Zwodnicze początki cz.2

Zło nienawidzi Dobroci, Mrok nie cierpi Bieli. Sam nie może jej skalać, aura jeszcze chwilowo zbyt boleśnie patrzy. Ale od czego są Szarzy. Te tłumy zideologizowanych kretynów którzy za obietnicę wirtualnej korzyści w „niebie” gotowi są uczynić dowolną potworność, bo paragraf, bo tradycja, bo szef czy „idol” tak im kazał. Własny rozsądek, nie czynienie innym krzywdy czy inne zakazy jak mydlane bańki pryskają w obliczu możliwej szansy na karierę za wierne wykonywanie rozkazów semickiej bestii yahwe.

Dziecię wyszło z łona matki, otworzyło oczęta, jest żywe, zbyt żywe, zbyt tchnące boskością. Szary ma pierwsze pole do popisu do zasłużenia się demonowi, ma broń okrutną – prawny nakaz i szczepionki. To nic iż po nich dzieci nagle więdną jak ścięte kwiaty, ważniejsze jest bezmyślne prawo, pochwała od szefa i judaszowe szekle od sponsorów w kieszeni za prowadzenie, zorganizowanego, od samego początku nowego życia, celowego „LUDOBÓJSTWA”.

Dziecię nie rozumie czemu zamiast radości z jego przybycia nagle wszystko zaczyna go boleć (o ile miał szczęście urodzić się w jednym kawałku nie zmacanym sadystycznym położnikiem). Krzyk rozdziera niebo, przeraźliwy krzyk. Wzywający matkę na pomoc.

A ona w te pędy do doktora po leki. I dla siebie i dziecięcia by otumanione tym razem psychotropami leżało grzecznie w pościeli. Kolejny mord na duszy dziecka w imieniu prawa został odprawiony. Bo tak trzeba, bo tak prawo wymaga, bo tradycja do tego zobowiązuje. Kolejny odbębniony RYTUAŁ.

Dziecię „przysposobione” wstępnie do życia w nowoczesnym społeczeństwie wraz z rodzicami wreszcie trafia do domu, swojego domu. Przynajmniej z nazwy. Wreszcie zmienia klimat, wreszcie nie musi przebywać w zimnych, tchnących śmiercią pomieszczeniach z dala od swojej rodzicielki i jej pola życia. W polu zimnych, medycznych energii. W polu krwi, w polu innych podobnie jak on okaleczonych od pierwszego tchnienia dzieci.

Wreszcie trafia do domu by tu już w zaciszu spokoju móc cieszyć się wibracjami matki. Ale iluzja tego marzenia szybko jest rozwiewana tym co przychodzi mu zastać. Bo przecież jest nowym członkiem nowoczesnego konsumpcyjnego społeczeństwa więc z jednego, wysterylizowanego laboratorium (szpitala) trafia wprost w objęcia kolejnego. Takiego jeszcze błyszczącego świeżością metek, takiego tchnącego zapachem „przyjaznych”, dziecięcych lakierów, takiego pachnącego „konsumencką” chemią, takiego smakującego plastikiem nowoczesnych zabawek. Ze szpitalnego deszczu trafia pod rynnę wyidealizowanego świata nowoczesnego malucha. Wyidealizowanego, oczywiście, w bajecznie kolorowych poradnikach dla młodych rodziców, Wyidealizowanego przez wilki (sprzedawców) śliniących się na widok obkupujących się w gadżety wieku „0” rodziców. Śliniących się na myśl o prowizjach jakie z nich wyciągną podsuwając im wielkie, nowoczesne, ślicznie pachnące, kolorowe i większości niepotrzebne rzeczy. Ale rodzice tego nie wiedzą. Mają pierwsze dziecko w rodzinie i stosy kolorowych książeczek, stosy poradników z których wprost wyzierają roześmiane twarze. Reklamowe twarze, udające podobnych im rodziców, trzymające w rękach „szczęśliwe” „photoszopowe” dzieci..

Potrzeby dziecka do kontaktu z matką, tradycja babć podchodzących do młodego życia w całkowicie inny sposób – toż to przecież zabobon, to przeżytek, to niepotrzebny archaizm. Teraz jest nowoczesność, sterylność. Teraz jest wszędobylska chemia. A kto w środowisku nowoczesnych, europejskich ludzi chciałby uchodzić za zabytek. Być przez resztę stada wytykany palcami.

A jak to wyglądało w czasach uważanych dziś za niecywilizowane czy pogańskie?

W dawnych czasach „proste głupie ludzie” nie podtykali noworodkom pod pupy rzeczy „nowych”, podtykali im rzeczy znoszone (przez rodziców), rzeczy stare, rzeczy bezpieczne. Nowe „skóry” ociekają krwią nawet jeśli jej, fizycznie wyciekającej, nie ma. Taka krew przyciąga astralne byty, byty wiecznie głodne bo żywiące się odpadkami jakie czasem przenikną z naszego do ich świata. Okrywanie dziecka takimi ociekającymi krwią rzeczami to jak zostawianie dziecka pomiędzy wygłodzonymi bestiami w nadziei iż „zdarzy się cud” i one się tym dzieckiem nie nakarmią.

Więc jak było dawniej? Rodząca miała swój własny kąt, własne najświętsze SACRUM w całym domu. Miejsce gdzie mężczyźni ze swoimi emocjami, ze swoją skórą ociekająca krwią (bo polowali by wyżywić, bo zabijali by bronić) NIE MIELI WSTĘPU. Tak jak u buszmenów ŻEŃSKIE DOMKI poza wioską gdzie nawet się do nich przeciwnej płci zbliżać nie wolno a co dopiero WCHODZIĆ.

To matka i dziecko było chronione przez skażeniem „krwią” i przed wyrządzeniem w ten sposób nawet nieświadomie krzywdy dziecku. To po to po wsiach były różnego rodzaju „zabobony” z podtykaniem noworodkowi różnych magicznych rzeczy. Po to BY GO CHRONIĆ. Strzec „ode złego” czy „zawistnego oka” niepłodnej sąsiadki, czy wredności cyckanego potomkiem spadkobiercy, czy po prostu uroku rzucanego ze zwyczajnej zawiści. Strzec od astralnych bytów, strzec od potępionych dusz które w taki maleńki organizm mogły by wniknąć opętując go swoim „piekielnym charakterem”.

A dziś?

Produkt urodzony, nakarmiony, przewinięty i wpakowany do kojca, misja spełniona, można powrócić do żarcia chipsów i żłopania, przed telewizorem, piwa a dziecko. To pozbawione bliskości rodziców dziecko. Ten już coraz bardziej nużący OWOC ich MIŁOSCI, ten spełniony OBYWATELSKI OBOWIĄZEK niech sobie kwili gdzieś w kąciki. Przecież w kolorowych poradnikach napisano iż „płacz wyrabia charakter”. Poza tym rodzice są zajęci ważniejszymi sprawami oglądaniem „życiowych seriali”.

Bo przecież dziecko, jako nowy rodzinny gadżet, urodzone, obfotografowane, okazane wszelkim znajomym na fejsbooku wraz z każdym kolejnym dniem, wraz z każdą kolejną nieprzespaną nocą się zwyczajnie rodzicom nudzi. Pojawiają się emocje, pojawia się nieprzychylność wyrażana najpierw w „powietrze” a potem podświadomie wprost w dziecko, bo trzeba karmić, przewijać, tulić. Bo trzeba chuchać i dmuchać. Bo nie można iść z kumplami na piwo, z koleżankami na babskie wieczory. Bo nie można po nocach do rana szaleć, bo się wygląd zmienia, i tak dalej i tak dalej i dalej. Bo trzeba zrezygnować z rzeczy nie wspomnianych w przewodnikach, bo trzeba się poświęcić wychowaniu. Bo wszelkie pieniądze zamiast na przyjemności pożera dziecko. Bo nie ma czasu na ulubione przyjemności czy zabawę.

I tak dzień za dniem, miesiąc za miesiącem z każdym kęsem „najzdrowszego dla niemowląt” chemicznego pożywienia więź pomiędzy rodzicami a ich dzieckiem bezpowrotnie zanika bo zanikają spajające ich drgania. Zanika także i pole ochronne wokoło dziecka, ta jego pierwotna „brzuszkowa” aura jaka ma go chronić w nowym świecie „ode złego”. A nowa? A nowej nie ma bo się jeszcze nie wykształciła a ta jaka powinna go chronić właśnie nawija przez telefon czy wypłakuje łzy nad jakim serialem daleko, daleko od, porzuconego na pastwę okoliczności, niego.

Dlaczego dzieci przykryte stary znoszonym babcinym swetrem śpią spokojniej niż pod nowoczesnym super markowych kocykiem?

Bo jest cieplejszy? Nie bo ma (emituje) INNE a PRZYJAZNE DZIECKU WIBRACJE.

To dlatego, noworodkowy kącik u „wioskowych zacofańców” cieszył się takim poważaniem. To dlatego w nim i wokoło niego nie było niczego co mogło dziecku przeszkadzać. Wszystko by dziecko mogło obcować z wibracjami swoich rodziców, z ich aurą zaklętą w przedmiotach. By poprzez ten kontakt nawet leżąc same w kojcu czuło się BEZPIECZNE a co za tym idąc nie wydzielało w przestrzeń STRACHU ściągającego zainteresowanie Głodnych Duchów czy innych istot astralnych. Dlatego karmienie piersią jest takie ważne. Mleko to nie tylko białka, cukry, węglowodany … i reszta bla bla bla naukowego bełkotu. Mleko to komórki „matki”, jej DNA, jej WIBRACJE. Pole ochronne jakie poprzez współbrzmienie stroi pole ochronne dziecka by juz samodzielnie mogło podjąć działanie.

A teraz, wszędzie króluje NIEPODZIELNIE CHEMIA, SZPITALNA TRUPIA, CHEMIA.

A dzieci, płaczą i karłowacieją po wpływem nowoczesnych noworodkowych poradników które są w zasadzie spersonalizowanymi listami zakupowymi dla rodziców. Takimi „musisz to kupić” bo sąsiedzi będą was uważali za wyrodnych rodziców”.

A rozum, rozsadek, nieszkodzenie dziecku – a kysz precz z tym ZABOBONEM. Teraz króluje nam NOWOCZESNOŚĆ.

ciąg dalszy nastąpi…

——————————

A tu, jako bonus, znaczenie słowiańskich odzieżowych ozdobników jako talizmanów ochronnych:

Symbolika słowiańskiej odzieży:

(Symbolika słowiańskiej odzieży)

czy tu:

(Wiara, wiedza Słowian)

Ta sama Wiedza tylko w swym działaniu w złą, drugą stronę stosowana jest przez satanistyczne wzornictwo przemysłowe dodatkowo nasączające te „cywilizacyjne” kształty semicką, kabalistyczną, satanistyczną magią Wszystko by dzieci gojów od małego były dręczone przez diabły (były ich jadłodajniami) nawet jeśli tego dręczenia nie są samoświadome. A wiadomo, im młodsze tym smakowitsze.

KTOŚ.

 

 

 

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii aktualności. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

26 odpowiedzi na „Zwodnicze początki cz.2

  1. opolczykpl pisze:

    Dobrze, że poruszasz ten temat.
    Tak trzymaj, Ktosiu.

  2. Ozyrys pisze:

    Ktosiu….tak od dawna nikt o tym nie przypomniał,…nikt nie wspomina….nikt nie nazwał..
    Taka jest prawda….ona jest zaczątkiem i…w pewnym sensie końcem nowego istnienia

  3. Mezamir pisze:

    Ta sama Wiedza tylko w swym działaniu w złą, drugą stronę stosowana jest przez satanistyczne wzornictwo przemysłowe”- Np???Cóż to jest”wzornictwo satanistyczne”??Jak ono wygląda?Prosze mi wskazać przykład satanistycznego wzornictwa.

  4. Mezamir pisze:

    Nie mam czasu żeby sobie pójść gdzieś do sklepu,nie mam czasu na szukanie
    Czytam tekst tutaj i chcę sobie zobaczyć o czym on mówi tutaj

  5. Mezamir pisze:

    Po drugie,nawet jeśli sobie pójdę znajdę i porównam,to co z tego?
    Nie ja jestem autorem tekstu więc moje porównania i wnioski są nie ważne
    Ważne żeby autor tekstu pokazał o co mu chodzi,o czym pisze
    a nie żeby sobie każdy z nas czegoś szukał i po swojemu interpretował.

  6. Mezamir pisze:


    Pamiętacie?
    Kiedyś to były bajki,eh,wracają wspomnienia…
    no chyba nikogo nie przeraża Wąpierz Kaczula? 😀
    Czyżby aluzja do słynnych braci K.? ;D

  7. Ozyrys pisze:

    Mezamirze ,dobrze wiesz ,że Ktos ma racje ppisząc ten tekst.
    Pokażę Ci w takim razie różnicę w zabawkach zaczne od porównania telefonu…bo to jest najlepsze 🙂

    http://d.polskatimes.pl/k/r/5/a3/e9/502bbcd01d4ac_p.jpg?1353388572


    a tu…
    bardzo dużo takich zabawek …w starym stylu 🙂 🙂

  8. Ktoś pisze:

    Idol polskich katolików powiedział:

    „Obama: dzieciobójcy wykonują „Bożą pracę”

    http://wolna-polska.pl/wiadomosci/obama-dzieciobojcy-wykonuja-boza-prace-2014-03

    nic dodać, nic ująć, zrobić mu to co amerykanie robili wietnamczykom – zywcem dziada wkopać w mrowisko i niech zdycha kolejny semicki oszołom

  9. Ktoś pisze:

    To przecież „tylko” staruteńki i publicznie znany plan Masonów których królowa brytyjska jest szefową. Kobieta ma tylko rodzić dziecko a potem całym jego „wychowaniem” ma zajmować się LEBENSBORN czyli państwo kształtując go na oddanego członka 4 Rzeszy Nazistowskiej.

    I jakby potrafili klonować ludzi to i ten etap (kobieta) by zakazali przymusowo sterylizując wszystkich. Do tego to dąży. ABSOLUTNEJ WŁADZY NAD ŚWIATEM.

  10. Ktoś pisze:

    „Zdaje sie ze nie wszyscy zdaja sobie sprawe, o co naprawde chodzi.

    Mianowicie, w Anglii ( i nie tylko) powstana wielkie kibuce; dzieci beda pod opieka panstwa, a rodzice … do roboty. Bo zamiast placic za przedszkola i szkoly, dziecmi zajmie sie panstwo – a rodzice beda pracowac za jedzenie i mieszkanie, no i za te dzieci pod opieka panstwa od pieluch po wiek pelnoletni – kiedy to beda sie nadawac do roboty w kibucu, a ich dzieci dorastac pod opieka panstwa. Naturalnie, zadne pieniadze nie beda potrzebne, bo to bedzie ‘cashless society’ – bez pieniedzy i bez zarobku.

    I na tym polega Nowy Porzadek Swiata.”

    (http://marucha.wordpress.com/2014/04/06/dwulatki-w-wielkiej-brytanii-marsz-do-szkoly/#comment-339571)

  11. Ktoś pisze:

    „Kult Boga i Bogini wyznawany przez “czarownice” został wyraźnie przedstawiony w Starym Testamencie chociaż bez wątpienia fundamentaliści zinterpretują ten fakt jako jeszcze jedną bitwę Boga w wiecznej wojnie z Szatanem(bogiem nr 2).

    Kościół dostosował treść ST i błędnie interpretował go dla własnych celów,łącznie ze sfabrykowanym stwierdzeniem że Stary Testament przepowiada nienadejście Jezusa jako Chrystusa żydowskiego Mesjasza.

    Stary Testament to żydowska księga, napisana w oryginale w języku hebrajskim będąca antologią hebrajskiej literatury zarówno świeckiej jak i religijnej.

    Co więcej, jest to historia narodu żydowskiego na przestrzeni wieków, zapis dialogu pomiędzy żydami a ich Bogiem. Ten żydowski tekst został przywłaszczony przez Imperium Rzymskie.

    Dzięki misjonarskiej aktywności seryjnego mordercy Szawła z Tarsu ruch ten uznał że pewien żydowski rabin, stracony przez władze rzymskie, był w rzeczywistości bogiem (Ot tak,po prostu sobie uznali i koniec. Mieli władze więc mogli sobie uznawać co chcieli).

    To nie było niczym niezwykłym u Greków, oni traktowali wielu swoich starych herosów, takich jak Herkules czy Perseusz, jako boskich synów.

    Takie podejście nigdy nie występowało u żydów i było zupełnie obce w żydowskiej religii.

    Ten ruch ludzi wyznania niemojzeszowego, który w II wieku stał się Kościołem chrześcijańskim, uważał się za jedyny prawdziwy Izrael, który zawarł umowę z Bogiem 🙂 natomiast żydzi reprezentowali fałszywy Izrael 😀 ponieważ nie rozpoznali Jeszuy jako Chrystusa. Odrzucili wynalazek/urojenie Rzymu.

    Dlatego są niewiele lepsi od “pogan”, którzy również nie rozpoznali jedynej prawdziwej religii wymyślonej w Rzymie 🙂 Gdy tylko chrześcijaninie uzyskali polityczną władzę za rządów następców cesarza Konstantyna, zaczęli prześladować nie tylko “pogan”, ale i żydów.

    Ponieważ własny lud nie rozpoznał, że jakiś ukrzyżowany rabin Jeszua (jeden z wielu noszących to imię) wypełnia proroctwa dotyczące nadejśecia Mesjasza, znajdujące się w ich własnych świętych pismach Żydzi reprezentowali wszystkich tych, którzy w wymowny sposób odrzucają chrześcijańskie prawa(rzymskie neojudaistyczne wynalazki).

    W najlepszym wypadku żydzi byli niewygodni dla KK, w najgorszym stanowili zagrożenie.
    Neojudaizm/chrześcijaństwo jest więc z natury antysemickie, chociaż nie znaczy to, że każdy neojudaista jest antysemitą.

    “Czarownictwo”/”pogaństwo” pojawia się w Starym Testamencie, ale głównie jako zbrodnia. Dopiero od XIII wieku zostało uznane za herezję. Według Biblii (1 Sm 28–31; 2 Sm 1–16), hebrajski przywódca militarny — Saul, wypędził “czarownice” i jasnowidzów ze swego nowo powstałego królestwa.

    Lecz czując, że Dawid zdradza go z filistyñskimi nieprzyjaciółmi i że jego własna rodzina odwraca się od niego, szuka pomocy u jednej z “czarownic” 🙂 którą poprzednio wypędził ze swego królestwa.

    Udaje się do czarownicy z Endoru i zatrudnia ją jako nekromantkę po to, żeby wezwała z Szeolu ducha umarłego proroka Samuela.

    Saul zadaje duchowi pytanie dotyczące swego losu ponieważ powszechnie wierzono,że duchy umarłych mogą widzieć przyszłe wydarzenia (dlatego jest to zakazane,ludzie mają tego nie robić,żeby nie odkryć że władza ich kłamie żeby nie odkryć jakie plany ma władza)

    ale umarły prorok nie daje mu żadnej nadziei. Saul i jego synowie zostają zabici w następnej bitwie z Filistynami a Saula na żydowskim tronie zastępuje Dawid.

    Następnie w kilku bitwach pokonuje on Filistynów i zdobywa kananejskie miasto Jerozolimę, które ustanawia nową stolicą swego powiększającego się królestwa. Dawid był oddanym wyznawcą El Szaddai (to jest bóg biblijny któremu służą judeochrześcijanie nie Jahwe.Jahwe jest bogiem wedyjskim)

    bóstwa opiekuńczego hebrajskich plemion, którego zgodnie z legendą Mojżesz spotkał osobiście na pustynnej górze Synaj.

    Bóg ten, przemawiając do Mojżesza z ukrycia za chmur, zapewnił że jest identyczny z El Szaddai, bóstwem opiekuńczym przodków Mojżesza, Abrahama, Izaaka i Jakuba.

    (Właśnie temu bóstwu służą na kolanach wyznawcy wszystkich odłamów chrześcijaństwa utworzonych w oparciu o rzymski neojudaizm. Bardzo to Polskie, bardzo rdzennie europejskie).

    El Szaddai/Ojciec/Pan, zawarł wtedy przymierze, czyli kontrakt/pakt z Mojżeszem, mówiący, że jeśli lud żydowski będzie czcił El Szaddai jako jedynego boga El Szaddai uwolni ten lud spod niewoli egipskiej i zagwarantuje mu własny kraj, mlekiem i miodem płynący – Kanaan, pomimo tego, że mieszkali już w nim Kananejczycy.

    (Kiedy to Słowianie byli w Egipskiej niewoli hm?)

    W żadnym wypadku El Szaddai(zwany dzisiaj Jahwe lub Ojciec lub Jehowa) nie twierdził że jest stworzycielem nieba i ziemi albo że jest jedynym bogiem we wszechświecie. Tak twierdzi Rzym. Przeciwnie, El Szaddai twierdził, że każdy naród posiada swoje opiekuńcze bóstwo, które reprezentuje jego interesy w niebiańskiej radzie 🙂 Tak więc Hebrajczycy nigdy nie byli monoteistami, ponieważ uznawali istnienie innych bogów, ale byli wyznawcami jednego boga, w tym przypadku “Jahwe”/El Szaddai z którym Mojżesz zawarł legalny kontrakt.

    Monoteizm rozwinął się wśród Hebrajczyków później jako rezultat kazań w VIII i VII w. p.n.e.

    Nawet w czasach Mojżesza i w przeciągu następnych stuleci wielu z Hebrajczyków pozostawało wiernymi rdzennym tradycjom/”pogaństwu”.

    W czasie nieobecności Mojżesza jego brat Aaron wykonał podobiznę złotego “cielca” i namawiał ludzi do modlitw.

    Słowo „abir” nie oznacza jednak cielaka, a trzyletniego byka z dobrze rozwiniętym fallusem (Wj 32, 35). To jeden z przykładów ciągłej walki pomiędzy kultem pustynnego boga wojny Ojca/Pana/El Szaddai a kananejskim bogiem płodności, którego symbolem był byk.

    Temu właśnie pustynnemu bóstwu służą dziś wiernie obrzezani duchowo chrześcijanie dlatego właśnie coraz więcej wojen i kryzysów mamy na Ziemi ponieważ ogłupione społeczeństwo oddaje cześć niszczycielowi. To ich bóstwo ma przyjść i urządzić nam Armagedon. Wierni nie widzą w tym niczego niestosownego ponieważ zginąć mają “źli” ludzie,wierni są oczywiście “dobrzy”.

    Proszę mi wykazać Panie biedulu,w którym fragmencie nie mam racji 🙂

    —-

    “W tych dawnych czasach, od Mojżesza do końca pierwszej świątyni i żydowskiej monarchii w 586 roku p.n.e., kiedy Babilończycy zdobyli Jerozolimę, kult Baala stanowił największą konkurencję dla oficjalnego, surowego kultu El Szaddai.

    Prorocy bezustannie prorokowali przeciwko Baalowi, bez wątpienia dlatego, ponieważ kult Baala głęboko zakorzenił się wśród mieszanej populacji Hebrajczyków i Kananejczyków, i uznawali go za rzeczywiste zagrożenie dla El Szaddai.

    Co więcej, odkrycia archeologiczne pokazały, że w okresie monarchii niemal w każdym hebrajskim domu znajdowały się podobizny Aszery. Nie tylko wzywano jej moc dla zwiększenia płodności, ale czasami wynoszono ją do roli partnerki państwowego boga El Szaddai/”Jahwe”, jako Królową Niebios.

    Wśród Kananejczyków i Fenicjan, a nawet u Hebrajczyków odnajdujemy znany kult w stylu wicca: Rogatego Boga Baala i Wielkiej Bogini Asztarte.

    Na poziomie archetypów, ta walka bogów na wewnętrznych planach, pomiędzy starą religią płodności Kanaanu a patriarchalnym monoteizmem z pustyni Synaj, trwa do dnia dzisiejszego.

    Być może kapłani starożytnego Bliskiego Wschodu nie mylili się w kwestii wojny w niebie. W rzeczywistości, w starożytnym Kanaanie było wiele Balim, czyli lokalnych bóstw płodności, chociaż istniała tendencja do zasymilowania ich przez jednego wielkiego boga Baala Hadada.

    Kiedy Dawid został królem Hebrajczyków, zdobył Jerozolimę, ufortyfikowane miasto Jebusytów, jednego z kananejskich plemion, i uczynił z niej nową stolicę.

    Sprowadził tu Arkę Przymierza i planował wybudować dla niej świątynię (2 Sm 6–7). Dokonał tego jego syn Salomon. Na dworze Dawida przebywał Natan, prorok El Szaddai oraz uczony kapłan Abiatar, który stał się królewskim historykiem.

    To właśnie on jest odpowiedzialny za powstanie Biblii, może też być autorem najstarszego dokumentu w tekście Biblii zwanego „J”, ponieważ konsekwentnie używa imienia Jahwe na oznaczenie hebrajskiego boga El Szaddai”. John Myrdhin Reynolds

    To jest dzisiaj wyznawane przez wiernych w kościołach Wymysły Szawła pod wpływem wymysłów Dawida i Abiatra. Korzenie Europy…”boskie” słowa…

    ———-

    “Ponieważ wielu Hebrajczyków nie uznawało prawa jego dynastii do rządów, Dawid zlecił swoim kapłanom i skrybom skompilowanie ze starszych źródeł, zarówno pisanych, jak i ustnych, historii narodu hebrajskiego od czasów stworzenia aż do swojego wstąpienia na tron.

    Celem tej oficjalnej historii było uprawomocnienie monarchii Dawida, ponieważ poprzednio hebrajskimi plemionami rządziły nie dziedziczne monarchie, ale wybierani sędziowie. Ta oficjalna historia miała pokazać, że wstąpienie na tron Dawida i jego dynastii stanowiło część boskiego planu, wypełnienie obietnicy danej przez Jahwe swemu narodowi. Od samego początku był to dokument przesycony ideologią polityczną.

    Jako dalszy element swojej strategii, Dawid zatrudnił kapłana Jebusytów, oddającego cześć El Eljonowi, staremu kananejskiemu bogu stwórcy i dziadkowi bogów, mającemu swoją świątynię w Jerozolimie, do rozpowszechnienia kananejskiego kultu świątynnego i zastosowania go w stosunku do nowo przybyłego Jahwe/El Szaddai.

    Dawid chciał świątyń i kultu, takiego jaki występował w innych cywilizowanych królestwach i miastach Bliskiego Wschodu. Ponieważ starsze bóstwo Jebusytów było uznawane przez Kananejczyków za stwórcę, strategia Dawida umożliwiła identyfikację El Szaddai z Bogiem Stwórcą, gdyż pierwotnie El Szaddai zdecydowanie nie był stwórcą nieba i ziemi.

    Sprytne posunięcie Dawida nadało nowego impetu jahwizmowi w jego walce z wyznawcami Baala. Juda i mniejszość południowych plemion przebywała w Egipcie i została nawrócona przez Mojżesza na kult El Szaddai, ale północne plemiona w ogóle nie znalazły się w Egipcie czy też z Mojżeszem na Synaju.

    Dłużej zamieszkiwali Kanaan i tak samo, jak ich kananejscy sąsiedzi, praktykowali kult wysokiego boga Ela.

    Tak więc strategia Dawida zjednoczyła również plemiona północne z południowymi, a nawet Kananejczyków, w jednym państwowym kulcie, w którym El Szaddai został utożsamiony z najwyższym bogiem stwórcą Elem.

    W biblijnym tekście El jest nazywany Elohim, co po hebrajsku oznacza „bogów”, w liczbie mnogiej.

    Wariant tej historii, napisany na Północy, zwany dokumentem „E”, ponieważ imieniem boga jest tu Elohim, został później połączony z dokumentem „J”, tworząc rdzeń dzisiejszej Biblii.

    W późniejszych stuleciach pod wpływem kapłanów wiele zmieniono i dodano do tekstu. Podjęte przez Dawida działania, późniejsi prorocy i sam ewoluujący tekst Biblii wszystko to doprowadziło do rozwoju imperialistycznego monoteizmu wśród Hebrajczyków, czyli Żydow.

    Jednakże ostatnie pozostałości kultu Baala i Bogini przetrwały u Hebrajczyków (teraz zwanych Żydami, ponieważ tylko południowe królestwo Judy przeżyło rzeź dokonaną przez Asyryjczyków) aż do czasów niewoli babilońskiej, powrotu z wygnania i zbudowania drugiej świątyni.

    Pomimo tego, żaden z tych duchowych archetypów, Baal i Asztarte, chociaż wyparty z powierzchni świadomości, nie zniknął całkowicie. Rogaty Bóg Baal pojawił się ponownie jako jeden z elementów tworzących chrześcijańskiego diabła, a Wielka Bogini nie przestała wywierać wpływu na rozwój judaizmu, a szczególnie Kabały”.

    (Mezamir w http://opolczykpl.wordpress.com/2014/04/04/najwieksze-zagrozenie-dla-czlowieka-czlowiek)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s