Hyde Park

Bardzo proszę o wpisywanie swoich bieżących przemyśleń , nie związanych z tematami w artykułach – w tym miejscu 🙂

„Największe osiągnięcia są najpierw uśpione.
W żołędziu drzemie dąb; z jajka wykluje się ptak.
A w najwznioślejszej wizji duszy budzi się anioł.
Marzenia są nasionami rzeczywistości.”

James Allen

hyde

Ozyrys .

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 816 odpowiedzi na „Hyde Park

  1. Mom pisze:

    Takie ładne mi się dzisiaj zdanie skleiło:
    „ludzie myślą, że ja słyszę to co oni myślą, że mówią”
    To tak dla „słyszących” 🙂

    Dziś rozsypała mi się w drobny mak bransoletka z bursztynów..

  2. Karolina pisze:

    czy to tylko u mnie dzisiaj ” TOTALNA JADKA” ?!

    • BasiaB pisze:

      Zdecydowanie NIE, ale ten proces rozpoczął się wczoraj i wcale mi się nie podoba.
      Dziś jest tak dziwnie, że nawet nie potrafię znaleźć punktu zaczepienia, by odnaleźć przyczynę.

      Nie jestem z tego zadowolona, nie podoba mi się to co odczuwam.
      Nie umiem się w tym odnaleźć.

      Idę poszperać po necie, może znajdę wskazówki co znowuż namajstrowane zostało.
      Miałam tez dziwny sen, który pamiętam, co jest dla mnie ewenementem, bo snów z reguły nie pamiętam , albo w ogóle ich nie mam.

      Znajomy z okolicy w której mieszkam przyszedł do nas i zapytał czy nie chcemy kupić od niego konia za 200.
      Tylko, że ja odebrałam to jako 200 tyś. wiec dziwiłam się tą kwotą, kiedy sam powiedział że nam się przyda do „koszenia” trawy.
      A potem zobaczyłam wielka kolejkę do „pociągu” stali tam całymi rodzinami i czekali by wsiąść do takiego pojazdu, który był czymś w rodzaju latającego pociągu-taksówki.
      Widziałam wszystkie rodziny z naszej okolicy, z jakimiś małymi swoimi majdanami, które zabrali ze sobą w tą podróż, z której nie ma powrotu.
      Tam gdzie mieli pojechać, to miejsce bez powrotu tutaj.

      Została tylko moja rodzina i żona nieżyjącego szwagra.
      Tu gdzie zostaliśmy było jasno, tam gdzie stała ta ogromna kolejka ludzi było ciemno.
      Wiedziałam, że już tu nie wrócą i mimo że znam kilka osób z tej kolejki to nie żałowałam.

      • Karolina pisze:

        aha… widzę ze motywy podobne
        U mnie cała rodzina niektórzy znajomi stanęli do walki obronnej, „krew się lała” najpierw walczyłam a później z dzieckiem uciekałam „gdzieś” się ukryć inni walczyli z wrogiem odciągając uwagę od nas.
        od dwóch tygodni byłam „gotowana” na dzisiaj…
        nie mogę jakoś namierzyć co się dzieje od tego czasu_jestem jakoś mocno przyblokowana któregoś dnia „wyrwali mi cześć” ale zaraz odbiłam co moje.
        miewam w tym czasie kłucie w lewym boku, wczoraj ucisk na mostek i kłucie w sercu
        dobrze ze Mom zapodała temat i jakoś wsiąkłam do drugiej na czytaniu inaczej pewnie miałabym „rewelacje”

        • BasiaB pisze:

          Czytałam – świetnie sobie radziłyście na Ukrytych Terapiach.

          W związku z sytuacja rodzinną właściwie nie mam czasu na jakieś większe udzielanie się tutaj.
          Musicie sobie radzić sami, ale mam podobnie, od 3 tygodni sytuacja w rodzinie się pogorszyła i latam jak z pieprzem, by wszystko ogarnąć i zająć się przewodnim tematem rodzinnym w obecnym czasie.
          Moim zdaniem to odciąganie mnie od naszych spraw, ale tak to bywa i tak jest póki co.
          Na razie mierzę się z nieukniknionym na obecny czas.
          I dlatego poprzysiągłam sobie, że im tego nie podaruję, tego w co nas uwikłano.
          I nic mojej decyzji nie zmieni.
          Im więcej kłód pod nogi, tym bardziej jestem zdeterminowana, bo nie godzę się na bestialstwo i nikczemność, tym bardziej że nawet drobne zdarzenia sa dla mnie znakiem i nie przechodzę obok nich bez zrozumienia, tak jak Mom z bransoletka bursztynową.

          To jest to o czym wspomniałam, że kiedy przyjdzie właściwy moment opisze to dokładnie.
          W tej chwili nie ma szans na artykuły pisane przeze mnie, bo to wymaga ode mnie sporo czasu i energii, może wkleję z innych źródeł jak mi coś sensownego w temacie wpadnie w ręce.

        • Karolina pisze:

          Nie poddawaj się Basiu jestem z Tobą ;*

      • Karolina pisze:

        zaczęło się jak napisałam w pewnym miejscu żeby się kobietki ogarnęły bo ich „słowianstwo” na manowce prowadzi a szkoda miłujących naiwnie… następnego ranka chciałam napisać coś na mistyce ale patrze… zmienili mi awatara! na takiego którego odczytałam „rozszarpiemy-wypatroszymy” no i zaczęło się kręcenie
        dodam ze wczoraj miałam wizytację u SET oprócz makabry nie pamiętam detali tego zajścia bo coś mi blokują zapamiętywanie.

        • BasiaB pisze:

          Póki co – wiecie jak sobie radzić, podałam sporo wskazówek, właśnie znalazłam ciekawy temat, ale już nie mam czasu go wklejać, może zrobię to później.
          Właśnie dziwił mnie Twój mroczny awatar i w ogóle nie potrafię zobaczyć co na nim jest.

          Obecnie propagowane słowiaństwo to lep na muchy, ja się trzymam od tego z daleka, bowiem słowianie to popłuczyny ARAN, mają z nami coś wspólnego, ale to już nie to.
          Na razie wklejam co ważniejsze inf. n/t słowiaństwa, bo to są też nasze podstawy,a pewne rzeczy należy wiedzieć, ale na tym koniec.

        • LETO pisze:

          Wczoraj przesuniecie w czasie o 1 dzien do przodu.Napierdalanka kawal nocy.Jest bojowo jakies nakladka ala nakrycie „gwiazdami”.Cos tu leci duzego nie do konca ogarniam czy swoj czy obcy.Dosc organiczny ale to tez moze byc wkret.

        • BasiaB pisze:

          Tak to widziałam Leto – dawno nie pisałeś.
          To nawet nie przesunięcie o jeden dzień, Ziemia znalazła się w innym wymiarze.

          Zgadza się – nie mogłam spać do 3 -ciej, taki był nawał dziadostwa. W końcu się wk..łam i jak zobaczyłam, że się temat ogarnia to zasnęłam.

          Nie wiem czy leci, czy to przesunięcie nie spowodowało czasem widzenia czegoś co było niewidoczne. Wklejam cytat z pewnego forum, do którego dotarłam kilka dni temu:

          ” Większość z Was słyszała zapewne o Atlantydzie. Jej koniec jest opisywany jako zatonięcie tego kontynentu.
          Badając to zagadnienie śmiem twierdzić, że wcale nie zatonęła. Jest ale jej nie widać. Podobnie jak w eksperymencie Filadefia – w skrócie powiem, że ów statek został przeniesiony do 5-go wymiaru dlatego znikł.(Można sobie posłuchać na ten temat np. Alfreda Bieleka, opisuje to dość przystępnie), podobnie zrobili atlantydzi. Dokładnie tak samo jest z wielkim labiryntem – też jest w 5-tym.
          Wracając do Atlantów, nim tego dokonali – dzieła zniszczenia, zbudowali na świecie punktu kontaktowe.
          Następnie zniszczyli Ariów, na początku niszcząc ich ośrodki i zabezpieczenia. W tym samym czasie wywołali u siebie wojnę domową. Bardzo nielicznej grupie udało się zbiec, przed tym zamieszaniem. Następnie przenieśli Atlantydę do 5-go wymiaru.
          Ten stan trwa po dziś dzień. Nadmienię, tylko, że dokonując tego przeniesienia zaburzyli naturalny stan rzeczy na ziemi, od nieba po głębiny, namieszali tak bardzo, że pokutujemy po dziś dzień. Mam tutaj na myśli nie tylko zmianę doby na ziemi, kąta nachylenia i etc, ale także ciągłe wojny i etc.
          Do dziś z tego 5-go wymiaru kontaktują się z grupą osób przekazując im „rozkazy” do wykonania w zamian za szekle 😉 lub coś podobnego.
          Wiadomo, że aby ten stan trwał, muszą mieć zasilanie tych urządzeń. Urządzenia są 3. „

          https://nowaziemia.com.pl/viewtopic.php?t=1118&postdays=0&postorder=asc&start=0&sid=e70edf43e78089c56723b2480ee84940

          Nie jestem jednak w tej chwili pewna, czy aby ich działania sa właściwe, chociaż bardzo dobrze odbieram większość tam piszących osób.

        • LETO pisze:

          O ja ten statek jako pradawnych jakis tydzien temu widzialem mialem wglad do niego.Moze Atlantow, a moze wkorwionych Naszych.Cos duzego wlecialo w sobote takiej burzy i wyladowan piorunami o takiej regularnosci jeszcze nie slyszalem.

        • Karolina pisze:

          Ten avatar chyba sobie tak pod wpływem ostatnich zajść zapodałam co by nie pisać pod „ichnim” długo szukałam, to „promień światełka” przez ciemne chmury.
          Z tym czasem to mam odczucie że trochę inaczej …. w poniedziałek przesunięcie na czwartek _ w poniedziałek przez cały dzień udało mi się tylko obiad ugotować i posprzątać po obiedzie co mnie bardzo zdziwiło a aura typowo na Pannę czyli przeskoczyło 2,5dnia

        • Karolina pisze:

          hm….temat Atlantydy miałam kilka dni temu_ statek-budynek wielopoziomowy_bardzo dużo ludzi na nim zgromadzonych_zaczęło się walićogólna panika_tłum podzielony kastowo w „swoich przedziałach” _wyrzucanie na pastwę wody tych z najniższych poziomów wzburzone może i ogromne fale zalewające najniższe pokłady.

  3. Mom pisze:

    Może to coś ma do rzeczy, może nie. Odebrałam to do siebie wobec „mojej” anginy a odpowiedzi na Ukrytych Terapiach są po prostu w punkt 🙂
    Otóż ok. tygodnia wstecz normalnie w dzień miałam taką rzeczywistą wizję, migawkę. Ok 2/3 sekundy. I to wyglądało jak lecący z dosyć dużym pędem olbrzymi minerał. Coś jak olbrzymi kawał malachitu, nieszlifowanego. Tylko moje wrażenie było takie, że to nie jest po prosty lecący kamień a a raczej, że to coś jest czymś lub kimś wypełnione.
    Natomiast w nocy z piątku na sobotę miałam bardzo rzeczywisty sen. Najpierw tak jakby w moim domu zobaczyłam różne formy świetlne w kolorze zielonym. Gęstniały i przybliżały się do mnie. Ja w tym śnie wiedziałam, że jest to zielona energia życia. Jak zbliżyła się do mnie tak bardzo blisko to miałam wrażenie, że to energia jakby małej dziewczynki, taka miła, dobra, kochana. I ona przekazała mi (po rosyjsku – co dziwne) chodź, pokażę ci coś. Przeniosłam się świadomością razem z nią. Znalazłyśmy się w pomieszczeniu gdzie było coś na kształt taśmy produkcyjnej i przy tej taśmie pracowała ta moja „dziewczynka” i inne. Wszystko wyglądało tak jakby to było zupełnie właściwe ale po chwili ta „moja dziewczynka” kiwnęła na mnie, żebym za nią poszła. Poszłyśmy do magazynu tej zielonej energii, ona tak jakby jedną wzięła i przed położeniem na taśmę produkcyjną włożyła do środka coś jakby taki mikro układ scalony, taką płytkę. Pokazała mi, że tak się dzieje i ona nie ma na to wpływu a musi tak robić. Całe nasze porozumiewanie się było w języku rosyjskim, którym ja nie władam.. Obudziłam się mocno zaniepokojona..

    Teraz czytając Wasze wpisy pomyślałam, że może ktoś z tego coś więcej wyczyta.
    Pozdrawiam serdecznie, lecę na Ukryte Terapie 🙂

    • Karolina pisze:

      Dla mnie to bardzo czytelna informacja…
      ok dwa tygodnie temu przeglądając to to to tamto trafiłam na artykuły który ujmowały sprawę „energii kobiecej” w takiej postaci…
      „kobieta nagrodą dla mężczyzny” „kobieta źródłem energii” itd. Jakoś tak mnie ruszyły te sformułowania _(nie to że mam coś przeciwko energii mężczyzny) jednak dobrze to wiem z własnej związkowej praktyki jak jest drenowana energia z mojej rodziny poprzez mojego męża i do puki ja pozwalałam na to dla tak zwanej „harmonii energii naszego związku” to zawsze zostawaliśmy na przysłowiowe 0 _ (dodam jeszcze że jak sprzeciwiłam się temu i zamknęłam „dokarmianie męża” do okazało się że w końcu on wziął się sam za siebie i nasza sytuacja się diametralnie odwróciła)
      ale wracając_napisałam co myślę o takich „ukrytych” przyzwoleniach zawoalowanych w „słowiańsko ruskich prawdach” no i że zwracam na ten aspekt uwagę co by się kobitki połapały że nie tędy droga!

    • Karolina pisze:

      Pojawił mi się dzisiaj kolejny „ruski” motyw … jestem na jakiś bezdrożach a tam w krzakach ukryte jest obozowisko_ w klatkach poupychane „oskubane orły” ogromne ptaki bez piór w stanie letargu_uśpione przyszykowane do „utylizacji” ci co to zrobili i pilnowali mówili po rosyjsku ich nie widziałam bo sytuacja była na „szpiega”

      • BasiaB pisze:

        dzisiaj myślałam o naszych smokach, pytałam gdzie się podziały ?
        No to już wiemy – dzięki dziewczyny.
        Codziennie mamy w spamie ok. 100 postów, trwa to mniej więcej od 2 miesięcy. Sprawdziłam IP – są z Moskwy i Petersburga.

      • Karolina pisze:

        „Koty” tez w nie lepszej sytuacji …

      • Mom pisze:

        czy to ma coś wspólnego??
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Orze%C5%82_(miasto)
        https://pl.wikipedia.org/wiki/Wi%C4%99zienie_Orze%C5%82

        i do tego tekst piosenki „Płynie Oka”
        Szumi dokoła las,
        czy to jawa, czy sen?
        Co ci przypomina,
        co ci przypomina
        widok znajomy ten?

        Żółty wiślany piach,
        wioski słomiany dach,
        płynie, płynie Oka,
        jak Wisła szeroka,
        jak Wisła głęboka.

        Szumi, hej, szumi las,
        gdzieżeś rzuciła nas?
        Dolo, dolo nasza,
        hej, dolo tułacza,
        gdzieżeś rzuciła nas?

        Był już niejeden las,
        wiele przeszliśmy rzek,
        ale najpiękniejszy,
        ale najpiękniejszy
        jest naszej Wisły brzeg.

        Skrwawiony Wisły brzeg…
        jak to męczy, boli,
        żal nam serce ścisnął,
        Wisło, nasza Wisło
        w niemieckiej niewoli.

        Piękny jest Wisły brzeg,
        piękny jest Oki brzeg,
        jak szarża ułańska,
        od Wisły, do Gdańska

        • Karolina pisze:

          ooooo … Mom gdzieś ty to wynalazła ?? całkiem niedawno miałam taki motyw: _nie pisałam o nim bo myślałam że jest raczej osobisty, ale wygląda że nie….

          Zaczęło się że „ukradłam” mojemu przydupnemu trutniowi klucz do piwnicy, w tej piwnicy odnalazłam mój klucz oraz inne moje rzeczy_wszystko zabrałam_ w tej piwnicy były też inne kobiety ale one z przyjemnością tam pozostały, uciekałam „na powierzchnię” bardzo to trudno szło ale szło do góry…. i jestem w „szpitalu psychiatryku” czymś na kształt takowego gdzie robiono rożne eksperymenty na „nas” było nas więźniów więcej _jeden którego spotkałam chwalił się że przechodzi przez 5materiałów_przez metalowe drzwi przechodziliśmy nie otwierając ale tam było mnóstwo zabezpieczeń nie dało się wychodzić tak normalnie prze ściany i okna_szyby nawet były jakieś specjalne wielowarstwowe nie do przejścia „sposobami” _to zdjęcie z linku przypomina mi ten „zakład” to miejsce te budynki… mi udało się jakimś fortelem z stamtąd zbiec, pamiętam że cały czas „modliłam się” spokój, obserwacja_i mały myk_i na wolności 🙂

        • Mom pisze:

          no to teraz naprawdę robi się ciekawie..
          cały dzień to za mną chodziło, orzeł i więzienie, wyguglałam i tu, ot tak prosto w twarz jak to mówię 🙂
          A ciekawe jest, że piszesz o „kotach” bo w moim śnie niedawno, znalazłam się jakby na styku dwóch rzeczywistości. Tak jakbym sobie spacerowała gdzieś pośród zieleni, wysokich traw, wiedziałam że gdzieś jestem przy wodzie ale tej wody nie widziałam. I tak spacerując, zza zakrętu wyłonił się totalnie inny świat. Mroczny, ciężki, taki mocno przemysłowy. Gdy chciałam podejść bliżej to zagrodziły mi drogę coś jakby dwie pumy i one miały złowrogie, czerwone oczy. Pamiętam, że miałam chwilę zawachania ale wiedziałam, że nie mogę się ich wystraszyć i takim stanowczym głosem kazałam im zejść mi natychmiast z drogi a one potulnie jak kiciaczki wskoczyły w krzaki i odeszły. Reszty niestety nie pamiętam.

        • Karolina pisze:

          Mom bardzo Cię proszę sprawdź czy „Twojej cząstki” w tym wiezieniu „przypadkiem” też nie trzymają. pozdrawiam serdecznie :*

        • Mom pisze:

          No to „pracująca” nocka przede mną 🙂
          Dziękuję :*

  4. MateuszM pisze:

    Mam pytanie. Gdyby w ciele nie istniały „dodatki” w ciele, to jaki byłby prawidłowy przepływ energii życiowej w organizmie?

  5. jaga pisze:

    Jakby ktoś miał problem z kamieniem w czajniku to zapodaję, że znalazłam dodatkowe zastosowanie wit.C 🙂 …a było to tak…chciałam odkamienić garnek do gotowania wody.. gdyż po kolejnym rytualnym całopaleniu któregoś tam z rzędu czajnika 🙂 .. pierwszą rzeczą po kupnie czajnika jest wypieprzenie gwizdka, atawizm jakiś czy cóś… używam garka i niestety widzę 🙂 jak kamień się magazynuje. Normalnie stosowałam kwas jabłkowy, ale cały zużyłam więc co tu dać? Ocet mi śmierdzi, więc może witamina. Sypnęłam trzy łyżeczki i zagotowałam, trochę średnio przekonana co do efektu. Po godzinie pyrczenia na gazie wodę wylałam pod prysznic i umyłam garnek. No jak pięknie się kamień rozpuścił jestem zachwycona, więc się z Wami ludziska dzielę dobrą nowiną..jutro spróbuję na ulubionym starym żelazku..pozdrowionko

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s