach pochowało.
    — Takieś to wiano przyniosła!
    Za górą wysoką, za rzeką szeroką wioska, a w tej wiosce biała chata, a w tej chacie muzyczkowie grają, druhenki śpiewają, starościny w ręce klaszczą…
    Jakież tam gody? Wesele sierotki z kowalczykiem!
    A macocha z córeczką patrzeć na to nie chciały, w świat poszły i kędyś w wielkim świecie przepadły.
    Baśniczka miła czy niemiła —
    już się skończyła.

    • Ozyrys pisze:

      Free – nie wiem dlaczego ,ale czytając tą baśniczkę łzy same napłynęły mi do oczu.
      Nie ważne co nas spotyka ,wazne jak nasze Serce zareaguje i jak my się do tych wszelkich trudów ustosunkujemy.Czekajac leniwie pod grusza na Zbawienie – dostaniemy to co córeczka….hydry..
      Nie patrząc na swój trud ,ale z wdzięcznością i ufnością w sercu – odnajdziemy ..swoje skarby- to nasze Zbawienie.

      Piękna baśń Free.
      Dawniej tak uczono młode pokolenia pracy i wiary w moc sprawczą Stwórcy.
      Każdemu podług zasług.

  11. Free pisze:

    „Wydawać by się mogło, że człowiek miał być w zamyśle istoty Najwyższej najwspanialszym z aniołów. Tak to wynika z wielu przekazów, różniący się od istot tych powiedzmy niebiańskich istotną cechą. Ciałem – jako materialnością.”

    A może i był póki na naszej Ziemi nie pojawiły się obce instalacje?

    • Ozyrys pisze:

      Tak Free- do takiego wniosku doszłam jakiś czas temu.
      Otóż ,wielu „obcym instalacjom” tak spodobał sie ten raj na Ziemi ,że zapragnęli posiąść go tylko dla siebie.
      Nie byli w stanie tego zrobić bez zgody i przyzwolenia istot zamieszkujących Ziemię ,czyli ludzi.
      Posłużyli sie wieloma podstępami.
      Jednym z takich pomysłów było ukazanie się ludziom jako istoty Światła .
      Jest to dosyć częstym podstępem sił ciemności,dlatego zawsze kiedy widzę takie Istoty pytam:pokażcie mi swoje Światło.
      Kiedy z ich Serca wychodzi piękny perlisto – biały ,lub złoty promień – wiem ,ze to prawdziwe Istoty Światła,natomiast kiedy pokazuje mi się czerń – to wiadomo ,że chciały mnie zmylić .
      W związku z tym ,że dawniej udzie mieli czynne i bardzo sprawnie działające parazmysły ,czyli np. jasnowidzenie.
      Ta zmyłka powiodła się ,zyskali zaufanie ludzi.
      W ten sposób zaczęli wmawiać ,ukazywać ,podszeptywać rozwiązania niegodne.Tak wpojono w ludzi chciwość ,pazerność ,,strach ,chęć władzy…no i się zaczęło…walka o stołek…
      Wielu nagle zapragnęło dzierżyć prym .A reszta się zadziała.
      Na początku misteria były raczej ,można rzec dziecinną igraszką .
      Ludzie Ci dokonywali różnych misterów i rytuałów bardziej z młodzieńczej nonszalancji ,podyktowanej przez niefrasobliwość i brak perspektywicznego myślenia ,co zostało wszczepione przez …obce instalacje…
      Natomiast później …w kolejnych wcieleniach …zyskiwali coraz więcej Siły i Mocy ,z każdym kolejnym misterium ,ich kody i pieczecie na przyszłość i teraźniejszość były coraz bardziej przemyślane ,przebiegłe ,niecne itd.
      Co za każdym razem powodowało coraz większy ich potencjał w każdym zakresie.
      tak powstała kasta kapłanów.
      Na przestrzeni dziejów owi kapłani zabukowali sobie miejsce w hierachii panowania na Ziemi po wsze czasy.
      Z tej kasty wywodzą się wszyscy Magowie ,czarnoksiężnicy( tak to całkowita prawda ,to nie bajka !) ,wywodzą się również papieże i wszyscy kapłani KK.
      Najgorsi są pod tym względem hierachowie.
      Posiadają ,zebrane do kupy ze wszelkich rytuałów i misterów ,ze wszystkich pokoleń dziejów ,niewyobrażalna moc,która funkcjonuje po teraźniejszość ,a wg nich ma funkcjonować po wsze czasy.
      Muki wszędzie podkreśla ,i inni tez ,że całe wszeteczne zło to Watykan.
      Tak to święta prawda.
      tam ,pod Watykanem ,pod głównym budynkiem uwiły sobie gniazdo najprawdziwsze jaszczury ,hydry oraz wszystkie demoniczne Stwory.
      Swój do swego ciągnie.
      By być pod ręką we wszelkiego rodzaju rytuałach ,niecnych ,sprzecznych z Prawem Boskim .
      Jednak do czasu….
      Troszkę im się ostatnio…posypało,oberwało ,gniazdo zostało wypatroszone ze wszelkiego rodzaju badziewia.
      Jest to wspólna praca kilku osób.
      Porządki są robione w każdym zakresie .
      Wiec głowa do góry,każdy niech pomaga dobrą intencja jak może.
      Złe intencje są natychmiast transformowane ,wiec szkoda zachodu i energii.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s