Krym a „sprawa Polska” cz. 2

 

049135bb356984d21278a7cf44282713,14,0

Rys. 1 Europejska Nibylandia czyli Państwo Lecha (Lachów – Polska)
o jakim na lekcjach historii za żadne skarby nie usłyszycie.
(http://argo.neon24.pl/post/105099,jeszcze-o-granicach)

Link do części pierwszej

– – – – – – – – – – – – –

3. Opowieść o Lachu co wypatroszył bestię yahwe

Jak wszystkim doskonale wiadomo na temat historii Polski, tej historii sprzed obrzezania ducha Narodu czyli tzw. chrztu można się dowiedzieć dosłownie wszystkiego tylko nie prawdy.

Jest to tym bardziej dziwne, iż wbrew ogólnodostępnym opiniom zapiski o niej istnieją. Niekoniecznie istnieją w języku polskim, to jest w polskich źródłach pisanych, bo te jak wiadomo siepacze i rezuni bestii od krzyża wyrżnęli, spalili czy poukrywali.

Są dostępne za to źródła u naszych sąsiadów czy wrogów dla których „spotkać Lacha” było równoznaczne z napotkaniem najstraszliwszego upiora. Nieprawdopodobne?

Hm… wystarczy poczytać Stary Testament by odnaleźć strony gdzie zapisano jak tzw. żydzi przez dziesięciolecia wyli do swojego demona yahwe o ratunek i wybawienie od straszliwych Lachów i zesłanie im wodza jaki będzie w stanie uwolnić ich członki od dręczącego ich przeraźliwego strachu. I tak wyli i wyli dziesięcioleciami aż „dzielny” Herakles kłamstwem i skrytobójstwem doprowadził do zagłady Amazonek czyli na historyczne Frygii.

Wtedy dopiero żydostwo ponownie poczuło wiatr w żaglach (mitologiczne „uwolnienie Prometeusza przykutego do skały u podnóża Kaukazu”) i ponownie, jako znany z historii, asyryjski reżim czy w zasadzie amonicka czapa (wyznawcy tebańskiego (murzyńskiego) Amona) nałożona podstępnie na asyryjskie ciało doprowadzili do zagłady/ wchłonięcia zarówno swojego wybawiciela Lydii jak i zagłady indoeuropejskiego państwa Fenicjan (teren Palestyny) czy jeszcze do niedawna swojego egipskiego sprzymierzeńca w podbojach, Egiptu, mszcząc się w ten sposób niejako za wygnanie tych pustynnych złodziei i zwyrodnialców w czasie rządów Echnatona.

Bo wbrew kłamstwom jakie z okazji „przepowiedni o końcu świata 2012+” są obecnie rozpowszechniane GOG – to ŻYDZI (wszyscy) a MAGOG – MURZYNI – ich brat w zwyrodnieniu i występstwie przeciwko Stwórcy. Biblijnym Izraelem, tym prawdziwym, jest zaś Syria.

Ale zostawmy tamte odlegle czasy jak i równie odległe geograficznie miejsce i skupmy się na czymś bliższym i bardziej ciekawym. A mianowicie na Krymie.

Dawno, dawno temu bo jakieś 3.000 lat temu (minimum bo dopiero tam intensywnie kopią ,bo za bolszewizmu było to odgórnie przez KC ZABRONIONE) Krym był częścią a właściwej stolicą indoeuropejskiego państwa Scytów (tak wiem, w mediach przy okazji bieżącej „krymskiej propagandy” ani słowa o tym nie usłyszycie jak i o tym, iż przed erą chazarską na Krymie była rozwinięta silna słowiańska państwowość).

Krym był bardzo ważnym punktem Imperium Scytów gdyż mieściła się tam polityczna stolica państwa – ociekające złotem miasto (stolica Wanów z mitologii nordyckiej) jakie wprost wywoływało obrzydliwe ślinotoki u semickich (też greckich (achajskich) bo to te samo zgrupowanie plemion) wrogich sąsiadów.

Niestety Scytowie byli mądrzy, zorganizowani i wszelkie wyprawy po złote przedmioty kwitowali pogromami. Byli w tym tak zuchwali iż nawet potrafili wlewać najeźdźczym królom do gardeł „złote wiano” (cebrzyk płynnego złota). Dla nich samo złoto miało wartość błyskotek które potrafili finezyjnie obrabiać (antyczne złote rękodzielnictwo to w przeważającej masie dokonania scytyjskich rzemieślników).

Inną ważną rzeczą dotyczącą Scytów jest to, iż wtedy (w tamtych czasach) Herodot z Halikarnasu opisał w swoich „Dziejach”, iż na „ich terytorium byli/ żyli Polanie”.

Polanie ci wedle oficjalnej, prosemickiej czy progermańskiej, nauki są niezależni od Polan będących protoplastami Polski. I jest to, jak udowodnimy później, CAŁKOWICIE POLITYCZNE TWIERDZENIE tak jak twierdzenie, iż pozostałości po indoeuropejskich Fenicjanach to wytwór semickiej „kultury” żydów.

scythians_map

Rys. 5 Imperium Scytów – 5 wiek p.n.e.
(http://www.emersonkent.com/map_archive/scythian_empire_map.htm
http://www.emersonkent.com/tribes_and_peoples/scythians.htm)

———————————–>

Wtręt numer 2 dla konusów:

Wawelskie kopce w Krakowie są grobowcami scytyjskich władców ale po rozkopaniu Kopca Wandy i dokonaniu pierwszych odkryć jako iż były one przeczące semickości Polen, tej „polskiej ziemi obiecanej” jak twierdzą ci germanie, to zarówno nakazano administracyjnie wstrzymać badania, jak i znaleziska „zaginęły” a samego sponsora i opiekuna badań ZAMORDOWANO tak jak mordowano wielu innych archeologów przeczących, pomimo pogróżek, o „niemieckości nadwiślańskiej przestrzeni życiowej” o czym można poczytać na stronie http://www.wandalucja.pl.

———————————–<

  Żeby udowodnić związek Polan Scytyjskich z Polanami Polskimi sięgnijmy do dziejów Ukrainy a dokładniej do legendy założycielskiej dotyczącej miasta Kijowa. Głosi ona mianowicie, iż….

…” Kijów założyli trzej bracia: Kyj, Szczek i Choryw, wraz z siostrą o imieniu Łybid’. Pisze o tym średniowieczny kronikarz Nestor w „Powieści minionych lat” – jednym z najstarszych zabytków ukraińskiej literatury. „Siedział Kyj na górze, gdzie teraz jest podjazd Borycziw, a Szczek siedział na górze, jaka teraz nazywa się Szczekawicą, a Choryw – na trzeciej górze, którą nazwano na jego cześć Chorywycą. I zbudowali gród, i nazwali go na cześć starszego brata – Kyjiw… Był wkoło miasta tego las i bór ogromny, i łowili tam zwierzynę. I byli ci mężowie mądrzy i zaradni, i nazywali się oni Polanami – od nich Polanie i do dzisiaj w Kijowie” (http://porteuropa.eu/ukraina/turystyka/1362-blask-zotych-kopu-nad-ogromn-rzek-)

800px-ukraine-kyiv-maidan_nezalezhnosti-kuj-schek-horuv_and_lubid_fountain

Rys. 6 Pomnik Kyja, Szczeka i Chorywa oraz ich siostry Łybid.
Plac Niepodległości, Kijów, Ukraina
(https://bialczynski.wordpress.com/2014/02/28/rafal-orlicki-tak-dla-ukrainy-krym-i-inne-rosyjskie-ziemie/)

„Kyj, to najprawdopodobniej Lach. Szczek, to Slech czyli Czech. Choryw, to zapewne Goryw czyli Górski, protoplasta Rusinów. Łybid otoczona łabędziami, symbolizującymi świętego ptaka Słowian utożsamianego z pokojem i władzą prawa, to zapewne Lada lub Leda. Stąd ‘łabędzie’ wywodzą swoją nazwę od Ladi, krainy nizinnej (morfem ‘la’), a herb z łabędziem zwie się Lada lub Leda, zaś słowo ‘ład’ oznacza porządek i pokój. To wszystko są pradawne ślady, po narodzie, który posiadał silną strukturę organizacyjną i ludzkie prawa, cieszące się szacunkiem. Motyw łabędzia, jest spotykany w herbach Śląskich jak i Łużyckich, co jest zrozumiałe, bo stamtąd zapewne następowała wędrówka Słowian na wschód.”
(jak pod zdjęciem powyżej)

Ci trzej bracia plus siostra to, jak to wymieniono wyżej, nikt inny jak znani z naszego podwórka trzej legendarni bracia: Lech, Czech i Rus a ich siostra to bogini Leda. Bracia ci, jak rzeczą zapisane w „Powieści minionych lat” kronikarza Nestora słowa, są POLANAMI (POLAKAMI) którzy przywędrowali na Ukrainę (znaczy na teren zwany dziś Ukrainą) z ZACHODU co też jest NIEWYGODNYM FAKTEM HISTORYCZNYM więc kronikarza Nestora „nauka” okrzyknęła wariatem (bo racja historyczna musi stać, po właściwej, semickiej (czytaj antysłowiańskiej) stronie). Załóżmy, iż istotnie bracia ci byli Polanami (Polakami dla wygody krajoznawczej) i załóżmy, iż skoro byli to Indoeuropejczycy to podobnie jak w Scytii dominował 3-rój podział władzy – na duchową, administracyjną i wojenną. Tak jak Wedy dzielą społeczeństwo na 3 kasty:

Warna – staroindyjski termin oznaczający klasę (stan) społeczną. Istnienie kilku warn jakościujących hinduistów jest formą i wyrazem hinduizmu jako systemu religijno-społecznego. Przynależność do warny jest dziedziczna. Warny tworzą system społeczny, wiążący się z wiarą w reinkarnację. Jednostki, które nie przestrzegają rytuałów i obowiązków swojej warny, w następnym wcieleniu (inkarnacji) odrodzą się w niższej warstwie społecznej. System warn określa dozwolone formy kontaktowania się członków hierarchii społecznej.

Etymologia

Słowo to pochodzi od rdzenia czasownikowego v– o znaczeniu „zamykać (ang. „to enclose”). Zwraca się również na znaczenie warna jako „barwa”.

Historia

Już przed przybyciem do Indii społeczeństwo indoeuropejskich Ariów było podzielone na trzy stany społeczne:

1. kapłanów (bramin)

2. wojowników (kszatrija)

3. rolników (wajśja).

Początkowo był to system w miarę egalitarny, oparty na idei odmiennych, lecz uzupełniających się ról społecznych. Sam termin warna pierwotnie oznaczał kolor, barwę. Jego związek z konkretnymi barwami nie jest jasny. Spotyka się przypisanie do braminów – kapłanów ubioru białego, kszatrijów- rycerzy koloru czerwonego, wajsjów – kupców, rolników – koloru żółtego i siudrów – wyrobników koloru czarnego”

(http://pl.wikipedia.org/wiki/Warna_(hinduizm))

———————————–>

Wtręt numer 3 dla konusów:

Mapka z Ariami w Europie – gdzie? >>> NA TERENIE POLSKI a gdzie mogliby być indziej

http://thewaythetruthandthelife.net/index/2_background/2-3_biological/2-3-6_race/2-3-5-2_race-human-classification/Meyers_b11_s0476a.jpg

Tak zwani Indo-Arianie to pozostałość po wojnie bogów z +- 1.400 p.n.e. Pozostałość po naszych swojskich Arianach (Słowianach) jacy tam wyruszyli (do Mezopotamii) by wytłumaczyć łopatologicznie żydom, iż są tylko marnym pyłem a nie rojoną Rasą Panów. To po tej „wojnie” Prometeusz (żydowstwo) został „przykuty do skały Kaukazu”.

Pozostałością po tej wojnie i pacyfikacji przegrzanych „pejsów” są także Fenicjanie wraz z całą indoeuropejską kulturą, dziś z uwagi na polityczne wymagania, przypisywaną nieprawnie żydom.

———————————–<

Mamy trzech braci i trzy warny, podstawowy system organizacyjny indoeuropejskiego społeczeństwa. A co jak ci trzej bracia to jak w „przedsiębiorstwie” trzej „dyrektorzy” zarządzającymi danymi pionami w jednym Państwie: „Pionem kapłanów”, „pionem wojowników”, „pionem rolników”. Zarządzający wedle swojej kompetencji (domeny)(nie ma tu ukochanej przez semitów stworzonej później 4 warny – niewolników !).

Idźmy dalej tym indoeuropejskim tropem.

W wyrosłym na bazie indoeuropejskich wierzeń hinduizmie mamy trójcę 3 głównych bogów: Brahmę, Wisznu i Śhivę. Załóżmy, iż owi mityczni „bogowie” są nie tylko bytami astralnymi ale posiadali w przeszłości swoje ziemskie odpowiedniki (zwane Awatarem) by poprzez nie nauczać ludzi czy organizować je w społeczeństwa jakie będą się pokojowo rozwijać wyrzekając się typowego semitom plemiennego, podbudowanego religijną fałszywością i obłudą, bandytyzmu. I, że ci trzej bogowie w formie ziemskich Awatarów to rzeczeni Lech, Czech i Rus znani z naszych legend.

Każde państwo do swojego funkcjonowania, tak by zapewnić bezpieczeństwo i szczęśliwość żyjących w nim ludzi, potrzebuje:

– kapłana – do zajmowania się sprawami „boskimi”, nauczaniem prawa czy składaniem ofiar;

– zarządcy – jaki zorganizuje administracje, handel, przemysł rolnictwo w wydajny organizm;

– i wodza – jaki nie będzie się bał nawet najstraszliwszego i przeważającego liczebnie wroga.

Takim idealnym osobowym dopasowaniem jest nasza wymieniona wyżej trójka braci.

Najstarszy czyli Brahma (ziemia) – czyli Kyj (Kij)(Włóczykij z bajek, czy Pan Bucek chadzający jako starzec po świecie i doglądający czy się czasem komu krzywda nie dzieje). Od Brahmy pochodzi Mądrość czyli Wedy których studiowaniem zajmują się Bramini (na nasze Żercy). Od Brahmy pochodzi nazwa krainy RUŚ bo miasto, jak mówi legenda o Kijowie, założono na jego cześć. Od Brahmy pochodzi także nazwa Rusini gdyż są oni pierwszymi dziećmi (beneficjentami) jego nauk która potem poszła w świat.

Pamiętacie to Chrystusowe:

„Tyś jest Skałą, i na tej Skale zbuduję Kościół mój, a bramy piekielne go nie przemogą.”

Skała czyli Ziemia (domena Brahmy), „skała” bo podwaliną Kościoła są wierni – Lud Boży – ci na samym dole hierarchii, niejako u ziemi, a nie pochowani po pałacach i zamkach brylujący bogactwem świątynnym kapłani. Ruś czyli Rusowie czyli Ruskowie (w tym Etruskowie jako –> eto (to) Ruskowie)
–> to wyznawcy „brahmaizmu” – nauk danych przez Brahmę zamienione później w Rusini jako wyznawcy tego czego nauczał ich Brahma a co zachowało się w naukach żerców, hinduizmie czy poprzez kradzież intelektualną treści Wed w tzw. ewangeliach.

Dalej mamy średniego brata, Wisznu czyli Szczek czyli Czech – osobę zajmującą się „wodą” czyli sprawami życia, jego przejawami i jego funkcjonowaniem w społeczeństwie. Od Wisznu pochodzi nazwa Scytowie jako organizmu państwowego. Czegoś co ma teren, stolicę, miasta i granice. Ustrój, władcę i politykę.

Najmłodszy brat (Choryw) zawsze był w bajkach opisywany jako porywczy. To idealne cechy wodza jeżeli porywczość nie przechodzi w brawurę. Porywczy wódz to charyzmatyczny wódz jaki będzie swoją osobą przykładem dla żołnierzy. Takim „zuchem co nie boi się żadnych wyzwań” w ruskich bajkach zawsze był najmłodszy brat „durakiem” zwany. Czemu „durak” skoro to obraźliwe (polskie dureń). „Durak” bo dobry wódz nie może być SCHEMATYCZNY bo jak zawsze będzie w każdej bitwie wojował tak samo to szybko zginie jeśli w którejś komuś z wrogów uda się z niej ujść z życiem i w kolejnej zastawić na niego pułapkę (kontr-strategię). Dlatego musi być „durny” by wrogowie nie byli wstanie przewidzieć jego posunięć, (patrz „Sztuka Wojny” – Sun Tzu) by nie byli w stanie przewidywać jego planów, by nie byli w stanie go pułapką schematyczności pokonać. Choryw to Lech czyli Lechowie (Lachowie), nazwa pod jaką zapamiętali nas nasi wrogowie bo „od Lachów dostawali wciąż ponawiany łomot”.

Mamy zorganizowane państwo, każda dziedzina jego funkcjonowania ma swojego opiekuna

Dziedzina Ziemia Woda Ogień
Kolor Biały Niebieski Czerwony
Bóstwo (hinduizm) Brahma Wisznu Śhiva
Brat (polskie legendy) Rus Czech Lech
Brat (założyciel Kijowa) Kyj Szczek Choryw
Dziedzina wiedza, religia administracja, handel żołnierka
Warna (kasta) kapłani (bramini) rolnicy (wajśja) wojownicy (kszatrija)
Nazwa Słowian wzięta od.. Rusini, Rusowie, Rusi Scytowie Lachowie

[ Skąd się wzięła nazwa Sarmaci? Prawdopodobne są dwie możliwości, jedna iż to przekręcona nazwa „czytający sutry” (bo sutrami (sura w kradziejskim islamie) zwano święte pisma składające się na Wedy). Druga, bardziej prawdopodobna skoro Sarmaci to nazwa wojenna, od używanych w boju piszczałek surmami zwanymi
(http://pl.wikipedia.org/wiki/Surma_(instrument) ).

Polanie, jako nazwa, zaś wcale nie pochodzą „od pola” i sugerowanego tym „chłopskiego”, niewolniczego pochodzenia. Nazwę tę też można wywodzić dwojako. Raz od czasownika „polewać” wtedy Polanie będą od „polani wodą” (na przykład) co nam daje odzwierciedlenie u modnych u semitów czy hindusów rytualnych polewaniach wodą czy rytualnych obmywań w wodzie (patrz katolicki chrzest). Druga możliwość, tez skwapliwie pomijana w rozważaniach, wiąże się z tradycja kulturową Indoeuropejczyków a mianowicie językiem w jakim spisywano teksty to jest językiem PALI (http://pl.wikipedia.org/wiki/Język_pali). Wtedy Polanie oznaczałoby „używający, znający język Wed”. Ale te wywody i tyczące Sarmatów i Polan to moje prywatne sugestie i nawet nie wiem czy kiedykolwiek były rozważane w akademickim świecie więc są tu tylko jako ciekawostka czy natchnienie dla kogoś przy badaniach naszych korzeni. ]

Trzej bracia czy trzy filary dobrze zorganizowanego państwa. Każdy z tych filarów potrzebuje dwóch pozostałych do swego istnienia i każdy z filarów służy dwóm pozostałym swoją „dziedziną” bo żołnierz bez chleba i miecza nie powojuje ale także żołnierz bez wiedzy będzie tylko zwyczajnym szybko umierającym na polu walki „mięśniakiem z maczugą”. „Rolnik” bez żołnierza szybko straci życie i plony a bez wiedzy braminów będą one nikłe bo nie będzie umiał wydajnie „gospodarować”. Bramin bez „rolnika” nie będzie miał siły zgłębiać Wiedzy a bez wojownika jego Wiedza będzie wspomagać wrogie mu królestwo. Trzy filary państwa i każdy, w swej zdrowej postaci, niezbędny innym do funkcjonowania.

———————————–>

Wtręt numer 4 dla konusów:

Ten sam schemat trójpodziału władzy widać także obecnie w czasie gdy jesteśmy pod semicką okupacją gdzie za kłamstwa w sprawach ducha odpowiada Watykan, za kłamstwa i wyzysk gospodarczy odpowiada żydowska gangsterka bankierska czy ichnie korporacje a za wyzysk polityczny – Łuna JewroGejska w Brukseli czy jej lokalna, warszawska delegatura:

„Narody można zdobyć trojako. Najczęstszą metodą jest podbój przez wojnę, ale zniewoleni nienawidzą agresorów, buntują się i wypędzają ich, jeśli tylko mogą. Do utrzymania kontroli potrzebna jest duża armia, kosztowna dla agresorów. Drugą metodą jest religia: przekonanie ludzi, że muszą oddawać agresorom część swoich zarobków w posłuszeństwie Bogu. Taką niewolę da się obalić zbrojnie, bo religia z natury nie ma wojsk do odzyskania kontroli, kiedy zniewoleni „rozczarują się”.

W trzeciej metodzie (podbój gospodarczy), narody płacą „daniny” bez widocznego przymusu – ofiary nie wiedzą, że zostały zdobyte, a danina to „legalne” długi i podatki. Myślą, że płacą dla dobra własnego, innych, bądź ochrony narodu przed wrogiem. Ich prześladowcy stają się ich „dobroczyńcami” i „obrońcami”. Ta najbardziej czasochłonna metoda często skutkuje najdłużej, bo ofiary nie widzą żadnej siły zbrojnej przeciw nim, ich religia pozostaje mniej więcej nietknięta, mają swobodę wypowiedzi i przemieszczania się oraz „wybierają” swoich władców. Nie zdają sobie sprawy, że są podbici, a instrumenty własnego społeczeństwa służą do przekazywania ich majątku prześladowcom i czynią podbój faktem dokonanym..”

(http://wolna-polska.pl/wiadomosci/bankierow-miliardy-narodu-dlugi-2014-03)

Taki trójpodział okupantów jest też dobry do powstrzymywania wszelkich buntów bo narzekając na jedno z trzech ogniw poszkodowany idzie „wypłakiwać” się do powiązanych, dwóch pozostałych. I (na przykład) jak narzeka na „władzę” to kapłan go „poprze” wyszukując w Biblii odpowiednie cytaty iż „rolą poddanego jest cierpieć i w cierpieniu i w pokorze wspomagać swoim znojem pomnażanie majątku swojego, nadanego „boskim prawem”, ciemiężyciela. A jak pójdzie do handlarza ten mu „karabinów do wojowania nie sprzeda” bo tego mu pan zakazał. Więc się goj poużala u księdza, pochleje u szynkarza a rano znowu zaprzęgnie w kierat i tak dzień za dniem do swojego zgonu

———————————–<

Państwo to także flaga, herb i tak dalej. Jakie kolory można przypisać braciom?

– duchy są białe, kapłani ubierają się na biało więc RUS jako żerca będzie „biały”,

– życie to ciągłe zmiany, to ciągłe przepływy, ciągły obieg – tu pasuje kolor wody czyli błękit,

– wojowanie to wiadomo, ogień, krew i tak dalej – czerwień.

Tak dochodzimy do trzech podstawowych barw Słowiańszczyzny: bieli, błękitu i czerwieni.

Idźmy tym tropem dalej.

ciąg dalszy nastąpi ….

KTOŚ.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności, historia i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

16 odpowiedzi na „Krym a „sprawa Polska” cz. 2

  1. Ozyrys pisze:

    Ktosiu…uczymy się historii na nowo…piszemy na nowo…tyle trudu…tyle wszetecznego zła było….
    byśmy przejrzeli na oczy,byśmy nareszcie mogli zrzucić okowy zniewolenia i…odkrywać karty…

  2. Free pisze:

    Tak mi przyszło na myśl z wodą, w Indiach ludzie oddają wdzięczność słońcu przelewając wodę w rękach. Tekst super. dzięki

  3. Lotny Wół pisze:

    Nazwę Polanie od pola wypromował Jasienica. Naprawdę nazwa pada w paru pismach ale w innym kontekście, pisano polanie o ludach żyjących miedzy Odra a Wisłą oraz terenów na Ukrainie a znaczyło to, że Ci ludzie są niepokonani w walce w polu !!!!!!!!!

    • Ktoś pisze:

      No nie wiem ale dla mnie „wywodzenie nazwy Polanie od bycia niepokonanym w walce w polu” jest:
      1) uwłaczające Słowianom,
      2) bezsensowne .

      Ciekawe czemu na podobnej zasadzie nie ma Lesian – od bycia niepokonanym w walce w lesie, Wodzian – w walce na wodzie i Podwodzian w walce pod wodą. Przecież powinni być skoro cała Europa była zalesiona w tym tereny zajmowane przez „niepokonanych na polach (? leśnych polankach) Polan”.

  4. Ktoś pisze:

    „Czy ktoś zastanawiał się dlaczego z ziem dawnych Austro-Węgier:z Austrii,Szwajcarii i Niemiec wychodziły wszystkie rewolucje i wojny w Europie oraz tragedie całych narodów?

    Rewolucja Francuska została zainspirowana w 1792/3 r dworem w Wiedniu ,Wiosna Ludów 1848 wybuchła na dawnym terytorium Habsburgów,Napoleon upadł, ponieważ zdradził go jego teść Habsburg w 1815 r. pod Waterloo,Rewolucja 1905 r.wybuchła najpierw w Niemczech,w 1916 r. przelała się na Rosję, gdzie 12/13 III 1916 r. obalono carat;upadał car Rosji Mikołaj II Romanow spokrewniony z dworem po Habsburgach, z tronem Anglii oraz z tronem pruskich Hohenzollernów.

    Lenin to wirus historii podrzucony do Rosji ze Szwajcarii,który rozsadził całe imperium carów i ogłosił się wodzem zwycięskiej Rewolucji Październikowej z 1917 r.oraz powstaniem komunistycznego państwa ZSRR.Trzy wojny kotła bałkańskiego 1913-1914 r. oraz
    I w.św 1914 r,. wybuchły na dawnych ziemiach Habsburgów i rozlały się na inne państwa w Europie.

    Hitler to drugi wielki wirus historii podrzucony do Berlina przez pohabsburską machinę wojenną;był austriackim Żydem urodzonym w Spandau, który swój naród żydowski skazał na zagładę a naród niemiecki ,który mu tak zaufał skazał na klęskę przegranej II w.św oraz na upodlenie i wyszydzanie przez całą historię w świecie.

    Wojna w Indochinach została rozpętana przez dawne pohitlerowskie wyszkolone przez machinę wojenną Habsburgów i Hohenzollernów dowództwo ,które po przegranej II w.św robiło dalej karierę we Francji,USA i w innych krajach Europy.

    Kolejna powtórka wojny kotła bałkańskiego to lata 90-te /krwawa wieloletnia bratobójcza wojna domowa w Jugosławii.Również obejmowała zasięgiem terytorium odwiecznych Słowian,których państwo zakładał Samon w 660 r.zaraz po założeniu w 644 r. legendarnego Państwa Lechitów nieopodal Kruszwicy nad Jeziorem Gopło w obecnej Wielkopolsce.

    Zadaję ponownie pytanie:dlaczego to Austria i Szwajcaria jest odwiecznym katem słowiańskich narodów?

    Danuta Ignatiuk,30 III 2014 r.”

    (http://zmianynaziemi.pl/wiadomosc/rosjanie-twierdza-ze-banderowcy-kierowali-snajperami-majdanie#comment-189377)

    Odpowiedź prosta – tam jest siedlisko żydów (chazarów, awarów). Ich europejska wylęgarnia.

  5. Ktoś pisze:


    ~kopia z 28.III.2014 :

    pozwoliłem sobie skopiować i wkleić

    „~sen_rezerwisty do ~Rezerwista:
    Siedzimy w okopie, chłop przy chłopie, jemy chleb.
    Po mojej lewej – kpr. Kurski. Właśnie robi sobie sweet-focię ze swoim karabinem.
    Po mojej prawej – por. Tusk. Uważnie obserwuje przedpole.
    Po jego prawej – por. Kaczyński i chor. Palikot. Piją wodę z jednej manierki. Wodę, a może wódę. To najlepsi kumple w plutonie. Wspólna walka zbliża…
    Na prawo od nich – mjr Maciarewicz. Byczy chłop. Zostawił ciepły stołek w Wywiadzie, żeby być w linii.
    Na prawo od niego – kpt. Miller. Stary PRL-owski aktywista, znany ze swoich prosowieckich ciągot. Ale jednak Ojczyzna to Ojczyzna…
    Maciarewicz i Miller ramię w ramię – co za symbol !
    Za Millerem – ppor. Pawlak. Chłop z dziada-pradziada. Żywią i Bronią. Oj będzie jatka…
    Nie masz końca tego szeregu…
    Dumny jestem, że dostałem przydział do takiej Kompanii !

    Nagle padają komendy :

    – Koniec jedzenia !
    – Przygotować się do ataku !
    – Bagnet na broń !
    – Do ataku, naprzód !!!

    Wyskakuję z okopu, biegnę po ziemi niczyjej w stronę nieprzyjacielskiej transzei.
    Serce wali mi jak młot. Dla Ciebie Polsko…

    Nagle orientuję się, że coś jest nie tak. Jestem sam !!!
    Co sie q… dzieje? Gdzie reszta? Nie ma…
    Co mam robić? Trzeba wracać, przecież sam tej wojny nie wygram. No i mam przecież żonę i dzieci…

    Wróciłem do naszego okopu. Pusto. Chodzę, szukam, zaglądam do ziemianek, stanowisk ogniowych – żywego ducha. W końcu spotykam jakiegoś „szwejka”.

    – Ty, a gdzie reszta ?
    – Wyjechali na Zachód, żeby swoją tam obecnością gwarantować formalno-prawną ciągłość istnienia naszemu Państwu.

    Obudziłem się targany konwulsjami śmiechu.
    W grającym w sąsiednim pokoju telewizorze, premier Tusk właśnie rozpoczynał Orędzie..” ”

    (http://wiadomosci.onet.pl/kraj/tusk-nie-przewidujemy-manewrow-na-ukrainie/v4pw8)

  6. Pingback: Linki do stron o naszej historii | Nasza historia

  7. BasiaB. pisze:

    ” Podobnie można stwierdzić, że Popiel musiał swą wojnę z myszami stoczyć nie w Gnieźnie (jak domniemał Gall Anonim) a w Kruszwicy nad jeziorem Gopło, gdyż tylko w tamtym miejscu nie ma przerwy osadniczej dzielącej okres poantyczny z okresem wczesnego średniowiecza.
    (…)Z badań antropologicznych wynika, że okres poantyczny i wczesnego średniowiecza w rejonie Gopła zamieszkiwali Słowianie, mimo że lingwiści stanowczo twierdzą, że nazwa jeziora jest charakterystyczna dla języka germańskich Gotów.
    Piast kołodziej czy Piastun?

    Piastun to funkcja w kulturze i religii słowiańskiej, która odpowiada dzisiejszemu chrzestnemu. Dzisiaj chrzestny ojciec dobierany jest byle jak, a w najlepszym przypadku to znajomy lub krewny ojca dziecka, który musi odznaczać się mało przydatnymi w życiu cechami i umiejętnościami, ale za to jest „przyjacielem rodziny” i ma „mocną głowę”, co ważne jest w funkcji „starosty imprezowego”. Kiedyś piastun to była funkcja, która naznaczona była cechami odpowiedzialności co do prostego prawa zwyczajowego (bo pisanego zagmatwanego nie znano, a później nie uznawano), doświadczeniem życiowym, odwagą i honorem. Słowianie długo nie używali zamiennika handlowego, jakim był pieniądz, więc nie były znane im zdrada, chciwość, kłamstwo i oszustwo za pieniądze. Dary Bogom składało się z płodów rolnych i łupów więc nikt nie płacił swojemu Bogu za przychylność koniecznie brzęczącym trzosem. Nie problem zatem było znaleźć wśród dzielnych wojów piastuna dla syna lub piastunki dla córki, co to zgodziliby się wyuczyć dziecko potrzebnych mu w życiu zajęć, a w razie śmierci rodziców przejąć prawną opiekę nad malcem i pozostawionym mu majątkiem.

    Nie był zatem Piast ani kołodziejem, ani synem Chrosciska czyli Popiela, co go to miały zjeść myszy, lecz tak jak to chciał Kraszewski w „Starej Baśni” piastunem syna władcy. Nie wiadomo jak zmarłego. Dziś wiemy, że nie działo się to w Gnieźnie, a w Kruszwicy, ponieważ według ostatnich prac naukowych i wykopalisk archeologicznych Gniezno tak jak Rzym rozłożone na 7 wzgórzach nie posiadało absolutnie żadnej zabudowy, lecz pozostawało arcyważnym ośrodkiem kultowym zachodnich Słowian.

    To, co pisze Gall Anonim o pierwszych władcach państwa Polan, to opowieść usłyszana przez Galla z przekazu ustnego po ponad 150 latach w kontekście pisanym terminami średniowiecznymi, czyli przepełnionym biblijnymi przypowieściami o cudownym rozmnożeniu jadła i napojów, plagach („Popielowych myszach”) czy ślepocie Mieszka. Na uwagę zasługuje jednak fakt pojawienia się samych przybyszów. Biorąc to pod uwagę, że każde pokolenie liczymy po 25 lat, cofamy się od Mieszka przez Siemomysła, przez Leszka, przez Siemowita po Piasta i mamy 100 lat do tyłu. Jesteśmy zatem w pierwszej połowie IX wieku. Czas nawracania Słowian przez państwo Wielkomorawskie i misji twórców alfabetu słowiańskiego i pierwszych słowiańskich biblii Cyryla i Metodego. Wiemy, że nawracanie w stylu niemieckim polegało na ogniu, mieczu i łacinie, nie trudno uwierzyć w to, że wychowani w wielobóstwie zachodni Słowianie chętnie słuchali opowieści misjonarzy w swoim języku o kolejnym Bogu (słowo Bóg wywodzi się ze słowiańskiej nazwy Dadźbóg. Mieli zatem Słowianie świętą rzekę Bug, święte drzewo Buk, i Boga który nazywał się Dadźbóg. Zapiski późniejszych kronikarzy opisywały wydarzenia w Pogańskim Szczecinie, gdzie krzyż został postawiony obok Trygława i oddawano mu cześć jako równemu Bogom – bo czemu nie? W konsekwencji okazało się, że Trygławowi Jezus nie przeszkadzał, lecz Jezusowi przeszkadzał Trygław. Wiemy, że w Wolinie chrześcijanie nie byli szykanowani ani prześladowani pod warunkiem, że nie obnosili się ze swoim chrześcijaństwem. W każdym mieście chrześcijańskim wyznawcy Dadźboga szli pod topór. Zatem misja chrystianizacyjna i ciekawe opowieści biblijne musiały się podobać, gdyż kształtowane od 800 lat były dopracowane do perfekcji, a wygłaszane w języku starosłowiańskim trafiały prosto do serc słuchaczy.

    Chrześcijaństwo w swej naturze jest biegunowo odległe wartościom demokratycznym takim jak słowiańskiemu kultowi kobiet, władzy wiecu, życiu w zgodzie z naturą, natomiast jest pełne przemocy, cierpienia, fałszywych pocałunków, zdrady, kłamstwa. Miało jednak dla władców bezcenną zaletę. Tworzyło z panującego „pomazańca bożego”, który był ramieniem zbrojnym i wykonawcą wyroków Boga, a potomstwo tego władcy dziedziczyło po nim tytuł „pomazańca bożego”. Kto zatem podniósł rękę na pomazańca bożego, podnosił rękę na samego Boga. Nie podobało się to Słowianom wolnym kmieciom, którzy tylko na czas wojny wybierali władcę sprawującego jednowładzę nad całym plemieniem. Przyjmowali więc władcy chrzest nie na zasadzie takiej jak Szaweł, który w biblijny sposób powalony z konia usłyszał głos z niebios, ale na zasadzie „przyjmę, a co mi szkodzi”, będę „pomazańcem bożym”. Chrzcił zatem kniaź Swiętopełk I morawski podwładnych swoich nie po to, by wiarę nową przyjęli, ale po to, by wymusić na nich poddaństwo nowemu nieznanemu dotąd w prawie zwyczajowym – nie do obalenia przez lud „pomazańcowi bożemu”. Bóg od tej pory dawał władzę „pomazańcowi bożemu”, a nie wiec wolnych kmieci. Państwo Wielkomorawskie musiało zatem według zaczerpniętych wzorców z Bizancjum budować według architektury bizantyjskiej nowe twierdze. Charakterystyczne w swej konstrukcji głównie na planie koła i kwadratu kilkunawowe obiekty mające głównie funkcje obronne. W związku z tym, że reforma Świętopełka I dotyczyła nie tylko zmiany obyczajów obierania władcy w wolnym głosowaniu, wiary w zbawiciela, który dał zabić się ludziom, ale także fiskalizacji całego obszaru. Musiały twierdze być tak konstruowane, ze nieliczni poplecznicy „reformatora” mogliby w niewielkiej liczbie oprzeć się ewentualnej przeważającej liczbie rebeliantów. Wykopaliska archeologiczne dowodzą, ze nie tylko na Morawach, ale także na terenach obecnej Polski w Cieszynie, Wiślicy, Krakowie, Grzybowie, Gieczu i na ostrowie lednickim powstały budowle, które miały wygląd „greckich świątyń zbawiciela zwanego Jezusem”. Zakres Państwa Wielkomorawskiego nie kończył się na linii Śląska, lecz obejmował też kolebkę Państwa polskiego, czyli Wielkopolskę. Znaleziony na Ostrowie lednickim „krzyż bizantyjski ze szczapami z drewna krzyża Jezusowego”, to relikwia tak ważna, jak kopia włóczni Św. Maurycego. Nikt o tym nie pisze w kronikach, choć to fakt. Archeologia jest podstawą do zmiany obowiązujących od lat oficjalnych dogmatów historii pisanych przez katolickich mediewistów. Wszyscy nabrali wody w usta, a niektórzy wręcz woleliby potraktować relikwię krzyża bizantyjskiego tak, jak zakonnicy z klasztoru na „Świętym Krzyżu” wykopaną z ziemi figurkę Świętowita.

    Mamy zatem w Wielkopolsce legendy Galla Anonima, mamy wykopaliska archeologiczne, mamy architekturę bizantyjską i relikwię. Relikwię można nabyć, otrzymać lub ukraść. W każdym wypadku jest ona potrzebna władcy do podkreślenia jego pozycji i poświadczenia, że to on jest „pomazańcem bożym”. Reasumując, chrzest polski możemy śmiało przesunąć o 100 lat do tyłu i uznać, że Wielka Morawa chrzciła nie tylko mieszkańców zamieszkałych na terenie obecnych Czech, Słowacji, Małopolski, Śląska, ale również Wielkopolski. Przyjął zatem Piast Chrzest od Świętopełka I wyganiając lub zabijając Popiela. Piast pokazywany jako ten, któremu Jezus jak na pustyni mnożył jadło i napój i Popiel, którego zjadły myszy – czyli w bezpośrednim tłumaczeniu „plaga egipska”. Świętopełk jako „pomazaniec boży” traktował chrześcijaństwo ze śmiertelną powagą, bo miał w tym interes dynastyczny. Piast i inni władcy lokalni tyle, co musieli. Miesiąc pewnie po opuszczeniu grodu przez „nawracających” nie pamiętali o czym była historia, żyjąc nadal w „błędach pogaństwa ” – mając nieopodal w Gnieźnie ponadlokalny pogański ośrodek kultowy. Tak z ojca na syna przechodziło zatem chrześcijaństwo… ale bizantyjskie. Dlaczego więc nic o tym nie wiemy? Powód jest prosty. Wczesne chrześcijaństwo nigdy nie miało nic wspólnego z miastem Rzym. ”

    http://www.taraka.pl/nie_bylo_chrztu_polski

    Bardzo ciekawa teza wraz z komentarzami w powyższym linku przedstawiona zostala bardzo obszernie,wkleiłam tylko nieznaczną jego część.

  8. Aga pisze:

    Ktośu, bardzo ciekawy artykuł. Piszesz tu, że Awarowie byli prawdziwymi żydami i że oni „przynieśli” ze sobą ‚Germanów’ i ich imperialne zapędy na teren Europy. Ale jakich „germanów” masz na myśli? Germanów w sensie Skandynawów? Możesz to wyjaśnić? Nie wiem, w którym fragmencie to przeczytałam, ale zdaje mi się, że tak się właśnie wyraziłeś (wspominając chyba też specyficznie Duńczyków jako część tej awarskiej grupy?). Możesz wyjaśnić? Pzdr

    • BasiaB pisze:

      Z przykrością Cię zawiadamiam Aga, że Ktoś ma bana na Mistyce. Więcej tu nic nie napisze.Nie sądzę, by wszystkie z informacji Ktosia były właściwe, część na pewno, gdyż Ktoś w większości opierał się na wieściach dostępnych w necie.

      Moim zdaniem sprawa jest na tyle skomplikowana, iż nie należy ujednolicać pewnych określeń, gdyż one złudnie zostały przemianowane na podobne brzmienie w sensie słowa, jednak nie oddają stanu faktycznego. Opierają się w większości na znanym nam słownictwie, które w pamięci ma faktyczne znaczenie, obecnie jednak są wyrażane w innym sensie.

      • Aga pisze:

        Ach, szkoda. Chciałam wiedzieć, czy w arcie autor miał na myśli Germanów jako Sknadynawów. Teoria, że mieliby się oni (lub część z nich) pojawić w Europie w 6 wieku byłaby ciekawa, zważywszy, że oficjalnie są oni zaliczani do tzw. starej Europy, czyli jako jedne z najstarszych ludów Europy. No, nic nie szkodzi, treść do przemyślenia, dzięki za odpowiedź. Pozdrawiam

        • Wojwit pisze:

          Z Germanami mogło być tak jak z Węgrami. U bratanków geny w większości słowiańskie ale język używany to język najeźdźcy, którego genów jest u nich (Węgrów) niewiele ponad 10%. Podbitym ludom wymieniono elitę zaś ta „dogadywać” chciała się z poddanymi tylko w swoim własnym języku. Stąd domniemanie, że w przypadku Germanów – Skandynawów mogło być podobnie, zwłaszcza że są teorie na ucieczkę części ludności z Kartaginy drogą morską aż tak daleko na północ – geny haplogrupy północnoafrykańskiej są spotykane wśród współczesnych potomków Germanów całkiem licznie nie tylko jako skutek obecnej sytuacji geopolitycznej. Druga droga to Chazarsko – Awarska. Czy są realne dowody jakim językiem posługiwali się mieszkańcy Skandynawii we wczesnym średniowieczu? Bo runy są nasze…

        • BasiaB pisze:

          Tez tak myślę Wojwit. Tym bardziej, że skandynawki są kobietami pięknymi, dorodnymi, o doskonałych kształtach i urodzie – blond włosy, niebieskimi oczami. Mają tzw. posągową urodę.
          Niemki – gdyby nie były tak upasione od urodzenia, też są przecież blondynkami o niebieskich oczach, a to jedna z ważniejszych cech Słowian, chociaż Prezydentowa też ma tak urodę, a jest 100% żydówką 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s