Zwodnicze początki

dziecko anioł

Ludzie „się rodzą” i „umierają”, „się rodzą” i „umierają” a pomiędzy nimi żyją, rozwijają się, spełniają swoje marzenia i materialne i duchowe i wznoszą się do „Nieba” w ramach swoich „planów urodzeniowych” na które sami się podobnież zgodzili, czyż nie?

Ludzie „się rodzą” i „umierają” pomiędzy swoimi urodzinami a śmiercią? A pomiędzy swoimi urodzinami a śmiercią rozpaczliwie walczą o przeżycie. I wcale tu nie chodzi o uwarunkowania ekonomiczne wyrażane miejscem urodzenia czy bogactwem rodziców, ale o walkę duchową, by się nie zatracić w „ofercie dnia”, nieustająco dostępnej w otaczającej noworodka żydowskiej, podobno „objawionej”, Cywilizacji Śmierci.

Załóżmy, iż mamy do czynienia z najbardziej „uduchowionym” wariantem wydarzeń. Iż dziecko nie jest wynikiem gwałtu, wpadki, zaplanowanego oszukania partnera, by poprzez niemowlę go emocjonalnie przywiązać. Załóżmy iż dziecko jest wynikiem głęboko zaplanowanego miłosnego aktu. Świadomym aktem kreacji.

Zaczyna się ciąża, dmuchanie, chuchanie i co najważniejsze niecierpliwe oczekiwanie co tam się w „brzuszku kluje”. Nadchodzi poród. Noworodek, to zmaterializowane nowe życie, ten skarb, jaki często jest owocem wieloletnich starań, tak dmuchany i chuchany w czasie ciążowego oczekiwania już po urodzeniu, jak po zaliczeniu egzaminu nagle staje się dla wszystkich zbędnym balastem.

Bo czymże jest takie urodzone dziecko poza WYDATKAMI?

  • dla rodziców spełnieniem ich biologicznego obowiązku; zaliczeniem małżeńskiej przysięgi po którym pary często stwierdzają, iż już się nie muszą nawzajem dla siebie starać udawać zakochanie; spełnieniem oczekiwań całego wianuszka krewnych, znajomych, czy nieznajomych oczekujących potomka;

  • dla polityków „obywatelem”, tym mniej lub bardziej zawoalowanym frajerem do płacenia podatków pod byle pretekstem; przyszłym głupcem płacącym daninę krwi w obronie swoich pasożytów – generałów, polityków czy innych moralnych czy religijnych darmozjadów;

  • dla „kapłanów” kolejną dojną krową do edukowania w „bożej miłości”;

  • dla lekarzy odbierających poród „przedmiotem” czy podmiotem kilkunastu „medycznych procedur” jakie musi zgodnie z anty-prawem nad takim niemowlakiem wykonać….

I tak dalej i tak dalej i tak dalej … a gdzie w tym wszystkim Mały Człowiek? Jego interes.

Popatrzmy na świat oczami rodzącego się dziecka, które nagle jest wyrzucane z miłego i ciepłego kącika w jakim się rozwijał w „otwarta przestrzeń”. Doświadczającego nieoczekiwanie brutalnej eksmisji zwanej porodem.

Pierwszy oddech, pierwszy płacz, pierwszy ruch rączkami. Niezdarne zamanifestowanie siebie w nowym miejscu i „pierwsze twarze”. Twarze przyjmujących poród, twarze żywe i twarze martwe. Twarze zastygłe w emocjach uwięzionych w miejscu czy sprzętach. Energetyczne pamiątki po poprzednich porodach, „niemi” świadkowie czynów poprzedników. I pierwsze „skalania”.

Człowiek wbrew propagandzie rodzi się czysty, rodzi się nieskalany. Jest jak czysty pamiętnik do zapełnienia wspomnieniami, czynami wielkimi i tymi zupełnie podłymi. Tym co się zwie doświadczeniem. Czy też po nowoczesnemu – realizacją planu urodzeniowego.

Te słowa nie oznaczają oczywiście zaprzeczenia istnienia Karmy. Ona jest w postaci uwarunkowań spotykających noworodka od momentu poczęcia. Uwarunkowań w postaci kraju w jakim przyjdzie mu żyć, pozycji i bogactwa rodziny w jakiej się urodzi, tytułów jakie odziedziczy, koloru skóry, wyglądu ciała, … Uwarunkowań także nie fizycznych jak skłonność do agresji, gniewu, płaczu …., pociąg do narkotyków, alkoholu, seksu … itd. To wszystko co jest jednostką a co jeszcze nie zostało wprogramowane, od „współbraci”, jako oczekiwane od niego zachowanie normami społecznymi inaczej zwane.

Stare Księgi powiadają iż:

„Wszyscy buddowie mają wokół siebie pola energii,
tak zwane czyste krainy.”

Podobne pola energii choć niekoniecznie tak czyste i nieskalane mają wokoło siebie wszelkie organizmy żywe. Podobne pola energii mają też wszelkie przedmioty poddane wcześniej działaniu pół tych żywych osób, poddane działaniom ich słów często pełnych jadu, działaniom emocji, używane w rytuałach, dotknięte czyjąś krwią czy umieraniem …

Na planie duchowym poród to jak wyrzucenie w przestrzeń rozżarzonego węgielka którego pierwotna jasność i moc tego świecenia zależy od dotychczasowej karmy. „Węgielka” wyrzuconego w „ciemną, mroźną noc”. Wyrzuconego na zatracenie, zapomnienie i zgaśnięcie.

Każdy punkt czasoprzestrzeni i zbiorcze pole w tym punkcie występujące i to czy motywuje ku dobremu, czy też ciągnie ku judejskiej, satanistycznej bestii yahwe zależy od nałożenia się tych wszystkich niematerialnych bo astralnych promieniowań. Tych pól energii wypromieniowywanych przez bogów, półbogów, ludzi, zwierzęta, rośliny przedmioty …. czy okoliczne gwiazdy czy planety.

„Węgielek” to jasność, czyli jego wrodzona Dobroć jaką na rzeczy namacalne możemy powiązać (na przykład) z temperaturą. Wtedy będzie jak intuicja podpowiada – przeraźliwa biel to byty wysoko rozwinięte duchowo.

Drugim parametrem potrzebnym do dalszych rozważań będzie to co w fizycznym świecie nazywa się pojemność cieplna ciała. Wielkość określająca jak dużo Ciepła (Energii) jest zgromadzone w danym ciele. Określająca jego Duchową Moc na ezoteryczne.

Te dwa parametry określają czas po jakim zgaśnie nasz „węgielek” w nieprzyjaznym mu środowisku jeśli sam z siebie nie będzie przebywał w miejscu bądź nie czynił praktyk go „energetyzujących”. Ale niemowlak nie potrafi tego czynić. Jest bezbronnym bobasem, którego przez kilka pierwszych tygodni życia chroni sen i nieświadomość czyhającego nań niebezpieczeństwa.

Ale wszystko co dobre kiedyś się kończy, kończy bo w świat sennych marzeń o brzuszku i powrocie do niego zaczyna wkraczać coraz bardziej świadome odczuwanie otaczającego niemowlaka świata. Zaczyna się jego kalanie czy też ładniej CYWILIZOWANIE.

Bobas zaczyna przecież ŻYĆ WŁASNYM ZYCIEM.

dziecko1

ciąg dalszy nastąpi…

KTOŚ.

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii dziecko, mistyka, miłość, rozwój duchowy i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

29 odpowiedzi na „Zwodnicze początki

  1. Ozyrys pisze:

    Ktosiu…wzruszyłam się czytając ten tekst.
    Masz takie wielkie serce…jestem pod wrażeniem… 🙂

  2. zuza pisze:

    Pięknie to ujęte Ktosiu, tak właśnie jest, że ten niewinny maleńki człowiek, musi zderzyć się z brutalną rzeczywistością.Tak nie wielu jest rodziców którzy potrafią to swoje maleństwo chronić, by zapewnić mu przytulny bezpieczny kącik czy obdarować ciepłem swoich dłoni i nie rujnować jego zdrowia. Przecież ono tak wiele nie wymaga, jedynie co może, to płaczem i krzykiem prosić o utulenie w ramionach, bo tam czuje się bezpiecznie.Jest zbyt małe i bezbronne by mogło samo walczyć o swoje prawa, prawa do miłości i do uszanowania jego niewinności.

  3. zuza pisze:

    Marysiu, tu trzeba dodać jeszcze szczepionki podawane już w pierwszej dobie noworodkom, leki,nawet te które są z nazwy ziołowe, zawierają w sobie sporo chemii, czy maście na wszelkie wysypki skórne, o kosmetykach myjąco pielęgnujących już nie wspomnę. Toż to przestępstwo w skali makro.

    • Ozyrys pisze:

      Moja koleżanka z wykładów med .chin ,urodziła swoje 3 dzieciątko na 5 dni przed świętami…i wiecie co??
      Nauczona na wykładach ,nauczona przez koleżankę ,której dziecko zapadło na autyzm po szczepionce,sprzeciwiła sie ,pojechała do szpitala z róznymi dokumentami i…jej dziecko nie dostało ani jednej szczepionki.
      Hurra …gdyby wiecej matek miało taka odwagę ,gdyby wiecej matek na czas zaczęło sie interesować tym czym tak naprawdę dla dziecka szczepionki…mielibyśmy inne społeczeństwo..

      Ona jest dowodem,że da się !
      Można wygrać z systemem!

      • zuza pisze:

        Ja swoją córkę przekonywałam całą ciążę jak szkodliwe i niebezpieczne są szczepionki, mimo, że jestem daleko od niej robiłam to przez internet, podrzucałam linki. Ale mimo to, że mi wierzyła , była zdezorientowana, ponieważ mając blisko swoją teściową, która była odmiennego zdania a w mężu też nie miała oparcia. W chwili przyjmowania do szpitala, podpisała dokument , że wyraża zgodę na szczepienia,bo pani dochtór niby dała jej wybór co do szczepienia ale też przekonała ją , że ona swoje zaszczepiła i są zdrowe , a to, że gruźlica panuje i takie tam i.to przelało szalę .Ten dzień szczepienia utkwił jej w pamięci na dobre bo usłyszała przeraźliwy krzyk swojego dziecka i całonocny taki nie utulony płacz. Po tym zdarzeniu już więcej nie zaszczepiła małej ( maleństwo w grudniu skończyło rok, 25XII) i podpisała dokument, że rezygnuje z tego ” przywileju darmowych szczepionek” i tych odpłatnych również. Bez powikłań się nie obeszło, na początek żółtaczka noworodkowa, alergia na wiele pokarmów, dziwne wyginanie ciała w jedną stronę a o nieprzespanych nocach i dniach przez kilkanaście miesięcy, matki jak i dziecka nie wspomnę. Całe szczęście, że tylko na tym się skończyło a maleństwo pięknie i bez lekarzy się rozwija. A moja córka daje mi powód bym była z niej dumna, bo teraz uświadamia swoje koleżanki, nie jest to łatwe ale daje sobie radę, mimo, że teściowa patrzy na nią jak na dziwoląga a już szczególnie po tym wydarzeniu, kiedy proponowała jej prowadzanie małej do kościoła. Ona jej po prostu odpowiedziała wprost: po co mam ją tam prowadzać, żeby jej przeprali mózg? he he he , moja krew 🙂 Jak się wejdzie w rodzinę fanatyków religijnych, to trzeba mieć siną wolę by się temu oprzeć i nie popaść w konflikt rodzinny. Jeszcze mnie martwią sny tego maleństwa, kiedy w nocy śpi ma chyba jakieś koszmary, po których nie daje się obudzić , ostatnio przez 40 min.próbowali ją wybudzić a ona z otwartymi oczami krzyczała i odpychała swoich rodziców , machała rączkami nóżkami i biła ich , teraz jakby ustały ale budzi się często z płaczem i z uspaniem jej też jest problem, jakby bała się zasnąć.

        • Ozyrys pisze:

          Zuziu…wiele wiesz,wiele potrafisz..
          Zsyłaj na maleństwo Światło i MOC swojego RODu..
          Zsyłaj na maleństwo ochronne światło Ducha Świętego w trójcy jedynego prawdziwego,
          zsyłaj na maleństwo Miłość Matki Boskiej Prawdziwej..
          Pamiętaj…tylko mów prawdziwej i ducha świętego prawdziwego…by nie przybłąkało sie nie wiadomo co
          zobacz jak to PRAWDZIWE świtało otula maleństwo..

          Panie Boże Stwórco Wszystkiego co Istnieje, proszę o zesłanie dla (podaj imię maleństwa) uzdrawiającego,oczyszczającego,ochraniającego Światła MOJEGO ŹRÓDŁA RODOWEGO .

          jeżeli nic nie zobaczysz..nie szkodzi…poczujesz,będziesz wiedziała ,
          Rób to codziennie ,kiedy będziesz miała czas
          w końcu odejdą …zostawią maleństwo..
          poproś córkę ,by dziecku puszczała muzykę w 432 hz ,np:
          .http://www.youtube.com/watch?v=_lcAoMNEgoI

        • zuza pisze:

          Dziękuję Ozyrysku i przekażę córce ten link z muzyką relaksacyjną a sama zajmę się zsyłaniem światła ochronnego do tego maleństwa, zrobię jak tylko potrafię najlepiej. To maleństwo ma potężną miłość od matki, która ją pokochała od poczęcia i teraz odwzajemnia tę miłość buziakami i przytulaniem się do niej. Córka po urodzeniu powiedziała mi takie słowa: mamo nigdy nie pomyślałam, że można aż tak mocno kochać dziecko.

        • Ozyrys pisze:

          Zuziu…nie wiem dlaczego ,ale …myślałam ,że odpowiadam Hanie?
          Przepraszam ,poprawiłam błąd 🙂
          Piękne Zuziu..piękne słowa Twojej córki,możesz być z niej dumna.
          Tak myślałam nad tym co napisałaś ..o niej 🙂
          Może Twoja córka nie wie co to praca energetyczna …i nie musi wiedzieć ,niewiele osób musi wiedzieć ,ale jeżeli będą tak postępować jak Twoja córka i Ty…i Hana…to jest wiele,to jest bardzo dużo..to jest ogrom energii,którą przesyłacie codziennie dalej…
          Praca Twojej córki z innymi młodymi matkami ,to praca niewyobrażalnie potrzebna…
          cały czas słyszę …ochraniaj dzieci,…ochraniać dzieci..
          zsyłać im ochronę Stwórcy..
          Postępowanie Twojej córki…to dar ,natchnienie dane od Boga ,takie jakim został Natchniony Ktoś …pisząc ten artykuł.
          Zobaczcie jak bardzo był potrzebny…
          dzisiaj widzę ,że zamilkł 🙂
          coś mi się zdaje ,że słucha Natchnienia do dalszej części..:)

          To potwierdza ,jak ważnym jest aspekt uświadomienia sobie roli dzieci w chwili obecnej,jakie to jest ważne,jakie to potrzebne..
          Działajcie..wiecie już jak…
          ochraniajcie wszystkie dzieci ,które znacie i których nie znacie
          Mam taką metodę :
          w związku z tym ,że powinnam zobaczyć jak się zadziewa to co robię to ..:
          w momencie kiedy zsyłam ochronę lub miłość Stwórcy na dzieci…robię to kontynentami,bo wówczas widzę cały kontynent ,a całej Ziemi nie jestem w stanie objąć wzrokiem ,musiałabym się w trakcie przenosić ,i mogłabym coś przeoczyć .
          Dlatego podpowiadam moje metody.
          Na początek np.róbcie to tylko z dziećmi znajomych ,potem jak nabierzecie wprawy,z Waszą okolicą ,a potem miastem…itd…
          Jeżeli ktoś nie umie…niech tylko wyrazi intencje ..to też dużo znaczy.

          Zuziu…nawet teściowa została dana Twojej córce po coś..
          być może po to ,by zobaczyła jakimi petami jest to co ta kobieta ma jej do zaproponowania ,gdyby nie było to takie silne ,mogłaby tego nie zauważyć .
          Niech podziękuje jej w modlitwie ,poprzez Stwórcę za tą lekcję .
          Wtedy łatwiej zakończy temat…dziwoląga 🙂

        • Manuela pisze:

          „Zsyłaj na maleństwo ochronne światło Ducha Świętego w trójcy jedynego prawdziwego,
          zsyłaj na maleństwo Miłość Matki Boskiej Prawdziwej..”

          A jak się nie doda „prawdziwego”, to coś innego się przyczepi zamiast Ducha Św?
          A istnieje Prawdziwa Matka Boska…? Pytam, bo po raz pierwszy się z tym spotykam.

        • BasiaB pisze:

          Manuelo – pisałam to 2 lata temu, wiedząc tylko, że znana każdemu Matka boska, jest przebierańcem, uzurpatorką, niebezpieczna energią,a w skrócie: demonicą maryjką, bo tak ją zobaczyłam.
          Teraz unikam jakiejkolwiek personifikacji.
          Stad odnośnik to mocy i wiedzy, mienia i każdego naszego aspektu czy atrybutu został nazwany Diamentem, bo tak usłyszałam.A że na razie nie ma potrzeby zmieniać, tak więc nazywam Źródło z którego powstaliśmy.

        • Manuela pisze:

          Ja nie uznaję żadnych Maryjek. jedynie zaciekawiło mnie, że w komentarzu jest mowa o prawdziwej.
          A w przypadku Ducha św.? Warto dopowiadać: „prawdziwy”?

        • BasiaB pisze:

          Manuelo – to Twoja decyzja. Ja nie współpracuje z żadnym Duchem. Duch wg mnie to inna para kaloszy, którą już opisywałam,ale każdy ma możliwość działań wg własnego rozumienia.
          Nie personifikuję żadnej pomocy, nie używam nazw czy imion.
          Chociaż mocno się ochraniam przed nieproszonymi gośćmi. Stąd moje pytania : czy na pewno to jest Twój Duch ?
          Ale zostawiam to Tobie do sprawdzenia.
          Poza tym – nie jestem w stanie powiedzieć Ci jakie to są pułapki, gdybym bowiem wiedziała, nie byłoby to pułapką. One się pojawiają nagle w zależności od sytuacji, lub…są bardzo precyzyjnie wcześniej wymyślone, zakamuflowane tak, że nie sposób je odkryć, tylko jest podpowiedź że istnieją. Wtedy uruchamiamy każdą metodę celem sprawdzenia i namierzenia takiej pułapki.
          Pisałam : im dalej w las tym więcej drzew.
          I hurra optymistyczne podejście do tematu tylko mnie albo rozbawia, albo bardzo zasmuca, bo to są bardzo poważne sprawy i na pstrykniecie palcem to można włączyć światło w pokoju jeżeli mamy takie kontakty.
          To jest bardzo żmudna praca, wymagająca polotu, szerokich horyzontów, odrzucenia każdej wiedzy jaką wtłoczono nam do głowy i wielkiej koncentracji.
          To nie jest latanie na miotle, jak często sobie żartowałam, to bardzo trudne działania.

          Z tego powodu polecam każdemu, by zapoznał się z odpowiednią suplementacja i odżywianiem, bo działania energetyczne muszą być wspomagane fizycznie, poprzez doprowadzanie właściwych składników celem rozflegmnienia organizmu fizyczno-chemicznego.
          To jest nieodzowne.
          Zioła i wiele innych opisanych tutaj na dziale poświęconym zdrowiu.

        • Manuela pisze:

          Ja też nie wzywam żadnego Ducha. Bo i nie muszę. Jest On w przestrzeni serca. Dla mnie Duch, a przestrzeń serca to jedno i to samo. To jest źródło mojej wiedzy. Cokolwiek robię, to przekierowuję swoją uwagę do serca. A pytanie zadałam, bo w komentarzu pojawiała się tak informacja.

  4. hana pisze:

    Pamięć narodzin

    Małą przestrzeń
    się stała
    napierają ściany
    rytmicznie na mnie
    często, mocniej
    boleśniej
    kurczy się przestrzeń
    Balon z wodą
    w której się pluskałam
    opustoszał
    myśli szalone we mnie
    za wodą pobiegnę
    nie zdążyłam
    bramy zamknięte
    rurka z tlenem
    pulsować przestaje
    śmierć dla mnie
    Z poza ścian
    napierających
    oblepiających mnie
    krzyki słyszę
    nikogo i nic nie widzę
    myśli słyszę
    nie wyjdziesz
    nie wyjdziesz
    na światło słoneczne
    Tlenu już nie ma
    brama nadal zamknięta
    Wyrywam się
    z maleńkiej
    sukienki ciała
    zostawiam ją
    zwiędły kwiatek
    w fałdach ciała
    dużej sukni
    pod którą żyłam
    ulga ogromna ulga
    do błękitu wracam
    za błękitem tęsknię
    Tam czekają na mnie
    tu nikt, nikt nie czuł
    radosnego oczekiwania
    słuchałam wiele
    miesięcy
    krążących wokół
    słów i myśli
    strach budziłam
    ona… się mnie bała
    nienawidziła
    choć miłość mnie
    przywołała
    choć z miłości
    powstałam
    Ta chwila zamyślenia
    wahania
    żalu nad matką
    żalu za sukienką
    maleńkiego ciała
    ciekawość co będzie
    dalej
    Krzyk na ziemi
    krzyk w niebie
    odlecieć nie zdołałam
    kalekim ciałem
    być nie chciałam
    sinym zwiędłym
    z fałd ciała wyjętym
    Przebłysk, żal matki
    zlituj się Panie
    nad nami
    i cud się dokonał
    oddech złapałam
    teraz ja krzyczałam
    Anioła w dłoniach
    mnie trzymał, kołysał
    głaskał z uśmiechem
    – żyje, pani córka żyje,
    ma pani szczęście
    znów krzyczałam
    krzyczałam
    kilka razy jeszcze
    bólem przytłaczana
    by poczuć się kochana
    umierać chciałam
    ona wtedy
    modlitwy słała
    do naszego Pana
    i wracałam
    by bać się ciasnych
    ciemnych piwnic
    małych pomieszczeń
    braku tlenu słów
    dobrych, utulenia
    i miłości.
    trauma moich narodzin „odczarowana” w lipcu 2013, umarłam w brzuchu matki i cudem, cudem jestem fizycznym okazem zdrowia lekarze raczej rośliną mnie widzieli po tym niedotlenieniu jakie przeszłam a jednak …moje obecne życie kryło tak nieprawdopodobną historię, że o szaleństwo się ocierałam chwilami aby dojść do wybaczenia i nie potępiać, nie tworzyć następnych powodów do spotkań w zmienionej konfiguracji…dzisiaj mogę powiedzieć, że dziecko przychodzi na świat jak kartka zapisana subtelnym atramentem…miłość otoczenia wydobywa treść zapisu…i nie da się nauczyć nikogo czegoś czego już nie potrafi…czasami patrzę na ludzi i widzę ….kopalnię złóż i znów myśl, nie wydobędę diamentu tam gdzie jest węgiel…

  5. hana pisze:

    Mario matki noszą czasami w sobie tajemnice wielkie, które potrafią zatruć studnię życia …moja nosiła w każdym razie…dwoje bardzo młodych ludzi wybrałam na rodziców…ojciec nie był mężem mojej matki, poczęli mnie w dwa dni po ślubie matki …mąż matki wiedział, był wrażliwym, dobrym człowiekiem, kochałam go bardzo nieświadoma faktu, że to nie mój biologiczny ojciec, sprawa wyszła na jaw długo po jego śmierci w przedziwnych okolicznościach i to Jego myśl, duch jakkolwiek to nazwać prowadziła mnie do prawdy…w snach…życie niczym scenariusz filmowy, gramy swoje role…i tak czasami czuję, że moja matka oscara za swoją dostanie, bardzo bardzo trudnej roli się podjęła i po latach do wniosku doszłam, że tylko oscarowy kłamca może nauczyć życia prawdą.. dzieci nie należy traktować na zasadzie mały to głupi i nie rozumie, rozumie więcej niż się dorosłym mądralom wydaje..,

    • Ozyrys pisze:

      Hano…odwaliłaś kawał dobrej roboty !
      To niebywałe..dałaś radę !
      Hano…dotrzyj jeszcze do przyczyny,która spowodowała ,że tą osobę wybrałaś na matkę i zobacz z bocznej perspektywy kim była dla ciebie w poprzednich wcieleniach,zobacz swojego biologicznego ojca.
      Jak w miarę dokładnie zidentyfikujesz przyczyny i te relacje,
      wyciągnij te wszystkie traumy ,uczucia ,rozpuść w świetle Stwórcy i odeślij z czystym sercem do Stwórcy,wybacz,koniecznie wybacz i pozbądź się wszystkich obciążeń .
      Połącz się ze Stwórcą ześlij na siebie bezwarunkową miłość Stwórcy,proś u uzdrowienie ciała i duszy,proś co oczyszczenie ,o ochronę i błogosławieństwo.
      Masz ,tak mi się wydaje ,taką szansę jak ja..pożegnać przeszłość .zakończyć ją i z czystym kontem ,bez oglądania się wstecz zacząć nowy rozdział w swoim życiu…mówie o inkarnacjach..a i życie osobiste nabierze kolorów 🙂

  6. hana pisze:

    mam za sobą spotkanie z ojcem biologicznym…Ozyrys moja przeszłość mnie dzisiejszą tworzyła, ułożyłam ją w sobie i żyję dzisiaj zachowując świadomość historii…

    • Ozyrys pisze:

      To pieknie Hano:)
      Ja jeszcze zmagam się ze wspomnieniami,było ich za dużo ,zbyt dużo,wiedząc wprawdzie co oznaczały…były piękną ułudą …ale…ułudą …
      tworzę już nową TERAŹNiEJSZOŚĆ .
      nową przyszłość…
      zmieniam przeszłość….

  7. Ozyrys pisze:

    Ochraniać dzieci..
    One są naszą przyszłością..
    My kiedyś będziemy ich potomkami..
    dlatego to takie ważne !
    Tak tworzymy Teraz naszą przyszłość.

  8. hana pisze:

    hm …mam wrażenie, mam przeczucie, że we mnie brakuje woli bycia czyimś potomkiem na ziemi w takim sensie jak piszesz o tym Ozyrys, ja już potrzebuję być sobą, dzieckiem Boga ukochanym…to o czym napisałam wcześniej, wybaczenie sobie przez jakie przeszłam jest jednoznaczne z wybaczeniem na przestrzeni wieków wszystkim…teraz w najbliższym otoczeniu w jakim każdy żyje są wszyscy, których kiedykolwiek spotkaliśmy w życia kole śmierci i narodzin…czas jest dzisiaj, teraz, tą chwilą trwającą…Raj istnieje ale nie w tym sensie przekazywanym przez religie stworzone na potrzebę niewoli… w moim rozumieniu wszystko jest na ziemi…wsłuchajcie się tylko w to co mówicie sami lub ludzie wokół ileż razy padają określenia „jak w raju” „jak w piekle” …niebo od piekła oddziela ściana…czasami bardzo cienka…i jeżeli przez ścianę skowyt słyszę to miłości myśli wysyłam proszę Wyższe Istnienia o pomoc dla udręczonych i pomoc nadchodzi….pozdrawiam

    • Ozyrys pisze:

      Hano,napisałaś :
      „..mam przeczucie, że we mnie brakuje woli bycia czyimś potomkiem na ziemi w takim sensie jak piszesz o tym…”
      Mniej więcej masz rację ,z tym,ze ..jezeli nie masz woli inkarnować się wiecej na Ziemi ..to tak…rozumiem.
      Natomiast jeżeli kiedys będziesz się inkarnowała Hano na Ziemi ,to czy chcesz czy nie obecne dzieci moga byc Twoimi np.dziadkami.
      I tego nic nie zmieni.
      Wzorzec ,który sobie ustanowiłas na swoje jestestwo jest cudny ,jednak mechanizm działa troche inaczej.
      Zawsze w pamięci nowo powstałej fizycznej jednostki są matryce zapisane w Duszy i zapisane w genach ,zapisane w pamięci komórkowej ,zapisanej w mitochondriach ,zapisanej w dziejach danej rodziny.
      I to nalezy wziąć pod uwagę .
      Twoja matryca -Twój wzorzec może mieć spore trudności z dopasowaniem się do wzorców rodzinnych przeniesionych na pokolenia.
      Stąd tak ważnym jest zmienianie wzorców energetycznych u wszystkich dzieci już teraz ,by nie miec tak cięzkiej pracy w przyszłości ,w następnej inkarnacji.
      Faktem jest ,że na pewno ona nie będzie już tak cięzka jak teraz ,ponieważ wiele wzorców i wiele spraw zostało raz na zawsze zmienionych na te zgodne z Prawem Boskim ,niemniej ,po co nam sie meczyć i wyszukiwac korzenie problemów ,by je naprawić ,jezeli można to zrobić u zarania ,czyli teraz ,kiedy wszystko jest dosyć dobrze naprawiane.
      Później będzie łatwiej ,co nie znaczy ,że w następnym wcieleniu będzie całkiem rózowo.
      Musi minąc wiele dekad ,by wszystko dobrze się wyczyściło.
      To zależy od nas.
      I nie należy uważać sprawy za odfajkowaną ,bo ciagle wychodzą na jaw nowe aspekty,w trakcie rozwijania sie sytuacji.
      To co jeszcze 2 tygodnie temu było niewidzialne i niesłyszalne ,teraz z powodów dynamiki sytuacji ,oczyszcania coraz większych połaci losów ,zaczynaja być widoczne sprawy o jakich jeszcze wcześniej nawet nie myślało się .

      Nasza egzystencja na poziomie fizycznym i duchowym ma tak wiele aspektów ,że czasami nawet i mnie to powala.

      Wydaje mi się ,że nie bez powodu temat opieki ,ochrony nad dziećmi przewija sie u mnie od października.
      Już wtedy ,kiedy rozmawiałam jeszcze z Nuth ,a następnie widywałam Anu i znim rozmawiałam ,pytałam,dlaczego nie ma koło mnie Nuth ?
      Bo wolałam rozmawiać z kobietą niż z rodzajem męskim .
      Wówczas Anu mi odpowiedział ,że Nuth ma dużo pracy ,zajmuje się dziećmi.
      Niestety ,jeszcze wtedy nie miałam pojęcia ,jak bardzo nasz ziemski byt został zmanipulowany różnego rodzaju zasadzkami,zmyłkami ,ułudami,poprzekręcanymi znaczeniami we wszystkich możliwych aspektach.
      Jak wiele pułapek na nas zastawiono na przestrzeni dziejów i w jaki przemyślny sposób to zrobiono.

      Już dawno, kiedy jeszcze nie sądziłam ,że dobrze słyszę ,dźwięczało mi często w uszach:
      „nic nie jest tym czym jest ”
      Już teraz wiem jak to wygląda i wiem ,że jednak należy bardzo dokładnie pewne życzenia sprecyzować i nazwać .
      dzięki temu łatwiej trafiają w cel i są dzięki temu skuteczniejsze,a co za tym idzie szybciej działają .
      Dlatego ,jeżeli chcesz wybaczyć wszystkicm swoim bliskim na przestrzeni dziejów ,dobrze jest to tak nazwać i wypowiedzieć ,bowiem dźwięk ma większą moc niż myśl.
      W tym przypadku po prostu powiedz –
      wybaczam i proszę o wybaczenie…..
      we wszystkich okresach czasu
      we wszystkich okresach pomiędzy czasami
      we wszystkich pokoleniach czasu
      w teraźniejszości wszechrzeczy
      w przyszłości wszechrzeczy
      po wsze czasy.
      Dlaczego pomiędzy czasami??
      ponieważ zobaczyłam ,dowiedziałam się i usłyszałam ,jak wiele rzeczy się dzieje zanim wcielimy się w ciało fizyczne…bardzo wiele …
      aż trudno w to uwierzyć .
      Ale to tylko potwierdza fakt ,że dusza nie musi mieć ciała fizycznego ,by narozrabiać lub by pięknie się się prowadzić zgodnie z Prawem Boskim.
      To ,że dusza nie musi mieć ciała fizycznego ,by egzystować ,wiemy przecież z przekazów o ludziach ,którzy umarli ,a ich Dusze błąkają się i robią różne rzeczy.

      • hana pisze:

        Ozyrys postaram się to co ja rozumiem przekazać w przystępnych słowach…czas jaki go znamy i życie jakie znamy kończą się…jesteśmy już wszyscy na ziemi teraz w jednym czasie i raz jeszcze podkreślę, cokolwiek jest do wybaczenia jest z teraźniejszego poziomu a działa za wszystkimi czasu zasłonami, na wszystkich scenach, na których „grało się”…dzieci nadal się rodzą tam gdzie jest taka potrzeba, dzieci to nauczyciele dla rodziny…czasami bardzo wymagający…związki tzw. rajskie nie posiadają dzieci mają już wszystko załatwione mogą się we dwoje życiem cieszyć jak dzieci…im już nie potrzeba „wypełnienia” „przedłużenia” „nauczycieli” są pełnią i realizują i spełniają swoje marzenia…w Raju, w Niebie jest cudowna zasada mówisz i masz i jest…pomyśl tylko i przypomnij sobie czy jako dziecko nadal chciałaś być dzieckiem czy dorosłą osobą z moich obserwacji wynika, że niezależnie od wieku we własnych myślach jesteśmy młodzi, mamy dorosłe ciała zdrowe i piękne…moje rozmyślania o Raju? ilekroć przychodziły myśli, obrazy, wypełniały je dorosłe osoby robiące to co lubią najbardziej, różne rzeczy robiły, to trwało kilka dni w każdej sekundzie wolnej spontanicznie się snuł tzw. film z chwilą gdy pomysł o dzieciach mi się zjawił pryskały wizje jak bańka mydlana …lub moja uwaga była odwracana zaraz ktoś zadzwonił, czegoś chciał …ku przemyśleniu dla każdego…próbujcie snuć swoje scenariusze pt. Raj….być może tylko ja tak mam….bardzo kocham swoje dzieci obecne, te które jako moi nauczyciele się pojawili, na matkę mnie wybrali, uważną matką jestem nadal choć synowie są już dorośli i teraz oni pochylają się aby spojrzeć mi w oczy ,,,każdą chwilą czuję wdzięczność za czas nam dany …pozdrawiam i miłego dnia…a dzisiaj, dzisiaj Niebo coś za szarością chmur ukrywa o poranku przez moment widziałam piękną zieloność, taki pastelowy kolor zieleni tęczowej – zamiast błękitu …

        • Ozyrys pisze:

          Hano :)muszę zrobić jednak coś czego nigdy nie lubiłam…porozbierać Twoją wypowiedź na części ,by odnieść się do każdej z nich osobno,ponieważ w swojej wypowiedzi zawarłaś dużo pytań i informacji:)

          „..cokolwiek jest do wybaczenia jest z teraźniejszego poziomu a działa za wszystkimi czasu zasłonami, na wszystkich scenach, na których “grało się”..”

          tak ,tak to działa,jednak wiem z własnego doświadczenia ,że każde najmniejsze prace energetyczne :prośby ,wybaczania wpajania powinny być bardzo precyzyjnie sformułowane ,ponieważ tak to funkcjonuje .
          Ludzie wiedzą, co mają na myśli ,ludzie mają dosyć abstrakcyjne formy myślenia ,a tu potrzeba czasami wręcz chirurgicznej dokładności w nazwaniu…tak jak byś zupełnie obcej osobie ,zupełnie niezorientowanej w temacie przekazywała informację .
          Jednak dalej się upieram przy tym ,by zwerbalizować …w pracach energetycznych:
          we wszystkich okresach czasu,we wszystkich okresach pomiędzy czasami…itd…
          to działa jak skalpel.

          „…dzieci nadal się rodzą tam gdzie jest taka potrzeba, dzieci to nauczyciele dla rodziny…czasami bardzo wymagający…związki tzw. rajskie nie posiadają dzieci mają już wszystko załatwione mogą się we dwoje życiem cieszyć jak dzieci…im już nie potrzeba “wypełnienia” “przedłużenia” “nauczycieli” są pełnią i realizują i spełniają swoje marzenia…”

          Wydaje mi się ,że nie tak do końca,bowiem zanim osiągniemy upragniony Raj…minie trochę czasu,,,nie specjalnie na razie zaglądam w przyszłość ,ponieważ dopiero teraz można ja spokojnie kreować ,ale z perspektywy Tu i Teraz.

          Na pewno będzie tak jak do tej pory ,komu bedzie potrzebne dziecko -dostanie je ,komu bedzie potrzebny do przerobienia lekcji -brak dziecka – dostanie ten brak,komu nie będą potrzebne dzieci…będzie inaczej pracował nad rozwojem.
          Tak ..dzieci sa naszymi Nauczycielami i nasza przyszłością.
          Wiele lat będzie potrzeba zanim osiągniemy upragniony raj.
          Hano my pracujemy jak umiemy ,wiemy mniej wiecej o co chodzi z rozwojem duchowym ,natomiast zobacz ile osób nawet nad tym nie zastanawia się .
          Dzisiaj jeździłam po urzędach i …patrzyłam na Panie urzędniczki i ręce mi opadały.
          Wprawdzie załatwiłam wszystko co zamierzałam ,bo przygotowałam się do tego energetycznie ,jednak nie zmienia to faktu ,że zobaczyłam ile jeszcze takiej codziennej żmudnej pracy jest nad zwykłym systemem codzienności.

          A cała reszta po tym stwierdzeniu:
          „…w Niebie jest cudowna zasada mówisz i masz i jest….”
          cudowna,właśnie tak…kreować marzenia ,kreować raj…tylko tak zmienimy rzeczywistość ,kwanty naszych wizji i marzeń zakorzenią się w naszych polach morfogenetycznych i zaczną ewoluować i przenikać kolejne jestestwa ,wówczas i tym…dzisiaj niesfornym ludziom zacznie się zmieniać zaciekły ,nieżyczliwy ,chamski,brutalny sposób myślenia.

        • hana pisze:

          hasło „dzieci naszą przyszłością” pachnie mi dawką olbrzymią zniewolenia, niewolnictwa zwyczajnego…czuję całą sobą, że dzieci przychodzą tu dla swoich spraw tak jak ja, jak Ty, jak On i Ona…wyłącznie aby pozałatwiać swoje sprawy, doznać czego pragną ich dusze a nie być czyjąś przyszłością…dla swojej teraźniejszości tu przychodzą…hasła „za mało dzieci się rodzi, społeczeństwo się starzeje, kto będzie pracował na nasze emerytury” jest płaczem dzisiejszych złodziei…w naturze tylko człowiek trzyma swoje następne pokolenia na uwięzi wręcz i nie pozwala im się oddalać…przypomina mi to historię pewnego mężczyzny, który mając trzy córki zbudował wokół własnego domu trzy inne, dla córek aby wszyscy byli blisko, córek o zdanie nie pytał i ciężko pracował, córki go nie widywały prawie i tym samy nie znały, rozpierzchły się po kraju mężczyzna zmarł z …żalu, z przepracowania na zawał …domów nikt kupić nawet nie chciał…upatrywanie w dzieciach własnej przyszłości jest zwodnicze bardzo i historia wielu narodów w tym Polski to pokazuje…rodzic scala kraj a synowie rwą go jak materiał na strzępy – podział dzielnicowy. Wiele fortun zgromadzonych przez rodziców zostało roztrwonionych przez tych, którzy przyszłością być mieli, kontynuatorami sukcesów….ech jak ptaki, ludzie od ptaków i zwierząt powinni zacząć się uczyć czym są i jak obchodzić się z dziećmi…natura jest najlepszym, najcudowniejszym nauczycielem, kotka najwspanialszą, najtroskliwszą z matek…pozdrawiam serdecznie zanim bańka mydlana złudzeń pęknie…

        • Ozyrys pisze:

          Hano ,nie napisałam ,że mamy płodzić dzieci.
          Tylko by je zabezpieczyć i wpajać w nie miłość ,tak się zmienia matryce,a one są wzorcem powielanym przez pokolenia .I czy będziesz miała dzieci w następnych wcieleniach czy nie ,to nie zmienia faktu ,że z jakiegoś dzisiejszego dziecka czy jego wnuczka następnie Ty się tu urodzisz ..za 100 czy 300 lat .
          Urodzisz i teraz trzeba myśleć ,w jakich matrycach i wzorcach oprócz swoich własnych się będziesz rodzić .,ponieważ one zostaną Ci wpojone po prostu w genach i w pamięci komórkowej.
          Teraz ścielesz sobie swoje przyszłe gniazdko ,czyli kolejne wcielenie.
          Mamy w tej chwili niewyobrażalna pomoc z góry ,by zobaczyć te wszystkie mechanizmy jakie rządzą światem,wyciągnąć z tego wnioski i zastosować ,by nam było lepiej.
          Mamy internet dzięki ,któremu wszyscy mamy szybszy dostęp do informacji,i dzięki niemu możemy prawie natychmiast wymieniać się poglądami i doświadczeniami,co bardzo usprawnia rozwój świadomości.
          Jeszcze 50 lat temu to tempo ,byłoby niemożliwe.

        • hana pisze:

          dziękuję Ozyrys za odpowiedź,…wiesz ja lubię rozmawiać z ludźmi, dzielić się spostrzeżeniami, wrażeniami, odczuciami, za wykładami nie przepadam ….nazywanie faktem czegoś co nie zaistniało brzmi w moich uszach dziwnie to odnośnie pewności, że czy chcę czy nie chcę fakt narodzę się ze swoich następców….ja nazwę to iluzją …. na ten czas świadomą myślą jestem tu i teraz ….faktem jest mój oddech….teraz oddycham…a za chwilę świadomość mogę odzyskać gdzie indziej….pozdrawiam i miłego doświadczania teraźniejszości …o jutro niech się martwi jutro….

  9. Teresa Pulsatilla pisze:

    Gdy dziecko wśród ciągłej krytyki żyje
    uczy się potępiać a to co naprawdę czuje ukryje
    gdy dziecko wychowywane w atmosferze surowości
    staje się agresywne i brak mu odpowiedzialności
    gdy dziecko jest stale wyśmiewane
    staje się nieśmiałe ciągle jest w sobie schowane
    gdy dziecko jest przez dorosłych zawstydzane
    ma nieustanne poczucie winy i nie czuje się kochane

    a

    gdy dziecko w atmosferze tolerancji przebywa
    uczy się wytrwałości i cierpliwości tak to bywa
    gdy dziecko doznaje zachęty
    uczy się cenić swoją godność i niepotrzebne prezenty
    gdy dziecko z uczciwością się spotyka
    jest sprawiedliwe nigdy sie nie potyka
    gdy dziecko czuje się bezpieczne
    uczy się darzyć zaufaniem i pilnowanie nie jest konieczne
    gdy dziecko spotyka sie z aprobatą
    uczy się znajdować miłość w świecie mamo i tato.

  10. Serwetka pisze:

    Wariant możliwy jest też taki
    że choć niechciane i niekochane
    żyje swym życiem , patrzy na ludzi
    widząc ich miłość
    w sobie ją budzi

    Rozumie bowiem, że bez miłości
    życie jest smutne i bez wartości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s